Gdzie Mazurek Dąbrowskiego stał się hymnem Narodu

Troska o ocalenie pola bitwy grochowskiej z 25 lutego 1831 r. i
upamiętnienie tego najbardziej krwawego boju Powstania Listopadowego stały się
dla mojej rodziny i przyjaciół dosłownie i w przenośni – pracą domową, którą
"odrabiamy" nieprzerwanie od 40 lat.

Przeszłością Olszynki Grochowskiej i przebiegiem bitwy z 25 lutego 1831 r., w
której Wojsko Polskie zatrzymało szturm Moskali na Warszawę, zainteresował nas
ksiądz prałat Wacław Karłowicz. Dziedzictwo Olszynki skłoniło mojego brata
Stefana i ks. Wacława do powołania w 1974 r. konspiracyjnego Kręgu Pamięci
Narodowej, który miał zadbać o przetrwanie i upamiętnienie Olszynki.

Stefan zawsze podkreślał doniosłość bitwy grochowskiej. Przytaczał słowa
dziejopisarza Powstania Listopadowego Stanisława Barzykowskiego, który
zanotował, że "w przełomowym momencie bitwy, gdy Polacy zdawali się ulegać
nawale szturmującego Moskala, nowe siły i wiarę w serca żołnierskie wlała "Pieśń
Legionów Polskich we Włoszech" Józefa Wybickiego". Wówczas to "Mazurek
Dąbrowskiego", jak zapisał kronikarz, "na polu bitwy grochowskiej urósł do rangi
hymnu narodowego". Jeszcze w trakcie powstania, a z całą siłą po nim, wybuchła
"moda" wśród artystów polskich i zagranicznych na upamiętnienie Grochowa w
słowie, muzyce i kamieniu. Jestem dumny, że mój brat Stefan, obok pracy
związanej z ochroną pola bitwy, dokonał dzieła zebrania europejskiej poezji
poświęconej Powstaniu Listopadowemu i bitwie grochowskiej w antologii pt. "Witaj
Gaju Grochowa!", która doczekała się już kilku wznowień.

Czas niby-pamięci

W okresie PRL pamięć o Powstaniu Listopadowym znalazła się w sferze
półcienia. Niby nie było jednoznacznego zakazu mówienia o powstaniu, bo
propaganda komunistyczna podkreślała społeczny charakter walki Polaków z
caratem. Z drugiej jednak strony wymowa znaczenia bitwy grochowskiej była
jednoznaczna – polski żołnierz w całodziennym krwawym boju zatrzymał pochód
armii feldmarszałka Iwana Dybicza, który chciał z marszu zdobyć i upokorzyć
zbuntowaną Warszawę. Determinacja Polaków w bitwie była ogromna, żyli też
jeszcze ludzie pamiętający okrucieństwo wojsk rosyjskich armii Suworowa, które
dokonały barbarzyńskiej rzezi Pragi w 1794 roku. Ze względu na jednoznaczną
wymowę bitwy grochowskiej władza ludowa wolała nie eksponować tego wydarzenia.
Pole bitwy ulegało stopniowej degradacji. Mogiła powstańcza, wzniesiona w
obecnej formie w 1931 r., z okazji setnej rocznicy bitwy, powoli niszczała.
Miejsce, w którym domorośli archeolodzy potrafili wykopać elementy uzbrojenia
czy wyposażenia wojskowego z czasu bitwy, zostało przecięte linią kolejową, a w
związku z budową elektrociepłowni Kawęczyn poprowadzono linię wysokiego napięcia
oraz rurociąg ciepłowniczy. Na domiar nieszczęścia na skraju pola bitwy władza
wybudowała więzienie nazwane Olszynka Grochowska. Powstał projekt budowy trasy
szybkiego ruchu, która miała przeciąć na pół lasek Olszynki. Z powodu zapaści
gospodarczej w drugiej połowie lat 70. projekt ten został odłożony na półkę.
Później, w latach 80., powstały plany usytuowania w Olszynce koszar ZOMO.
Realizacja tej inwestycji dokończyłaby tragicznego dzieła zniszczenia pola bitwy
grochowskiej. W niczym nie przeszkodziłby fakt, że Olszynka została wcześniej
objęta formalną ochroną jako rezerwat przyrody.

