Lewacki wirus niszczy Zachód
Z Bettiną Roehl, niemiecką dziennikarką i publicystką, autorką głośnej
książki "Zabawa w komunizm!", rozmawia Bogusław Rąpała
Wieloletnie niefrasobliwe traktowanie ideologii komunistycznej przez państwa
zachodnie przynosi dziś katastrofalne skutki, czemu daje Pani wyraz w swojej
książce pt. "Zabawa w komunizm!". Jakie okoliczności przyczyniły się do jej
napisania?
– Pod koniec lat 90. w Archiwum Federalnym w Berlinie Wschodnim znalazłam akta
dotyczące wydawanego przez moich rodziców – Ulrike Meinhof i Klausa Rainera
Roehla – czasopisma "Konkret". W ten sposób nadarzyła się okazja, aby dokładnie
przyjrzeć się genezie niemieckiej lewicy, następnie zaś ją opisać. Historia
utworzonego i finansowanego przez komunistów z Berlina Wschodniego pisma
"Konkret", z którą splecione są dzieje mojej rodziny, jest jednocześnie
opowieścią o fenomenie ruchu ´68 i tworzeniu się lewicy w Niemczech. Proszę
sobie wyobrazić, że "Konkret" od początku został zaprojektowany w Berlinie
Wschodnim, przy współpracy z młodymi komunistami z Republiki Federalnej Niemiec,
jako organ propagandowy, służący infiltracji młodzieży akademickiej na
Zachodzie. Aktywność moich rodziców, którzy w połowie lat 60. redagowali
sponsorowane przez Wschód pismo "Konkret", była skupiona wokół formującego się
ruchu ´68. To oni byli jego filarami. Jednocześnie należeli do medialnego
establishmentu Hamburga i Berlina Zachodniego, który wywierał istotny wpływ na
życie polityczne w Niemczech. W tamtych czasach powszechnego dobrobytu na
lewicowych poglądach można było zbić pokaźny kapitał. To tyle, jeśli chodzi o
biograficzną część dotyczącą mojej rodziny, oczywiście opowiadającą również o
latach mojego dzieciństwa i wczesnej młodości oraz o sprawach związanych z
prywatnym życiem rodziców.
W książce demaskuje Pani mity, którymi zwolennicy ruchu ´68 od dziesięcioleci
legitymizują swoje istnienie. Jak publikacja ta została przyjęta na rynku
wydawniczym?
– Moja książka ma charakter polityczno-analityczny. W zupełnie nowym świetle
przedstawia wydarzenia historyczne, które przez całe lata otaczane były legendą,
jak początki ruchu antyatomowego, ustawy o stanie wyjątkowym oraz głęboko
zakorzenione stereotypy o strasznym państwie Konrada Adenauera lat 50. czy o
rzekomo zdeformowanym przez katolicyzm, skostniałym i nieludzkim niemieckim
społeczeństwie, które w takiej formie, w jakiej przedstawiają je przedstawiciele
ruchu ´68, legitymizując swoje działania i propagując agresywne, wysoko
doktrynerskie bzdury, nigdy nie istniało. Droga, którą przemierzyłam – i tutaj
znów nawiązuję do pańskiego pytania o moją książkę – pozwoliła mi dokładnie
poznać to dziwaczne zjawisko, jakim jest popularna i akceptowana przez
demokratyczny świat szaleńcza ideologia ruchu ´68. "Zabawa w komunizm!" ukazuje
prawdziwą, opartą na faktach historię powstania tego nurtu, wyzwala od
wytworzonych przezeń mitów i jednocześnie w sposób analityczny rozbija betonowe
dogmaty wykreowane przez rozpieszczonych pop-, luksusi narkokomunistów. Bożkami
ruchu lewicowego są Karol Marks, Zygmunt Freud i Wilhelm Reich, a w tle
towarzyszą im takie postacie, jak Mao Tse-tung i inni czerwoni ludobójcy, od
których dzisiejsi przedstawiciele ´68 odżegnują się dość niemrawo i często
nieszczerze. Moja książka została przemilczana przez środowisko ´68. Gdyby nie
była publikacją demaskatorską, ale kolejną gloryfikacją ruchu lewicowego, już
dawno obsypano by ją pochwałami oraz tymi wszystkimi wspaniałymi, wysoko
dotowanymi nagrodami niemieckiego przemysłu kulturalnego, na które – szczerze
mówiąc – w pełni zasłużyła. Od dawna też byłaby lekturą obowiązkową na lekcjach
historii, ponieważ mimo trudnej tematyki jest napisana w sposób przystępny i z
poczuciem humoru.
