Wypowiedzi o. dr. Tadeusza Rydzyka, Dyrektora Radia Maryja podczas Pielgrzymki na Jasną Górę

Kochani, przychodzimy dzisiaj do Matki Najświętszej. Jak zawsze, by
słuchać i dzielić się naszymi radościami oraz smutkami. Przychodzimy w różnych
sytuacjach, tak jak przychodzili nasi ojcowie, dziadowie. Jak przychodzili ci,
którzy chcieli być wielkimi Polakami w swoich rodzinach, w swoich stanach,
zawodach. Dzisiaj 24 dzień marca. Dokładnie 24 marca 1984 roku cudowna statua
Matki Bożej Fatimskiej przywędrowała do Watykanu, do kaplicy Ojca Świętego,
naszego umiłowanego, błogosławionego Jana Pawła II. Modlił się całą noc.

Trzeba odczytywać przeróżne znaki. Wtedy, gdy Matka Boża przyjeżdżała do
Watykanu byliśmy z pielgrzymką z grupą wiernych z Krakowa. Byliśmy bardzo
radośni. Dzień później udaliśmy się na Plac Świętego Piotra. Jeszcze w uszach
brzmi mi akt oddania, poświęcenia Rosji i świata przez Jana Pawła II. Klęczał
przed tą cudowną figurą, w fioletowym ornacie, Matka Boża była cała w białych
kwiatach. Wołał bardzo mocno: "Liberaci!" – "Uwolnij, uwolnij". I uwolniła,
chociaż nam się wydawało, że to będzie długo trwało.

 

 

Te przemiany nadal się dokonują. Jeszcze całkiem nie jesteśmy wolni. To tak,
jak powracająca fala, która ciągle wyrzuca jakieś śmieci. Z Radiem Maryja było
tak samo. Wtedy na Placu było nas dwóch. Oprócz mnie jeszcze jeden człowiek.
Włoski dyplomata, który gdy mówił źle o Polsce. Powiedziałem mu: "Żeby o kimś
coś dobrego mówić, to trzeba go najpierw poznać. Zapraszam do Polski". Przyjął
zaproszenie i przyjechał. Na koniec swojej wizyty, a było to u Pana Jezusa
Miłosiernego powiedział do mnie: "Ojcze, a dlaczego ojciec nie założy radia? Ja
pomogę". Ta pomoc polegała tylko na tym pytaniu, ale Matka Boża znalazła drogę.
To było też w wigilię święta Matki Bożej z Lourdes, w roku 1990 w Łagiewnikach,
przy furcie klasztoru sióstr. Później była Msza Święta.

Cały czas myślałem – Fatimska. Dlaczego Fatimska? A później byli różni ludzie
i ta fatimska przyszła. Statuę fatimską ofiarowała niemiecka rodzina, bardzo
pobożni ludzie. Rodzina, której ojciec to ofiara nazizmu, a brat SS-man. Takie
są ludzkie drogi. I w rodzinach tak może być. Są przeróżne podziały. Ludzie są
wolni i mogą wybierać złego. Pan Bóg dał nam wolność.

Ciągle pytałem dlaczego ta fatimska? A ona woła bardzo wyraźnie o nawrócenie.
Rozmawiam kiedyś z księdzem Mirosławem Drozdkiem, teraz z ks. Krzysztofem z
Krzeptówek z Zakopanego, na czym właściwie polega to nawrócenie? Na przyjęciu

Dziesięciu Przykazań i życie nimi. Czy potrzeba jakiś szczególnych pokut?
Duch Święty tak poprowadzi. Może ktoś jest powołany do jakiegoś szczególnego
zadania. Trzeba słuchać Ducha Świętego, ale pytać też spowiednika, absolutnie
dać sobą kierować Kościołowi. Dziesięć Przykazań zachować, modlić się. Matka
Boża mówi, że Jej Niepokalane Serce zatriumfuje,

Ona zwycięży, ale potrzebuje nas wszystkich, potrzebuje naszego nawrócenia,
czyli ukochania Pana Boga. Na tym polega ta miłość: "Niech się święci Twoja
wola, jako w Niebie, tak i na ziemi". To jest Twoja wola, to jest Twoja miłość.
Pierwsze soboty miesiąca – to jest Fatimska. Wszystko wynagradzam Ci za
wszystkie zniewagi wyrządzone Tobie, w mojej Ojczyźnie, we mnie, w mojej
rodzinie, wszędzie. Ja Ciebie chcę kochać za tych, którzy Cię nie kochają.