Ksiądz Wacław Karłowicz przy naszym udziale w 1974 r. zaczął odprawiać polowe
Msze Święte. Nie zniechęciła nas natarczywa asysta Służby Bezpieczeństwa i mniej
dyskretna – milicji, która nękała uczestników nabożeństw. Od 38 lat każdego roku
odbywają się dwie takie uroczystości przy mogile powstańczej w Olszynce: w
ostatnią niedzielę lutego, na pamiątkę rocznicy bitwy z 25 lutego 1831 r., a
także w ostatnią niedzielę listopada, z okazji rocznicy wybuchu Powstania
Listopadowego. Grono uczestników tych konspiracyjnych uroczystości z wolna się
powiększało. Rozkwit nastąpił w czasie karnawału "Solidarności" w 1980 i 1981
roku. Wówczas mój brat Stefan potrafił sprowadzić na uroczystości delegacje
związkowe z całej niemal Polski, poczynając od Stoczni Gdańskiej. Msze św.
zyskały wtedy dostojną oprawę dzięki udziałowi wyśmienitych aktorów, jak choćby
Andrzej Szczepkowski, którzy prezentowali okolicznościową poezję.

Na własną rękę

W 1989 r. pełni zapału, pod kierunkiem ks. Karłowicza i Stefana, rzuciliśmy
się w wir pracy. Postanowiliśmy na fali entuzjazmu po odzyskaniu niepodległej
Polski powrócić do idei prezydenta Warszawy Stefana Starzyńskiego, który w
Olszynce planował budowę Alei Chwały i powstańczego mauzoleum. W 1991 r.
delegacja Kręgu Pamięci Narodowej znalazła się na audiencji prywatnej u Ojca
Świętego. Jan Paweł II został uhonorowany przez Stefana symbolicznym "Krzyżykiem
z Olszynki" i zapoznał się z naszą działalnością. Wypowiedziane przez Niego
słowa błogosławieństwa i zachęty stały się później mottem naszej wieloletniej
działalności: "Zróbcie wszystko, aby ocalić to wielkie narodowe dziedzictwo,
jakim jest Olszynka Grochowska".

Należało pomyśleć o budowie godziwego dojazdu do mogiły powstańczej. Do tej
pory zdarzało się, że w drodze do pomnika grzęzły w błocie samochody prywatne
czy nawet autokary z wycieczkami. Nic dziwnego, przecież Olszynka była terenem
mocno podmokłym, co dawało się we znaki walczącym w 1831 r. wojskom. Szczęśliwie
wśród współpracowników Stefana był prof. Jan Pachowski, Wołyniak z urodzenia,
wybitny profesor Instytutu Dróg i Mostów Politechniki Warszawskiej, a przy tym
związany blisko z Olszynką, gorący patriota. To on zaprojektował społecznie
drogę do mogiły powstańczej w rejonie obecnej ulicy Traczy – Alei Chwały, a
także zdobył dzięki swoim kontaktom ogromne ilości niezbędnego do przygotowania
podłoża pod jezdnię materiału.

Aleja Chwały

Aby nadać staraniom o zachowanie dziedzictwa Olszynki właściwy wymiar, ks.
Wacław ze Stefanem ułożyli proklamację "Aktu Ocalenia Olszynki Grochowskiej", co
stało się w 1991 roku. Z tym dokumentem Stefan odwiedzał przez kolejne miesiące
i lata gabinety dziesiątek ważnych osób w państwie i przemierzał korytarze
wszelkich urzędów, które mogły być pomocne w tym dziele. W efekcie pod aktem
udało się zgromadzić podpisy wielu osobistości: Prymasa Polski, marszałków Sejmu
i Senatu, biskupów, parlamentarzystów, ministrów, prezydenta Warszawy oraz
innych przedstawicieli życia politycznego i społecznego. Ta mrówcza praca, przy
wsparciu dosłownie kilku dziennikarzy i grona społeczników, powoli zaczynała
przynosić efekty. Ksiądz Karłowicz przekonywał nas, że jeśli wierzymy w to, co
robimy, na pewno osiągniemy dobre rezultaty. I tak się stało.

