Prania brudów przed kamerami nie będzie

– To nie powód, by teraz partia żyła publicznym rozliczaniem się z błędów
przez kilka miesięcy – podkreśla europoseł PiS Ryszard Czarnecki. Partia nie
będzie się bawić w rozliczenia, a na najbliższe tygodnie przygotowywana jest
konferencja ekonomiczna PiS na temat kryzysu. Ma to ugruntować lansowane w
kampanii wyborczej przekonanie, że będzie to opozycja odpowiedzialna, na trudne
czasy, a co najważniejsze – posiadająca recepty na finansowe i gospodarcze
zawirowania wywołane tym, co dzieje się w krajach strefy euro i na rynkach
finansowych. Poseł Artur Górski zapowiada budowę zespołu parlamentarnego na
rzecz życia i rodziny. – Mam zielone światło na prowadzenie "polityki
konserwatywnej". Chcemy, by zespół miał szeroką formułę, zaprosimy do niego
również posłów z innych klubów parlamentarnych. Będziemy popierać działania i
inicjatywy na rzecz ochrony życia oraz politykę prorodzinną – mówi poseł.

Co działo się na posiedzeniu komitetu?
– Nie chcę komentować tego, w jaki sposób przebiegała dyskusja. Do tego zostałem
zobowiązany i chciałbym słowa dotrzymać – ucina jeden z liderów frakcji
definiowanej jako ziobryści. Przyznaje jednak, że najważniejsze było
podsumowanie kampanii wyborczej i wyniku osiągniętego 9 października. Ryszard
Czarnecki, choć niechętnie, również wyznaje, że podczas posiedzenia nie unikano
żadnych wątków związanych z kampanią wyborczą.
– Wyciągając wnioski z kampanii i dokonując jej rzetelnej analizy, mamy szanse
poprawić wynik i wygrać wybory do Parlamentu Europejskiego, a potem samorządowe
i prezydenckie – zapowiada Czarnecki. Według niego, władze PiS mają świadomość
popełnionych błędów.
– Uznaliśmy jednak, że roztrząsanie ich publicznie jest pokazywaniem braku
jedności polskiej prawicy, a brak jedności to najlepszy prezent dla Platformy i
Palikota. Tego robić nie będziemy – zaznacza polityk. – Wyborcy mogą nam
wybaczyć błędy, ale nie wybaczą nam braku jedności – dodaje.
Oczywiście obie strony wewnętrznego sporu o to, jak powinna działać i
prezentować się partia na zewnątrz, nie zrezygnowały z zarzucania sobie błędów,
ale także świadomych działań, które miały zaszkodzić PiS w kampanii. Wszystkie
zostały wcześniej wypunktowane w publicznych wystąpieniach Jarosława
Kaczyńskiego. Chodzi m.in. o błąd z wydaniem książki, a w niej wątku na temat
kanclerz Niemiec Angeli Merkel, czy poręczenia za przetrzymywanego w areszcie
kibica Legii Warszawa Piotra Staruchowicza. Prezes winy wziął na siebie, i to
zarówno tych, którzy byli członkami sztabu wyborczego, jak i tych, którzy byli
poza nim. Z drugiej strony politycy bliscy prezesowi przekonują, że PiS zostało
"trafione" spotem "Oni pójdą na wybory", który ostatecznie zmobilizował uśpiony
elektorat PO, zatrzymując rosnące poparcie dla PiS.
Trudno oczekiwać, by partyjny spór o to, jak działać dalej, został całkowicie
wytłumiony, a odpowiedzialność złożona wyłącznie na wrogie otoczenie medialne.
Przypomina to trochę atmosferę sprzed dwóch lat, gdy od szefa partii domagano
się zmiany wizerunku czy też poważnych zmian kadrowych.
– Terror działa w Platformie Obywatelskiej, wspierany jest przez media i te
wszystkie siły, które postawiły na Tuska – mówi jeden z uczestników posiedzenia.
Widać to choćby po wyborach na przykładzie akcji, jaką Donald Tusk skierował
przeciw osobie nr 2 w PO – Grzegorzowi Schetynie. Jego zapowiedź usunięcia go ze
stanowiska marszałka Sejmu, upokorzenie przez plan zastąpienia przez Ewę Kopacz
został od razu podchwycony przez media, które jeszcze kilka tygodni temu tego
samego Schetynę wspierały. Dlatego – jak wskazuje nasz rozmówca – "terror nie
zadziała w PiS". – Ludzie czują się zbici z tropu tylko dlatego, że wykazują się
niezależnością poglądów i sądów – dodaje jeden z liderów partii. Nie chce
jednak, by sprawy te były roztrząsane na zewnątrz.
W dniu posiedzenia Komitetu Politycznego PiS na łamach "Wprost" ukazał się
nieautoryzowany wywiad z europosłem Tadeuszem Cymańskim. Polityk roztrząsał w
nim wewnątrzpartyjne spory, atakując Adama Hofmana i Tomasza Porębę za krytyczne
słowa pod jego adresem. Cymański w rozmowie z tygodnikiem Tomasza Lisa mówił, że
jest w PiS "pułkownikiem" i nie musi konsultować swoich wypowiedzi z Hofmanem.
Wczoraj Tomasz Poręba stwierdził na antenie Polskiego Radia, że Tadeusz Cymański
powinien za swoje słowa przeprosić tych polityków PiS, którzy mogli poczuć się
dotknięci. – Myślę, że można by pewne rzeczy wyjaśnić i uniknęlibyśmy tej
kompletnie niepotrzebnej awantury – zaznaczył.

Maciej Walaszczyk
 

drukuj