Opowieści charkowskich relikwii

Dwadzieścia sześć tysięcy pamiątek zgromadzonych w zbiorach Muzeum
Katyńskiego to świadkowie losu tych, których pochłonęły doły śmierci w Katyniu,
Charkowie i Miednoje. Muzealia głoszą prawdę o ich jenieckiej tułaczce,
warunkach obozowego żywota, tęsknocie za bliskimi, jenieckim spleenem i walce z
nim, o ich życiu codziennym, ale i duchowym. Są też artefaktami o wyjątkowym, bo
dowodowo-sądowym charakterze. Niebawem dołączą do tego wyjątkowego szeregu
świadków zbrodni katyńskiej relikwie z Bykowni.

W przededniu 72. rocznicy tragicznej nocy z 16 na 17 września 1939 r., która
rozpoczęła zmagania z agresją sowiecką, przywołajmy świadectwo trzech
wyjątkowych pamiątek – relikwii ze zbiorów Muzeum Katyńskiego, dzięki którym,
powtarzając za poetą, "Pamięć nie dała się zgładzić…".

Dyktatura kłamstwa
W wyniku napaści Armii Czerwonej trafiło do sowieckiej niewoli ponad 200 tys.
żołnierzy, w tym ok. 18 tys. oficerów, a ok. 7 tys. żołnierzy poległo lub
zginęło po wzięciu do niewoli. Około 10 tys. zostało rannych. Jednocześnie od
momentu uderzenia na Polskę Armia Czerwona dokonywała wielu zbrodni wojennych,
mordując jeńców i masakrując ludność cywilną. Ocenia się, że ofiarą padło ok.
2,5 tys. żołnierzy polskich i policjantów oraz kilkuset cywilów.
Wyselekcjonowaną część wziętych do niewoli i aresztowanych oficerów, ok. 15
tys., umieszczono w obozach NKWD w Ostaszkowie, Starobielsku i Kozielsku, a
następnie na mocy rozkazu z 5 marca 1940 r. wczesną wiosną wymordowano i
pogrzebano w Katyniu, Charkowie, Miednoje i w innych miejscach.
Przez prawie 50 lat prawda o grobach w Charkowie przykryta była czapą kłamstwa.
Dopiero 13 kwietnia 1990 r. Moskwa w oficjalnym komunikacie agencji TASS
przyznała, że odpowiedzialność za zbrodnię katyńską ponosi NKWD. W rok później,
17 maja 1991 r., prokurator generalny ZSRS Nikołaj Trubin poinformował Michaiła
Gorbaczowa, iż zebrane materiały pozwalają na wyciągnięcie wstępnego wniosku, że
polscy jeńcy wojenni mogli być rozstrzelani na podstawie decyzji Narady
Specjalnej przy NKWD ZSRS w okresie od kwietnia do maja 1940 r. w Zarządach NKWD
w obwodach smoleńskim, charkowskim i kalinińskim i pochowani odpowiednio w Lesie
Katyńskim pod Smoleńskiem, w rejonie Miednoje, 32 km od Tweru, i w VI kwartale
Parku Leśnego pod Charkowem oraz – jak już dzisiaj wiemy – w Bykowni, od 1923 r.
części Kijowa.
Wtedy też strona polska mogła podjąć pierwsze prace ekshumacyjne w Miednoje i
Charkowie. W tym drugim miejscu trwały one od 15 lipca do 7 sierpnia 1991 roku.
W ich trakcie wydobyto szczątki 167 Polaków i 20 obywateli sowieckich oraz
przedmioty ściśle z nimi związane. Na jednym ze stanowisk wydobyto blaszany
emaliowany biały trojak z widocznym na pokrywce napisem "Made in Poland",
naramiennik kapitański, polskie wojskowe buty z długimi cholewami, pionek
szachownicy wyrzeźbiony ręcznie w drewnie, inne polskie akcesoria, a nieco dalej
wykopano dobytek jeńców przywieziony po egzekucji z więzienia i palony nad
dołem: okucia i zamki od walizek, klucze, polskie monety o różnym nominale,
medalik, maszynki do golenia, szkło okularowe, gwizdek oficerski, klamry od
oficerskich pasów głównych, miniaturkę medalu pamiątkowego za wojnę 1918-1921,
spinki do mankietów, porcelanowy flakonik ze znakiem wytwórni w Ćmielowie. W
kolejnych dniach prac ekshumacyjnych dochodziły nowe przedmioty.
Latem 1994 r. podpisano porozumienie z władzami Charkowa o rozpoczęciu 1
września tegoż roku kolejnych prac sondażowo-ekshumacyjnych w VI kwartale Parku
Leśnego. Zasadnicze badania prowadzone były przez kolejne trzy sezony badawcze w
latach 1994-1996 pod kierownictwem archeologa z Torunia prof. dr. hab. Andrzeja
Koli. Owoce prac polskich archeologów – pamiątki – dowody zbrodni trafiły do
Muzeum Katyńskiego.