Ale tak się nie stało, ponieważ pokazuje w niej Pani metody działania ludzi
związanych z Nową Lewicą. Które z tych metod są najczęściej stosowane i
najskuteczniejsze?
– Ekspansja ruchu lewicowego, której towarzyszy utrata kontaktu z
rzeczywistością, jest w demokracji pozostającej w służbie ideologii ´68 trudno
dostrzegalna. Jeśli zaślepiona ideologią większość zatraca się w iluzorycznym
świecie, to ma rację, nawet gdy nie ma racji. Demokracja zakłada, że decyduje
większość, a większość jest przekonana, że podejmuje racjonalne decyzje. Analiza
dzisiejszych społeczeństw zachodnich jest zaiste pracą herkulesową, chociażby
dlatego, że po opanowaniu przez ideologię ´68 nie są one w stanie właściwie
rozpoznać rzeczywistości i skonstatować, że tak naprawdę powinny jak najszybciej
wylądować na kozetce u psychiatry. Właśnie z tego powodu struktury ´68 w
dzisiejszych społeczeństwach są niewidoczne. Ideologia odciska swoje piętno, ale
rzadko kiedy jest dostrzegana i wiązana z ruchem ´68, ponieważ jest on fałszywie
uznawany za przestarzały i unicestwiony przez społeczeństwo. Należy jednak
pamiętać, że pokolenie ´68 jest niczym kameleon i zawsze idzie z duchem czasu.
Ruch ´68, który definiuję jako wysoce zideologizowaną, kryptokomunistyczną
kulturę myślenia i odczuwania, właśnie dzięki swoim rewolucjom, medialnemu
rozgłosowi i ugrupowaniu terrorystycznemu z lat 70., którym była Frakcja
Czerwonej Armii, sam stał się establishmentem, podbił społeczeństwa i odtąd
trzyma je w żelaznym uścisku, oczywiście zawsze utrzymując się na powierzchni.
W jaki sposób pokolenie ´68 ewoluowało w ciągu ostatnich dziesięcioleci?
– Ruch ´68 jest dziś ideologią, która począwszy od lat 60., wywiera coraz
silniejszy wpływ na kulturę Europy Zachodniej, a raczej na to, co po niej
zostało. Ale ta ideologia – chcę to jeszcze raz podkreślić – jest postrzegana
jako coś całkiem naturalnego, a więc w rzeczywistości jest asymilowana zupełnie
nieświadomie. Sześćdziesięcioósmacy nie widzą lasu, bo zasłaniają im go drzewa.
Kierując się miłosierdziem, można by im było nawet współczuć. Sytuacja staje się
jednak groźna wówczas, gdy ciemnota spod znaku ´68 rozlewa się i mami całe
społeczeństwa, które nie posiadają ani struktur, ani sił pozwalających zachować
w tej rzeczywistości jakąkolwiek orientację. Sześćdziesięcioósmacy utworzyli
bardzo elastyczną i spójną strukturę władzy, która w odróżnieniu od klasycznych
komunistycznych dyktatur jest na tyle szczelna, że uniemożliwia tworzenie się
jakichkolwiek komórek oporu. Żadnej solidarności! Każdy konstruktywny krytyk
ideologii ´68 jest serdecznie witany przez ten ruch jako ktoś, komu również
zależy na przełamywaniu złych struktur społecznych. Ale ci, którzy nie dają się
pozyskać, są brutalnie, bezlitośnie wykluczani i pomijani milczeniem. Zwolennicy
ruchu ´68 to także sensaci, którzy na każdą błahostkę reagują wrzaskiem.
Jednakże prawdziwi krytycy – jeszcze raz to powtórzę – są przez tę bezkształtną
masę medialną konsekwentnie tłumieni, a w najlepszym razie wystawiani na
pośmiewisko. Wyznawcy ruchu ´68 opanowali niezwykle trudną sztukę robienia
szpagatu. Mimo że w Niemczech, i w ogóle na Zachodzie, posiadają monopol na
interpretację faktów, mają duży wpływ na rząd i nadają ton we wszystkich
partiach politycznych, także tych konserwatywnych – to od ponad 45 lat potrafią
się też sprzedawać jako najbardziej wartościowa moralnie i niezbędna opozycja.
Dlaczego ludzie nie dostrzegają tej obłudy?
– Tę schizofreniczną postawę mocno i niewzruszenie reprezentują całe rzesze
sześćdziesięcioósmaków. Proszę popatrzeć chociażby na nieco już leciwego Clausa
Peymanna, szefa Berliner Ensemble, jednego z czołowych niemieckich teatrów.
