Rząd łupi KGHM

Tym razem, z inicjatywy rządu, wymyślono nowy podatek, który zapłaci KGHM
Polska Miedź. Już w tym roku z opodatkowania kopalin na zasypanie dziury w
budżecie Donalda Tuska rząd chce pozyskać od KGHM przynajmniej 1,8 miliarda
złotych. W kolejnych latach kwota podatku ma sięgać 2,2 miliarda złotych.

Wprowadzenie podatku od kopalin zapowiedział w exposé premier Donald Tusk.
Jego wysokość ma być zależna od cen miedzi czy srebra na rynkach. Podczas
wczorajszego drugiego czytania nad projektem ustawy w tej sprawie wsparcie dla
nowego podatku potwierdzili koalicjanci: PO i PSL. Przeciwko opodatkowaniu
kopalin według pomysłu rządu opowiedziała się opozycja, zwracając uwagę, że rząd
wyraźnie przesadził z jego wysokością. A de facto, że dotyczy to tylko KGHM, w
którym choć Skarb Państwa posiada jedynie 31,79 proc. udziałów, to jest jedynym
dużym inwestorem w spółce i sprawuje nad nią kontrolę. Zwracano między innymi
uwagę, że podatek wprowadzany jest z zaskoczenia – ustawa bowiem ma wejść w
życie 14 dni od daty ogłoszenia. Wiceminister finansów Maciej Grabowski,
uzasadniając wprowadzenie ustawy, mówił o realizacji zasady solidarności. –
Chodzi o to, żeby korzyści, które powinny być czerpane przez nas wszystkich,
były czerpane z naszych bogactw naturalnych. W tym wypadku chodzi o miedź i
srebro – mówił Grabowski. Zaznaczył, że do tej pory była pewna luka, jeśli
chodzi o regulację czerpania przez Skarb Państwa korzyści z tego źródła. – Ten
projekt to eliminuje.

 I o to chodzi, to jest główny motyw działania i główny cel, który
przyświecał złożeniu przez rząd tego projektu – dodał Grabowski. Koncepcję rządu
krytykowała opozycja. – Ten podatek, w tej wysokości, w której państwo
wprowadzają, jest ceną, którą płacimy za cztery lata kiepskiego rządzenia
krajem. Przez cztery lata zaniechali państwo trudnych, żmudnych reform w
dziesiątkach obszarów i teraz wystawiają rachunek, teraz jest uderzenie w jedną
spółkę – 2 miliardy złotych – mówił podczas sejmowej debaty poseł PiS Paweł
Szałamacha. Prawo i Sprawiedliwość złożyło poprawki do projektu zmierzające
m.in. do odroczenia wprowadzenia go w życie. Według propozycji PiS, miałby
zacząć obowiązywać od 1 stycznia przyszłego roku. Szałamacha uzasadniał, że KGHM
powinien dostać możliwość dostosowania strategii działania do nowej
rzeczywistości kształtowanej wprowadzeniem dodatkowego podatku. Odroczenie
wejścia w życie ustawy oznaczałoby jednak, że rząd PO – PSL straciłby blisko 2
miliardy złotych dochodów do tegorocznego budżetu. PiS wnioskuje także o
obniżenie opodatkowania kopalin "do poziomów średnich światowych". Wątpliwości
co do skutków podatku starali się rozwiać posłowie rządzącej koalicji. W ocenie
Dariusza Rosatiego (PO), nieuzasadnione są obawy, że wprowadzenie nowego podatku
spowoduje w niektórych oddziałach KGHM utratę rentowności, a w konsekwencji
zwolnienia pracowników. Rosati ocenił, że KGHM osiąga tak wysokie dochody, iż
nie ma obaw, że mogłoby firmie zabraknąć środków na inwestycje. – Oczywiście
zysk spółki do podziału będzie mniejszy, ale nawet po nałożeniu podatku spółka
będzie należała do najbardziej rentownych – mówił. Genowefa Tokarska (PSL)
przekonywała, że wprowadzenie podatku służy Polsce, gdyż będzie to stałe źródło
dochodów budżetu państwa, a więc służy wszystkim Polakom. Pomysł nowego podatku
skrytykował Ryszard Zbrzyzny (SLD), przewodniczący działającego w KGHM Związku
Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego. Zbrzyzny ocenił, że ustawa została
napisana "na kolanie", zaskakuje firmę-podatnika, a główną przesłanką jej
powstania jest chęć pozyskania dodatkowych miliardów złotych do budżetu.
Mariusz-Orion Jędrysek (Solidarna Polska) zaznaczył, że w projekcie nie ma
rozwiązań systemowych, które regulowałyby czerpanie przez Skarb Państwa korzyści
finansowych z wydobycia kopalin. Stwierdził, że taki podatek, który chce
wprowadzić rząd, to szokowe zmiany, które mają obowiązywać natychmiast i będą
skutkowały wzrostem kosztów funkcjonowania zakładów. – To jest niezbędne. Każdy
kraj powinien pobierać zyski z tego, co jest jego własnością. Skarb Państwa jest
właścicielem tego typu złóż jak metale, siarka, ropa naftowa. W tym wypadku
przesadzono, przesadzono bardzo mocno – mówił Jędrysek.

Artur Kowalski

drukuj