Kolejne roszczenia „wypędzonych”
Niemieccy „wypędzeni” wspierani przez rząd przedstawiają następne roszczenia. Podczas walnego zgromadzenia Niemiecki Związek Wypędzonych w specjalnej uchwale domaga się rehabilitacji dla niemieckich pracowników przymusowych i żąda dla nich odszkodowań. Na żądania te szybko i to pozytywnie odpowiada sekretarz stanu w Federalnym Ministerstwie Finansów Hartmut Koschyk.
W specjalnym oświadczeniu wydanym podczas walnego zgromadzenia Niemieckiego Związku Wypędzonych (BdV) w Berlinie czytamy m.in.: o ciężkim losie niemieckich pracowników i pracownic przymusowych, którzy jako osoby cywilne tylko z powodu swojej przynależności państwowej lub narodowej w wyniku prześladowań przez władze innych państw podczas drugiej wojny światowej i po wojnie światowej stali się specjalnymi ofiarami (większymi niż zwykłe ofiary wojny), które do dzisiaj nie spotkały się z godnością i nie uznano ich krzywd.
Dlatego Niemiecki Związek Wypędzonych domaga się od niemieckiego rządu gestu uznania ich krzywd za nieludzkie i brutalne traktowanie w wieloletnich obozach, które negatywnie odbijały się nie tylko na ich zdrowiu fizycznym, ale także psychicznym.
Członkowie BdV w specjalnej uchwale domagają się od obecnego rządu koalicyjnego CDU/CSU i FDP ustawy, która pozwoli na wypłacenie niemieckim pracownikom przymusowym odszkodowań.
Wypędzeni przypominają, że już raz domagali się tego samego w roku, 2003 ale wtedy koalicja SPD / Zielono odrzuciła ich propozycje. „Teraz należy przejść do czynów” – napisali członkowie BdV i zażądali rehabilitacji oraz odszkodowania w postaci jednorazowej wypłaty i to szybko, bowiem są oni już w podeszłym wieku.
CSzybka reakcja członka rządu
Na pozytywną reakcję niemieckiego rządu nie trzeba było długo czekać, bowiem sekretarz stanu w Federalnym Ministerstwie Finansów Hartmut Koschyk, który jest także sekretarzem parlamentarnym Grupy Krajowej CSU w Niemieckim Bundestagu przemawiając w minioną sobotę na zamku Goldkronach, podczas „Dni Ojczystych – Tag der Heimat” „wypędzonych” z górnej Frankonii, obiecał im zarówno utrzymane na obecnym poziomie (pomimo kryzysu) wsparcia finansowego, jak również potwierdził wsparcie rządu przy ustanawianiu narodowego święta niemieckich wypędzonych. Ponadto Koschyk publicznie przyznał, że należy ubolewać, iż pomimo upłynięcia już ponad 60 lat od zakończenia wojny, to ciągle ucieczki Niemców i ich wypędzenia nie są do końca rozliczone. „Także wielu Niemców było ofiarami pracy przymusowej. Te ofiary do dzisiaj czekają na humanitarne gesty i rehabilitację” – przyznał w Goldkronach członek niemieckiego rządu.
Miliony dla „wypędzonych
Sekretarz stanu w Federalnym Ministerstwie Finansów zapewnił zebranych, że niemiecki rząd nadal będzie finansowo wspierał niemieckich wypędzonych.
Koschyk przypomniał, że w latach 2008 i 2009 rząd systematycznie zwiększał roczne dotacje z federalnego budżetu dla BdV o 200.000 euro. „Obecnie w latach 2010 i 2011 pomimo ogólnego kryzysu udało się nam powrócić do wysokości takiego finansowania Związku Wypędzonych”, jakie istniało przed rządami SPD/Zieloni” – powiedział nie kto inny jak sam sekretarz stanu w Federalnym Ministerstwie Finansów. Przypomnę, że w roku 1995 BdV otrzymała od rządu z budżetu 3.5 miliona DM, co oznacza, że dzisiaj dostaje rocznie około 1.8 miliona euro. Do tego dochodzą jeszcze rządowe gwarancje kredytowe dla związku w wysokości 17 milionów euro, co także potwierdził w sobotę Hartmut Koschyk.
Cele niemieckiego rządu
Na zakończenie swojego przemówienia Koschyk przedstawił najnowsze cle i priorytety niemieckiego rządu związane z polityką wobec niemieckich wypędzonych. Oto kilka z nich:
1. Wypędzenia dla niemieckiego rządu są i pozostają fundamentalnym
łamaniem prawa.
2. Niezgodne z prawem wypędzenia musza być konkretnie nazwane.
3. Wypędzeni mają prawo do żądania molarnego odszkodowania.
4. Kultura i historia niemieckich wypędzonych musi stać się częścią niemieckiego oraz europejskiego dziedzictwa kulturowego.
Sekretarz stanu w Federalnym Ministerstwie Finansów Hartmut Koschyk na koniec zapewnił zebranych „wypędzonych”, że niemiecki rząd nadal tak jak obecnie będzie stał po ich stronie.
Waldemar Maszewski, Hamburg
