Polska Września na Litwie

Szkolnictwo polskie na Litwie (choć należałoby raczej powiedzieć na
litewskiej Wileńszczyźnie, bo na Kowieńszczyźnie szkolnictwo polskie obecnie nie
istnieje) było nieustannym celem ataku współczesnych Litwinów. Piszę
współczesnych, by odróżnić ich od Litwinów historycznych, choć być może, by nie
kalać dumnej nazwy "Litwin", powinniśmy nazywać ich "Lietuvisami".

Ten atak przybierał w różnych okresach różne formy. Obecnie polega na
przeforsowaniu reformy oświaty, której rezultatem będzie likwidacja części szkół
oraz proces zastępowania w nauczaniu języka ojczystego (polskiego) językiem
państwowym (litewskim).

Lekceważenie mniejszości polskiej
Na reformę składają się następujące akty prawne:
1. Uchwała nr 257 (Rozporządzenie) litewskiego rządu z 12 marca 2008 r.
nakazująca zwiększenie liczby uczniów w klasach i pozbawiająca samorządy prawa
utrzymywania klas z mniejszą liczbą uczniów. Trudności z kompletowaniem klas z
odpowiednią liczbą uczniów występują zwłaszcza na obszarach mieszanych
narodowościowo, a takimi są rejony zamieszkałe przez Polaków, ponieważ ta sama
pula uczniów rozdziela się na szkoły polskie, litewskie i rosyjskie. Rezultatem
wdrażania uchwały będzie likwidacja wielu klas, a co za tym idzie – i szkół,
które nie będą miały wymaganej liczby uczniów. Oznacza to również zwolnienia
nauczycieli i wydłużenie dojazdu dzieci do nowych szkół.
2. Uchwała Ministerstwa Oświaty i Nauki Litwy z 21 lutego 2011 r. (podpisana
przez ministra oświaty Gintarasa Steponaviciusa) o programach kształcenia
średniego, wprowadzająca w roku szkolnym 2013 ujednolicenie egzaminu maturalnego
z języka litewskiego – ojczystego w szkołach litewskich i obcego, państwowego w
szkołach polskich. Nie wzięto pod uwagę, że zakres treści programowych przy
nauce języka ojczystego, jako współtworzącego tożsamość narodową, jest znacznie
obszerniejszy (oprócz nauki języka, literatura narodowa i obca, elementy kultury
i folkloru) niż w przypadku nauczania, dla Polaków obcego, języka państwowego –
narzędzia porozumienia (przede wszystkim nauka języka).
3. Ustawa o reformie oświaty, uchwalona 17 marca 2011 r. przez litewski sejm,
podpisana 30 marca przez prezydent Dalię Grybauskaite. Wprowadza ona obowiązek
nauki historii i geografii Litwy oraz podstaw wychowania obywatelskiego w języku
państwowym (litewskim).
Polscy nauczyciele, aby nauczać tych przedmiotów po litewsku, muszą osiągnąć
trzeci stopień znajomości języka litewskiego (zadanie niełatwe nawet dla
etnicznego Litwina) do lipca 2012 roku. Jakie to może mieć skutki, łatwo sobie
wyobrazić.
Trzeba koniecznie podkreślić, że władze litewskie proces legislacyjny
przeprowadziły demonstracyjnie, lekceważąc polską społeczność. Kreując się na
reprezentantów ludności polskiej na Litwie, dezawuowały zdanie mających do tego
stosowny mandat, reprezentatywnych dla Polaków organizacji – Akcji Wyborczej
Polaków na Litwie i Związku Polaków na Litwie oraz personalnie panów: Waldemara
Tomaszewskiego i Michała Mackiewicza. Ich mandat do reprezentowania interesów
Polaków na Litwie został spektakularnie zweryfikowany w ostatnich wyborach –
europejskich, sejmowych, samorządowych i prezydenckich.
Władze litewskie poczuły się moralnie uprawnione do arbitralnego, a więc
sprzecznego z zasadami demokracji i standardami europejskimi, ustalania, co jest
dla mniejszości polskiej korzystne. A przecież tylko społeczność, której
proponowane regulacje prawne dotyczą, jest uprawniona do określenia, czy są one
dla niej korzystne, czy też nie. I właśnie ta społeczność, w proteście przeciwko
reformie oświaty, zebrała ponad 60 tys. podpisów (biorąc pod uwagę, że ludność
polska na Litwie liczy 235 tys. – liczbę imponującą).

