Hydra korupcji

Z Łukaszem Kisterem, byłym oficerem Wydziału Ochrony Interesów
Ekonomicznych Sił Zbrojnych Służby Kontrwywiadu Wojskowego, a obecnie ekspertem
Instytutu Jagiellońskiego, rozmawia Zenon Baranowski

Przed postrzeleniem prokurator płk Mikołaj Przybył stwierdził, że
czuje się atakowany za prowadzone przez siebie śledztwa w sprawie korupcji w
wojsku…

– Poznańska prokuratura wojskowa uchodzi za najskuteczniejszą w zwalczaniu
zorganizowanej przestępczości o charakterze ekonomiczno-korupcyjnym, która miała
miejsce w wojsku. Te działania wojskowego wymiaru sprawiedliwości, zarówno
sądownictwa, jak i prokuratury czy innych służb – żandarmerii i SKW – były
prowadzone dosyć prężnie w okresie rządów PiS. Była wyraźna wola polityczna
przyzwalająca na mocne, radykalne działania w zakresie korupcji i
niegospodarności na szkodę Sił Zbrojnych. Natomiast niestety po…

…po zmianach politycznych…

– Po zmianach politycznych nastąpił zauważalny brak takiej woli. Prokuratura
wojskowa stawała się coraz bardziej upolityczniona i coraz mniej działająca. Nie
pokusiłbym się o stwierdzenie, że działająca na zamówienie polityczne, ale coraz
mniej aktywnie działająca. Widoczne było – od czasów Nangar Khel po sprawę
katastrofy smoleńskiej – że prokuratura wojskowa nie jest spójnym organem. Nie
działa metodycznie, a jej działania wynikają z jakichś chwilowych potrzeb i
braku wsparcia politycznego.

Prokurator mówił, że korupcja ma miejsce na styku wojskowych i
urzędników państwowych.

– W ostatnim czasie pojawiało się coraz więcej medialnych doniesień o
korupcji w wojsku, rażącej niegospodarności na wiele milionów, niezrealizowanych
przetargach i kontraktach NATO-wskich. Nie zrealizowano wielkich projektów
polskiej armii, które najprawdopodobniej były nadzorowane właśnie przez tego
prokuratora lub jego kolegów. Na pewno były obarczone różnego rodzaju naciskami
politycznymi. Chodzi w końcu o wielomilionowe kontrakty. Jestem pewien, że
naciski tam były. Poza tym dochodziły podejrzenia o nielegalne działania, ciągłe
wskazywanie braku potrzeby istnienia wojskowego wymiaru sprawiedliwości.

Nie wyłania się z tego zachęcający obraz wojska.

– To zdarzenie stanowi jasny obraz tego, co się dzieje w polskim wojsku. Nikt
z wojskowych nie kwapił się do zajęcia stanowiska w tej sprawie. A jest to tak
naprawdę wewnętrzna sprawa Sił Zbrojnych RP. Doszło do tego w wojskowej
prokuraturze, chodziło o wojskowe śledztwo i strzelił do siebie żołnierz
zawodowy Wojska Polskiego w stopniu pułkownika, a więc starszy oficer. To jest
problem Sił Zbrojnych na różnych poziomach, a przede wszystkim to jest pokaz
tego, co się dzieje w wojsku. Braku pomysłu na wojsko, na żołnierzy, na zmiany w
armii. A z drugiej strony wzrost wymagań, nagonka medialna związana zarówno z
emeryturami, jak i nieprawidłowościami, które mają miejsce w polskim wojsku.

Obecne kierownictwo Ministerstwa Obrony Narodowej idealnie czuje się w
kreowaniu własnego wizerunku medialnego, zupełnie nie zajmując się najbardziej
palącymi problemami wojska, zarówno tymi codziennymi, jak i jego przyszłości.

Dziękuję za rozmowę.