Znamy wszystkie warunki spełnienia tej prośby Matki Najświętszej, spełnienia
Jezusa. On mówił do siostry Łucji. O tym mówimy w Radiu Maryja i będziemy mówić
dzisiaj przed Tą, która jest dana ku obronie naszego Narodu. Powiedzmy Jej – tak
bardzo osobiście, tu zgromadzeni i wszędzie, gdziekolwiek jesteśmy. Ona widzi –
że pragniemy Ją kochać. Nie pragniemy jakiś szczególnych spraw czynić, tylko Ją
kochać w swoim życiu, tam gdzie jestem. Ona na pewno zwycięży. W różnych
trudnych sytuacjach przychodziliśmy. Gdy radio zaczynało nadawanie, to niczego
nie było tylko Matka Boża Fatimska.

Jak już była KRRiT, to nie wiem jak to się stało, ale powiedzieli mi: "z
obrazem Matki Bożej Częstochowskiej Kardynała Wyszyńskiego Prymasa Tysiąclecia
niech ojciec idzie". To był obraz z Instytutu Prymasa Wyszyńskiego, którego
współzałożycielka jest teraz ciężko chora. Pamiętajmy o niej w modlitwie.
Pamiętam, telefon zadzwonił, akurat wtedy kiedy się goliłem. Trzymałem maszynkę
w jednej ręce, a w drugiej telefon. Dzwoniła kobieta, która zachęcała mnie bym
wziął ten obraz na konferencję. Przypomniały mi się wówczas słowa: "Kto mnie
wyzna przed ludźmi, ja go wyznam przed Ojcem, który jest w Niebie. Przyznam się
do niego. To była bardzo ciekawa historia.

Tak też się stało. Postawiłem ten obraz, tam przed tą KRRiT, było wielu
dziennikarzy. Postawiłem i mówię: "Działaj od razu, bo ja tu nie wytrzymam". Dwa
tygodnie później powiedzieli mi dwaj dziennikarze: "Proszę ojca, jak
zobaczyliśmy ten obraz, w tym miejscu, to wiedzieliśmy, że będzie zwycięstwo.
Parę dni przed ojcem byli tu inni. Postawili na tym miejscu dokładnie takiego
smoka". Ja nie wiedziałem o tym. Oni powiedzieli: "Wiedzieliśmy Ona zatrze
głowę smoka, wiedzieliśmy – zwycięży".

Nie tylko nie chcieli dać, a jeszcze chcieli zabrać to, co już dali. Jeszcze
nie było Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, pamiętam rozmowę w ministerstwie.
Byłem tam o godz. 12.00 w nocy. Na dole strażnicy, ja sam z urzędnikiem –
wiceministrem. On bardzo zdenerwowany. Miał duży telefon – to były pierwsze
telefony komórkowe – taka cegła. Zdenerwowany strasznie do mnie mówi: "Co
ojciec robi? Zaczyna ojciec wojnę. Proszę pamiętać, że my mamy media – ojciec
nie zwycięży. Ja odpowiedziałem: "Ja wojny nie zaczynam, ale muszę wszystkim
ludziom powiedzieć, co jest i wiem, że jeżeli wojna się zacznie to będą ofiary
po obu stronach, ale nikt nie wie, kto zwycięży. Ale ja się nie poddam, panie
ministrze".

Wyszedłem, rano we wtorek byłem z powrotem w Toruniu i powiedziałem sobie:
"Jedziemy na Jasną Górę". Zatelefonowałem do ks. bpa Adama Lepy. Powiedziałem:
"Ekscelencjo, jest tak i tak. Tylko Matka Bożą na Jasnej Górze, przed cudowny
obraz". A biskup na to: "Natychmiast, jadę!". I przyjechało nas w drugą
niedzielę lipca ileś tysięcy i stanęliśmy na placu przed klasztorem. Ojcowie
powiedzieli: "Ojcze, na plac, bo nie da rady ani bazylika, ani kaplica".

Parę dni temu mówię księdzu arcybiskupowi, że chcielibyśmy tu przyjść, a
arcybiskup mówi: "Przychodzę z wami". Tak jak wtedy – podobna sytuacja. I przy
Matce Bożej, księże arcybiskupie niech Ona podziękuje jeszcze bardziej, bo to
jest Jej sprawa. Dziękujemy za takich pasterzy, za ks. arcybiskupa, za takich
kapłanów, za takich świeckich, za takie siostry. Dziękujemy. Dziękujemy Ci Matko
Najświętsza za ludzi wiary.

