Zachowani w pamięci
W Zduńskiej Woli odsłonięto wczoraj monument upamiętniający ofiary
tragedii smoleńskiej. Pomnik poświęcił ordynariusz włocławski ks. bp Wiesław
Mering. W uroczystości wzięły udział: Ewa Błasik, żona gen. Andrzeja Błasika,
dowódcy Sił Powietrznych, dwie siostry generała, a także Ewa Kochanowska, żona
Janusza Kochanowskiego, rzecznika praw obywatelskich, i Zuzanna Kurtyka, wdowa
po prezesie IPN Januszu Kurtyce.
– 15 sierpnia ma dla Polaka ogromne znaczenie, bo przypomina, jaką wartością
jest Ojczyzna, Naród, Polska. Dzisiaj próbuje się zakwestionować prawie
wszystkie powody do słusznej, dobrej dumy z historii Polski – mówił w homilii
ks. bp Wiesław Mering. – Kiedy słucham wypowiedzi rozmaitych oficjalnych
przedstawicieli, także naszego rządu, na temat Powstania Warszawskiego, kiedy
czytam o tym, że wszyscy Polacy kolaborowali w czasie II wojny światowej, to
myślę sobie, że zaszliśmy bardzo daleko w zakłamaniu i w nieprawdzie – zauważył
ordynariusz włocławski.
Ksiądz biskup zwrócił uwagę, że nie da się służyć Ojczyźnie, tworząc tego typu
mity i kłamstwa. – Czy możemy powiedzieć, że prawda rzeczywiście w historii
dzisiejszej zwycięża? – pytał duchowny, nawiązując do tragedii z 10 kwietnia
2010 roku, w której na terytorium Rosji zginęła 96-osobowa delegacja katyńska z
prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele.
Jak zaznaczył ks. bp Mering, naszym obowiązkiem jest zachowanie w pamięci
wszystkich ludzi, którzy udawali się tego dnia na uroczystości 70. rocznicy
zbrodni katyńskiej. – Ocalić pamięć tych, którzy zginęli w służbie, to jest nasz
święty obowiązek. Ocalić człowieka, to znaczy ocalić jego istnienie. Byli różni,
dobrze o tym wiemy, byli przedstawicielami różnych ugrupowań, partii
politycznych, ale Ojczyzna to jest dużo więcej niż partia, niż rząd. Ja nie
muszę kochać rządu, ale muszę kochać moją Ojczyznę. Nie muszę służyć rządowi,
ale muszę służyć mojej Ojczyźnie – powiedział ordynariusz włocławski. Jego
homilię wierni przyjęli owacjami na stojąco.
Po Eucharystii nastąpiło odsłonięcie pomnika smoleńskiego, który powstał z
inicjatywy mieszkańców Zduńskiej Woli. Jest on usytuowany tuż przed sanktuarium
św. Maksymiliana Marii Kolbego. Monument wykonał miejscowy artysta rzeźbiarz,
profesor liceum plastycznego Zbigniew Gąsiorowski.
– Tworzenie tego pomnika było dla mnie bardzo ważne, to była potrzeba serca.
Jestem dumny, że to mnie poproszono o jego wykonanie – powiedział "Naszemu
Dziennikowi" artysta.
Po uroczystym poświęceniu pomnika przez ordynariusza włocławskiego głos zabrała
Ewa Błasik. – Stajemy dziś przy tym pomniku, przywołując słowa poety: "Nie
umiera ten, kto trwa w pamięci żywych", przy nowym monumencie upamiętniającym
tych, którzy służąc Polsce, oddali swe życie pamiętnego, mglistego poranka 10
kwietnia ubiegłego roku. Tak wiele padło i padnie jeszcze słów. Różnych… Ale
nam potrzeba słów prawdy! Nie możemy pozwolić, by w imię nie wiadomo jakich
wartości, interesów czy czegokolwiek – hańbiono pamięć wiernych synów i córek
Polski – podkreśliła Ewa Błasik. – Jako żona generała i pilota, dowódcy polskich
lotników, w tym wyjątkowym dniu i w tym szczególnym miejscu – gorąco o to
apeluję – dodała.
Także jej kolejne słowa poruszyły serca zebranych. – Nie dajmy się ogłupiać i
manipulować – umiejmy bronić prawdy. Choć ja wiem najlepiej, ile ta prawda
kosztuje! Ufamy, że ta ofiara nie pójdzie na marne i prawda o Smoleńsku zagości
na stałe w przestrzeni publicznej naszej ukochanej Ojczyzny i całego świata –
zaznaczyła Ewa Błasik.
Głos zabrał również Romuald Szeremietiew, były minister obrony narodowej, który
przedstawił krótki rys historyczny wielowiekowych zmagań Polski z Rosją.
– Pamiętamy, jak pewien kraj napadł na Gruzję, jak zareagowała na to Europa.
Otóż wtedy prezydent Francji poleciał do Putina, a prezydent Polski poleciał do
Gruzinów, ale nie poleciał tam sam, lecz z prezydentami Litwy, Łotwy, Estonii i
Ukrainy. Na placu w Tbilisi stanęła Rzeczpospolita i Moskwie powiedziała "nie".
Jestem przekonany, że to był największy cios zadany tym, którzy chcieli
podporządkować sobie Gruzję. W związku z tym, kiedy myślę o 10 kwietnia 2010 r.,
te wszystkie sprawy wiążą mi się w całość – spuentował Szeremietiew.
Piotr Czartoryski-Sziler,
Zduńska Wola