 

***

Korupcja w mundurach

 

Z Jackiem Kotasem, byłym wiceministrem obrony narodowej, rozmawia
Bogusław Rąpała

W czasie konferencji prasowej prokurator Naczelnej Prokuratury
Wojskowej płk Mikołaj Przybył mówił o przestępstwach korupcyjnych, mechanizmach
ustawiania przetargów i wyłudzania ogromnych kwot z budżetu Wojska Polskiego. Co
konkretnie – według Pana – mógł mieć na myśli?

– Trudno powiedzieć. Dziś jesteśmy odcięci od informacji, czy to ze względu
na dobro śledztwa, czy też z innych powodów. Prokuratura Wojskowa, a szczególnie
prokuratura poznańska, odnosi coraz większe sukcesy w wykrywaniu przestępstw
gospodarczych. To oznacza, że albo zaczęli sprawnie pracować, albo tych
przestępstw przybywa. Armia dysponuje znacznym budżetem. Część jest
rozdysponowana poprzez różnego rodzaju przetargi i oferty. W przeszłości
spotykaliśmy się z tym, że wyniki tych przetargów były kwestionowane. Wystarczy
przypomnieć starą sprawę wyposażenia żołnierzy biorących udział w misji w
Afganistanie. Wykryto ją w czasie, kiedy ministrem obrony narodowej był
Aleksander Szczygło, na którego wniosek zostało wszczęte postępowanie w tej
sprawie. Myślę, że teraz chodzi głównie o przetargi związane z dostawami
sprzętu, uzbrojenia oraz inwestycjami w infrastrukturę, ale są to tylko moje
domysły wynikające z doświadczenia z pracy w resorcie.

Skąd biorą się tego rodzaju patologie?

– Skala wydatków, dostęp do środków publicznych, jak również nie najlepsza
sytuacja materialna żołnierzy stwarzają taką pokusę i część osób jej ulega.
Dotyczy to nie tylko żołnierzy, ale wszystkich grup społecznych. Jednak w wojsku
powinno być to szczególnie naganne, chociażby ze względu na mundur.

Jakiego szczebla w armii lub w ministerstwie obrony mogą sięgać tego
typu przestępstwa?

– Nie chciałbym spekulować. Kilkakrotnie miałem okazję odbyć rozmowy z
prokuratorami, w czasie których słyszałem, że mają oni pewne dowody na
popełnienie przestępstw przez oficerów wysokiej rangi. Gdy wskazywałem na
konieczność zastosowania najbardziej surowych konsekwencji, a w wojsku jest to –
oprócz wszystkich innych kar – degradacja, to dowiadywałem się, że wcale nie
jest to takie proste… Pomimo rzekomo większej wykrywalności przestępstw w
ostatnim okresie nie przypominam sobie jednak, żeby postawiono jakieś zarzuty
wysokim oficerom. Słyszymy za to, że zatrzymano grupę żołnierzy, która
prowadziła działalność przestępczą przy organizowaniu i typowaniu przetargów.
Ale przy przetargach wartych miliony złotych decyzji na pewno nie podejmuje
kapral ani kapitan.

Czy właśnie na to płk Przybył chciał zwrócić uwagę, próbując popełnić
samobójstwo?

– To są spekulacje. Ale ja, tak jak większość osób, jestem zszokowany tym
zdarzeniem. Nie przypominam sobie podobnej sytuacji w przeszłości. W moim
przekonaniu, pokazuje ona bezradność płk. Przybyła oraz jego wielki sprzeciw
wobec tego, co się dzieje. To, co zrobił, to ostateczna forma protestu. Za
wcześnie na ocenianie tego, czy był przewrażliwiony, tak jak to można już było
usłyszeć. Cieszę się, że przeżył, i mam nadzieję, iż będzie miał okazję w sposób
mniej drastyczny zasygnalizować opinii publicznej, co chciał poprzez swój
dramatyczny czyn osiągnąć.

Dziękuję za rozmowę.

 

drukuj