Bł. Matka Teresa z Kalkuty – świadek chrześcijańskiej miłości
Nazywała się Agnese Gonxhe Bojaxhiu, ale wszyscy znają ją jako Matkę
Teresę z Kalkuty. Zdjęcia jej pooranej zmarszczkami twarzy z głęboko osadzonymi,
wypełnionymi pokojem oczyma można spotkać niemalże we wszystkich zakątkach
świata. Niskiego wzrostu i słabej postury, zdumiewa siłą ducha i determinacją,
właściwą tym, którzy nie lękają się radykalizmu ewangelicznego. W życiu duchowym
Jana Pawła II była jedną ze znaczących postaci. "Wielokrotnie – powiedział
papież w Castel Gandolfo 7 IX 1997 r. – miałem okazję spotkać ją osobiście,
dobrze więc pamiętam jej drobną postać, przytłoczoną brzemieniem życia, które
poświęciła służbie najuboższym z ubogich, ale zawsze pełną niewyczerpanej
energii wewnętrznej: energii miłości Chrystusa".
Matka Teresa była Albanką. Urodziła się 26 VIII 1910 r. w Skopje. Gdy miała 18
lat, wstąpiła do irlandzkiego zgromadzenia loretanek i wyjechała do Indii. W
1937 r. złożyła śluby wieczyste. Zetknąwszy się z nędzą w Kalkucie, postanowiła
utworzyć zgromadzenie, które całkowicie odda się posłudze nędzarzom. W 1950 r.
założyła Zgromadzenie Misjonarek Miłości, przywdziewając sari – tradycyjny strój
hinduski. Od tego czasu zgromadzenie rozrosło się i rozeszło na cały świat. W
130 krajach siostry prowadzą sierocińce, domy dla starców, chorych i
umierających. Istnieje także męska gałąź zgromadzenia. Do Polski siostry
przybyły w 1983 roku. Matka Teresa zmarła 5 IX 1997 roku. Jan Paweł II w
odpowiedzi na prośby napływające z całego świata zaledwie 2 lata po jej śmierci
zgodził się na rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego. 19 X 2003 r., dziękując
Bogu za 25 lat swego pontyfikatu, Jan Paweł II ogłosił ją błogosławioną.
Matka nędzarzy
W postaci bł. Matki Teresy z Kalkuty uderza przede wszystkim jej niezwykła
wrażliwość na nieszczęście i biedę. Zetknąwszy się z nędzą w slumsach Kalkuty,
nie pozostała bezczynna. Widok ludzi odartych z godności, odrzuconych przez
społeczeństwo z powodu nędzy, starości, choroby lub uzależnień, poruszył ją tak
głęboko, że zrezygnowała z dotychczasowej drogi życia i podjęła ryzyko
rozpoczęcia wszystkiego od nowa. Po 20 latach spokojnego życia zakonnego wyszła
na ulice Kalkuty, by służyć chorym i umierającym żebrakom. Wszyscy znają ją jako
największego świadka miłości chrześcijańskiej wobec ubogich. Ponad 45 lat
służyła sierotom, chorym i starcom Kalkuty. Założyła wiele dzieł charytatywnych
i przemierzyła setki tysięcy kilometrów, by pomagać biednym. Stała się obrońcą
praw ubogich, upominając się o szanowanie ich praw przez możnych tego świata. Za
pokorną i wytrwałą służbę ubogim dostała Pokojową Nagrodę Nobla.
Matka Teresa z Kalkuty jest powszechnie znana ze swej heroicznej obrony życia
poczętego. Mówiła o świętości życia. W aborcji widziała jedną z
najstraszniejszych zbrodni. Przeciwstawiała się stanowczo eutanazji. W tym
wspierała profetyczny głos Jana Pawła II, który bezkompromisowo głosił prawo
każdego człowieka do życia od poczęcia do naturalnej śmierci. "Założycielka
Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Miłości powtarzała często: "Kiedy pomagamy innemu
człowiekowi, naszą nagrodą jest pokój i radość, ponieważ nadaliśmy sens własnemu
życiu". Matka Teresa była wielką i cenioną nauczycielką życia, zwłaszcza dla
młodych, którym przypominała, że "spoczywa na nich wielkie zadanie budowania
pokoju, począwszy od własnych rodzin, oraz obrony życia zawsze i w każdych
okolicznościach, zwłaszcza życia istot najsłabszych"" (Jan Paweł II, Anioł
Pański, 5 IX 1999 r.).