I jeszcze jedno chciałem Wam powiedzieć: trzeba wierzyć i ufać – Pan Bóg nas
prowadzi, On ma swoje drogi. Jak patrzę na Cudowny Obraz, to widzę tutaj na róży
od Ojca Świętego różaniec. Gdybyście podeszli bliżej zobaczylibyście co tam jest
napisane: "Jesteśmy z Tobą Ojcze Święty – Radio Maryja, 1994 r. marzec". To
była nasza pierwsza pielgrzymka do Ojca Świętego, a w 1977r. przyjechał i ani
słowa nie powiedział do Radia Maryja, czy o Radiu Maryja.

Ks. Mirosław Drozdek opowiadał mi, jak to się stało. Ludzie przeżywali
bardzo. Były tysiące w Zakopanem i tak płakali, dlaczego nie wspomniał Ojciec
Św. Telefonowali do mnie, a ja mówię: "Pan Bóg ma swoje drogi". Ofiarujmy to
Jemu i Matce Bożej. I wtedy nikt nie wiedział. Ojciec Św. tu przyjechał i
zostawił ten różaniec. Nic nie powiedział, a powiedział wszystko. Zwycięstwo
przychodzi. Maryja – zaufać! Powiedział bardzo wiele. Ten różaniec przywiózł.
Pokazał nam drogę.

Dlatego w górę serca! Dlatego trzeba słuchać i iść dalej. I ciągle: Alleluja!
I nigdy nie płakać, nie jęczeć, bo nie jesteśmy wtedy uczniami Chrystusa. Tom
prorocy lamentacje wyśpiewywali – my nie jesteśmy od tego. My mamy być ludźmi
wiary. Pan Bóg wie, co potrzeba. I prawdziwy święty jest zawsze radosny. Chociaż
go może coś boleć – są różne bóle. I wie, że On zwycięży – Bóg zwycięży. Tylko z
Nim jest przyszłość i On zwycięża i w tej sytuacji wierzę, że też zwycięży. On
chce od nas nawrócenia. Chce się nami posługiwać.

Jan Paweł II tyle razy mówił do rodziny Radia Maryja, tyle razy do nas mówił
jak do żadnej grupy. Tyle razy. Ile razy prosił. Dzisiaj jest Dzień Życia w
Polsce. Prosił nas, żebyśmy głosili ewangelię życia – bardzo jasno dał nam
zadanie. Ile razy mówił: "macie wiele do zrobienia w Polsce, wiele do zrobienia
w umacnianiu wiary przez modlitwę, umacnianiu rodzin, młodzieży. A więc macie
wiele do zrobienia, a więc do dzieła!". Nie do opowiadania. Takie mówienie to
jest tak jakby, za przeproszeniem młócił powietrze- to nic nie daje. To wszystko
trzeba zamienić na czyny. Modlitwa i czyny. I Polska tego potrzebuje. Jesteśmy w
czasach bardzo trudnych.

Dzisiaj czytałem wywiad z ks. kard. Stanisławem Nagim w "Naszym Dzienniku".
Bardzo jasno mówi, że komunizm wraca. To widać wyraźnie. Te uderzenia w Kościół
połączone z manipulacją w emocjach, żeby ludzie odwrócili się od ludzi Kościoła,
od pasterzy. Kościół pazerny – Boże, kto to mówi? Ci, którzy to wszystko kradli
bezprawnie, albo ich dzieci – i nie oddali tego jeszcze. Kościół przez tyle lat
nie mógł działać, nie mógł czynić tego, do czego był powołany, zakony nie mogły
czynić. Oddadzą jakieś mury zrujnowane, zniszczone. Kościół pazerny? Kto to
mówi? Ks. kard. mówi, że komuna wraca tylko przepoczwarzona. Uderzenia
przeróżne. Zapateryzm w wydaniu polskim, uderzenie w rodzinę, dzieci.

To wszystko przez działanie przeciw szóstemu przykazaniu: Nie zabijać. Mówię
tylko o tym, a są przecież jeszcze inne sprawy. Trzymajmy się Pana Boga. Z Panem
Bogiem zwyciężymy. Polska była zawsze przedmurzem chrześcijaństwa. Teraz albo
będzie przedmurzem .albo jej wcale nie będzie. Niewiele potrzeba. Potrzeba
jeszcze 3 – 5 lat żeby te rodziny dalej słabły. Później już się nie podniosą.

