Ożywili Skamieniałe Miasto
Jak zapewnić rozwój swojej małej ojczyzny i godne do życia warunki, gdy
brakuje pracy, a nawet bliscy i znajomi muszą jej szukać za granicą? – takie
pytanie zadają sobie samorządowcy w całej Polsce. Najprostszą, choć niełatwą
drogę wybrali działacze samorządowi z Ciężkowic, niewielkiej miejscowości w
województwie małopolskim.
– Na terenie gminy nie ma większych przedsiębiorstw, dlatego szukamy innych
sposobów na ożywienie gospodarki – opowiada Wojciech Skruch, skarbnik gminy
Ciężkowice i przewodniczący Rady Powiatu Tarnowskiego. – Większość tutejszych
mężczyzn pracuje za granicą. Na miejscu zostają matki z dziećmi – dodaje smutno
Andrzej Burnus, dyrektor Zespołu Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych w
Ciężkowicach.
Mimo to samorządowcy nie załamują rąk i inicjują ważne dla gminy projekty.
Miasto w mieście
Ciężkowice to niewielkie miasto położone zaledwie kilkanaście kilometrów od
Tuchowa. Wokół miasta roztaczają się niezwykłe widoki. Wojciech Skruch prowadzi
mnie w kierunku wznoszącego się nad miastem malowniczego wzgórza. Porastające je
lasy skrywają drugie Skamieniałe Miasto, czyli niezwykły rezerwat przyrody
nieożywionej. Znajduje się tam wzniesienie Skała (367 m n.p.m), którego stok
pokrywa grupa malowniczych skałek przypominających fantastyczne, niekiedy
ludzkie kształty.
To właśnie piękno swej małej ojczyzny miejscowi działacze samorządowi
postanowili wykorzystać jako mechanizm napędowy jej rozwoju.
Lokalne centrum turystyczne
– Wkrótce zakończymy rewitalizację Skamieniałego Miasta – zapowiada Wojciech
Skruch, dodając, że pozwoli to stworzyć kompleksowy produkt turystyczny,
bazujący na wyjątkowych w tym regionie atrakcjach. Jakich? – Oprócz
Skamieniałego Miasta na uwagę zasługują ciekawe muzea, jak imponujące bogatymi
zbiorami Muzeum Przyrodnicze, aktualnie rozbudowywane, Muzeum Etnograficzne "Grociarnia",
w położonej kilka kilometrów dalej Jastrzębiej czy Muzeum Ignacego Jana
Paderewskiego w sąsiedniej miejscowości Kąśna Dolna, zlokalizowane w dawnym
dworku kompozytora, w którym mieszkał w latach 1897-1903. Projekt ma dopełniać
Regionalne Centrum Informacji Turystycznej.
Muzeum przyrodnicze oraz rezerwat Skamieniałe Miasto zostaną wyposażone w
najnowocześniejsze techniki multimedialne. Planowana jest również rozbudowa
oferty turystycznej. Niedawno powstała stacja narciarska dysponująca małym i
dużym wyciągiem oraz dwoma trasami narciarskimi. Strategia gminy zakłada też
rewitalizację centrum kulturalno-rekreacyjnego, m.in. budowę amfiteatru letniego
w Ciężkowicach.
Sposób na rozwój
Jak podkreśla Wojciech Skruch, taka strategia gminy, nastawiona na wykorzystanie
jej atutów, jest najlepszą szansą na rozwój. Jego ocenę potwierdza Jan Czaja,
prezes Tarnowskiej Organizacji Turystycznej i kierownik biura Lokalnej Grupy
Działania Dunajec-Biała. – Umiejętne wykorzystanie takich większych inwestycji
do rozwoju infrastruktury turystycznej, a także infrastruktury publicznej, może
przyczynić się do rozwoju lokalnej społeczności – podkreśla. Dodaje, że
Ciężkowice, stawiając na rozwój turystyki, wiodą pod tym względem prym w
regionie. – Dzięki tym działaniom rośnie tam znaczenie produktów lokalnych,
wrasta liczba małych firm oferujących np. regionalne wypieki – zaznacza.
