Prokurator to nie udzielny książę na lennie

Z Bogdanem Święczkowskim, w latach 2005-2006 dyrektorem Biura ds.
Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej, od października 2006 r. do
listopada 2007 r. szefem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, rozmawia Anna
Ambroziak

Poseł Grzegorz Karpiński z Platformy Obywatelskiej twierdzi, że Pan oraz
Dariusz Barski, czyli dwóch prokuratorów w stanie spoczynku, startując w
wyborach, łamiecie ustawę o prokuraturze.

– To była tylko propaganda wyborcza Platformy. Na ten temat wypowiedziała się
już Krajowa Rada Prokuratorów, jasno stwierdzając, że możemy kandydować i że
możemy być wybrani do parlamentu. To, co mówiła na ten temat Platforma
Obywatelska, to jawny dowód na to, że politycy tej partii obawiają się ludzi
praworządnych i uczciwych jak ja czy Dariusz Barski. W związku z powyższym będą
robić wszystko, by utrudnić nam kandydowanie i ewentualny wybór do parlamentu.
Ze strony polityków PO były to nieprawdziwe, oszczercze i niegodziwe zarzuty.
Każda osoba znająca ustawę o prokuraturze wie, że prokuratorzy, tym bardziej w
stanie spoczynku, mogą brać udział w życiu publicznym, mają bierne i czynne
prawa wyborcze, w tym mogą należeć np. do różnego rodzaju stowarzyszeń.
Prokuratorzy w stanie spoczynku mogą też – zgodnie z art. 65a ustawy o
prokuraturze – być wybierani do Sejmu lub innych organów państwowych czy
międzynarodowych. To prawda, że prokuratorzy nie mogą prowadzić działalności
politycznej i nie mogą należeć do partii politycznych. Ale ja nie byłem i nie
jestem członkiem jakiejkolwiek partii politycznej ani nie prowadziłem i nie
prowadzę działalności politycznej. Nie jest też prowadzeniem działalności
politycznej start w wyborach parlamentarnych – jako kandydat niezależny i
bezpartyjny – z list jednej z organizacji biorących w nich udział. Niebywałe
jest też kwestionowanie przez polityków PO decyzji Państwowej Komisji Wyborczej,
która zarejestrowała mnie jako kandydata. Chciałbym tu też nadmienić, że w
przeszłości prokuratorzy – nawet czynni zawodowo – brali udział w wyborach do
Sejmu, tak jak np. w 2005 r. w wyborach do Sejmu z list Lewicy startowała –
czynna wtedy i obecnie zawodowo – prokurator Małgorzata Wilkosz-Śliwa, obecnie
prokurator Prokuratury Generalnej. Jesteśmy poddani szczególnemu reżimowi
działań. Przypomnę tu choćby prowokację związaną z artykułem w "Gazecie
Wyborczej". Chodziło o insynuacje, że ABW pod moim kierownictwem i z inspiracji
PiS podejmowała działania operacyjne wobec Jarosława Wałęsy. W moim przekonaniu,
to wszystko stanowi system działań, który ma prowadzić do wyeliminowania nas z
tych wyborów.

Może politycy Platformy mają się czego obawiać, było sporo afer, chociażby
wykupywanie ustaw przez środowisko biznesowe.

– Dowiedzieliśmy się o kolejnej olbrzymiej aferze rządu Donalda Tuska, o czymś
nieprawdopodobnym. Sądziłem, że czasy kupowania ustaw po okresie rządów SLD
dawno minęły. Okazuje się, że jest to nieprawdą. Na oczach całego państwa
środowisko biznesowe doprowadziło do zmiany prawa, do uchylenia artykułu 585
kodeksu spółek handlowych i w konsekwencji do umorzenia postępowania przeciwko
panu Ryszardowi Krauzemu. Na usta cisną się słowa, że jest to zwyczajne
kupczenie prawem, coś nieprawdopodobnego dla praworządnego, uczciwego obywatela.
Można było, jak wynika z medialnych doniesień, z naruszeniem wielu procedur
sejmowych uchwalić zmianę depenalizującą zachowania wielu tzw. polskich
biznesmenów.

Przez cztery lata dziennikarze skutecznie jednak sprzedawali historie o
zbrodniach IV RP, nielegalnych podsłuchach w ABW, inwigilacji przedstawicieli
mediów, nielegalnych operacjach CBA i ABW, Kaczyńskiego, Ziobry i Pana.