Z papieżem łączyła Matkę Teresę głęboka więź duchowa. Znali się osobiście i
bardzo często spotykali. Jan Paweł II błogosławił jej poczynaniom. Zapragnął, by
Siostry Misjonarki prowadziły placówkę charytatywną na Watykanie. I tak się
stało.
Dlaczego to robiła?
Dziennikarze, ludzie świata kultury, politycy i "zwykli ludzie" z podziwem
patrzyli na dokonania Matki Teresy z Kalkuty. Jej heroizm opowiedzenia się po
stronie ubogich oraz dokonania zdumiewają i imponują. Rzadko jednak stawiano
pytanie o powody, dla których wybrała świat ubóstwa materialnego i duchowego. Co
spowodowało, że umiłowała żebraków? Dlaczego przygarniała sieroty? Co dawało jej
siłę do przebywania wśród bezdomnych, uzależnionych od narkotyków i alkoholu
starszych i młodszych?
Na motywy wyborów Matki Teresy z Kalkuty zwrócił uwagę Jan Paweł II. Dla niego
była ona przede wszystkim Misjonarką Miłości Bożej, która pragnęła kochać
Chrystusa w tych, w których mogła Go spotkać. Zasadniczym motywem jej
zaangażowania w czynną miłość bliźniego była głęboka miłość do Zbawiciela. Jemu
całkowicie oddała swe życie, najpierw w zakonie loretanek, a potem – gdy odkryła
Jego cierpiącą i udręczoną twarz w nędzarzach, w założonym przez siebie
zgromadzeniu.
"Misjonarka Miłości. Jej misja rozpoczynała się każdego dnia o świcie przed
Eucharystią. W ciszy kontemplacji Matka Teresa z Kalkuty słyszała wołanie Jezusa
na krzyżu: "Pragnę!". To wołanie, przenikające do głębi jej serca, kazało jej
wyjść na ulice Kalkuty i na wszystkie peryferie świata, aby szukać Jezusa w
człowieku ubogim, opuszczonym, umierającym.
Drodzy bracia i siostry, ta zakonnica uznawana powszechnie za matkę ubogich
pozostawia wymowny przykład wszystkim wierzącym i niewierzącym. Pozostawia nam
świadectwo miłości Boga, którą ona sama przyjęła i która przekształciła jej
życie w totalny dar dla braci. Pozostawia nam świadectwo kontemplacji, która
staje się miłością, i miłości, która staje się kontemplacją. Jej dzieła mówią
same za siebie i ukazują ludziom naszych czasów ów wzniosły sens życia, o którym
niejednokrotnie niestety zdają się zapominać" (Jan Paweł II, Anioł Pański 7 IX
1987 r.).
A zatem, kim była Matka Teresa? Filantropem? Działaczką społeczną? Bojowniczką o
prawa nędzarzy? Uczennicą Chrystusa, zakochaną w Jego obliczu, które
rozpoznawała w każdym człowieku.
Adoracja
Skąd czerpała siły? Matka Teresa z Kalkuty ceniła sobie codzienną godzinną
adorację Najświętszego Sakramentu i zalecała ją swoim siostrom. Bez adoracji,
mówiła, nie miałaby siły do pracy wśród ubogich. Przebywanie z Chrystusem
pozwalało jej stawiać czoło najtrudniejszym sytuacjom. On ją umacniał,
pocieszał, bronił, inspirował, wspierał. Chrystus Eucharystyczny był jej
powiernikiem i nadzieją.
To eucharystyczne "zakochanie" łączy ją duchowo z Janem Pawłem II. On także był
człowiekiem kontemplacji i adoracji eucharystycznej. Każdego dnia znajdował czas
na zatrzymanie się przed tabernakulum. Papież się modlił. Papież adorował.
