Naród przetrwał dzięki kulturze

"To tak się zmaga we mnie gotyk duszy i ciała renesans" – utkwiły mi w
pamięci słowa Karola Wojtyły z odnalezionego zaledwie parę tygodni temu wiersza
"Przełom". Świetnie konstytuują jego miejsce w kulturze i świadomość kulturalną.
Jan Paweł II – człowiek kultury, twórca, wykształcony w Krakowie – stolicy
kultury, dobrze i precyzyjnie nakreślał związki pomiędzy wiarą i kulturą oraz
ich wzajemną wobec siebie misję, by człowiek miał szansę stawać się w pełni
człowiekiem i podążać w swych wysiłkach trudną drogą do doskonałości, w stronę
Boga.

Karol Wojtyła, wychowany i mocno osadzony w kulturze swojego Narodu, w licznych
rozważaniach o sensie i istocie kultury na różne sposoby transponuje słowa
Norwida: "Bo piękno po to jest, by zachwycało do pracy,/ Praca, by się
zmartwychwstało". Sięga do wszystkich dziedzin i aspektów sztuki, szczególnie
tej polskiej, która uformowała Jego myśl, język, wiarę.

Człowiek w kulturze
Jedno z pierwszych wystąpień już Papieża Jana Pawła II, które odbiło się
szerokim echem na całym świecie i do dziś jest pamiętane i cytowane, dotyczyło
właśnie kultury, jej fundamentów i konsekwencji – wygłoszone w UNESCO w 1980
roku. Słynna wypowiedź zawierała co najmniej kilka fundamentalnych wątków
sprowadzających się jednak za każdym razem do uczłowieczenia osoby uwikłanej w
rozmaite zagrożenia współczesności, jak i w interpretacje historyczne;
człowieka, który wbrew naturze, zwodzony, pozbywa się swojego człowieczeństwa.
Odwołując się do słów św. Tomasza z Akwinu: "Genus humanum arte et ratione vivit",
Jan Paweł II tłumaczy, że kultura stanowi właściwy kształt życia człowieka jako
takiego, a człowiek żyjąc w kulturze i kulturą, i poprzez kulturę, odróżnia się
"od całej reszty istnień wchodzących w skład widzialnego świata". Człowiek
zawsze bytuje na sposób jakiejś sobie właściwej kultury, przez nią stwarza więź.
Kultura zawsze rodzi i buduje jedność, z której rozrasta się wielość. Tu
dochodzimy do najistotniejszego rozróżnienia, z którego wynikają wszystkie
konsekwencje późniejsze: kultura jest tym, przez co człowiek staje się bardziej
człowiekiem – bardziej "jest". Na tym także opiera się owo kapitalne
rozróżnienie pomiędzy tym, czym człowiek jest, a tym, co posiada, pomiędzy "być"
a "posiadać". Kultura pozostaje zawsze w istotnym i koniecznym związku z tym,
czym (raczej: kim) człowiek "jest", natomiast związek jej z tym, co człowiek
"ma" (posiada), jest nie tylko wtórny, ale całkowicie względny. Wszystko, co
człowiek "ma" (posiada), o tyle jest ważne dla kultury, o ile jest
kulturotwórcze, o ile człowiek poprzez to, co posiada, może równocześnie pełniej
"być" jako człowiek, pełniej stawać się człowiekiem we wszystkich właściwych dla
człowieczeństwa wymiarach swego bytowania.
Najważniejsze w byciu człowieka w kulturze są jego ludzkie więzi, a dopiero
później wytwory, zaś jedynie sam człowiek jest twórcą, sprawcą kultury, w której
się wyraża i potwierdza.
To kultura integruje człowieka w całość duchowo-materialną, łączy w nim
sprawstwo i podmiotowość. Dzieła kultury materialnej są zawsze w jakimś stopniu
uduchowione, tak jak dzieła kultury duchowej są zmaterializowane. Dlatego w
kulturze właśnie należy szukać "całego zintegrowanego człowieka w całej prawdzie
jego duchowo-cielesnej podmiotowości…".
Aby więc tworzyć kulturę, jak naucza Papież, trzeba widzieć człowieka do końca i
integralnie, jako samoistną wartość, podmiot związany z osobową transcendencją,
trzeba go afirmować ze względu na niego samego, miłować ze względu na szczególną
godność.