– Na początek chciałbym tu podkreślić, że profesjonalne kierownictwo państwa,
szefowie służb oraz zaangażowani pracownicy i funkcjonariusze publiczni w
okresie rządów PiS zrobili więcej dla wzmocnienia Polski i jej praworządności
niż jakakolwiek inna władza publiczna w najnowszej historii naszego kraju.
Rzeczywiście, w czasie rządów PO urządzano szopki medialne, porównywano polskie
służby specjalne z okresu rządów PiS do rumuńskiej Securitate i enerdowskiej
Stasi. Główni aktorzy tego dramatu – oskarżyciele, w szczególności Janusz
Kaczmarek i Konrad Kornatowski – niemal non stop byli obecni w prorządowych
mediach.
Ta szopka medialna miała służyć temu, by na dobre pozbawić jakiegokolwiek wpływu
na sytuację w Rzeczypospolitej ludzi uczciwych i praworządnych. Mam nieodparte
wrażenie, że dla partii rządzącej nie jest najważniejszy interes Polski, tylko
interes jej działaczy. Tacy ludzie, dla których polska racja stanu jest
priorytetem, budzą w nich strach i przerażenie. W moim przekonaniu, politycy PO
najbardziej obawiają się audytu, który czeka ich w razie wygranej PiS. Czyli
ujawnienia prawdy o stanie państwa, finansów publicznych, bezpieczeństwa,
przestępczości itd.

A jednak tę ponurą wizję podziela, jak wskazują sondaże, spora część
polskiego społeczeństwa.

– To efekt kilkuletniego serwowania Polakom medialnego bełkotu. Nic więc
dziwnego, że część społeczeństwa wybiera taką wizję świata, sztuczny twór, który
ma się nijak do realnej rzeczywistości. W czasie kampanii objechałem cały swój
okręg wyborczy, byłem w Wałbrzychu, Świdnicy, Ząbkowicach Śląskich, Nowej
Rudzie, Kłodzku, Dzierżoniowie, Bielawie, w wielu innych mniejszych miastach.
Zaobserwowałem, że wielu ludzi przyjmuje postawę bierną, do wyborów i do całej
działalności politycznej podchodzi jak do działalności bezsensownej. Niestety,
ta nachalna propaganda Platformy Obywatelskiej, mówienie o tym, żeby nie robić
polityki, nie podejmować działań publicznych, przynosi takie efekty, że ludzie
nie chcą uczestniczyć w życiu publicznym, nie chcą iść na wybory itp. To jest
to, o czym mówi prof. Zybertowicz: efekt świadomego działania Donalda Tuska i
Platformy Obywatelskiej, mającego na celu odsunięcie obywateli od jakiejkolwiek
działalności publicznej. Chodzi o stworzenie społeczeństwa całkowicie
konsumpcyjnego, a nie świadomie myślącego, podejmującego świadome decyzje
wyborcze.

Premier powiedział niedawno, że mdli go, jak "widzi zapiekłość smoleńską".
Ale to nie jedyny problem, do którego wyjaśnienia ekipa rządowa wykazuje
nadzwyczajną niechęć. Pierwszy z brzegu przykład: afera hazardowa.

– W sposób jasny popełniono w tych sprawach wiele błędów. Natomiast dopóty,
dopóki nie zapoznam się z całością materiałów, nie jestem w stanie wypowiedzieć
się na temat uchybień. Przy ewentualnym przejęciu władzy przez PiS niezbędne
będzie zapoznanie się z całością materiałów różnego rodzaju postępowań nie tylko
w prokuraturze, ale w każdej innej instytucji powiązanej z tą sprawą. Dopiero po
zakończeniu tak szczegółowego audytu będzie można pokazać społeczeństwu, gdzie
konkretnie popełniono błędy.

