Dowódca najpiękniejszej polskiej armii Generał Leopold Okulicki
"Ale wie pan, robimy ten album razem, żeby postawić pomnik Generałowi…" –
kilkakrotnie Prezes Janusz Kurtyka powtarzał mi te słowa podczas prac nad
albumem. Pomysł powstania wydawnictwa narodził się w marcu 2009 roku. Po
konferencji poświęconej rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu siedzący obok mnie
Prezes Kurtyka zapytał: "To może byśmy teraz wspólnie zrobili album o Generale
Okulickim?". Czułem się zaszczycony tą propozycją – Generał był przecież
legendarnym dowódcą najpiękniejszej polskiej armii, Armii Krajowej. Ustaliliśmy
z Prezesem Kurtyką, że punktem wyjścia naszej pracy będzie jego książka "Generał
Leopold Okulicki "Niedźwiadek"" wydana w 1989 roku. Do mnie należało zebranie
materiału ikonograficznego i w porozumieniu z autorem uaktualnienie napisanego
ponad dwadzieścia lat wcześniej tekstu. Od tego czasu nasze kontakty były
częstsze. Z konieczności, ze względu na ogrom zajęć Prezesa, rozmawialiśmy
przeważnie przez telefon. Nigdy nie zapomnę sposobu, w jaki rozpoczynał rozmowę:
"Janusz Kurtyka, dzień dobry; panie Jacku, jak album?". Bardzo mu zależało, aby
było to wydawnictwo szczególne – żeby znalazły się w nim wszystkie odnalezione w
przeróżnych archiwach dokumenty i pamiątki po Generale Leopoldzie Okulickim.
Prezes Kurtyka żywo reagował na każdą informację o kolejnych nieznanych
dokumentach i fotografiach, które znajdą się w albumie. Zaakceptował jego tytuł
– Generał Leopold Okulicki 1898-1946, a także projekt okładki. Każdą rozmowę,
każde spotkanie kończył w ten sam sposób: "Robimy ten album, żeby postawić
pomnik Generałowi". Podczas ostatniego spotkania w jego gabinecie mówiliśmy o
biogramie Generała: co należy jeszcze uzupełnić, co poprawić, czego nie
zmieniać. Mieliśmy się spotkać po uroczystościach w Katyniu. Prezesa Janusza
Kurtyki nie ma już wśród nas. Zginął tragicznie w katastrofie lotniczej pod
Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 roku. Wśród spraw, których nie zdążył zakończyć,
był też nasz album o Generale Leopoldzie Okulickim. Kilka tygodni później
powróciłem do pracy nad naszym projektem. Było oczywiste, że należy zakończyć
rozpoczętą wspólnie pracę, aby "postawić pomnik Generałowi". Kompletując wówczas
kolejne zdjęcia i dokumenty, zastanawiałem się nad tym, jak okrutny los połączył
tych dwóch ludzi. Żyli w różnych epokach, chciałoby się rzec: w różnych
światach, obaj poświęcili swoje życie Polsce. Obu nie oszczędziły niewybredne
intrygi i oszczerstwa. Ich działania często spotykały się z niezrozumieniem i
były przez wiele osób zwalczane. Obaj pozostali jednak wierni swym przekonaniom
– wierni Polsce – i obaj w jej służbie zginęli na ziemi rosyjskiej.