Człowiek ten od 40 lat żyje na koszt niemieckiego podatnika i świetnie mu się
wiedzie. W sposób nudny i nieznośnie monotonny sprzedaje co roku jakąś
infantylną wersję rewolucji komunistycznej i za pomocą różnorakich akcji oraz
deklaracji ciągle stara się uczynić z terrorystów i ludobójców postacie
akceptowane społecznie. Permanentna rewolucja teatralna pozwala mu wieść życie
wielkokapitalistycznego bonzy. Przed kilkoma laty, gdy siedziałam naprzeciwko
niego podczas telewizyjnego talk-show i stwierdziłam, że jego bożyszczem jest
Mao Tse-tung, on nagle – niczym nastolatek przechodzący okres dojrzewania –
wyciągnął zaciśniętą pięść i krzyknął w kierunku publiczności: "Rewolucja!". I
coś takiego jest uznawane na Zachodzie za sztukę. Chociaż w Niemczech wiek
emerytalny dla urzędników wynosi 65 lat i nie wolno go przekraczać, umowa
publicznoprawna z 74-letnim Peymannem została przedłużona do roku 2014. Jest to
przykład absolutnego upadku niemieckiego przemysłu kulturalnego. Komuniści i
zwolennicy ruchu ´68 przystąpili do urzeczywistniania wyimaginowanej, wyższej
formy demokracji, a w gruncie rzeczy chodzi im o ideologie, które w
najokrutniejszy sposób oddają kult jednostce. Peymann jest obiektem takiego
kultu – współczesnym idolem, wyniesionym przez pokolenie ´68 na piedestał. Mogę
zagwarantować, że każdą sztukę teatralną, niezależnie od tego, o czym będzie
traktowała, zamieni on w rewolucyjny bełkot. Mimo że sześćdziesięcioósmacy
niezmordowanie stylizują swój ruch na młodzieżowy, nikogo nie razi fakt, że
kolejne młode pokolenia działające w tym nurcie są ciemiężone przez starców.
Poważany w Europie i na całym świecie Peymann od początku lat 60. żyje z
dyskredytowania zachodniego społeczeństwa, tym samym utwierdzając i cementując
swoją sponsorowaną przez państwo władzę. Wysoką pozycję utrzymuje wyłącznie
dzięki prasie mainstreamowej, która – abstrahując od pojawiających się
sporadycznie głosów krytycznych – gremialnie go popiera. Nikt nie ma odwagi
podnieść ręki na owego namaszczonego przez ruch ´68 i przyklejonego do swoich
stanowisk oraz profitów "mistrza teatru". Mimo że wszędzie słyszy się
stwierdzenie: "Ruch ´68 jest już martwy. Jego przedstawiciele przechodzą teraz
na emeryturę, a społeczeństwo już dawno wyleczyło się z jego ideologii", fakty
świadczą o czymś diametralnie innym. Społeczeństwo codziennie myśli i czuje tak,
jak mu dyktują przedstawiciele pokolenia ´68.
Czy można ten ruch jakoś umiejscowić, zlokalizować?
– Ruch ´68 tworzy perfekcyjnie działającą i spójną międzynarodową sieć. W
Niemczech i innych dużych państwach na Zachodzie stopień tych powiązań, które
zostały uformowane w ciągu minionych dziesięcioleci, stał się tak oczywisty, że
nie zauważają go nawet osoby w ten ruch zaangażowane, a więc jego "aktorzy".
Rewolucjoniści z 1968 roku, a także wykarmione tymi samymi ideami ich dzieci i
wnuki, nawet jeśli deklarują się jako przeciwnicy tej ideologii, albo po prostu
urodziły się później i są wobec niej nastawione krytycznie, trzymają w żelaznym
uścisku zachodnią opinię publiczną, niezależnie od tego, czy są przy władzy, czy
też znajdują się w opozycji. Struktury te kierują przede wszystkim mediami i
decydują o tym, co się w nich pojawia. Sprawują też kontrolę nad przemysłem
związanym z kulturą, rozrywką i edukacją dysponującym każdego roku ponad 100 mld
euro. Ideolodzy ruchu ´68 zwiększają również swój wpływ na sądownictwo.
Ideologia tej generacji zepchnęła na społeczny margines obydwa duże Kościoły w
Niemczech – katolicki i ewangelicki, a zamiast tego zaimplementowała ateizm. W
każdej dziedzinie – nieważne, czy chodzi o politykę atomową, migracyjną, o
edukację, a przede wszystkim o psychologię – obowiązuje sposób myślenia
wykreowany przez ruch ´68, który tym samym kształtuje również politykę.
