Międzynarodowa koalicja przeciw eutanazji
Mimo że legalizacja eutanazji w Belgii i Holandii przynosi tragiczne
konsekwencje dla tych społeczeństw, piewcy możliwości tzw. wyboru śmierci nie
ustają w wysiłkach. Tylko w ciągu ostatniego roku próby wprowadzenia ustawy o
eutanazji lub "wspomaganym samobójstwie" były podejmowane (na szczeblu
centralnym) m.in. w Kanadzie, USA i Francji, na szczęście bezskutecznie. Celem
ataków przypuszczanych przez zwolenników eutanazji są również w ostatnim czasie
Wielka Brytania i Australia. Działania te stanowią ważny sygnał ostrzegawczy i
wyzwanie dla pozarządowych organizacji ochrony życia.
W USA, pod naciskiem Republikanów i opinii publicznej, administracja prezydenta
Baracka Obamy wycofała się 2 lata temu z planów przyznania specjalnej komisji
lekarzy prawa do decydowania o zakończeniu terapii osób ciężko chorych.
Jednocześnie do okrzykniętej przez lewicowe media niemal jako rewolucyjnej
ustawy administracji Obamy o opiece zdrowotnej wprowadzono zapis przewidujący
"dobrowolne planowanie" przez pacjentów opieki zdrowotnej momentu zakończenia
ich życia.
Prawdziwą ofensywę zwolenników eutanazji przeżywa obecnie Australia. Paul
Russell, szef australijskiej organizacji obrony życia HOPE Australia, wskazuje,
że w ostatnich latach próby legalizacji eutanazji odbywają się tam zarówno na
szczeblu lokalnym, w parlamentach poszczególnych prowincji Australii, jak i na
szczeblu federalnym. Na tym ostatnim pomysł wspierają rządzący socjaliści z
Australijskiej Partii Pracy oraz Partia Zielonych, którzy właśnie przygotowują
się do kolejnej próby przeforsowania zapisów o eutanazji.
Obrońcy życia jednoczą siły
Nasilenie proeutanazyjnej propagandy i działań zmierzających do legalizacji
procederu zabijania najsłabszych członków społeczeństwa skłoniło obrońców życia
do podjęcia akcji sprzeciwu i zintensyfikowania współpracy środowisk pro-life.
Na początku czerwca w Kanadzie odbyło się trzecie już międzynarodowe sympozjum
na temat eutanazji i tzw. wspomaganego samobójstwa. Tuż przed jego otwarciem
przedstawiciele m.in. kanadyjskiej Euthanasia Prevention Coalition, organizacji
obrony życia HOPE Australia, brytyjskiego Care not Kiling Alliance oraz kilku
amerykańskich organizacji postanowili poszerzyć skład międzynarodowego zespołu
liderów, którego celem jest koordynacja działań poszczególnych organizacji,
dzielenie się informacjami oraz udzielanie sobie wzajemnego wsparcia.
– Trzecie międzynarodowe sympozjum było wielkim sukcesem. Pozwoliło na
stworzenie efektywnej, zjednoczonej i aktywnej grupy liderów, którzy będą
kontynuować kampanie na rzecz obalenia ustaw legalizujących eutanazję w
poszczególnych krajach – podsumował obrady Alex Schadenberg, który został
wybrany na przywódcę tej międzynarodowej grupy liderów na kolejną kadencję.
Żniwo śmierci
Alex Schadenberg zwraca też uwagę, że bardzo dobitnie o skutkach ustaw
legalizujących eutanazję dla społeczeństwa świadczą przykłady takich krajów, jak
Holandia i Belgia, które dekadę temu zezwoliły na ten proceder.
– Opublikowane w maju ubiegłego roku badania pokazały, że 32 proc. przypadków
eutanazji w Belgii przeprowadzono bez zgody i wiedzy pacjentów. [Lekarze sami
podejmowali decyzję o ich uśmierceniu – przyp. red.]. To bardzo ważne, bo lobby
proeutanazyjne propaguje ten proceder pod hasłem wolnego wyboru – zaznacza szef
EPC.
