Małpa z brzytwą
Kiedyś zapytano doświadczonego i mądrego człowieka: "Kiedy będzie
lepiej?". "Dobrze już było" – padła lapidarna i wiele mówiąca odpowiedź. Może
trudno jest się z tym pogodzić, ale rzeczywiście nie trzeba niczego dodawać do
tego realistycznego stwierdzenia określającego istotę sprawy. Bo jeżeli się
zastanowimy nad tym, co nas wszystkich czeka, jeżeli zostaną zrealizowane
pomysły eurokratów (teraz widać coraz bardziej, co to znaczy dać małpie
brzytwę), to będzie tylko coraz gorzej. Co jest związane z tym, że będzie
również coraz drożej.
Unia Europejska określiła już krzywizny banana, to, że marchewka jest owocem,
narzuciła normy dotyczące odległości między szczeblami drabiny, minimalną
grubość pokrywy śnieżnej, po której można jeździć na nartach. Czeka nas zapewne
jeszcze wiele takich idiotyzmów, w tym znacznie gorsze, takie jak obowiązek
parytetów w kopalniach i zatrudnianie do pracy pod ziemią minimum 50 proc.
kobiet, przymusowa indoktrynacja homoseksualna w szkole oraz restrykcyjne prawo,
by rodzice wychowywali swoje potomstwo bezpłciowo, a płeć dziecka była określana
dopiero, gdy ono samo wybierze, kim chce być po ukończeniu 18. roku życia.
Bruksela dąży bezwzględnie, by od 2012 r. wszystkie samochody sprzedawane w Unii
Europejskiej emitowały najwyżej 120 g CO2 na każdy przejechany kilometr.
Przekroczenie limitu będzie kosztowało 35 euro za każdy gram od każdego pojazdu.
W 2015 r. będzie to już 95 euro. Eksperci oceniają, że nowe przepisy dotyczące
CO2 przyczynią się do znacznego zwiększenia cen samochodów, średnio nawet o
1000- -1500 euro (ok. 3900-5900 zł). Za dwa lata cena 1 m kw. mieszkania również
znacznie wzrośnie, a to za sprawą przepisów nakazujących budowanie z
energooszczędnych materiałów, które rzecz jasna są znacznie droższe. Jest to
konsekwencja dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2010/31/UE z 19 maja 2010
roku w sprawie charakterystyki energetycznej budynków, która weszła w życie 7
sierpnia 2010 roku.
Na jej podstawie od 2013 r. będą obowiązywały nowe świadectwa charakterystyki
energetycznej. Będą obligatoryjnie zawierały wytyczne określające optymalizację
charakterystyki energetycznej danego obiektu, a także scenariusz niezbędnych
działań, by wypełnić te zalecenia. Co więcej, powstanie ogólnoeuropejski
mechanizm kontroli tych certyfikatów. Za dwa lata inwestor – przed rozpoczęciem
budowy – będzie musiał obowiązkowo przedstawić dokumentację podjętych działań
mających na celu zasilanie budynku w odnawialne źródła energii wraz z
ekonomiczną, środowiskową i techniczną analizą wdrożenia takich rozwiązań. Te
same wymogi będą stosowane w przypadku remontu i modernizacji już istniejących
budynków. Natomiast od 2020 roku nowo powstające obiekty będą musiały
charakteryzować się blisko zerowym zużyciem energii, co w praktyce oznacza, że
będą musiały być budowane z kilkakrotnie droższych materiałów. W zgodnej opinii
ekspertów wdrożenie unijnej dyrektywy wraz z koniecznością wykorzystania źródeł
odnawialnych energii (wiatru, promieniowania słonecznego, z biomasy, wysypisk
śmieci, oczyszczalni ścieków itp.) spowoduje drastyczny wzrost nakładów na
wybudowanie 1 m2 mieszkania.
Gospodarka europejska pogrążona jest w stagnacji, zapaść demograficzna oraz
nadmierny fiskalizm i biurokracja wykluczają szansę wejścia na ścieżkę wzrostu i
powodują marginalizację Europy na globalnej arenie. Paradoksem jest, że
dzisiejsza Unia Europejska, choć odwołuje się do haseł gospodarki rynkowej, jest
rynkiem totalnie regulowanym, zcentralizowanym i odgórnie planowanym. Zupełnie
przypomina dawną Radę Wzajemnej Pomocy Gospodarczej, do której przymusowo
należały kraje komunistyczne. Wewnątrz UE obowiązuje ponad 100 tys. różnego
rodzaju przepisów, uregulowań, norm i standardów. Komisja Europejska odgórnie
narzuca krajom członkowskim obowiązujące rozwiązania w obszarze
społeczno-gospodarczym. Blisko 80 proc. prawa gospodarczego obowiązującego w
Unii Europejskiej to prawo wspólnotowe. Odbywa się to pod hasłami "lepszego
jutra", praw człowieka, ochrony środowiska, bezpieczeństwa etc., etc., ale
tworzy się rzeczywistość, w której nie da się żyć.
Jan Maria Jackowski