Zachęcał nas do tego, byśmy i my odkryli na nowo tajemnicę sakramentalnej
obecności Chrystusa. W encyklice "Ecclesia de Eucharystia" pisał: "Eucharystia,
pojęta jako zbawcza obecność Jezusa we wspólnocie wiernych i jako jej pokarm
duchowy, jest czymś najcenniejszym, co Kościół posiada na drogach historii".
Ojciec Święty ubolewał nad zanikiem praktyki adoracji eucharystycznej i gorąco
pragnął, aby chrześcijanie odnaleźli radość z trwania na kolanach przed Bogiem.
Zadanie dla nas
Przeżywając Wielki Tydzień, wpatrzeni w świadectwo bł. Matki Teresy z Kalkuty,
odnówmy w sobie miłość do Chrystusa obecnego w ubogich, cierpiącego w chorych.
Jak Matka Teresa nie zamykajmy oczu na potrzeby bliźnich, zwłaszcza w naszych
rodzinach czy sąsiedztwie. Będzie to też konkretne podjęcie dziedzictwa Jana
Pawła II i jego apelu o wyobraźnię miłosierdzia. Czasami wystarczy niewiele, by
dać komuś potrzebującemu naprawdę dużo. Kościół zachęca nas do pełnienia
uczynków miłosierdzia względem duszy i ciała. Nie pozostańmy obojętni na to
pouczenie. Ma ono wymiar nie tylko osobisty, ale i społeczny. Poprzez drobne
gesty miłości braterskiej możemy budować kulturę solidarności w naszej
Ojczyźnie. Poczujmy się odpowiedzialni jedni za drugich. Tyle razy prosił nas o
to Jan Paweł II.
ks. Zbigniew Sobolewski
W środę zapraszamy na nasze ostatnie wielkopostne spotkanie rekolekcyjne –
tym razem ze św. Maksymilianem Marią Kolbem, pierwszym Polakiem kanonizowanym
przez Jana Pawła II.
"Ludzie są nierozsądni, nielogiczni i zajęci sobą, kochaj ich mimo to.
Jeśli uczynisz coś dobrego, zarzucą ci egoizm i ukryte intencje. Czyń dobro mimo
to. Jeśli ci się coś uda, zyskasz fałszywych przyjaciół i prawdziwych wrogów.
Staraj się mimo to. Dobro, które czynisz, jutro zostanie zapomniane. Czyń dobro
mimo to. Uczciwość i otwartość wystawią cię na ciosy. Bądź mimo to uczciwy i
otwarty. To, co zbudowałeś wysiłkiem wielu lat, może przez jedną noc lec w
gruzach. Buduj mimo to. Twoja pomoc jest naprawdę potrzebna, ale kiedy będziesz
pomagał ludziom, oni mogą cię zaatakować. Pomagaj im mimo to. Daj światu z
siebie wszystko, a wybiją ci zęby. Mimo to daj światu z siebie wszystko". Bł.
Matka Teresa z Kalkuty
Pomyśl: – Czy dostrzegasz wokół siebie ludzi ubogich, potrzebujących
pomocy? – Twierdzisz, że nie masz czasu na pomaganie innym, a może raczej
brakuje Ci wyobraźni miłosierdzia? – Wielki Tydzień niech stanie się dla Ciebie
czasem powrotu do adoracji Najświętszego Sakramentu? – Rozważając Mękę Pańską,
pomyśl, co najbardziej rani Jezusa w Twoim postępowaniu?
Modlitwa Miłosierny Boże, nasz Ojcze. Jan Paweł II prosił nas, abyśmy
"usłyszeli krzyk biednych" i mieli "wyobraźnię miłosierdzia". Przez przyczynę
bł. Matki Teresy z Kalkuty pobudź naszą wolę do służby siostrom i braciom w
potrzebie. Spraw, byśmy czuli się odpowiedzialni nawzajem za siebie, pomagali
sobie w różnych sytuacjach, przebaczali i dążyli do wspólnego dobra. Niech
Chrystus, który utożsamił się z ubogimi materialnie i duchowo, umacnia nas swoją
łaską i błogosławieństwem i pozwoli żyć radością, zrodzoną z czynów miłości.
Amen.
