Raport sobie, dowody sobie

Z posłem Wojciechem Szaramą (PiS), członkiem parlamentarnej komisji ds.
zbadania okoliczności śmierci Barbary Blidy, rozmawia Anna Ambroziak

Wspólnie z poseł Anną Zalewską złożył Pan zdanie odrębne do raportu końcowego
komisji śledczej badającej okoliczności śmierci Barbary Blidy.

– Dwa tygodnie temu, kiedy komisja przyjęła raport przygotowany przez
przewodniczącego Ryszarda Kalisza (SLD), razem z poseł Anną Zalewską (PiS)
głosowaliśmy przeciwko stanowisku komisji i już wtedy zapowiedzieliśmy złożenie
zdania odrębnego. Zdanie odrębne to obszerny dokument, liczy 160 stron, jest on
osobnym raportem z prac tej komisji. Kwestionujemy w nim punkt po punkcie
wszystkie tezy zawarte w stanowisku posła Kalisza. Obalamy główne tezy
przegłosowanego przez PO, SLD i PSL raportu. W dokumencie zaznaczamy, że PiS po
objęciu w 2005 r. władzy – zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami – rozpoczęło
walkę z korupcją bez taryfy ulgowej dla kogokolwiek. Jest nieprawdą to, co
podaje raport przygotowany przez posła Kalisza: a mianowicie, że chcieliśmy
eliminować jakąkolwiek grupę społeczną. Jest nieprawdą, że postępowania
prokuratorskie były nakierowane na przedstawicieli lewicy. Działania ówczesnego
ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry i ówczesnego premiera Jarosława
Kaczyńskiego mają obecnie dalszy ciąg w postaci postępowań prokuratorskich i
czarno na białym widać, że nie były skierowane przeciwko politykom lewicy.
Najjaskrawszym tego przykładem jest to, że przed kilku dniami Sąd Rejonowy w
Katowicach skazał byłego posła AWS Henryka D. za pośredniczenie w przekazaniu
korzyści majątkowej w wysokości 100 tys. dolarów, którą dała mu Barbara Kmiecik.
Pieniądze miały trafić do ówczesnego szefa Urzędu Kultury Fizycznej i Turystyki,
nieżyjącego już dziś Jacka Dębskiego za załatwienie zięciowi Kmiecik posady w
kierowanym przez niego urzędzie. Chodziło nam o ściganie przestępców,
niezależnie od zajmowanych przez nich stanowisk i niezależnie od opcji
politycznych.

Jak odnieśli się Państwo do propozycji postawienia przed Trybunałem Stanu
zarówno premiera Jarosława Kaczyńskiego, jak i ministra sprawiedliwości
Zbigniewa Ziobry?

– W naszym stanowisku obalone zostały tezy, które miałyby doprowadzić do tego,
żeby któryś z polityków Prawa i Sprawiedliwości stanął przed Trybunałem Stanu.
Po raz kolejny przypomnieliśmy, iż prokuratorzy jednoznacznie powiedzieli, że
pan premier Kaczyński i pan minister Ziobro prowadzili postępowanie zgodnie ze
swoją wiedzą i zgodnie ze swoim sumieniem oraz że nie były wywierane na nich
żadne naciski.
Takie wnioski są oszczerstwami. Cała ich działalność była zgodna z prawem. Jeśli
w raporcie zostało napisane, że pan premier i minister sprawiedliwości chcieli
użyć przepisów kodeksu karnego, by eliminować grupy społeczne, to jest to zwykłe
kłamstwo, które ma postawić w złym świetle nie tylko premiera Kaczyńskiego i
jego ministra, urzędników, ale też całą formację PiS. To kłamstwo, które ma być
wykorzystane na użytek kampanii wyborczej PO oraz po to, by pan poseł Kalisz
umocnił swoją pozycję w SLD i dostał pierwsze miejsce na liście wyborczej.

Jednak przewodniczący Ryszard Kalisz twierdzi, że wszystkie wnioski zawarte w
raporcie mają mocne poparcie w faktach i dowodach.

– Żadna teza tego raportu nie ma oparcia ani w faktach, ani w materiale
dowodowym. Fakty zostały przedstawione wybiórczo, w sposób instrumentalny, tak
aby udowodnić z góry przyjętą tezę: że PiS chciało eliminować ludzi lewicy.
Chciałbym też podkreślić, że komisja działała przez trzy i pół roku. Mimo że
mogła zakończyć swoje prace w ciągu roku. Na dotychczasowe jej prace wydano
ponad milion złotych. Większą część tych pieniędzy wzięło prezydium komisji i
eksperci, którzy zostali powołani przez Platformę i SLD. Przez ponad trzy lata
komisja procedowała za długo, nieefektywnie i zbyt kosztownie.
 

Dziękuję za rozmowę.

drukuj