Warunek suwerenności
Co do elementarnych zadań kultury, na pierwszym miejscu Jan Paweł II wymienia
wychowanie, bo to właśnie w tym procesie człowiek staje się coraz bardziej
człowiekiem. Sens wychowania najlepiej realizuje się w rodzinie, ponieważ w
innych instytucjach człowiek może ulec fałszywym imperatywom, zgubić miejsce w
kulturze, zatracić człowieczeństwo. Na tej linii trzeba umieścić prawo Narodu,
także u podstaw kultury i wychowania. Naród najsilniej jest związany właśnie
więzami kulturowymi. Tutaj Ojciec Święty odwołuje się do trudnej historii i
zmagań własnego Narodu, wojen, rozbiorów, powstań, narzuconych systemów
okupacyjnych. On nie tylko rozumiał, ale także doświadczył osobiście, jak
potężnym spoiwem jest kultura. Jak naród może przetrwać dzięki kulturze, może
stanowić zintegrowaną całość, kiedy nawet nie dane mu było realizować się w
bycie państwowym. Przestrzega przed wszelkimi totalitaryzmami, które niszczą
kulturę, bo są groźniejsze niż zbrojni najeźdźcy.
Dlatego też nakazuje strzec tej najważniejszej suwerenności, jaką każdy naród
posiada dzięki kulturze. Żaden interes polityczny czy ekonomiczny nie jest wart
tego, by poświęcić dla niego kulturę i tracić stopniowo suwerenność.
We współczesnym świecie ważnym elementem kultury są środki społecznego przekazu,
które nie mogą stanowić narzędzia dominacji ani władzy politycznej, ani też nie
mogą być potentatami finansowymi. Powinny być środkiem ekspresji społeczeństwa
liczącym się z potrzebami, kulturą i historią Narodu oraz respektować
odpowiedzialność wychowawczą rodziny. Jan Paweł II szczególnie podkreślał
dbałość o dobro i godność człowieka.

Kształt sumienia
Jan Paweł II podsumował swoją wypowiedź w UNESCO słowami, że przyszłość
człowieka zależy od kultury, duchowości i miłości. Bezpośrednią kontynuacją
myśli wyrażonej w Paryżu było o miesiąc późniejsze przemówienie w Rio de
Janeiro: "W dziele kultury Bóg zawarł przymierze z człowiekiem". Mówił tam
m.in., że "człowiek, wybierając kulturę, prowadzi grę, w której idzie o jego
losy". Prawdziwa kultura nie może być narzucona. Zawsze domaga się wolności,
samodzielności wyboru drogi, ale nie może być bezkształtna. Forma jej
krystalizuje się naturalnie poprzez tradycję, godność, odpowiedzialność. Wolny
wybór jest świadomy i indywidualny, ale musi być moralny, zgodny z wychowaniem,
bo to te kierunkowskazy tworzą wyraz, kształt.
Zarówno w Rio de Janeiro, jak i w innym miejscu, także w mowie do artystów Jan
Paweł II nauczał, że kultura jest kształtem sumienia. To zresztą również jakaś
parafraza Norwidowskiego "Promethidiona" odnoszącego się do roli kultury jako
kształtującej zbiorową wyobraźnię. Kształt duszy, sumienia, wyobraźni, nie może
być zlepkiem przypadkowego obrazu czy dźwięku, bo człowiek także nie jest
zlepkiem przypadkowości, ale w kulturze właśnie osiąga tę postać zintegrowaną,
pełną, prawdziwą i piękną. Do zadań związanych z rozwojem kultury należy
"zapewnić człowiekowi, każdemu człowiekowi i wspólnocie ludzkiej, jej ludzki i
boski wymiar, to zaofiarować i przekazać człowiekowi to człowieczeństwo i tę
boskość, których źródłem jest Człowiek doskonały, Odkupiciel człowieka, Jezus
Chrystus".
Człowiek w swoim otoczeniu nie może i nie potrafi rozwijać się inaczej niż
poprzez kulturę. To w niej i poprzez nią nawiązuje relacje z naturą, innymi
ludźmi, Bogiem. "Kultura jest "stylem życia wspólnego", charakteryzującym i
określającym społeczeństwo". Kultura jest właściwością człowieka, bowiem tylko
człowiek pośród wszystkich istot żywych posiada narzędzia do tworzenia i życia w
kulturze. Kultura go wyodrębnia. Człowiek tworzy kulturę, bo został wyposażony w
zdolności, otrzymał potencjał tworzenia i wskazówkę w "Ewangelii talentów", że
musi ten swój potencjał dobrze wykorzystać i rozwijać. Oprócz tego, że człowiek
tworzy kulturę, jest także jej adresatem. W kulturze dojrzewa człowiek jako
indywidualna, niepowtarzalna jednostka w całej ludzkiej rodzinie. Kumulują się w
tej jednostce, osobie, wszystkie wartości, które są wspólne, jak i jego
doświadczenia i talenty indywidualne. Jest indywidualna i społeczna zarazem.
"Kultura obejmuje zarówno formy, poprzez które wyrażają się lub kształtują
wartości, jak też obyczaje, język, sztukę, literaturę, instytucje i struktury
życia społecznego".
Dodaje – "człowiek – nie jest "prefabrykatem". Musi tworzyć samego siebie
własnymi rękami". Chodzi tu przede wszystkim o to, by człowiek potrafił w
prawdziwej kulturze kształtować sam w sobie osobę, dojrzałość duchową. Ta
właśnie dojrzałość daje człowiekowi źródło i szansę rozwoju.