Zwolennicy tej ideologii nie mają swojej partii ani zhierarchizowanych struktur,
ale ich metoda właściwie niczym się nie różni od taktyki komunistów. Polega ona
na tym, żeby niczego samemu nie budować, ale niszczyć, infiltrować, wynaturzać i
przejmować struktury, które już istnieją.
Państwa takie jak Polska, w których przez dziesięciolecia rządzili komuniści,
do dziś zmagają się nie tylko z problemami materialnymi, ale przede wszystkim z
moralnym zepsuciem swoich obywateli. Czy szkody, które wywołuje ruch ´68, są
podobne?
– Komuniści deformowali rzeczywistość przy pomocy ateizmu, ideologii i własnych
dogmatów. Realizacji tych założeń służyły monolityczne aparaty partyjne oraz
budzące grozę dyktatury. Z kolei reprezentanci ruchu ´68, których ja określam
mianem "popkomunistów", posługując się antykapitalistycznymi, komunistycznymi i
wieloma innymi zawiłymi ideami, które niemal codziennie dopasowują do
zmieniającego się ducha czasu, dbają o to, by atakowane przez nich przy pomocy
różnych rewolucyjnych fantasmagorii społeczeństwa zachodnie w gruncie rzeczy
nadal istniały. W ten sposób mogą je maksymalnie wykorzystać do własnych celów.
I mają nadzieję, że konserwatywno-kapitalistyczne środowiska, na których żerują,
będą finansowały ich ideologiczny obłęd.
Chodzi im głównie o pieniądze?
– Ruch ´68 już dawno popadłby w zapaść i nie byłby ideologią zwycięską, gdyby
Republika Federalna Niemiec nie była tak zamożna. Proszę zwrócić uwagę na fakt,
że w latach 70., pomimo strat wojennych, RFN pod względem dochodu narodowego
przypadającego na jednego mieszkańca znajdowała się w ścisłej światowej
czołówce, obok Stanów Zjednoczonych, Szwajcarii i Szwecji. Dziś jest inaczej.
Relatywny upadek Niemiec, który będzie można obserwować także w przyszłości, ma
obok różnych innych przyczyn także tę jedną: ruch ´68. Przedstawiciele tego
nurtu politycznego od zawsze troszczyli się o to, żeby załatwiać sobie nawzajem
dobre posady i inne profity. Wyspecjalizowali się w ostrych atakach na państwo,
społeczeństwo, gospodarkę, własność, Kościoły, związki zawodowe i na co tylko
chcą, niczego nie budując, a w zamian za to permanentnie wymachując fikcyjną
maczugą moralną i zbijając kapitał. Bogacą się w specyficzny i perwersyjny
sposób. Szczególnie w swoim dzisiejszym wydaniu – jako Zieloni – przedstawiają
siebie jako lepszą część społeczeństwa. Występują przeciwko wojnie i wyzyskowi,
opowiadają się za biednymi i pozbawionymi praw w swoim kraju i na całym świecie,
kilkadziesiąt lat po śmierci Hitlera popisują się brawurową odwagą przeciwko
nazistom. Ale jednocześnie zajmują świetnie opłacane stanowiska i żądają dla
siebie wysokich świadczeń emerytalnych. Ideologia ´68 niesie ze sobą
zdegenerowaną formę feudalizmu. Daniel Cohn-Bendit, polityk, lider francuskich
Zielonych, i jemu podobni zachowują się jak współcześni książęta. Robią wokół
siebie dużo szumu, a media multiplikują wyprodukowany przez nich chłam, tak
jakby chodziło o jakąś genialną prawdę, o receptę na życie. Przyjrzyjmy się
bliżej Cohnowi-Benditowi. Człowiek ten pierwszą połowę swojej publicznej
działalności spędził uwięziony w infantylizmie, a drugą – w pułapce własnej
starczości. Czy społeczeństwo rzeczywiście potrzebuje takich "poplątanych"
osobników? Konsekwencje tego są katastrofalne. Przez ostatnie 200 lat Zachód
wiódł na świecie prym na wszystkich ważnych polach. Szczyt dobrobytu osiągnął w
późnych latach 60. i 70 i od tego momentu stale już tylko przegrywa. Ruch ´68
jest immanentną, samoniszczącą maszynerią.
Dlaczego idee reprezentowane przez Nową Lewicę znajdują tak wielu sympatyków
wśród ludzi młodych, którzy nie zdają sobie sprawy z tego, że nie jest to
niewinna zabawa?
