Unia dołuje

Z ogłoszonych wczoraj przez Komisję Europejską średniookresowych prognoz
gospodarczych wynika, że kwartalny wzrost gospodarczy w Unii Europejskiej i
strefie euro zbliży się pod koniec roku do zera. Liczyć się z tym musi także
Polska. Jak bowiem podkreśla KE, choć pierwsza połowa roku była dla naszego
kraju korzystna, to sytuacja zewnętrzna spowoduje spadek kwartalnego wzrostu
polskiego PKB do 0,5 proc. w III i IV kwartale. Komisja Europejska w swoich
najnowszych prognozach przewiduje, iż wzrost gospodarczy w Polsce w roku
bieżącym wyniesie 4 proc. (czyli podobnie jak w prognozach majowych), wobec 3,8
proc. w roku ubiegłym. – Roczny wzrost PKB w 2011 roku w Polsce i Niemczech jest
przewidywany na poziomie odpowiednio 4 proc. i 2,9 proc., podczas gdy we
Włoszech i Hiszpanii poprawa gospodarcza jest bardziej zduszona przy prognozach
na poziomie 0,7 i 0,8 proc. wzrostu PKB – powiedział podczas konferencji
prasowej unijny komisarz ds. gospodarczych Olli Rehn. I choć nie oznacza to
spadku rocznego, to jednak analitycy KE szacują, że w drugiej połowie roku
nastąpi w naszym kraju pogorszenie sytuacji i wzrost PKB w III i IV kwartale (w
układzie kwartał do kwartału) spadnie z przewidywanych wcześniej 0,6 proc. do
0,5 proc. "Chociaż prognoza rok do roku jest niezmieniona względem wiosennych
prognoz Komisji, szacunki kwartalne zmieniły się. Silniejszy od przewidywanego
wzrost (PKB w Polsce) w pierwszej połowie roku jest zrównoważony pogarszającymi
się perspektywami na pozostałe miesiące" – czytamy w cytowanym przez PAP
raporcie. Winą za ten stan Komisja obarcza słabnącą kondycję gospodarki Unii
Europejskiej i światowej, która pociągnie za sobą spadek eksportu i pogorszenie
nastrojów konsumentów i producentów.

Identyczna sytuacja ma mieć miejsce także w pozostałych krajach unijnych i
strefie euro, gdzie wzrost gospodarczy będzie zwalniał z każdym kolejnym
kwartałem, by pod koniec roku (w układzie kwartalnym) zbliżyć się do zera. I
chociaż KE dzięki lepszym niż spodziewane wynikom pierwszego kwartału nie
zmieniła prognoz całorocznych, to jednak zastrzega, że "obecne przewidywania są
niepewne". – Perspektywy dla gospodarki europejskiej pogorszyły się –
skomentował wyniki Rehn. Komisarz podkreślił również, że proces wychodzenia z
kryzysu finansowego, który dotknął światowe i europejskie rynki, jest powolny i
pełen przeszkód. – Ponadto gospodarka UE jest pod wpływem trudniejszego
otoczenia zewnętrznego, podczas gdy popyt wewnętrzny pozostaje stonowany –
dodał. Dlatego też – jak wyjaśnił – obecna sytuacja wymaga kontynuowania
strategii zróżnicowanej, przyjaznej wzrostowi konsolidacji fiskalnej i wdrożenia
w życie decyzji wspierających stabilność finansów. Rehn podkreślił też, że w
związku z powyższym "reformy strukturalne stają się bardziej konieczne niż
kiedykolwiek". Tymczasem część ekonomistów obawia się, że przyszły rok może być
jeszcze gorszy dla gospodarek państw UE, choćby z tego powodu, że programy
oszczędnościowe wprowadzane w niektórych państwach znacznie ograniczą wydatki
inwestycyjne i konsumpcję, a tym samym zmaleje popyt na towary i usługi, zarówno
te krajowe, jak i importowane. W efekcie skurczy się również handel
międzynarodowy.

 

Marta Ziarnik

drukuj