Kultura ponad polityką
Kultura nie może i nie powinna podlegać żadnym presjom ani politycznym, ani
ekonomicznym, ani też innym. W Polsce poważna dyskusja na temat autonomii
kultury, a przeciw jej instrumentalnemu traktowaniu była udziałem kilku pokoleń
i najwyraźniej dawała o sobie znać w momentach przełomowych, zwłaszcza w silnie
uformowanych środowiskach katolickich: w wieku XIX w okresach popowstaniowych, w
XX w. rozgorzała na nowo w pokoleniu wojennym jako antidotum na zapędy
szalejących dwóch totalitaryzmów. Powraca dzisiaj w zmienionej nieco postaci
jako przeciwstawienie autonomicznej kultury kształtującej sumienie doszczętnie
zmaterializowanej "kulturze opakowań".
W zakresie problematyki autonomii kultury, kultury narodowej, która na tym
szczeblu narodowym i uniwersalnym, chrześcijańskim buduje więzy z innymi
kulturami narodowymi, Ojciec Święty po wielokroć powracał do sformułowań
Norwidowskich. Podobnie oddzielał świat kultury i stawiał na innej, wyższej
płaszczyźnie aniżeli doraźność działań w polityce czy ekonomii. Kultura, choć
równoważy elementy duchowe i materialne, jak w zdrowo ukonstytuowanym człowieku
te elementy są zrównoważone – stanowi o człowieku, jego miejscu w świecie w
sposób trwały, odporny na koniunktury życiowe. Musi więc być autonomiczna, żeby
się nie zatracić w doraźności. Istnieje jednak pewne zagrożenie dla każdej
wolnej, autonomicznej kultury. Jeżeli nie będzie się posiłkować utrwalonymi
zasadami, nie będzie osadzona na tym kośćcu zasad, może się wyabstrahować,
oderwać lub nawet zbuntować przeciwko Bogu. Nie można przeciwstawiać wiary i
Kościoła – kulturze. Kościół może ją inspirować, może także sam przyjmować jej
wpływy. Kultura może pośredniczyć w wierze i może ją wspierać: "Bóg, objawiając
się ludowi wybranemu, posłużył się określoną kulturą; to samo uczynił Jezus
Chrystus, Syn Boży; Jego wcielenie ludzkie było także wcieleniem w kulturę".
Ojciec Święty po wielokroć wyrażał swój niepokój w słowach kierowanych tak do
twórców, jak i do Rady ds. Kultury, że zarówno w wielu jeszcze kulturach o
długiej tradycji, jak i tych nowych, powstających w wyniku nowoczesnych
przekształceń zmieniającego się świata, są takie, w których zamyka się drogę
Ewangelii, już to na skutek wrogości między kulturami, już to z powodu
egoistycznej lub zideologizowanej polityki kulturalnej. Apelował o
przezwyciężanie tej niemocy, która powstaje w ludziach w tych kulturach
osadzonych, by nie stały się one swym przeciwieństwem, antykulturami
wymierzonymi przeciw człowiekowi i przeciw Bogu. Dlatego tak ogromną wagę
przykładał do solidarności kultur, która je zbliża, porządkuje, nie pozwala
pozbawić cech podstawowych. W 1987 r. mówił w Warszawie: "Kultura oraz etyka
leżą u podstaw ekonomii i pracy godnych człowieka". W tym przemówieniu jeszcze
raz dobitnie przypomniał, jak dzięki wspólnocie o "wielorakim warsztacie
twórczości", dzięki kulturze duchowej nie tylko Naród Polski, ale niejeden naród
przetrwał w swojej duchowej substancji. Wtedy, gdy zaborcy i okupanci skazywali
go na śmierć – Naród przetrwał w swej pełnej tożsamości.
To zadanie przetrwania w kulturze Jan Paweł II powtarzał po wielokroć i wydaje
się ono dzisiaj zadaniem do kolejnego zaktualizowania. Wymaga ono wytrwałości,
wierności i stałej pracy twórczej. W tej pracy talent i serce, nawet najlepiej
podbudowane wiarą, nie są wystarczające. Każdy fragment ludzkiej twórczości, tj.
nadawania kształtu, nazywania, dookreślania świata, wymaga stale doskonalącego
się warsztatu, w tym także doskonalącej się wrażliwości występującej w
równowadze na kontakt, porozumienie, ogarnięcie tego, co zewnętrzne, z błyskiem
tego, co skupione, wewnętrzne, w głębi.

 

Dr Małgorzata Bartyzel
 


Autorka jest teatrologiem, animatorem kultury, była posłanką na Sejm RP V
kadencji.

drukuj