Nie ma Pan zbyt dużego zaufania do działania organów ścigania.
– Jaskrawym przykładem tego, jak funkcjonuje obecnie polska prokuratura, jest
działanie wałbrzyskiej prokuratury okręgowej w sprawie kupowania głosów w
Wałbrzychu czy też w sprawie opłacania się niektórych prezesów spółek miejskich
działaczom Platformy Obywatelskiej. Z informacji medialnych wiadomo, że
prokuratorzy nie chcieli prowadzić tego śledztwa i wystąpili o przekazanie go do
innej prokuratury. Z przekazu medialnego wynika, że obawiali się prowadzenia
tego postępowania. Również chybionym pomysłem była reforma prokuratury
polegająca na rozdzieleniu stanowisk prokuratora generalnego od ministra
sprawiedliwości oraz wprowadzeniu kadencyjności wszystkich prokuratorów
funkcyjnych w terenie, czyli prokuratorów rejonowych, okręgowych i apelacyjnych.
Doprowadziło to do tego, że w prokuraturze przestała funkcjonować zasada
hierarchicznego podporządkowania i jednolitości. W tej chwili każdy prokurator
stał się takim udzielnym księciem na swoim udzielnym lennie. W zasadzie nie musi
realizować linii wyznaczonej przez prokuratora generalnego. Pamiętajmy, że za
bezpieczeństwo wewnętrzne kraju zgodnie z Konstytucją odpowiada rząd
Rzeczypospolitej, który w takim wypadku nie ma żadnego realnego wpływu na
politykę karną prowadzoną przez prokuraturę. Jednocześnie prokuratura była
wykorzystywana do walki politycznej, biorąc pod uwagę to, co działo się ze mną,
Mariuszem Kamińskim, Zbigniewem Ziobrą czy też prezesem Jarosławem Kaczyńskim.
Te setki przesłuchań, wieczne niepokojenie nas etc.

Sugeruje Pan dwa różne standardy: jeden – obozu rządzącego, drugi – polityków
opozycji?

– Jest to widoczne także w sądownictwie, w mediach, te podwójne standardy
obowiązują w zasadzie wszędzie. To, co na przykład robi w ostatnim czasie pewna
telewizja, o której na ulicach niektórych polskich miast Dolnego i Górnego
Śląska mówi się "Tusk Network Television" lub "WSI24" – to przekracza ludzkie
pojęcie. Mówię tu oczywiście o nachalnej propagandzie antypisowskiej. I nic nie
dają tu zaprzeczenia, oświadczenia czy wskazywanie na absurdalność niektórych
oszczerstw i kłamstw serwowanych nam w większości tych mediów. Z powodów
politycznych przyjęta a priori teza o zbrodniczości IV Rzeczypospolitej i jej
elit musiała być podtrzymywana i co jakiś czas przypominana. Żartobliwie można
byłoby tu powiedzieć, że nie chodzi o to, by złapać króliczka, ale by króliczka
gonić.

Mówi Pan o reformie prokuratury i służb specjalnych. Jakieś konkrety?
– Najważniejsze są dla mnie działania związane z bezpieczeństwem państwa.
Priorytetowe będą też kwestie reformy prokuratury i reformy służb specjalnych.
Ale także oczywiście poprawa sytuacji wszystkich mieszkańców, odtworzenie
przemysłu w moim okręgu, odbudowa części kopalni, przemysłu przetwórczego,
inwestycje w infrastrukturę. A także przywrócenie wiary w uczciwość i
praworządność samorządu terytorialnego.
Jeśli chodzi o reformę prokuratury, to mam tu na myśli ponowne połączenie
stanowisk prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości, wyodrębnienie
specjalnej prokuratury do zwalczania przestępczości zorganizowanej oraz
uhonorowanie w specjalny sposób prokuratorów śledczych prowadzących
postępowania.

Czyli?
– Wyższe wynagrodzenia i dodatki dla tych prokuratorów, którzy prowadzą
śledztwa. Konieczne byłoby też skierowanie większej liczby prokuratorów do pracy
śledczej. Zaplanowaliśmy powstanie nowych służb specjalnych. To tyle. Duża
zmiana czeka także policję, szczególnie Centralne Biuro Śledcze. Jeśli wygra PO,
na pewno pogorszy się sytuacja kraju. Niewątpliwie Donald Tusk nie ma recepty
ani nie widzi możliwości przeprowadzenia Polski przez największy kryzys
finansowy. Czarna dziura ministra Rostowskiego na pewno ulegnie powiększeniu.
Czekają nas kolejne cztery lata chude. Dlatego zachęcam wszystkich, by poszli na
wybory oraz żeby głosowali świadomie i mądrze. Nie mówię na kogo. Powiem tyle:
ci, którzy będą głosować świadomie i mądrze, na pewno nie zagłosują na partię
rządzącą.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj