Do pracy na kolei bez szkoły
Coraz większy deficyt dobrze wyszkolonych pracowników kolei to skutek
trwającego od lat 90. ubiegłego wieku procesu likwidacji szkół kolejowych.
Wyraźne braki widać szczególnie wśród kadry maszynistów i dyżurnych ruchu.
Związkowcy mówią wręcz o zatrudnianiu ludzi bez żadnego przygotowania do
wykonywania zawodu. Doświadczeni kolejarze, którzy w najbliższych latach odejdą
na emeryturę, nie mają gdzie i komu przekazać swojego doświadczenia zawodowego.
Wśród pracowników kolei niebezpiecznie szybko rośnie więc luka pokoleniowa i
kompetencyjna.
Wyraźne braki widać szczególnie wśród kadry maszynistów i dyżurnych ruchu.
Według informacji "Naszego Dziennika", zdarzają się sytuacje szybkiego szkolenia
osób po ich zatrudnieniu lub przeszkalania pracowników PKP do tych funkcji w
systemie tzw. wewnątrzzakładowym. – Sam przeszedłem przeszkolenie na dyżurnego
ruchu. Szkolenie trwało około pół roku. Zważywszy na trudność i odpowiedzialność
związane z tym fachem to niewiele – powiedział nam jeden z pracowników PKP. Z
powodu braku szkół kolejowych, które likwiduje się od lat 90., pracowników
często szkolą same PKP, angażując do tego celu firmy szkoleniowe, nie zawsze
posiadające odpowiednie, wysokie kwalifikacje. – Od kiedy PKP zajęły się
szkoleniem pracowników, z ich przygotowaniem do zawodu jest coraz gorzej –
powiedział nam jeden z pracowników PKP. Potwierdzają to kolejowi związkowcy. –
Dzisiaj jest taka sytuacja, że przy zatrudnianiu na kolei nie jest nawet
wymagane wykształcenie kolejarskie. Bardzo niewiele osób przyjmowanych dziś do
pracy na kolei posiada jakiekolwiek przygotowanie zawodowe – mówi Jerzy Grodzki,
szef NSZZ "Solidarność" PKP Białystok. – Ci młodzi ludzie dopiero po ich
zatrudnieniu dowiadują się, na czym praca kolejarza polega, jak jest trudna,
dlatego wielu szybko z niej rezygnuje – dodaje.
Szkoły kolejowe, kiedy były zakładane, lokowano przeważnie w miejscowościach,
gdzie znajdowały się ważne węzły kolejowe, tak aby uczniowie mogli jak najwięcej
praktykować. Dziś jednak w tych miejscowościach nikt się do zawodu kolejarza nie
przyucza, ponieważ szkół kolejowych już tam nie ma. Jedną z takich placówek było
technikum kolejowe w Białymstoku, które zlikwidowano w połowie lat 90. Jego mury
opuszczali doskonale przygotowani młodzi kolejarze. Dziś pod adresem szkoły
kolejarskiej znajduje się szkoła gastronomiczna. Likwidacje szkół kolejowych
uzasadniano małym zainteresowaniem młodzieży nauką w tych placówkach. Natomiast
byli dyrektorzy szkół kolejowych twierdzą, że młodzież odstraszyły skutecznie od
kształcenia się w fachu kolejarskim masowe zwolnienia, jakie miały miejsce
szczególnie w latach 90. i brak perspektyw zatrudnienia. Do kształcenia nie
zachęca też zacofanie technologiczne na polskiej kolei. – Dużo się mówi o
nowoczesności na kolei, jednak mało gdzie ją widać. Na pewno nie w województwie
podlaskim, gdzie na węźle Białystok wajchy przekłada się ręcznie. To jest chyba
ewenement na skalę światową – zauważa Jerzy Grodzki.
Szef związkowej "Solidarności" w białostockich PKP negatywnie ocenia
podejście decydentów do problemu kształcenia młodego kolejarskiego pokolenia. –
Kolej nie inwestuje w kształcenie nowej kadry i nie buduje odpowiedniego systemu
szkolnictwa. Odwrotnie – szkoły kolejarskie są od wielu lat likwidowane, dlatego
istnieje deficyt młodych, dobrze przygotowanych pracowników PKP – mówi.
Dzieje się tak, choć od kilku lat stopniowo wzrasta zainteresowanie szkołami
kolejarskimi na poziomie szkół zawodowych i techników. W szkolnictwie zawodowym
ważna jest jednak kwestia dostępu do nowych technologii. Szkoła, która ma bazę
dydaktyczną sprzed kilkudziesięciu lat, nie będzie atrakcyjna dla ucznia.
Dlatego chętnych do nauki zawodu jest wciąż za mało. Trafnie ujął to jeden z
uczestników internetowej dyskusji na ten temat: "Mści się likwidacja szkół
kolejowych kształcących maszynistów, ale również innych fachowców w zawodach
kolejowych. Robimy łapankę i przyjmujemy każdego, kto się zgłosi. Ciekawe, czy
zelżały wymagania zdrowotne i psychologiczne dla kandydatów? Jest to jednak
ciężka i odpowiedzialna praca" – pisze internauta dobrze zorientowany w
problemach polskich kolei.
Oprócz wykształconych w szkołach kolejowych maszynistów i dyżurnych ruchu na
kolei brakuje również projektantów urządzeń infrastruktury kolejowej. Na tę złą
sytuację duży wpływ ma wieloletni zastój w pracach modernizacyjnych na liniach
kolejowych. Nie było remontów ani inwestycji, więc niepotrzebni byli projektanci
nowoczesnych linii kolejowych. Dlatego mamy obecnie do czynienia również z luką
pokoleniową wśród projektantów linii kolejowych. Z tego powodu działające na
rynku polskie biura projektowe mają poważne problemy z utrzymaniem stabilnej
pozycji.