Żołnierz Komendanta
Leopold Okulicki urodził się 12 listopada 1898 r. w Bratucicach koło Okulic w
powiecie Bochnia w zamożnej rodzinie chłopskiej. Po ukończeniu szkoły
powszechnej w Okulicach od 1909 r. uczył się w gimnazjum w Bochni, gdzie zetknął
się z ideologią i działalnością niepodległościową. Od maja 1913 r. działał w
patriotycznych organizacjach paramilitarnych, związanych ideowo z Józefem
Piłsudskim, m.in. w Związku Strzeleckim w Bochni. W maju 1914 r. zdał egzamin
podoficerski. Po wybuchu I wojny światowej, tydzień po wymarszu 1. Kompanii
Kadrowej (6 sierpnia 1914 r.), zgłosił się do Legionów, został jednak zwolniony
jako niezdolny do służby ze względów zdrowotnych. Mimo to kilka miesięcy później
został żołnierzem 3. pułku II Brygady. Pod pseudonimem "Sęp" brał udział w
zaciekłych bojach pod Kostiuchnówką (4-7 lipca 1916 r.), zakończonych odwrotem
nad rzekę Stochód. Udział w tych walkach przyniósł Okulickiemu pierwsze
odznaczenia i awanse: w lecie tego roku został kapralem, a w październiku
awansował do stopnia plutonowego. Znad Stochodu brygady legionowe zostały
wycofane na Mazowsze, gdzie Okulicki uczęszczał na kurs oficerski w Zegrzu. W
okresie reorganizacji jednostek legionowych (listopad 1916-lipiec 1917 r.)
przeszedł do III Brygady.
W czasie kryzysu przysięgowego odmówił złożenia przysięgi, jakiej władze
niemieckie zażądały od legionistów (już żołnierzy Polskiej Siły Zbrojnej). Jako
Galicjanin został wówczas przymusowo wcielony do armii austriackiej i skierowany
do szkoły oficerów rezerwy w Koszycach (styczeń-marzec 1918 r.). Po jej
ukończeniu skierowano go na front włoski. W sierpniu 1918 r. zdezerterował i
powrócił do Bochni. Wstąpił do Polskiej Organizacji Wojskowej. W tym okresie POW
przygotowywała się do przejęcia władzy administracyjnej od rozpadających się
Austro-Węgier. 31 października 1918 r. uczestniczył w akcji rozbrajania
Austriaków i ustanawiania pierwszych polskich instytucji w Krakowie. Na początku
listopada 1918 r. sformował w Bochni pluton piechoty spośród gimnazjalistów
należących do POW i wraz z nim wszedł w skład organizującego się ponownie 4.
pułku piechoty Legionów.
Po wybuchu walk z Ukraińcami o Lwów Okulicki, bezpośrednio po nominacji na
stopień podchorążego, jako dowódca plutonu w 5. kompanii 4. pułku piechoty
Legionów uczestniczył w starciach w rejonie Przemyśla i w przełamaniu
ukraińskiej blokady wokół Lwowa w listopadzie 1918 roku. W następnych miesiącach
wraz ze swym pułkiem brał udział w potyczkach z oddziałami ukraińskimi w rejonie
Lwowa. 3 lutego 1919 r. zgłosił się na ochotnika i samodzielnie zniszczył
granatami stanowisko karabinu maszynowego blokującego ogniem pozycje 5.
kompanii. Został wówczas ranny.
W maju 1919 r. Okulicki wraz ze swoją jednostką został skierowany na front w
okolice Wołkowyska – na południe od Grodna – do walki z bolszewikami, którzy
posuwając się na zachód, realizowali plan utworzenia polskiej republiki
sowieckiej i przebicia się do Niemiec w celu wsparcia tam rewolucji
komunistycznej. Okulicki brał udział w bojach pod Lidą, Wołożynem, Bogdanowem i
Mołodecznem. Walcząc z bolszewikami, 4. pułk piechoty Legionów dotarł w lecie
1919 r. do linii rzeki Berezyny. Postawa wykazana w lecie, zwłaszcza w wypadzie
na Wołożyn, potwierdzona odniesionymi ranami, przyniosła mu dalsze wyróżnienia.
We wrześniu 1919 r. został awansowany do stopnia podporucznika i formalnie już
mianowany dowódcą kompanii w 3. batalionie 4. pułku piechoty Legionów.
