W klimacie życzliwości

Z ks. abp. Tomaszem Petą, metropolitą Astany, przewodniczącym Konferencji
Katolickich Biskupów Kazachstanu, rozmawia Marek Zygmunt

Nasza rozmowa odbywa się nie w Astanie, ale w sanktuarium Matki Bożej
Strażniczki Wiary w Bardzie Śląskim, którego opiekunami są Ojcowie
Redemptoryści. Jaki jest cel wizyty Księdza Arcybiskupa w tej świątyni?

– Nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy mogli spotkać się w Astanie w
październiku br. Właśnie w tym miesiącu do jednej z nowo tworzących się wspólnot
parafialnych w stolicy Kazachstanu zostanie uroczyście wprowadzona kopia figury
Matki Bożej Strażniczki Wiary, podarowana przez kustosza bardeckiego sanktuarium
o. Mirosława Grakowicza CSsR. Będzie ona poświęcona w czasie głównych
uroczystości związanych z 45-leciem koronacji koronami papieskimi figury Matki
Bożej Strażniczki Wiary, sprawowanych 8 sierpnia br. w Bardzie Śląskim pod
przewodnictwem pasterza Kościoła świdnickiego ks. bp. Ignacego Deca.
Nawiedzając bardeckie sanktuarium, chciałem wyrazić moją wielką wdzięczność za
ten piękny dar dla astańskiej parafii posługującym tutaj Ojcom Redemptorystom na
czele z kustoszem o. Mirosławem. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, co tutaj
zobaczyłem. Podziwiam zarówno wspaniałą pracę duszpasterską, ogromną rzeszę
pielgrzymów nawiedzających bardecką bazylikę, jak i sam wygląd tego niezwykłego
sanktuarium i jego otoczenia. Te słowa uznania kieruję także pod adresem
ordynariusza świdnickiego ks. bp. Ignacego Deca i jego najbliższych
współpracowników, których opieka i wielka życzliwość dla bardeckiego sanktuarium
jest na każdym kroku bardzo widoczna.

Mówimy tutaj o Strażniczce Wiary. Czy łatwo jest nie tylko strzec wiary
katolickiej w Kazachstanie, ale po prostu ją wyznawać?

– Kazachstan jest młodym państwem: w tym roku będziemy świętowali
dwudziestolecie uzyskania niepodległości. Chociaż korzenie chrześcijaństwa są u
nas dosyć stare, to jednak obecne struktury Kościoła katolickiego są bardzo
młode. Wystarczy powiedzieć, że ks. abp Jan Paweł Lenga był pierwszym biskupem w
Kazachstanie po 650 latach, a moja archidiecezja liczy zaledwie 8 lat.
Nasz Kościół jest jeszcze jakby dzieckiem. Ale to nie znaczy, że to dziecko nie
jest ważne. Kiedy pytają mnie, ilu mamy wiernych, odpowiadam, że "więcej niż św.
Apostoł Paweł miał ludzi". Niech mi to św. Paweł wybaczy, ale to jest prawda.
Jednak dzięki Opatrzności Bożej stale rośniemy.
W archidiecezji astańskiej posługuje obecnie 40 kapłanów, z których większość
pochodzi z Polski. Naszą posługę wspiera także 70 sióstr zakonnych przybyłych
tutaj z 20 krajów świata. Kazachstan, zamieszkiwany przez ponad 16 milionów
ludzi, jest dziewięciokrotnie większy od Polski. Te odległości powodują, że
gdyby było u nas więcej duchownych, to mielibyśmy większe możliwości dotarcia z
naszą posługą do ludzi, którzy często do dzisiaj nie widzieli kapłana czy
siostry zakonnej. A niestety, jest u nas wiele takich miejsc.