– Ideologia pokolenia ´68 odnosi wyłącznie sukcesy. Głosi lewicowe hasła i
przyciąga młodych ludzi. Trochę rewolucji, sex & drugs & rock´n´roll, poczucie
bycia kimś lepszym, inteligentniejszym, wyemancypowanym i seksualnie wyzwolonym,
pod warunkiem, że płynie się z nurtem mainstreamu – to wszystko jest atrakcyjne,
a przy tym wyraźnie definiuje wrogów: rodziców (o ile nie wyznają tej samej
ideologii), tradycyjne struktury społeczne, partie konserwatywne i liberalne
oraz oczywiście Kościoły. Wrogość ta kierowana jest również w stronę państwa. W
myśl tej ideologii w zasadzie nie powinno się zakładać (zdrowej) rodziny,
ponieważ w takiej sytuacji siłą rzeczy bierze się udział w reprodukowaniu
zepsutych, opresyjnych struktur i znowu zostaje się kołtunem, który wychowuje
swoje dzieci na uznających autorytety poddanych, a nie na ludzi żyjących zgodnie
z duchem ruchu ´68. Jej zwolennicy – podobnie jak komuniści – chcą stworzyć
"nowego człowieka", który będzie tańczył tak, jak mu zagrają przedstawiciele
pokolenia ´68.
Nauczyciele nie potrafią sobie poradzić z rozwydrzonymi uczniami. Wobec
młodych ludzi, którzy nie szanują nawet własnych rodziców, stają się coraz
bardziej bezradni. Czy o to właśnie chodzi lewicowym ideologom?
– Ruch ´68 jest w zasadzie sektą, która przejęła władzę, i tak się fatalnie
składa, że nie została rozpoznana jako sekta. W reprezentowanej przez nią
ideologii panuje kult wiecznej młodości. I jeśli nawet kult ten nie jest już tak
widoczny, jak w poprzednich latach, to niezmienne pozostają schematy myślowe i
sposób odczuwania, które za sprawą pokolenia ´68 przeniknęły i utrwaliły się w
społeczeństwie. Do tego dochodzi jeszcze konieczność bycia nowoczesnym. Młodzi
ludzie – nawet tacy, którzy głęboko w sercu wyznają poglądy konserwatywne i są w
stanie rozsądnie myśleć oraz angażować się społecznie – są tak bardzo osaczeni
przez dynamikę i wir mentalnych struktur ruchu ´68, że często nie tylko działają
wbrew własnym interesom, ale też prezentują poglądy polityczne, z którymi tak
naprawdę wcale się nie utożsamiają. Na tym polega recepta na sukces środowisk
lewicowych. I w ten sposób wygrywają one wybory. Sytuacja taka miała ostatnio
miejsce w gospodarczo zamożnym landzie Badenia-Wirtembergia, gdzie szefem rządu
został Winfried Kretschmann, człowiek ze ścisłego trzonu ruchu ´68 i były
fanatyczny zwolennik K-Gruppen, występujący obecnie w roli dobrodusznego dziadka
i męża stanu. Może on teraz forsować bezwzględne idee ruchu ´68 chociażby za
pośrednictwem systemu oświaty. Wkrótce zapewne wielu ludzi przerazi się
konsekwencjami własnego wyboru, ale na zmianę decyzji będzie już za późno.
Jeśli zagrożeń tych nie dostrzega wielu dorosłych: rodziców, nauczycieli i
polityków, to kto ma chronić najmłodszych?
– Pokolenie ´68 od momentu swojego powstania jest bardzo odporne na argumenty
płynące z zewnątrz i nie przyjmuje informacji pochodzących spoza własnych
kręgów. Sześćdziesięcioósmacy sprzedają się co prawda jako ludzie światli, ale
jednocześnie tłumią to "światło" przy pomocy własnej ideologii. Regularnie
dyskredytują swoich krytyków jako niemodnych i autorytarnych idiotów. Tej
permanentnie odnawiającej się ideologii mogłaby się przeciwstawić tylko nowa,
atrakcyjna wizja.
Czy ruch ´68 ma jakiś konkretny punkt, do którego chciałby dojść, a potem się
zatrzymać?
– Nie, on się stale żywi duchem czasu, nad którym panuje. Nie reprezentuje
żadnej konkretnej utopii ani idei.
Wspomniała Pani o niechęci pokolenia ´68 do tradycyjnej rodziny…
– Jak każda sekta, z trudem akceptuje ono struktury, których członkowie
zachowują autonomiczne przestrzenie wolności. Dlatego instytucja rodziny zawsze
była dla niego solą w oku.
Jakie są ideologiczne korzenie tego środowiska?
– Przedstawiciele ruchu ´68 zatykają uszy, kiedy się o tym mówi, ale wyznawana
przez nich ideologia jest silnie powiązana z idiotyzmami głoszonymi przez
dążącego do zrewolucjonizowania kultury i mającego na sumieniu miliony ofiar Mao
Tse-tunga, który chciał uruchomić na Zachodzie mechanizmy prowadzące do jego
zniszczenia. Ów autokrata nie miał nadziei na to, że zacofane i na dodatek
wyniszczone przezeń Chiny odniosą szybkie, militarne zwycięstwo nad Zachodem.
