Popierają nas Litwini
Z Renatą Cytacką, sekretarzem Komitetów Strajkowych Szkół Polskich na
Litwie, rozmawia Maciej Walaszczyk
Dzisiaj będą Państwo protestowali w obronie szkół mniejszości
narodowych i nauczania w nich języka ojczystego. Podobno protest popierają nie
tylko Polacy czy Rosjanie, ale również litewscy nauczyciele?
– Popierają nas Litewskie Związki Zawodowe Pracowników Oświaty. Na początku
marca właśnie przy wsparciu związków zawodowych w 300 szkołach na Litwie odbyły
się strajki ostrzegawcze. Ich celem było zasygnalizowanie tego, że w oświacie
litewskiej, nie tylko w szkolnictwie mniejszości narodowych, dzieje się źle.
Pojawią się dzisiaj również na naszym marszu protestacyjnym w Wilnie.
Dlaczego protest odbędzie się akurat dzisiaj?
– Ponieważ dokładnie rok temu, 17 marca 2011 roku, Sejm Litwy przyjął
nowelizację ustawy oświatowej. Raz jeszcze chcemy wobec tego przypomnieć
rządzącym, że przyjmując tę ustawę, popełnili bardzo duży błąd. To nie tylko
rażące uderzenie w oświatę mniejszości, ale zasadniczo w tutejszy system
oświatowy. Zmiany, jakie nam narzucono, to pseudoreforma, która uderzyła w
edukację w naszym kraju. Dlatego wspólnie z nauczycielami skupionymi w związkach
zawodowych przygotowaliśmy petycję, która dzisiaj zostanie złożona w siedzibie
litewskiego rządu. Dlatego nasz marsz przejdzie od Sejmu przed gmach rządu,
ponieważ w chwili obecnej tylko on, mając inicjatywę ustawodawczą, może
wprowadzić do ustawy poprawki, które zahamują wszystkie złe i krzywdzące nas
pomysły, jakie narzucono nam przed rokiem.
Ustawa już działa? Jak to wygląda w praktyce?
– Ta ustawa rozpoczęła likwidację szkolnictwa mniejszości narodowych.
Wprowadza ona m.in. podwójne nauczanie w dwóch językach czterech ważnych
przedmiotów. Już teraz zwróciliśmy się do rad szkolnych o niewykładanie
przedmiotów w języku litewskim. Skoro oddaliśmy nasze dzieci do szkół z polskim
językiem wykładowym, to chcemy, by w ten sposób kontynuowały one naukę aż do
matury. Poza tym, jeśli ktoś z rodziców ma ochotę posłać dziecko do szkoły z
wykładowym litewskim, to ma taką możliwość: w każdej miejscowości istnieje
szkoła litewska.
Co sądzi Pani o proteście kilku posłów litewskich, którzy zarzucili
Państwu, że marsz odbędzie się w rocznicę polskiego ultimatum wobec Litwy z 1938
roku?
– To najbardziej pożałowania godne zachowanie. Ktoś chce zbić kapitał
polityczny, posługując się przy tym naszymi dziećmi. My mamy jeden powód
protestu, a jest to rocznica wprowadzenia złej i krzywdzącej ustawy uderzającej
w szkoły mniejszości narodowych na Litwie. Dzisiejszy marsz zaplanowaliśmy już w
styczniu, z władzami omówiliśmy wszelkie sprawy związane z jego organizacją i
bezpieczeństwem. To zupełny zbieg okoliczności.
Dziękuję za rozmowę.
