Chiny nie chcą europejskich obligacji
Wczoraj agencja ratingowa Moody´s obniżyła wiarygodność kredytową dwóch
francuskich banków zaangażowanych w skup greckiego długu. Credit Agricole spadł
z poziomu Aa1 do Aa2, bank Societe Generale z Aa2 do Aa3. Zagrożony spadkiem
jest też BNP Paribas.
Waszyngton obawia się, że brak działań naprawczych w Europie będzie skutkował
poważnymi kłopotami amerykańskiej gospodarki. Pekin z kolei studzi nadzieje
znajdujących się na skraju bankructwa krajów eurostrefy, jednoznacznie
stwierdzając, że powinny raczej redukować deficyt i tworzyć nowe miejsca pracy,
niż próbować sprzedawać obligacje. To aluzja do Włoch, które oferują Pekinowi
swoje papiery wartościowe. Amerykański sekretarz skarbu Timothy F. Geithner chce
osobiście ponaglać europejskich ministrów finansów do jak najszybszych działań.
Dlatego będzie uczestniczył w sesji Europejskiej Rady ds. Ekonomicznych i
Finansowych zwanej Ecofin, która już jutro rozpocznie się we Wrocławiu. To
pierwszy w historii przypadek, kiedy amerykański polityk tak wysokiego szczebla
weźmie udział w posiedzeniu Ecofinu. Jak podkreślają analitycy, USA zawsze w
bardzo dyskretny sposób były obecne i zaangażowane w europejską politykę
ekonomiczną. To druga wizyta amerykańskiego sekretarza w Europie w ciągu
ostatniego tygodnia. Wcześniej, uczestnicząc w szczycie grupy G7 w Marsylii,
ponaglał europejskich liderów do "bardziej forsownych działań", które zapobiegną
rozkręceniu spirali kryzysu.
Zaniepokojeni sytuacją w Europie są też Chiny. Premier Wen Jiabao w reakcji na
apele o szersze wsparcie dla zadłużonych krajów Wspólnoty odpowiedział, że
rozwinięte kraje powinny raczej same ograniczyć swój deficyt i pobudzić
gospodarkę, tworząc nowe miejsca pracy, zamiast polegać wyłącznie na Chinach,
licząc na pożyczki. – Kraje te muszą najpierw wprowadzić porządek na swoich
własnych podwórkach – powiedział Wen podczas Światowego Forum Ekonomicznego w
Dalian, w północno-wschodnich Chinach. – Państwa rozwinięte powinny prowadzić
rozsądną politykę fiskalną i monetarną. To, co jest obecnie najważniejsze, to
zapobieżenie rozprzestrzenianiu się kryzysu w Europie – dodał chiński premier.
Reakcją na te słowa były gwałtowne spadki na giełdzie w Pekinie. Wcześniej
notowane wzrosty spowodowane były informacjami, że w celu stabilizacji państwa
eurostrefy: Włochy, Hiszpania, Portugalia i Grecja, będą występowały masowo o
chińskie inwestycje. Premier Wen poinformował jednak, że w związku z
niekontrolowanym rozprzestrzenianiem się kryzysu w UE przychylił się do wniosków
swojego doradcy, byłego szefa chińskiego banku centralnego, który sugerował, aby
unikać skupowania obligacji krajów członkowskich.
To niedobra wiadomość dla szefa Komisji Europejskiej José Manuela Barosso, który
recepty na kłopoty upatrywał w emisji euroobligacji. Jeszcze jesienią KE ma
przedstawić różne opcje emisji tych papierów. Barosso zapowiedział, że będzie to
wymagało zmian w traktacie lizbońskim. Ale same obligacje, o ile znajdą się na
nie kupcy, nie wystarczą. Barosso zaapelował do Grecji i Włoch o wprowadzenie
zakładanych reform gospodarczych oraz przyjęcie przez Parlament Europejski i
Radę UE pakietu nowego prawa wzmacniającego zarządzanie gospodarcze strefy euro
i Paktu Stabilności i Wzrostu, czyli tzw. sześciopaku.
Łukasz Sianożęcki