Dlatego pragnął zrewolucjonizować Trzeci Świat, a Europę wpędzić przy pomocy
doskonale wystylizowanej propagandy w pewien rodzaj autodestrukcji, co mu się,
niestety, w znacznej mierze udało. I tę właśnie autodestrukcję zwolennicy ruchu
´68 napędzają do dzisiaj, nieustannie przedstawiając ją jako coś modnego i
awangardowego. Do tego obrzucają wyniosłymi obelgami wszystko to, co istnieje
realnie, a zatem – według nich – powinno zostać zrewolucjonizowane.
Brzmi to pesymistycznie. Czy potrafi sobie Pani wyobrazić społeczeństwo
europejskie za 20 lat?
– Myślę, że zarówno Europa, jak i Ameryka – Zachód w ogóle – doświadczą
znacznego wyobcowania w stosunku do siebie i własnej historii. Także z powodu
napływu ludności z innych części świata, w tym z krajów muzułmańskich. W takiej
sytuacji trudno będzie mówić o europejskiej tożsamości. Z powodu obłąkańczego
generowania przez Brukselę i Strasburg wciąż nowych ustaw oraz postępującej
fetyszyzacji pojęcia "Europa" kontynent zostanie przytłoczony nadmiarem
regulacji prawnych, a jednocześnie będzie się coraz bardziej zatracał w chaosie
paralelnych społeczeństw i heterogenicznych struktur. W przedstawionej przeze
mnie wizji przyszłości znaczny udział będzie miała autodestrukcyjna furia ruchu
´68. Tymczasem tacy politycy jak Helmut Kohl czy Angela Merkel, którzy swoją
pozycję budują na przemilczaniu i przeczekiwaniu problemów, a przy tym nie są
zdolni do podjęcia intelektualnej debaty, utrzymują społeczeństwo w poczuciu
pewnego rodzaju konserwatywnego bezpieczeństwa, które faktycznie nie istnieje.
To niewyobrażalne, że Merkel, która pełni najwyższe stanowisko w państwie, tłumi
wszelkie dyskusje nad niezbędnymi rozwiązaniami systemowymi.
To, co Pani mówi, jest bardzo interesujące, choć jest to dość wstrząsający
obraz przyszłości…
– …ale realistyczny, o ile w ogóle można dziś snuć prognozy na przyszłość. Ale
mimo wszystko pozostaję optymistką i wciąż mam nadzieję, że coś się zmieni na
lepsze. Ostatecznie historia ludzkości nie jest zdeterminowana, ale podlega
nieprzewidywalnym fluktuacjom.
Czy widzi Pani jakiś sposób na zahamowanie tego autodestrukcyjnego procesu?
– Jeśli zadając mi to pytanie, myśli pan, że podam jakiś bardziej optymistyczny
wariant mojej przedstawionej wyżej, raczej mrocznej prognozy przyszłości, to
muszę pana rozczarować. Ale nie porzucam nadziei.
Wspomniała Pani wcześniej, że wciąż odnawiającej się ideologii ´68 mogłaby
się przeciwstawić jakaś atrakcyjna idea lub wizja. Co konkretnie miała Pani na
myśli?
– Pomimo wszelkich niedoskonałości, które są widoczne w zachodniej demokracji,
zawsze uważałam ją za najatrakcyjniejszą wizję, jaka istniała w całej historii
ludzkości. Jest ona najbliższa ideałowi humanistycznemu. I to ona uczyniła z
Zachodu obszar przodujący na świecie pod względem gospodarczym i kulturowym.
Dziś społeczeństwa zachodnie są niesamowicie zdezorientowane lub wręcz
zaślepione. Tak zwane elity bardziej bawią się życiem, niż naprawdę żyją. Zachód
cechuje się mieszaniną dekadencji, ignorancji i swoistego oczekiwania na koniec
świata (jako fantastycznej megaimprezy) oraz połączeniem arogancji i pychy.
Popada on w pewien rodzaj metażycia. To dążenie do samozniszczenia, przy
jednoczesnym pouczaniu całego świata, jak powinien postępować, nazwałabym
schizofrenicznym rysem zachodniego systemu. Powinniśmy przeprowadzić gruntowną
wymianę elit, ponieważ te, które nami rządzą, po prostu zawodzą. Zmianę na
lepsze mógłby przynieść powrót do starych, sprawdzonych zachodnich ideałów,
które są coraz mocniej wypierane z powszechnej świadomości. Duchowo-ideowej
próżni, będącej spuścizną ruchu ´68, nie są już w stanie wypełnić nawet religie.
