Kapelan z biało-czerwoną opaską
Ponad stu księży kapelanów przez 63 dni walk w ekstremalnych warunkach
towarzyszyło powstańcom i ludności cywilnej, wielu zapisało się piękną postawą i
niestrudzoną aktywnością.
Kościół bardzo mocno tkwił w rozlicznych nurtach funkcjonowania Polskiego
Państwa Podziemnego, przy czym jeden z najistotniejszych tego przejawów
stanowiło duszpasterstwo podziemnego wojska. Tak było we wcześniejszych licznych
przecież narodowych zrywach i ta więź zadzierzgnięta została bardzo mocno także
w 1944 r. podczas "Burzy" i Powstania Warszawskiego. Dewiza "Bóg i Ojczyzna"
towarzyszyła posłudze, nauczaniu i świadectwie kapelanów powstańczych.
Kapelani przyjmowali przysięgi od zmobilizowanych żołnierzy do walki
powstańczej, święcili sztandary i inne znaki honorowe oddziałów, celebrowali
nabożeństwa za Ojczyznę w miejscach zbiórek alarmowych i w święta narodowe,
swoim podopiecznym rozdawali medaliki z Matką Bożą Częstochowską, udzielali
błogosławieństwa. Komendant Warszawskiego Okręgu AK i faktyczny dowódca
Powstania w Warszawie gen. Antoni Chruściel "Monter" 11 sierpnia wydał
Zarządzenia Duszpasterskie (rozkaz nr 14) dotyczące wprowadzenia w oddziałach
jednolitych modlitw porannych i wieczornych, niedzielnych Mszy św., spowiedzi i
Komunii św., grzebania zmarłych, spisywania protokołów śmierci, zabezpieczenia
rzeczy pozostałych po zmarłych i przekazywania ich szefowi Duszpasterstwa
Komendy Okręgu, nadsyłania meldunków – w przyszłości cotygodniowych – z akcji
duszpasterskiej w linii, w punktach sanitarnych i szpitalach polowych. W
kolejnym rozkazie (nr 19) gen. "Monter" uregulował sprawy związane z
błogosławieniem związków małżeńskich zawieranych przez żołnierzy Armii Krajowej.
Było to nawiązanie wprost do obowiązków i praktyk stosowanych w armii
regularnej.
15 sierpnia – w uroczystość Wniebowzięcia Matki Bożej i święto Żołnierza
Polskiego – gdzie tylko warunki na to pozwalały, odprawiane były uroczyste Msze
św. polowe z udziałem wojska i ludności cywilnej. W Śródmieściu Północnym w
godzinach rannych nie było ze strony niemieckiej większych działań zaczepnych i
wielu powstańców mogło uczestniczyć w nabożeństwach polowych. W miejscu postoju
dowództwa IV Rejonu w Śródmieściu ks. "Corda" (ks. Wiktor Potrzebski) sprawował
w obecności wielu osób Liturgię na stopniach kina Capitol, pod koniec Liturgii
obecni zostali ostrzelani z broni pokładowej i obrzuceni bombami przez stukasy.
Z kolei w związku ze świętem Matki Bożej Częstochowskiej Królowej Korony
Polskiej, przypadającym 26 sierpnia, ks. płk Stefan Kowalczyk "Biblia" wydał do
żołnierzy apel dołączony do rozkazu nr 21 komendanta Okręgu Warszawskiego AK.
