Jak można tak szkodzić!
Jak widzimy, z krytyką wystąpienia o. Tadeusza Rydzyka podczas konferencji
na temat energii odnawialnej i zrównoważonego rozwoju występują nie tylko
szukający na gwałt rozgłosu i poparcia politycy dalekich rzędów, ale i ich
potencjalny protektor, premier Donald Tusk. Słowa dyrektora Radia Maryja zdaniem
lidera Platformy Obywatelskiej "na szczęście są tak absurdalne, że nie robią na
nikim wrażenia".
Tak się składa, że jednak zrobiły wrażenie na samym premierze, który chociaż
"nie odnalazł w Brukseli najmniejszego echa tych niemądrych i bardzo radykalnych
opinii i recenzji", to przecież nie mogły go nie zaniepokoić i nie zasmucić.
Niepokój pana premiera pojawił się zresztą znacznie wcześniej. Na pewno w 2007
roku nie zabrakło jego ekipie wzorowej czujności, gdy udało się w ostatniej
chwili wypowiedzieć umowę na dofinansowanie toruńskiej geotermii. Ale żeby coś
takiego teraz wypominać! I to w Brukseli! Rzeczywiście, znienawidzony
redemptorysta straszną przykrość zrobił panu premierowi. Jak można tak szkodzić
Polsce za granicą? Przecież rząd tak bardzo się stara i potrafi szkodzić Polsce,
nigdzie nie wyjeżdżając. I jakie to daje świetne efekty! Ba! Jaki prestiż na
świecie!
Nie rozwiniemy technologii wydobycia gazu łupkowego, ale bardzo poprawimy sobie
reputację w Moskwie. Wygaszenie geotermii docenią w Berlinie, podobnie jak
zamknięcie polskich stoczni. Wprawdzie europejscy przyjaciele rządu Platformy
nijak nie skorzystają na braku autostrad, ale w Pekinie odpowiednia umowa,
niedająca nam w negocjacjach żadnego pola manewru, na pewno się podobała.
Zauważmy, że i Donald Tusk zasadę niemówienia o Polsce źle za granicą też
stosował "mniej więcej" i "jako tako", szczególnie gdy krytykował politykę
zagraniczną Lecha Kaczyńskiego i kłócił się z prezydentem o "krzesło" na
szczytach europejskich.
Tusk ocenia słowa dyrektora Radia Maryja "surowo", ale "bez histerii" i "bez
emocji". Jest na to w języku polskim jedno słowo: cynicznie. Bo premier niestety
nie tylko się ośmiesza. On naprawdę ma plan przeciw dziełu o. Tadeusza Rydzyka.
Przygotowywaniem pola do ataku zajmują się wyznaczeni eurodeputowani, działania
dyplomatyczne podejmie minister Sikorski, a w końcu "znajdą się" albo jakieś
nieprawidłowości finansowe, albo naruszenie koncesji.
Byle zamilkł ten głos budzący wściekłość powodowaną bezsilnością. Gdy okazuje
się, że Polacy nie tylko go słuchają, ale wspierają własnymi pieniędzmi, gdy
rozwija się telewizja i uczelnia, kiedy wreszcie twarde fakty potwierdzają
sukces projektu geotermalnego, gdy nic nie osiągnięto przez 20 lat szkalowania i
dyskryminowania, widać coraz bardziej przygotowania do ostatecznego rozwiązania.
Jeśli inaczej się nie da, to siłą.
Piotr Falkowski