Społeczeństwa muszą chcieć wymiany swoich elit. Co powinno się stać, by do
tego doszło?
– Społeczności, które mają zdezorientowane elity, same też są bezsilne i nie
potrafią wziąć spraw w swoje ręce. Jeśli pyta mnie pan teraz o nową ideę, która
mogłaby wstrząsnąć ludźmi i zdobyć ich serca, to muszę powiedzieć o swojej
nadziei, że w końcu obudzi się w nich świadomość, iż decydenci wystawili ich do
wiatru. Co do wizji społecznych, to tutaj nie oczekiwałabym jakiegoś cudu. Tak
zwana Nowa Lewica, która dziś nie jest już wcale nowa, w obecnych formach
istnienia jest trudna do rozpoznania. Jest środowiskiem skupiającym żądnych
władzy i pieniędzy cwaniaków, którzy zajmują istotne z punktu widzenia
gospodarki stanowiska. Proszę popatrzeć na Dominique´a Strauss-Kahna,
zachodniego socjalistę, który korzysta pełnymi garściami z dobrodziejstw
kapitalizmu i jest feudałem najwyższej kategorii. Francuskie media (także te
skrajnie lewicowe), które dobrze wiedzą o jego ogromnym majątku, najwyraźniej –
przy całej otwartości – ukrywają to przed swoimi proletariackimi konsumentami.
Kolejny przykład to Carla Bruni, żona Nicolasa Sarkozy´ego, stylizująca się na
wielkokapitalistyczną lewaczkę. Tak wygląda zabawa w komunizm! Niestety, owa
polityczna sekta, zapewniająca swoim zwolennikom dokładnie te same stanowiska i
pozycje w społeczeństwie, które niegdyś chciała obalić przy pomocy działań
rewolucyjnych, nie da się łatwo wyrugować z uprzywilejowanych pozycji. Tym
bardziej że jej ideolodzy próbują mamić społeczeństwo swoją odwagą i
bohaterstwem, wrażliwością społeczną i rozumieniem demokracji, którą się
wykazali w latach 50. i 60. Używając tego "odgrzewanego" kłamstwa, aspirują
także do roli autorytetów moralnych.
Nie udałoby się to im, gdyby nie opanowali mediów…
– Zniszczenie wszystkich tradycyjnych wartości było częścią programu ruchu ´68,
a jego zwolennicy zachowują się tak, jakby to oni sami stanowili istotną
wartość. W świecie medialnym opis wydarzeń dyktowany jest przez lewicowy
mainstream. Środowiska, które sprzeciwiają się tego rodzaju zwierzchności, nie
mają łatwego życia. A jeśli na dodatek mają do czynienia z tworem
przypominającym sektę, która bazuje na aplauzie, na tym, co dzieje się "tu i
teraz", i na nieformalnych sposobach komunikacji, to niesłychanie ciężko jest im
się przebić z jakąkolwiek nową ideą.
Obserwuje Pani również sytuację społeczno-polityczną w Polsce. Co Pani myśli,
widząc np. dążenie wielu polityków w naszym kraju do zalegalizowania układów
homoseksualnych?
– Sądzę, że w tym zakresie Polska poddała się nurtowi obowiązującemu we
Wspólnocie Europejskiej. Bracia Kaczyńscy, którzy w ciągu ostatnich 20 lat
próbowali uchronić kraj od duchowo-ideowej okupacji ze strony zachodniego
molocha, niestety, przegrali. Nie potrafili wypracować odpowiedniej strategii,
która byłaby pomocna przy prowadzeniu wojny ideologicznej zarówno z zachodnimi,
jak i rodzimymi kadrami spod znaku ´68.
A może po prostu polskie społeczeństwo, otumanione ideologią ruchu ´68, nie
potrafiło docenić prezentowanej przez nich konserwatywnej wizji kraju?
– Kaczyńscy mają wielkie zasługi w walce przeciwko restauracji starych
komunistycznych struktur, ale w żaden sposób nie umieli zapobiec symbiozie
zręcznych, zachodnich przedstawicieli ruchu ´68 z polskimi postkomunistami.