Pod koniec lat 90. dojrzał w nas pomysł budowy wspomnianej już Alei Chwały
Olszynki Grochowskiej. Mimo braku systemowego wsparcia i zainteresowania
powołanych do tego instytucji od roku 2000 udało nam się, głównie przy udziale
własnych środków i poświęconego czasu, ale też dzięki niezwykłej hojności osób
prywatnych i niektórych przedstawicieli stołecznego i podwarszawskiego
samorządu, jak również zaprzyjaźnionych działaczy "Solidarności" oraz Cechu
Krawców i Włókienników m.st. Warszawy, wybudować w Alei Chwały ponad 30 pomników
poświęconych dowódcom powstańczym i formacjom wojskowym zasłużonym w bitwie
grochowskiej. Oddaliśmy tym samym cześć wszystkim istotnym postaciom biorącym
udział w bitwie grochowskiej. Znalazły się wśród nich także bohaterskie kobiety,
niejednokrotnie biorące udział w zmaganiach wojennych w męskich przebraniach,
jak Józefina Rostkowska. Oprócz tego osobne głazy zadedykowaliśmy Fryderykowi
Chopinowi, którego "Etiuda rewolucyjna" rozsławiła powstanie na świecie, Janowi
Pawłowi II, który nas zdopingował do działania, a także, pośmiertnie,
inicjatorom budowy Alei Chwały – ks. Wacławowi Karłowiczowi i Stefanowi Melakowi,
naszym niezapomnianym wodzom w tej batalii o pamięć.
Marzeniem ks. Wacława i Stefana było to, aby Aleja Chwały prowadziła na kopiec
Obrońców Warszawy, przy którym znalazłaby miejsce świątynia – sanktuarium.
Stefan zdążył przed śmiercią pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 r. doprowadzić do
postawienia w Alei Chwały tymczasowej kaplicy i dzwonnicy, na której zawisł
Dzwon Wolności im. majora Waleriana Łukasińskiego.

Dwa miesiące później, w drodze na cmentarz Powązkowski, trumna z ciałem
Stefana przejechała w pogrzebowym kondukcie Aleją Chwały, zatrzymując się przy
powstańczej mogile. Do zrealizowania pozostaje testament Stefana – budowa kopca
Obrońców Warszawy. Niepowtarzalną do tego szansę daje budowa metra, w wyniku
której trzeba z miasta wywieźć ogromne ilości ziemi z drążonych tuneli. Zabiegam
o to i wierzę, że mimo złej sytuacji finansowej państwa i samorządu śmiałą
decyzją można doprowadzić do tego, że ziemia z Warszawy, przesiąknięta przecież
krwią jej obrońców, stanie się zaczynem kopca.
Formalnym ukoronowaniem starań Kręgu Pamięci Narodowej o zachowanie dziedzictwa
bitwy grochowskiej było doprowadzenie do przyjęcia przez Sejm RP 16 lutego 2001
r. Uchwały w sprawie ocalenia Olszynki Grochowskiej.

Marzę, aby podobnie jak w lutym 1936 r. na pole bitwy grochowskiej przybyło
pewnego dnia ponad 100 tys. osób. 76 lat temu w obecności takiego zgromadzenia
prezydent Warszawy Stefan Starzyński ogłosił rozporządzenie nr 1/222 uznające
Olszynkę Grochowską za pamiątkę narodową walk o niepodległość i zatwierdził plan
budowy 100-metrowej szerokości Alei Chwały Oręża Polskiego.

Czas najwyższy, aby ponownie do Olszynki zawitały tysiące Polaków, a powodem
niech się stanie planowany kopiec. Zanim to jednak nastąpi, zapraszam na obchody
rocznicy bitwy grochowskiej, które planujemy na sobotę, 25 lutego, i niedzielę,
26 lutego 2012 roku.
W sobotę odbędzie się odtworzenie bitwy z udziałem historycznych grup
rekonstrukcyjnych na polu bitwy, nieopodal powstańczej mogiły. Ta forma
obchodów, atrakcyjna dla widzów, z wolna staje się już stałym elementem programu
rocznicowych wydarzeń. W niedzielę zapraszam na Mszę św. do kościoła przy placu
Szembeka o godz. 12.30, a później na uroczystość w Alei Chwały i przy mogile
powstańczej.

Andrzej Melak

Współpraca Łukasz Kudlicki

drukuj