Przemówiły przedmioty
Szczególne muzealium – świadectwo mordu polskich generałów – stanowi znaleziona
w Charkowie w 1995 r. kurtka oficerska, wzór 1936, odkryta na terenie
wspomnianego VI kwartale Parku Leśnego. Uszyta została z gabardyny koloru khaki,
z kołnierzem stojąco-wykładanym, zapinana na dwa haczyki, widoczne są na niej
resztki po obszyciu generalskim. Kurtka z przodu zapinana jest na siedem guzików
wzór 1928, posiada cztery kieszenie naszyte z przodu, z klapkami zapinanymi na
małe guziki. Także na zniszczonych naramiennikach zachowały się ślady po
haftowaniu dystynkcji generała brygady. Obiekt, choć poważnie uszkodzony –
pamiętajmy, że przez 55 lat przebywał w ziemi – zachował się w niezłym stanie.
Dzięki temu wolno domniemywać, że opisywana kurtka należeć mogła do jednego z
generałów brygady znajdujących się w obozie w Starobielsku, a następnie
zamordowanych w Charkowie: Leona Billewicza, Aleksandra Kowalewskiego,
Kazimierza Orlik-Łukoskiego, Konstantego Plisowskiego, Franciszka Sikorskiego i
Piotra Skuratowicza.
W zbiorach Muzeum Katyńskiego znajduje się kolejne muzealium-świadek – letni
kombinezon polskiego pilota wojskowego wprowadzony do użytku w połowie lat 30.
ubiegłego wieku. Został także przekazany do zbiorów Muzeum Katyńskiego po
zakończeniu prac ekshumacyjnych w Charkowie w 1996 roku. Kombinezon notabene
unikatowy w zbiorach muzeów wojskowych w kraju i poza granicami, wykonany z
tkaniny bawełnianej barwy ochronnej khaki. I chociaż poważnie uszkodzony i bez
obu rękawów, przypomina o losie sześciuset lotników, którzy trafili do
sowieckiej niewoli. Niestety, milczy o tym, do którego z nich mógł należeć.

Do końca na służbie
W starobielskim obozie znalazła się też grupa kapelanów wojskowych wszystkich
wyznań reprezentowanych przy Ministerstwie Spraw Wojskowych. Przed świętami
Bożego Narodzenia 1939 r. duchowni zostali zabrani z obozu starobielskiego i
odtąd ślad po nich zaginął. Jak wynika z materiałów KGB w Charkowie, księża
kapelani: Antoni Aleksandrowicz, Edward Choma, Stanisław Kontek, Kazimierz
Suchcicki, Franciszek Tyczkowski, Władysław Urban oraz Szymon Fedoreńko, Mikołaj
Ilków, Jan Potocki i Baruch Steinberg, figurowali na stanie obozu aż do 2 marca
1940 roku. Być może byli przetrzymywani w którymś z lokali w mieście podległych
komendzie łagru jak generalicja, m.in. gen. Franciszek Sikorski. 2 marca wysłano
ich do dyspozycji Głównego Zarządu NKWD w Moskwie. Z wyjątkiem ks. Tyczkowskiego
wszyscy figurują na listach transportowych obozu kozielskiego, na podstawie
których ekspediowano jeńców do Katynia i tam stracono w kwietniu i maju 1940
roku. Potwierdza się zatem wersja, że przez ostatni okres księża byli więzieni w
jednej z wież monasteru w Kozielsku. Szymon Fedoreńko został ekshumowany w
Katyniu w 1943 r. pod numerem ewidencyjnym 02713. Natomiast co się stało z
pozostałymi duchownymi, z wyjątkiem księdza generała Boguckiego oraz księdza
majora Tyczkowskiego, który trafił do Griazowca – do końca nie wiadomo.
W czasie ekshumacji w Piatichatkach w jednym z dołów śmierci znaleziono sutannę
– vestis talaris i puszkę na komunikanty jednego z duchownych. Trudno orzec, do
kogo należała, ale potwierdza to fakt, że kapelani wojskowi do czasu
ostatecznego "rozładowania" obozu byli na służbie, towarzysząc powierzonym ich
duchowej pieczy żołnierzom. Tak jak we wrześniu 1939 r., kiedy to w czasie wojny
z Niemcami i Sowietami zostali zagarnięci wraz z nimi do niewoli sowieckiej i
stali się – wbrew prawu wojennemu, które nakazuje traktować osoby duchowne
neutralnie, nie jako strony konfliktu – jeńcami osadzonymi w obozach.
Wzmiankowana sutanna należeć mogła do jednego z tych duchownych, którzy
pozostali z jeńcami po 24 grudnia 1939 roku. Byli nimi księża: Józef Czemerajda,
Ignacy Drozdowicz, Andrzej Niwa, Władysław Plewik, Alfred Swirtun i Jerzy
Wrazidło.
Przedstawione muzealia-relikwie i wyjątkowe świadectwa zbrodni będzie można
zobaczyć na wystawie czasowej pt. "Pamięć nie dała się zgładzić…" od 17
września br. w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie.

 

Sławomir Z. Frątczak

historyk, kierownik Muzeum Katyńskiego Oddział Muzeum Wojska
Polskiego w Warszawie

 

drukuj