Schadenberg przytacza też drugą analizę opublikowaną w październiku ubiegłego
roku. Wynika z niej, że tylko 52,1 proc. wszystkich przypadków eutanazji jest w
Belgii oficjalnie raportowanych. Co więcej, analiza wskazuje, że w takich
wypadkach przedstawiciele służby zdrowia dużo mniej starannie wypełniali
nakazane prawem procedury (w prawie 90 proc. takich przypadków pacjentów
uśmiercano jedynie w oparciu o ustnie wyrażoną wolę zakończenia życia).
Tymczasem zwolennicy eutanazji przekonywali, że to właśnie te "rygorystyczne
procedury" miały jakoby ograniczać stosowanie eutanazji wyłącznie do osób, które
będą tego chciały z powodu przeżywanego bólu.
– Rzeczywistość wygląda w ten sposób, że duża część społeczeństwa ryzykuje
utratę życia z powodu fałszywie pojmowanego współczucia – podsumowuje
Schadenberg.
Szokujące dane przekazują także eksperci badający skutki tego procederu w
Holandii. Doktor Ryszard Fenigsen zwraca uwagę, że już dane za 1995 r. (czyli
jeszcze przed formalną legalizacją eutanazji, jednak faktycznie akceptowaną) z
Holandii pokazały m.in., że w tamtejszych szpitalach nie podjęto leczenia
podtrzymującego życie u prawie 600 noworodków. Gdy mimo wstrzymania leczenia
dzieci nie umierały, w ponad 80 przypadkach zastosowano leki przyspieszające
zgon…
Występujący na czerwcowym międzynarodowym sympozjum na temat eutanazji Henk
Reitsma z Holandii wskazał, że jednym ze skutków legalizacji tego procederu w
jego kraju było obniżenie średniej długości życia, a także zwiększenie
śmiertelności okołoporodowej.
Przepoczwarzanie propagandy
Zachodni obrońcy życia zwracają uwagę, że po latach niepowodzeń zwolennicy
eutanazji zmieniają język swojej propagandy, by zyskać dla niej aprobatę
społeczną. Dlatego obecnie, podejmując raz po raz próby jej legalizacji w
poszczególnych krajach, starają się najczęściej odwoływać do strachu przed
cierpieniem.
– Zwolennicy eutanazji zmieniają dziś język wypowiedzi. Nie używają już terminu
"eutanazja" czy "wspomagane samobójstwo", ponieważ ma ono negatywny wydźwięk.
Zamiast tego mówią o "wstrzymaniu opieki" czy "zakończeniu umierania" – mówi
Alex Schadenberg. Jego obserwacje potwierdza Paul Russell, szef HOPE Australia.
Według niego, proeutanazyjna propaganda posługuje się sofistycznymi zwrotami, by
ukryć właściwy cel przepisów legalizujących ten proceder. – Zwolennicy eutanazji
mówią o "zakończeniu umierania", "wolnym wyborze tego, kiedy i jak chcemy
zakończyć życie", a nawet, że eutanazja jest… jedną z form opieki paliatywnej
– relacjonuje szef EPC.
Obrońcy życia ostrzegają, że jest to zakłamywanie rzeczywistości obliczone
jedynie na zdobycie poparcia społecznego. – My staramy się przedstawiać jasne
definicje i wyraźnie określać nasze stanowisko. Mówimy wprost, że eutanazja jest
niedopuszczalna, ponieważ jest to zabójstwo człowieka! Oni zaczynają więc używać
słów, które nie odnoszą się w rzeczywistości do tego, co oznaczają – podkreśla
Schadenberg.