Apel głosił, iż dla osiągnięcia ostatecznego zwycięstwa, obok broni materialnej,
potrzebna jest broń duchowa. Nawiązywał do okresu "potopu" szwedzkiego, gdy
znakiem ratunku dla Rzeczypospolitej stała się Jasna Góra. Jako wzorce osobowe
ks. Kowalczyk wskazywał wielkie postaci naszych dziejów: hetmanów Stanisława
Żółkiewskiego i Jana Karola Chodkiewicza oraz gen. Romualda Traugutta. "Nie ten
jest żołnierzem Polski, nie ten walczy o Jej wolność – wołał w przesłaniu
kończącym apel – kto tylko z bronią w ręku krwawi na szańcach, ale ten, który
walcząc i krwawiąc, daje jednocześnie Ojczyźnie swoją duszę jasną i czystą…
Apeluję do sumienia Twego, Żołnierzu polski, bez różnicy szarż i stanowisk, nie
krzywdź własnej Ojczyzny. Swej wspaniałej, bohaterskiej postawy, którą
wykazujesz w ciągłych walkach, nie przekreślaj małością moralną. Nie rzucaj
cienia na tych swoich współtowarzyszy broni, których tak wielkie mnóstwo w
szeregach naszych, a którzy już zrozumieli istotę służby Ojczyźnie i łączą
daninę krwi swej z jasnością i pięknem duszy". Było to wezwanie do odnowy
moralnej, której następstwem będzie zwycięstwo i odrodzenie Rzeczypospolitej.
Kapelani w tygodniu poprzedzającym święto – tam, gdzie było to możliwe i
pozwalały na to warunki – mieli odprawiać codzienne maryjne nabożeństwa
błagalne. 26 lub 27 sierpnia mieli nakazane odprawienie dla walczących
uroczystej Mszy św. z okolicznościowym kazaniem. Drukarnie powstańcze
przygotowały plakaty i ulotki, w prasie powstańczej ukazały się okolicznościowe
artykuły.
W walczącej stolicy kapelani pozostawili liczne ofiary; w powstaniowym
martyrologium znalazło się około 40 kapłanów.
W powstańczą legendę wpisały się nazwiska: o. Józefa Warszawskiego "Ojca Pawła",
jezuity, kapelana Zgrupowania "Radosław"; o. Tomasza Rostworowskiego "Ojca
Tomasza", również jezuity, kapelana oddziałów walczących na Starówce; ks.
Zygmunta Trószczyńskiego "Alkazara", dziekana Obwodu AK "Żywiciel" (Żoliborz);
ks. Jana Ziei i wielu innych. Nie można pominąć – ze względu na późniejszą
funkcję w Kościele polskim – ks. Stefana Wyszyńskiego ("Radwan III"),
zaprzysiężonego kapelana w Kampinosie i w okresie Powstania pełniącego obowiązki
kapelana w szpitalu w podwarszawskich Laskach.
Kres walk powstańczych stawiał przed kapelanami nowe, trudne zadania, by choćby
przeciwstawiać się załamaniom, demoralizacji i rozprężeniu. 1 października ks.
Stefan Kowalczyk wystosował do żołnierzy ostatni apel, w którym zawarł wskazania
na dalsze, trudne drogi ku wolnej Ojczyźnie.
3 października odbyła się ostatnia odprawa kapelanów sił powstańczych. Ksiądz
Kowalczyk z trudem przekonał podwładnych, iż nonsensowne jest, by wszyscy
kapelani poszli ze swoimi żołnierzami do niewoli. Ostatecznie pięciu z nich
miało pójść do obozów jenieckich, by powstańcy nie byli pozbawieni opieki
duszpasterskiej. Pozostali otrzymali zaświadczenia o zwolnieniu ze służby.
Uporządkowane akta duszpasterstwa polowego AK oraz dokumenty kapelanów ukryto w
zamurowanej skrytce w piwnicy domu przy ul. Koszykowej. Przed odejściem do
niewoli ks. Kowalczyk mianował swoim zastępcą ks. ppłk. Mieczysława Paszkiewicza
"Obrożę", "Ks. Ignacego", i nakazał pozostać mu w stolicy do czasu wyjścia
ostatnich formacji powstańczych.
Kapelani spełnili do końca swój obowiązek kapłański i żołnierski, z honorem i
pełnym poświęceniem sprawie Bożej i ojczyźnianej. W powstaniowym martyrologium
znalazło się około 40 kapłanów.
Prof. Wiesław Jan Wysocki