Nic o nas bez nas
1 września w 100 polskich szkołach na Litwie naukę rozpoczęło około 14,5 tys.
polskich dzieci i polskiej młodzieży. Wygląda jednak na to, że w wielu polskich
placówkach zajęcia zostaną przerwane. Polska młodzież zapowiada bowiem strajk
szkolny.
Dla nas, Polaków, strajki szkolne to nie nowina. Tyle że zdarzały się przed
ponad stu laty, w zaborach: pruskim (w 1901 r. we Wrześni i w 1906 r.) i
rosyjskim (w Królestwie Polskim w 1905 r.). W Europie XXI wieku, w państwie
członkowskim Unii Europejskiej, strajk szkolny to rzecz bez precedensu.
"Urodziliśmy się i żyjemy w kraju europejskim, lecz, jak widać, łudziliśmy się,
że jesteśmy wolnymi obywatelami demokratycznego państwa. (…) Więc nic o nas –
bez nas!" – głosi Odezwa komitetów strajkowych. Jej fragmenty przytaczam za
"Kurierem Wileńskim" z 30 sierpnia bieżącego roku. "Nie zostawiono nam wyboru!
Jako żywy sprzeciw niesprawiedliwości rządzących oddolnie powstało kilkadziesiąt
społecznych komitetów strajkowych szkół polskich Wilna i Wileńszczyzny.
Nawołujemy wszystkich, by być razem 2 września br. o godz. 10 pod Pałacem
Prezydenckim. Naśladując bohaterską postawę dzieci z Wrześni w 1901 r.,
ogłaszamy strajk! (…)
Wesprzyjmy wiec pod Prezydenturą Republiki Litewskiej 2 września o godz. 10.00!
Dołączmy również do strajku od 2 września, nie idąc na lekcje. Niech ten strajk
będzie bodźcem do odwołania dyskryminującej Ustawy o Oświacie!".
– Nie możemy godzić się na antydemokratyczne działania władz. Wyczerpaliśmy już
wszelkie możliwości protestowania przeciwko dyskryminacyjnej ustawie. Zebraliśmy
60 tys. podpisów, przeprowadzaliśmy wiece, pikiety. Niestety, zostało to bez
odzewu ze strony władz – relacjonuje wypowiedź Alberta Narwojsza z komitetu
strajkowego w Kowalczukach w rejonie wileńskim tenże "Kurier Wileński".
W protest zaangażowała się cała społeczność polska na Litwie – młodzież,
rodzice, absolwenci szkół. Protest popierają również polskie organizacje, w tym
reprezentująca politycznie Polaków Akcja Wyborcza Polaków na Litwie, której
przewodniczący europoseł Waldemar Tomaszewski powiedział "Kurierowi": "Jak
najbardziej rozumiem postawę rodziców w obronie szkół polskich. Zostali zmuszeni
do tego poprzez niedemokratyczne działania władz Litwy. Popieram tę decyzję nie
tylko jako polityk, ale również jako rodzic".
Polacy na Litwie przez długie lata ćwiczyli się w cierpliwości, usiłując swoje
sprawy załatwić drogą negocjacyjną lub prawną, z rzadka uciekali się do
manifestacji i protestów ulicznych. Wygląda jednak na to, że ich cierpliwość się
skończyła i że sięgają po oręż bliski obywatelskiemu nieposłuszeństwu.

Za mało i za późno
W takich okolicznościach władze litewskie podjęły próbę załagodzenia sytuacji.
Zapewne temu ma służyć list, jaki minister oświaty Litwy Gintaras Steponavicius
wysłał do rodziców – ponad 26 tys. Polaków i przedstawicieli innych narodowości,
z informacją o zmianach, jakie wprowadza reforma oświaty. Utrzymany w tonie
pozornie koncyliacyjnym polemizuje – ze stanowiskiem reprezentantów Polaków,
bagatelizuje wskazywane przez nich zagrożenia dla polskiej oświaty. Obiecuje w
nim również różnego rodzaju złagodzenia rygorów reformy i ułatwienia w jej
wprowadzaniu. Krótko mówiąc, jak mawiają niekiedy Wilniucy, można by go
komentować słowami Sienkiewiczowskiego Pana Zagłoby: "Diabeł się w ornat ubrał i
ogonem na mszę dzwoni".
Swoistym gestem jest to, że swój list minister rozesłał w polskiej i rosyjskiej
wersji językowej, a nie w języku państwowym. A co na to litewska konstytucja?
Jest oczywiste, że tak pomyślana inicjatywa pana ministra nie uspokoi nastrojów.
To tylko spóźniony gest, do tego nic nieznaczący.

Wilno – Warszawa wspólna sprawa
Warta odnotowania, choć niegodna aprobaty, jest również pierwsza reakcja strony
polskiej na wiadomość o strajku. – Mocowanie się i nawiązywanie do tradycji
Wrześni jest lekką przesadą. Bardzo mnie to martwi, gdyż taki strajk oddala
perspektywę racjonalnego kompromisu ze stroną litewską – powiedział Tadeusz
Aziewicz, poseł PO, przewodniczący Polsko-Litewskiej Grupy Parlamentarnej. –
Sugerowałbym, by mimo wszystko nadal szukali możliwości dialogu, bo jego brak
szkodzi polskiej mniejszości. Wciąż wierzę, że kompromis jest możliwy – twierdzi
Aziewicz.
Na szczęście nie wszyscy w Polsce podzielają złudzenia pana posła. 31 sierpnia
br. pod ambasadą litewską w Warszawie odbyła się kolejna manifestacja w obronie
praw Polaków na Litwie, tym razem zorganizowana przez Stowarzyszenie Memoriae
Fidelis i Fundację Wolność i Demokracja wspierane przez Federację Organizacji
Kresowych. Zgromadzeni m.in. protestowali przeciwko reformie oświaty oraz,
nawiązując do działań podjętych przez wileńskich Polaków, solidaryzowali się z
naszymi rodakami na Litwie.
"Wilno – Warszawa wspólna sprawa" i "Język polski w polskich szkołach" –
skandowaliśmy podczas tej demonstracji. I niech te hasła pozostaną niemilknącym
przesłaniem tego artykułu.

Adam Chajewski
wiceprezes Federacji Organizacji Kresowych
 

drukuj