Seremet naciska
Z mec. Bartoszem Kownackim, pełnomocnikiem kilku rodzin smoleńskich,
rozmawia Zenon Baranowski
Dla Bronisława Komorowskiego ujawnienie części opinii fonoskopijnej
instytutu Sehna z Krakowa to przejaw "hasania" prokuratury i jakichś "niejasnych
motywów w Prokuraturze Generalnej"…
– To przerażające stwierdzenie. Prokuratura zrobiła to z bardzo oczywistego
względu. Chodziło o dobro rodzin tych, którzy zginęli w katastrofie, czyli
zabezpieczenie praw pokrzywdzonych w sensie procesowym. Zdaje się, pan prezydent
uważa, że nie ma większego znaczenia, jak się czuły rodziny przez blisko dwa
lata. Jeżeli administracja państwowa, czyli także on, nie była w stanie pomóc im
przez ten okres, pozostawiając ich samym sobie, to nie ma prawa oceniać takich
działań prokuratury, ponieważ świadczy to o tym, że nie wykazuje on elementarnej
wrażliwości, jaką powinna mieć osoba na tym stanowisku. Nie mówiąc już o tym, że
prezydent jako zwierzchnik Sił Zbrojnych powinien bronić godności polskich
generałów i oficerów.
Prezydent próbuje deprecjonować ekspertyzę z Krakowa, lekko
stwierdzając, że "jedni tak to interpretują, inni inaczej".
– To nie jest kwestia interpretacji, bo opinia fonoskopijna jest ekspertyzą w
swoim zakresie pewną. I nie ma tutaj miejsca na dowolność jej interpretacji, np.
przez członków komisji. Prezydent Komorowski, który nie jest prawnikiem, lepiej
niech się nie wypowiada w tego rodzaju kwestiach, ponieważ w jakimś sensie się
kompromituje. Nie ma takiej możliwości, że można dowolnie interpretować opinię
fonoskopijną, tak jak nie można dowolnie interpretować opinii daktyloskopijnej.
To jest tak, jak z badaniem DNA.
Prezydent w zasadzie odsyła do ekspertów, ale wygłasza swoje
jednoznaczne oceny, jak właśnie w kwestii ekspertyzy fonoskopijnej, czy o próbie
lądowania w złych warunkach pogodowych…
– Oznacza to, że prezydent w ogóle nie zna sprawy, ponieważ te opinie
fonoskopijne nie są różne. One są najprawdopodobniej zbieżne. To nie eksperci
Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji, tylko członkowie komisji
Millera dopisali, według własnych ocen i spekulacji, nazwisko gen. Błasika.
Pytanie, czy prezydent udaje, że nie wie, czy jest tak niekompetentny, że nie ma
w tak ważnej sprawie żadnej wiedzy. Tego nie wiem.
Głowa państwa chciałaby, aby nic z raportu Millera nie było podważane,
ponieważ w jego ocenie, społeczeństwo przede wszystkim oczekuje
jednoznaczności…
– Tego typu wypowiedzi prezydenta świadczą o politycznym traktowaniu tej sprawy.
Sprawa smoleńska jest coraz bardziej niewygodna dla układu rządzącego, któremu
najbardziej odpowiadała promowana przez niego wersja – że naciskał prezydent
Kaczyński za pośrednictwem gen. Błasika, co doprowadziło do katastrofy. Taką
wersję przecież przez rok lansowano. W momencie, kiedy fakty pokazują coś
innego, to ten obóz polityczny próbuje je pomijać i dyskredytować.
Minister Cichocki próbuje kontrować opinię biegłych dla prokuratury
audytem NIK.
– To nie jest tak, że one się wykluczają, wręcz odwrotnie, one są
komplementarne, uzupełniają się i potwierdzają tezy głoszone od dawna. Dlaczego
np. prezydent nie uzasadnił nominacji gen. Janickiego, dlaczego premier nie
odwołuje szefa BOR mimo dwóch jednoznacznych opinii – NIK i prokuratury.
Odbieram stwierdzenia prezydenta jako polityczne zaangażowanie się w tę sprawę.
Można je uznać niejako za jedną ekspertyzę, tak jak można mówić o braku
różnic w ekspertyzach fonoskopijnych.
– Nie ma innej, odmiennej ekspertyzy fonoskopijnej. Oficjalnie tego nie wiemy,
ponieważ nikt się nie chce przyznać, ale wszystko wskazuje na to, że ta opinia
warszawska, Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji, była zbieżna z
tą z Krakowa. Tylko podczas prac komisji Millera ktoś po prostu dopisał, że to
jest głos generała Błasika. I zrobiły to osoby, które nie miały do tego
uprawnień. Nie można mówić, że są dwie różne opinie, ponieważ jest to nieprawda.
Jak więc ocenić takie stwierdzenia polityków, że eksperci się różnią?
– Oni nawet nie zdają sobie sprawy, jak daleko idące konsekwencje mogą mieć
takie tezy. Tak jak powiedziałem, nie może być różnych opinii fonoskopijnych,
podobnie jak nie może być dwóch różnych opinii daktyloskopijnych. Gdyby można
było kwestionować jedne i drugie, to oznaczałoby to godzenie w cały system prawa
karnego w Polsce i na świecie. To są wypowiedzi niebiorące pod uwagę
elementarnych zasad w procedurze karnej i sporządzania opinii przez biegłych.
Stwierdzenia głowy państwa w stylu, że w prokuraturze dzieją się
"niekoniecznie dobre rzeczy", nie są przypadkiem formą nacisku na śledczych?
– Na pewno jest to próba wywarcia pośredniej presji na prokuraturę z tej racji,
że pan prezydent w jakimś sensie pozytywnie odnosił się do prokuratury wojskowej
jako takiej. W sytuacji, w której doszło do poważnego starcia między
prokuratorem generalnym Andrzejem Seremetem a szefem NPW gen. Krzysztofem
Parulskim, nie miał wyjścia i musiał odwołać Parulskiego. Natomiast teraz
usiłuje, w mojej ocenie, w jakiś sposób zrewanżować się za ten wniosek. To,
szerzej ujmując, przejaw walki prokuratorów wojskowych z cywilnymi.
Seremet wzywa na dywanik referentów ze śledztwa smoleńskiego, zmienił
się szef NPW, politycy z obozu PO grożą palcem prokuraturze… To raczej nie
nastraja pozytywnie co do dalszego prowadzenia śledztwa smoleńskiego…
– Dla mnie najważniejsze jest to, żeby ci prokuratorzy, którzy prowadzą
śledztwo, nie byli naciskani, również przez prokuratora generalnego. Wiele
wypowiedzi Seremeta odbierałem jako pośredni nacisk. Jeżeli ktoś mówi, że
ekshumacji nie przeprowadza się w danym okresie czy jakiś wątek jest wykluczony,
to prokurator prowadzący śledztwo odbiera to jako presję ze strony przełożonego,
który publicznie mówi co innego, niż jest w śledztwie. Dla mnie najważniejsze
jest to, żeby ci prokuratorzy mogli swobodnie pracować. Chciałbym, żeby zaszły
zmiany w tym zespole poprzez jego poszerzenie. Prokuratorzy referenci nie mogą
być pozbawieni pracy w tym zespole, ponieważ mają zbyt dużą wiedzę i
doświadczenie. Niestety, widać naciski z góry na prokuratorów prowadzących,
nawet takie pośrednie, bo wzywanie na dywanik to w ogóle są rzeczy zaskakujące.
Dziękuję za rozmowę.