Przytaczając przykład własnego kraju, szef EPC wskazuje też, że zwolennicy
zabijania słabych i chorych posuwają się nawet do manipulacji sondażami opinii
publicznej. – W Kanadzie opublikowano np. wyniki badań, z których jakoby miało
wynikać, że 70 proc. pytanych obywateli poparło legalizację eutanazji. Ale gdy
przeanalizowano, jakie pytania zadawano respondentom, okazało się, że wyrażali
oni po prostu strach przed umieraniem w cierpieniu z powodu bólu. Jednak gdy
wyrażających takie opinie ludzi pytamy, czy chcą eutanazji, czy lepszej opieki,
odpowiadają, że chcą tego drugiego – wskazuje przywódca Euthanasia Prevention
Coalition.
Odpowiedź na kłamstwa
Dlatego obrońcy życia podkreślają, że w sytuacji, gdy zwolennicy eutanazji
żerują na ludzkim strachu przed cierpieniem, należy skupić się przede wszystkim
na szukaniu sposobów zapewnienia opieki chorym i cierpiącym. Zwraca on uwagę, że
osoby chore potrzebują tak naprawdę opieki. Nawet jeśli ktoś z nich prosi o
eutanazję, w rzeczywistości jest to najczęściej wołanie o pomoc, o opiekę. –
Przecież nie zabijamy każdego, kto przeżywa jakieś trudności, tylko staramy się
dać mu to, czego potrzebuje – podkreśla Schadenberg. Zaznacza jednocześnie, że
prawo zostało stworzone po to, by bronić jednych ludzi przed drugimi, a nie po
to, by ich zabijać. – Ostatecznie społeczeństwo musi zrozumieć, że legalizacja
eutanazji jest aktem odrzucenia osób najbardziej bezbronnych – wskazuje
przewodniczący EPC. Dodaje, że zgoda na taki proceder jest też wyrazem
odrzucenia przekonania, że każda osoba ludzka ma wartość dla społeczeństwa.
Z kolei Paul Russell, szef HOPE Australia, zauważa, że mieszkańcy jego kraju są
częściowo podatni na eutanazyjną propagandę z nieco innych powodów. – Strach
przed bólem nie jest w przypadku Australijczyków decydujący. W naszym kraju mamy
jeden z najlepszych na świecie systemów opieki paliatywnej. Ludzie bardziej
obawiają się tego, że stracą kontrolę nad własnym ciałem, że nie będą sami mogli
decydować o swoim losie – tłumaczy.
Jak odpowiedzieć na takie obawy przed ciężką chorobą, utratą świadomości itd.,
jak przekonywać, że eutanazja nie jest rozwiązaniem? – Tłumaczymy ludziom, że
nie jest tak, że nie mają wyboru. Właśnie wtedy, gdy poddają się eutanazji,
tracą wybór… – wskazuje.
Godność tańsza od procedury?
Czemu więc w XXI wieku zachodnia cywilizacja dumna ze swoich osiągnięć
technicznych nie chce zająć się osobami, które najczęściej swoje najlepsze lata
poświęciły na jej budowanie? Czyżby bogatych społeczeństw zachodnich nie stać
było na zapewnienie takim ludziom opieki, gdy nie mogą już pracować, gdy
chciałyby korzystać z owoców swojej pracy?
– Eutanazja jest popierana, bo… taniej jest zabić, niż zapewnić opiekę chorej
osobie – mówi wprost Paul Russel, pytany o motywy zachowania władz i części
personelu służby zdrowia. Zaznacza jednocześnie, że Australijczycy zasadniczo
mają zaufanie do swoich lekarzy, co nie oznacza, że nie mogą oni być
krytykowani. Zaznacza w tym kontekście, że Australijskie Stowarzyszenie Lekarzy
wyraziło sprzeciw wobec legalizacji eutanazji.
Postawa wielu lekarzy z innych krajów wskazuje, że nie są oni jako grupa
zawodowa częścią tego sporu. Podział przebiega głębiej – między tymi, dla
których od ludzkiej godności i życia ważniejszy jest koszt procedury medycznej,
i tymi, dla których procedury medyczne i zasadniczo medycyna ma służyć
człowiekowi, nie na odwrót…
Mariusz Bober
