Gospodarka jeszcze zwalnia
Niewielki, jak na okres natężenia prac sezonowych, spadek bezrobocia,
malejące tempo wzrostu produkcji i konsumpcji oraz niższe obroty w handlu
detalicznym to – zdaniem ekspertów – sygnały, że nasza gospodarka zwalnia. W
czerwcu stopa bezrobocia zmniejszyła się do 11,8 proc. z 12,2 proc. w maju.
Spadek bezrobocia dotyczył wszystkich województw. Na koniec miesiąca w urzędach
pracy zarejestrowanych było 1 mln 883 tys. osób bez pracy. Bezrobocie jest
jednak nadal wyższe niż przed rokiem. W porównaniu z czerwcem 2010 roku stopa
bezrobocia wzrosła w dziesięciu województwach, najbardziej w lubelskim,
małopolskim, zachodniopomorskim i mazowieckim, gdzie wzrost przekroczył 5
punktów procentowych. W ujęciu liczbowym bezrobocie spadło w relacji rok do roku
w województwach: dolnośląskim, wielkopolskim, lubuskim, świętokrzyskim i
opolskim.
Z danych GUS wynika, że ponad 43 proc. osób bez pracy mieszka na wsi, ponad
połowę bezrobotnych stanowią osoby młode, do 34. roku życia. Największa grupa
bezrobotnych – ponad 55 proc., legitymuje się wykształceniem zasadniczym
zawodowym, gimnazjalnym lub niższym. W grupie absolwentów szkół wyższych bez
pracy pozostawało 10,6 proc., o 1,2 punktu procentowego więcej niż przed rokiem.
Prawie 84 proc. zarejestrowanych bezrobotnych, tj. 1 mln 579 tys. osób, nie
posiada prawa do zasiłku. Liczba takich osób wzrosła w porównaniu z rokiem
ubiegłym o 80 tysięcy.
Pracodawcy zgłosili w czerwcu do urzędów pracy 68,3 tys. ofert pracy, a więc o
kilka tysięcy mniej niż w maju. Czterysta pięć zakładów zgłosiło urzędom pracy
zamiar zwolnienia 42,3 tys. pracowników, w większości z sektora publicznego.
Według Małgorzaty Rusewicz, eksperta PKPP Lewiatan, w najbliższych dwóch
miesiącach nadal będzie ubywać bezrobotnych, ale potem da o sobie znać
spowolnienie gospodarki związane z oszczędnościami, które zatrzyma spadek
bezrobocia. Stopa bezrobocia na koniec roku powinna ukształtować się na poziomie
11 procent. Negatywny wpływ na sytuację na rynku pracy ma – jej zdaniem –
obcięcie przez rząd środków na Fundusz Pracy.
Sprzedaż detaliczna wzrosła w czerwcu o 10,9 proc. rok do roku, a w porównaniu z
poprzednim miesiącem – o 1,4 procent. W ujęciu realnym (tj. po uwzględnieniu
inflacji) sprzedaż wzrosła o 6,4 proc. rok do roku. Z danych GUS wynika jednak,
że tempo wzrostu konsumpcji, która podtrzymywała dotąd nasz wzrost gospodarczy,
może ulec wyhamowaniu, ponieważ w ujęciu miesięcznym widać spadek sprzedaży
niektórych artykułów, w tym paliw, odzieży i obuwia, mebli, sprzętu AGD i RTV,
prasy i książek.
Obroty w handlu detalicznym spadły o 0,7 proc. rok do roku, po uprzednim
wzroście w maju o 1,6 proc. i w kwietniu o 6,1 procent. Zdaniem głównego
ekonomisty BRE Banku Ernesta Pytlarczyka, dane GUS na temat sprzedaży pokazują,
że maleje tzw. dochód rozporządzalny w gospodarstwach domowych – wynik sprzedaży
ciągnie w górę żywność i kategoria "pozostałe", natomiast wyhamowaniu ulega
bazowa część koszyka dóbr konsumpcyjnych. Z kolei wyraźny spadek bezrobocia w
czerwcu ma – w opinii ekonomisty – charakter sezonowy oraz związany z natężeniem
prac nad poprawą infrastruktury.
Wyraźnie zawiodła w minionym miesiącu dynamika produkcji. Produkcja przemysłowa
wzrosła zaledwie o 2 proc. rok do roku, po wzroście 7,7 proc. w maju. Wzrost był
zatem o wiele niższy, niż spodziewali się eksperci, którzy szacowali go na
poziomie 6 proc. w czerwcu.
– Prawdopodobnie winne jest osłabienie dynamiki eksportu, ale to może być nie
jedyna przyczyna – skomentowała Halina Dmochowska, wiceprezes GUS. Jej zdaniem,
słabe wyniki produkcji to prawdopodobnie "efekt przejściowy, zważywszy na oceny
koniunktury".
Nowe zamówienia w przemyśle wzrosły o 10,8 proc. w ujęciu rocznym, po wzroście w
maju o 8,4 proc., co wskazuje na rozwój popytu na wyroby i usługi.
Dmochowska przyznała jednak, że dane o gospodarce sygnalizują lekkie obniżenie
tempa wzrostu gospodarczego, z 4,4 proc. w pierwszym kwartale do nieco ponad 4
proc. PKB w drugim kwartale br.
– Pogłębiający się kryzys w strefie euro, zwłaszcza w Niemczech i Francji, tj. u
naszych głównych partnerów handlowych, wpływa i będzie nadal wpływał negatywnie
na naszą koniunkturę gospodarczą. To będzie już wyraźnie widoczne we wrześniu i
październiku – komentuje Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK. – Dane o
sprzedaży pokazują, że dynamika konsumpcji maleje. Kupowaliśmy mniej, w tańszych
sklepach, ale drożejące produkty. Bezrobocie spadło minimalnie, o 0,4 proc.,
czyli w granicach błędu statystycznego, i to w miesiącu natężonych prac
sezonowych oraz przygotowań do euro. Wyższe niż rok temu zwolnienia w sektorze
publicznym rokują ponowny wzrost bezrobocia po wakacjach, gdy absolwenci szkół
zaczną się rejestrować w urzędach pracy – ocenia Szewczak.
– Dwuprocentowy zaledwie wzrost produkcji i dynamika jego spadku w ujęciu
miesięcznym wskazują, że w kolejnych miesiącach poziom produkcji może się
obniżyć – uważa Jerzy Bielewicz, finansista, szef Stowarzyszenia "Przejrzysty
Rynek". – Dane GUS wskazują na wyraźne spowolnienie gospodarki, zważywszy, że
nie zostały z nich wykluczone czynniki sezonowe wzrostu. Ludzie na wakacjach
więcej wydają, co wywiera silny wpływ sezonowy. Tym razem wzrost wynikający z
sezonowości jest słabo zaznaczony – zauważa ekspert.
Małgorzata Goss