Wojciech Skruch przyznaje, że widoczne są efekty rozpoczętych inwestycji. – W
ubiegłym roku obiekty turystyczne w naszej gminie obejrzało ok. 50 tys. osób, a
jeszcze 3 lata temu było tu ok. 30 tys. turystów – zaznacza. Dodaje, że
zakończenie prowadzonych inwestycji powinno przynieść dalsze zwiększenie ruchu
turystycznego i… wpływów do gminnej kasy.
Energii dodadzą fotowoltaika i geotermia?
Jan Czaja podpowiada, że dalszy rozwój gminy w tym kierunku może uwzględniać
również budowę sanatorium, basenów, a przede wszystkim miejsc noclegowych, w tym
hotelu. – To jednak wymaga większych inwestycji z udziałem kapitału prywatnego –
dodaje. Jak mówi, łatwiej i szybciej można udostępniać np. gospodarstwa
agroturystyczne, tworząc jednocześnie miejsca pracy w okolicznych
miejscowościach.
Takie właśnie pomysły promuje Wojciech Skruch, wskazując, że to z inicjatywy
Ignacego J. Paderewskiego wykonano badania geologiczne, które potwierdziły
występowanie w tym rejonie leczniczych wód mineralnych. – Można więc myśleć o
budowie sanatorium – kreśli śmiałe plany samorządowiec, i idzie jeszcze dalej.
Jak mówi, oferta turystyczna gminy mogłaby zostać rozszerzona także o budowę
basenów wykorzystujących występujące na tym terenie źródła geotermalne (a być
może także budowę elektrowni geotermalnej).
Planowane są też inwestycje w farmy fotowoltaiczne, przetwarzające energię
słoneczną na elektryczną. W minioną niedzielę w Wierzchosławicach uruchomiono
taką farmę o mocy 1,8 MW, dla której Skruch przygotował studium wykonalności.
Plany ogranicza brak środków i rzeka
Niestety, plany rozwojowe zależą od pieniędzy. – Z samych regionalnych programów
operacyjnych pozyskaliśmy w ciągu ostatnich dwóch lat ponad 10 mln zł, co jest
znaczącym zastrzykiem dla budżetu gminy, wynoszącym niewiele ponad 35 mln zł –
tłumaczy gminny skarbnik. Zaangażowanie dodatkowo w remonty dróg i budowę
infrastruktury wodno-kanalizacyjnej wyczerpuje środki gminy, potrzebne na wkład
własny do wykorzystania funduszy z Unii Europejskiej. Zresztą, jak wskazują
działacze samorządowi, fundusze z regionalnych programów operacyjnych są już na
wyczerpaniu.
Jak mówi Andrzej Burnus, budżety gmin drenuje też polityka obecnego rządu. –
Gdyby państwo przekazywało subwencję oświatową w wysokości pokrywającej
rzeczywiste wydatki na oświatę, nasza gmina nie musiałaby dopłacać do niej ok. 2
mln zł rocznie, co pozwoliłoby na remont ok. 20 km naszych dróg – wylicza.
Przez kładkę przerzuconą kilka metrów nad drogą prowadzącą do Krynicy-Zdroju
Wojciech Skruch prowadzi mnie na skalne wzniesienie, z którego rozciąga się
wspaniały widok na dolinę rzeki Białej. Jak mówi, ta malownicza, płytka o tej
porze górska rzeka – średnio co 2 lata – zalewa lub podtapia okoliczne domy, pół
Ciężkowic, a także tereny, na których miasto chciałoby wznieść obiekty
kulturalne i sportowe.
– Gmina we własnym zakresie buduje umocnienia brzegów, palisadę wzdłuż drogi
wojewódzkiej, odmula koryto – wylicza Skruch. Ale to już nie wystarcza. Jak
wskazuje, rozwiązaniem zabezpieczającym miasto i okoliczne miejscowości przed
stanami ekstremalnymi Białej są poldery – suche zbiorniki zbudowane w pobliżu
rzeki, które w przypadku szybkich przyborów wody automatycznie przyjmowałyby
wysoką falę.
Nad brzegiem Białej żegnam się z ciężkowickimi działaczami, pełnymi nadziei i
pomysłów na rozwój gminy.
Mariusz Bober