Później powiedzą, żeby dorobić emerytur, to trzeba sprowadzać ludzi z różnych
stron świata. A to są przecież różne kultury. To jest ogromne zagrożenie dla
Kościoła. W Kanadzie sprowadzali co roku przynajmniej 500 tys. ludzi z innych
kultur. Tam, żeby zarobić na miskę ryżu musieli pracować trzy dni. W Kanadzie, w
ciągu jednego dnia zarobili wiele misek ryżu, ale jednocześnie podzielony naród,
niejednolity, multi-kulti. Nie trzeba się bać wielokulturowości, ale trzeba
zachować swoją tożsamość. I właśnie dzięki temu – będziemy przedmurzem
chrześcijaństwa. Tak jak wtedy, gdy Sobieski stanął w obronie Europy, gdy
jeszcze wcześniej na polach legnickich stanęli. Gdy stanęli, by obrobić Europę
przed tym dzikim bolszewizmem.

Teraz też to jest walka kulturowa, rewolucja kulturowa. Jeżeli będziemy
wierzyć bardzo mocno, jeżeli będziemy kochać – tego chce na pewno od nas Pan
Bóg. Na pewno chce tego Jan Paweł II. To nie jest przypadek, że właśnie dzisiaj
w rocznicę poświęcenia świata i Rosji Matce Bożej tu jesteśmy. Przyszło mi do
głowy, tak do serca, aby pójść na Jasną Górę. Idźmy do Matki Bożej, bo tu nie
zwyciężymy. Ona zwycięży. Później, gdy się okazało, ze dzisiaj jest możliwość
odprawienia tutaj Mszy Św. A więc Kochani, w górę serca! Proponuję teraz, aby
każdy z nas tak popatrzył, czy widzicie obraz czy nie, to popatrzcie w swoim
sercu na Matkę Bożą i powiedzmy Jej, czy Ją kochamy, czy chcemy Ją kochać.
Najpierw sami powiedzmy jej w ciszy swojego serca – serce do serca. A później
razem…

Matko Najświętsza przychodzimy śmiało do Ciebie. Przychodzimy śmiało do
Ciebie, bo Ty sprawdziłaś się w naszym życiu, że jesteś naszą Matką. Ty
sprawdziłaś się w życiu Polski, że jesteś naszą Matką i Królową. Wiemy, ze
wzięłaś na serio słowa Jezusa, gdy wisiał na krzyżu i patrzyła na Jana, na
każdego z uczniów, na każdego z nas z wysokości krzyża, kiedy mówił do Ciebie:
"Oto syn Twój, oto dziecko Twoje". Przyjęliśmy na serio słowa Twojego Syna –
naszego Odkupiciela wiszącego na krzyżu za nas. Bierzemy Ciebie za naszą Matkę.

Poświęcamy się jeszcze raz Tobie. Posługuj się nami. Daj nam nigdy nie odejść
od Ciebie. Trzymaj nas, abyśmy nigdy nie odeszli od Twojego Syna, od naszego
Odkupiciela. Pozwól odrodzić się całej naszej Ojczyźnie. Niech będzie
przedmurzem chrześcijaństwa w naszych czasach. Niech będzie ratunkiem
chrześcijaństwa w Europie i w świecie. Każdy Polak niech będzie Twoim uczniem i
niesie Jezusa, jak Ty poniosłaś do Elżbiety i niesiesz przez całą historię
ludzkości. Matko Najświętsza, kochamy Cię. Daj nam wytrwać przy Tobie i uczyń
nas Twoimi apostołami. Daj nam zrobić wszystko, by uratować każdego człowieka.

Maryjo Niepokalana zawsze dziewico. Z wdzięcznością wspominając dzień, w
którym oddałem się całkowicie do Twojej dyspozycji, proszę Cię dzisiaj na nowo.
Posługuj się mną wedle Twojej woli,. Uczyń ze mnie posłuszne narzędzie w Twoich
dłoniach. O Matko Chrystusa i Matko Kościoła. Dla ratowania dusz ludzkich w
ojczyźnie naszej i w całym świecie. Matko Najświętsza praw, bym codziennie
ponawiając całkowite oddanie się Tobie, stawał się coraz bardziej Twoją pomocą
dla sprawy Chrystusa na ziemi.

Amen.