Najwidoczniej kampania niszczenia demokracji, prowadzona przez spadkobierców
pokolenia ´68, stanowiła dla braci Kaczyńskich zagadkę. W Polsce zdążyła już
wyrosnąć elita, która jest zafascynowana zwycięską energią mainstreamu ´68 i
która oczywiście spodziewa się wyciągać z tego osobiste korzyści. Kto chce się
zmierzyć z lewicowymi aktywistami, sprawującymi bardzo chytrze kontrolę nad
różnego rodzaju ruchami ekologicznymi, feministycznymi czy też pokojowymi, musi
przede wszystkim zrozumieć, że ma do czynienia z nadzwyczaj agresywnym,
podstępnym i niezwykle sprawnym w organizowaniu różnego rodzaju kampanii ruchem,
który jednocześnie na wszelkie możliwe sposoby prowadzi agitację w
społeczeństwie i ma za sobą olbrzymią armię najczęściej niedouczonych klakierów.
Kogo ma Pani na myśli?
– Proszę popatrzeć np. na cieszące się coraz większym zainteresowaniem fora
internetowe, na których grasują całe rzesze dyskutantów zachowujących się jak
samodzielni i niezależni wolontariusze ruchu ´68. Okazują się oni bardzo
przydatni dla lewicowej nomenklatury. Niech się pan przyjrzy również bieżącym
wydarzeniom w Niemczech i głośnej sprawie plagiatów prac doktorskich. Jak zwykle
tłumy grzebią w doktoratach nielubianych polityków konserwatywnych, natomiast
oszczędzają polityków "czerwonych" lub "zielonych". A przecież wiadomo, że
doktoraty napisane przez lewicowców, nieważne, czy z dziedziny techniki, nauk
przyrodniczych, czy też humanistycznych, zawierały najczęściej pieśni pochwalne
na cześć komunizmu – pieśni, które każdy z tych autorów znał na pamięć.
Jaką dałaby Pani radę tym, którzy dostrzegają niszczycielską działalność
ruchu ´68 i chcą z nim walczyć?
– Podczas dyskusji potrzebne są rozsądek i wysoka kultura polityczna. Kto chce
przeciwstawić owej zastygłej i tępej strukturze władzy – która mimo tych cech
przyciąga do siebie wszelkiej maści wesołków – jakąś nową ideę czy wizję, lub
chce przynajmniej stworzyć szansę dla ich zaistnienia, musi posiadać wrodzony
talent w dziedzinie public relations albo też dysponować ogromną wiedzą.
Działalność środowisk prawicowych, które chciałyby walczyć z ruchem ´68 metodami
rewolucyjnymi, nie jest satysfakcjonująca. Kręgów tych nie da się traktować
serio. Służą one aktywistom pokolenia ´68 jedynie za pożywkę dla uprawianej
przez nich tzw. krytyki społecznej. Tak więc do walki z ruchem ´68 nie wystarczy
bardzo atrakcyjna idea. Jej orędownicy muszą być niesamowicie sprawnymi
dyskutantami. Strategia kampanii prowadzonych przez lewicowych aktywistów polega
na niszczeniu struktur i wyobrażeń na temat świata, dzięki którym owe struktury
niegdyś zachowywały spójność. Zdeformowaniu uległy także idee politycznie
inaczej ukierunkowanych partii. Spuścizna intelektualna ruchu ´68 – ujmując to
żartobliwie – została splagiatowana przez CDU i FDP, niemieckie partie
konserwatywne. Jest ona widoczna również w Kościele ewangelickim oraz w
mniejszym stopniu w Kościele katolickim. Jeśli zatem ktoś rzeczywiście chce z
nią skutecznie walczyć, musi być niezwykle odporny. Ruch ´68 jest niczym wirus o
niespotykanych wprost możliwościach zarażania.
Dziękuję za rozmowę.
Bettina Roehl (ur. 21 września 1962 roku) mieszka w Hamburgu. W 2006 roku
wydała w Niemczech książkę "So macht Kommunismus Spass!", która weszła do kanonu
opracowań dotyczących historii lewicy w Republice Federalnej Niemiec. Jest to
opowieść o rodzicach autorki: Ulrike Meinhof i Klausie Rainerze Roehlu, oraz
wydawanym przez nich kultowym piśmie "Konkret". W 2008 roku ukazało się polskie
tłumaczenie tej książki pt. "Zabawa w komunizm!", które wywołało ożywioną debatę
poświęconą generacji ´68. W 2001 roku Roehl opublikowała zdjęcia oraz informacje
na temat terrorystycznej przeszłości Joschki Fischera, ówczesnego ministra spraw
zagranicznych i byłego aktywisty ruchu ´68. W ostatnich latach zabierała głos
przede wszystkim w związku z bieżącymi kwestiami politycznymi, gospodarczymi i
kulturalnymi. Wiele jej artykułów ukazało się w politycznym blogu w internetowym
wydaniu dziennika "Die Welt" – "Sex, Macht und Politik Mainstream Report".
