Sukces prezydencji w mediach
Kolejne dni odsłaniają coraz to nowe "fakty" związane z rezultatami
ostatniego szczytu unijnego. Najpierw okazało się, że to premier Donald Tusk
doprowadził do tego, iż w środę na dodatkowym szczycie unijnym spotkali się nie
tylko przywódcy państw strefy euro, a teraz dowiadujemy się, iż to zasługą
Polski jest doprowadzenie do wypracowania i przyjęcia porozumienia w sprawie
działań antykryzysowych. Trudno oprzeć się wrażeniu, iż o tych "sukcesach"
wiedzą tylko polscy dziennikarze. – To był miesiąc bardzo intensywny dla nas,
ale mamy satysfakcję z tego, co udało nam się osiągnąć. Wydaje mi się, że polska
prezydencja staje na wysokości zadania – ocenił wczoraj wiceszef MSZ Mikołaj
Dowgielewicz.
Najistotniejszymi osiągnięciami naszej prezydencji w ostatnim czasie miało być
wypracowanie – podczas dwóch kolejnych szczytów unijnych – porozumienia w
sprawie działań antykryzysowych. Wiceszef MSZ poinformował, że do końca roku
polska prezydencja będzie się koncentrować na wypracowaniu szczegółowych ustaleń
dotyczących tego, jak wprowadzić w życie rozwiązania przyjęte na środowym
szczycie. Do kolejnych zadań polskiej prezydencji zaliczył także doprowadzenie
do kompromisu w sprawie polityki energetycznej Unii Europejskiej, konsultacje
nad unijnym budżetem, a także kwestię rozszerzenia Unii Europejskiej. W grudniu
mają zapaść decyzje związane z uznaniem Serbii już oficjalnie za kandydata do
wstąpienia w szeregi członków Unii Europejskiej i w sprawie wejścia do UE
Czarnogóry. Dowgielewicz stwierdził, że polska prezydencja uznawana jest za
skuteczną. – Polska prezydencja jest taką prezydencją, która wykazuje inicjatywę
polityczną, nie ograniczamy się tylko do bieżącego zarządzania, ale wychodzimy
też z inicjatywami – tłumaczył wiceszef MSZ. W ocenie posła elekta Prawa i
Sprawiedliwości Krzysztofa Szczerskiego, Polska zajmuje się akurat jedynie
administrowaniem bieżących zadań Unii Europejskiej. Szczerski zwrócił uwagę, że
rząd, udając się na ostatni szczyt unijny, nie przedstawił choćby
parlamentarzystom sejmowej Komisji ds. Unii Europejskiej stanowiska, z jakim
jedzie do Brukseli. – Nikt nie zapytał, jakie było stanowisko Polski na środowy
szczyt. Nie zapytał, bo nie było takiej możliwości, jaka była nasza linia
negocjacyjna i jakie były nasze cele na środowym szczycie – powiedział
Szczerski. Ocenił, iż rząd działa w tej sprawie poza parlamentarną kontrolą.
Zauważył, iż sejmowa Komisja ds. Unii Europejskiej miała czas, żeby się zebrać i
rozmawiać o elektronicznym znakowaniu bydła, a zabrakło woli rozmowy o polskim
stanowisku na unijny szczyt.
Mimo że odbyły się już wybory parlamentarne, wcale to nie przeszkodziło w tym,
żeby komisja zebrała się zarówno 14, jak i 21 października. Zauważył również, iż
tak naprawdę nie wiadomo, co właściwie wydarzyło się na szczycie w środę, na co
się zgodziliśmy, gdyż nie są znane szczegółowe ustalenia.
Szczerski zwracał uwagę na zagrożenia dla strefy euro, która może zostać
"wykupiona" przez Chiny, Rosję czy kraje arabskie, gdzie państwa unijne wysyłają
swoich emisariuszy z prośbą o finansowe wsparcie.
Artur Kowalski