***
 

Przed Cudownym Obrazem jeszcze raz poświęcimy się Niepokalanemu Sercu
Matki Najświętszej, gdzie Ona w nas i przez nas zwycięża. Kiedy Ksiądz Biskup
głosił dziś Słowo Boże, przypomniał mi się – Ksiądz Prymas Wyszyński. Księdza
Prymasa Wyszyńskiego pierwszy raz w życiu usłyszałem, jako dziecko, kiedy
przyjechałem tu na Jasną Górę.

Wyjechałem z domu, z Olkusza (jest z nami ks. proboszcz z Olkusza). Nikomu o
tym nie powiedziałem. Wszyscy wyszli do pracy, a ja pojechałem pociągiem. Długo
się jechało, ale i tak szybciej niż teraz. I gdy byłem na placu, powiedziano, że
będzie Ksiądz Prymas. W domu mówili o Księdzu Prymasie Wyszyńskim z wielkim
szacunkiem. Taki jeden ormowiec, jak byłem dzieckiem, pokazał mi pismo dla
ormowców, dla milicji, w którym pisali paskudztwa. Wtedy tych rzeczy jeszcze nie
rozumiałem. A oni pisali o takich rzeczach. O takich samych głupotach, o których
teraz opowiadają. Nic się nie zmieniło. Wtedy pisali do milicjantów i ormowców,
a teraz to mówią bardzo głośno. Już nawet nie piszą, ale mówią i przypisują
Kościołowi przeróżne rzeczy. Ale to jest inny temat.

 

 

I wtedy, gdy słyszałem Księdza Prymasa, pomyślałem: "Boże… ale co on mówi”.
Pamiętam, jak mówił: "Dzieci Boże”. O Polsce mówił: "Polska potrzebuje
gospodarza, potrzeba nam gospodarności, a to jest oszczędność, pracowitość. Nie
pożyczajcie znikąd” itd. Mam wrażenie jakbym tę wypowiedź słyszał dzisiaj.
Wszystko jest aktualne.

Ekscelencjo, Bóg zapłać za takie słowa. Na ręce Księdza Arcybiskupa składamy
podziękowania wszystkim pasterzom. Dziękujemy za każde słowo, które nas
pokrzepia, za każde słowo dodające nam sił.

Bo Polacy potrzebują sił, potrzebują odwagi, potrzebują wiatru w żagle.
Potrzebujemy tego i to nam daje Boże Słowo.

Dziękujemy za to, co w obronie Telewizji Trwam powiedziała Rada Stała
Episkopatu Polski, co powiedzieli kardynałowie, arcybiskupi i biskupi. To dla
nas była wielka niespodzianka, wielkie zaskoczenie, wielki prezent. Za to
bardzo, bardzo dziękujemy. Teraz podziękujemy jeszcze inaczej. Pan pułkownik już
gotowy z"Victorią”, a Victoria to zwycięstwo, pamiętacie. To nas wszystkich
obowiązuje, każdy należy do Victorii.

Dziękujemy Księdzu Biskupowi, Księdzu Arcybiskupowi Metropolicie. Kochani,
pamiętam, Ksiądz Arcybiskup jak był jeszcze rektorem seminarium w Radomiu
należał do Rady Programowej Radia Maryja i czuło się życzliwość. A później
poszedł do Zamościa i też była życzliwość. Jest teraz tutaj i jest życzliwość, i
za to dziękujemy. Matka Boża się cieszy i Polska się cieszy, a my parzymy na
Telewizję Trwam. Ja codziennie i widzę raz po raz, że jest Ksiądz Arcybiskup,
mówi jedno słowo krótkie, jedno zdanie, ale jak Wyszyński. Bóg zapłać. I oto
dalej prosimy. Potrzeba nam Stefanów Wyszyńskich w naszych czasach. Bóg zapłać
wszystkim tu obecnym. Widzę parlamentarzystów, za to też dziękujemy. Nie będę
wymieniał nazwisk, ale każdemu po kolei dziękuję, a wszyscy was zobaczą.
Dziękuję za to, co państwo robicie w Sejmie w związku z Telewizją Trwam. Bóg
zapłać za to. Jest pani poseł Elżbieta Wiśniewska, pani minister Barbara Bubula,
pani poseł Izabela Kloc, pan poseł Zbigniew Kuźmiuk i jeszcze inni. Jeden jest w
komży, służy jako ministrant. Porządny człowiek z Sieradza. Bóg zapłać wszystkim
księżom bardzo gorąco, siostrom zakonnym i wam wszystkim.

Dyrektor Radia Maryja
O. dr Tadeusz Rydzyk

 

drukuj