Jak wyglądają relacje katolików z prawosławnymi?
– Nigdy nie było między nami wojny, a w tej chwili można nawet mówić o klimacie
wielkiej życzliwości. Mamy taką ideę, żeby powstała jedna wspólna ikona Matki
Bożej Astańskiej dla katolików i prawosławnych, która pielgrzymowałaby po
wszystkich naszych parafiach. Marzy mi się, aby tę ikonę poświęcili zarówno
Ojciec Święty, jak i Patriarcha Moskwy. Jestem przekonany, że przy pomocy
Opatrzności Bożej uda się nam to zrealizować.

W Kazachstanie mieszka spora liczba Polaków. Jak wygląda sprawowana nad nimi
opieka duszpasterska?

– U nas nie ma jakiegoś specjalnego duszpasterstwa dla Polaków, Rosjan, Niemców,
po prostu dlatego, że w Kazachstanie mamy do czynienia ze 130 narodowościami. W
naszych wspólnotach parafialnych próbujemy ogarnąć wszystkich, bez względu na
ich narodowość, pochodzenie. Chociaż językiem urzędowym jest u nas kazachski, to
jednak w parafiach używamy przede wszystkim rosyjskiego. W naszej archidiecezji
mamy też kilka wspólnot, w których Msze Święte kilka razy w tygodniu sprawowane
są w języku polskim.

Jak w Kazachstanie odbierana była i jest posługa Ojca Świętego bł. Jana Pawła
II?

– Byłem nominowany i wyświęcony na biskupa przez naszego umiłowanego Ojca
Świętego bł. Jana Pawła II 19 marca 2001 roku. We wrześniu tegoż roku Papież
nawiedził Kazachstan. Był prawie cztery dni w Astanie. To, czego dokonał w tym
czasie, można z całą pewnością nazwać po prostu cudem. Do dzisiaj społeczeństwo,
niezależnie od wyznawanej religii, narodowości nosi w swoich sercach tę
niezapomnianą pielgrzymkę. Rozpoczęła się ona dokładnie jedenaście dni po
tragicznym zamachu w Stanach Zjednoczonych, dlatego też uwaga całego świata była
tym bardziej zwrócona na Kazachstan, na papieską pielgrzymkę do naszego kraju.
Pozostawiła ona w nas ogromny ślad. Od tamtej pory życzliwiej patrzy się na
Kościół katolicki w Kazachstanie. Kochają go u nas nie tylko katolicy, ale
wszyscy, także muzułmanie. Teraz wielkim wyzwaniem dla nas jest to, jak
wykorzystać tę wielką miłość do Jana Pawła II, by pomóc ludziom oddalonym od
katolicyzmu zbliżyć się do Pana Boga.

Mówił Ksiądz Arcybiskup o potrzebie większej liczby duchownych posługujących
w Kazachstanie. Co jeszcze, także Kościół w Polsce, może uczynić dla poprawy
sytuacji tamtejszych katolików?

– Jeżeli w różnych krajach świata mówię o pomocy dla Kościoła w Kazachstanie, to
zawsze podkreślam: "Proszę o jedno "Zdrowaś Maryjo"". Wiem, że jeżeli poproszę o
jakąś kwotę pieniężną, to jej już jutro nie będzie, bo finansowe potrzeby nigdy
się nie skończą. A jeśli poproszę o jedno "Zdrowaś Maryjo", to wiem, że to
pobudza w wielu ludziach różne inicjatywy, chęć pomocy, i że z tego może urodzić
się wiele dobra.
Wspomniałem wcześniej, że bł. Jan Paweł II wykonał w Kazachstanie wielką pracę
ewangelizacyjną. Ale przecież wielkie – jeśli tak to można określić – zasługi w
tym zakresie, szczególnie dla mieszkających w Kazachstanie Polaków, mają Radio
Maryja, Telewizja Trwam, "Nasz Dziennik". Modlimy się nieustannie w intencji
ojca dr. Tadeusza Rydzyka CSsR, jego współbraci, innych osób posługujących w
tych wspaniałych mediach. Szkoda tylko, że możemy ich słuchać, oglądać je i
czytać jedynie za pośrednictwem internetu…

Dziękuję za rozmowę.

drukuj