Na przełomie maja i czerwca 1920 r. Okulicki odznaczył się w nierozstrzygniętej
bitwie nad Berezyną. Został wówczas ponownie ranny. Zanim odesłano go do
szpitala na tyły, w czasie inspekcji frontu przeprowadzonej przez Józefa
Piłsudskiego otrzymał z jego rąk Order Virtuti Militari. Miał wówczas 21 lat.
Powrócił ze szpitala na front w sierpniu 1920 r. i zdążył jeszcze uczestniczyć w
polskiej kontrofensywie pod Warszawą jako dowódca kompanii i p.o. dowódca
batalionu w 4. pułku piechoty Legionów. Walki z lat 1915-1920 ugruntowały opinię
o Okulickim jako o świetnym, bojowym oficerze liniowym. Za zasługi w tych latach
otrzymał, oprócz krzyża Virtuti Militari, trzykrotnie Krzyż Walecznych, z
opóźnieniem: w 1921 i dwukrotnie w 1922 roku.
W latach 1921-1923 Okulicki jako dowódca kompanii w 4. pułku piechoty Legionów
stacjonował kolejno w Suwałkach, Białej Podlaskiej i Kielcach. W 1922 r.
otrzymał stopień kapitana – ze starszeństwem od 1 czerwca 1919 roku. Po złożeniu
egzaminów wstępnych odbył w latach 1923-1925 studia w Wyższej Szkole Wojennej w
Warszawie, uzyskując tytuł dyplomowanego oficera Sztabu Głównego. Po 1925 r.
Okulicki rozpoczął karierę sztabową. Od 1 listopada 1925 r. służył w stopniu
kapitana dyplomowanego w Dowództwie Okręgu Korpusu (DOK) III w Grodnie. Nie brał
udziału w majowych walkach 1926 r., ale popierał marszałka Józefa Piłsudskiego.
19 marca 1928 r. został awansowany do stopnia majora. Od 21 kwietnia 1930 do 10
lipca 1931 r. pełnił funkcję dowódcy batalionu w 75. pułku piechoty w Rybniku na
Śląsku. 11 lipca 1931 r. powołano go na stanowisko wykładowcy taktyki broni
połączonych w Centrum Wyszkolenia Piechoty w Rembertowie, następnie od 21
kwietnia 1934 do 20 września 1935 r. pełnił obowiązki szefa sztabu 13. dywizji
piechoty w Równem na Wołyniu. Od 21 września 1935 r. został przeniesiony do
Sztabu Głównego Wojska Polskiego (SG). 19 marca 1936 r. otrzymał awans do
stopnia podpułkownika i objął stanowisko szefa Wydziału "Wschód" w Oddziale III
(operacyjnym) SG. Wydział ten zajmował się opracowywaniem koncepcji przyszłej
wojny z ZSRS. Okulicki został tym samym dokooptowany do zespołu pracującego nad
podstawową kwestią ówczesnej polskiej doktryny wojennej. 21 marca 1939 r.
odwołano go z tego stanowiska i włączono do zespołu pracującego nad planem wojny
z Niemcami (Plan "Z"). Wkrótce potem, 1 kwietnia 1939 r., podjął obowiązki
zastępcy szefa Oddziału III SG i szefa Wydziału Sytuacyjnego.
W walce z Niemcami (1939-1940)
Przypadek zrządził, że Okulicki był oficerem, który 1 września 1939 r. o świcie
odbierał pierwsze meldunki o ataku niemieckim na Polskę i zarządzał alarmy w
sektorze cywilnym i wojskowym. W nocy z 31 sierpnia na 1 września 1939 r. miał
dyżur w SG jako oficer służbowy w zastępstwie chorego płk. dypl. Józefa Jaklicza.
6 września, kiedy Sztab Naczelnego Wodza został ewakuowany z Warszawy, Okulicki
pozostał w stolicy. Został mianowany specjalnym delegatem Sztabu NW przy
dowództwie obrony Warszawy jako oficer ds. operacyjnych ekspozytury Kwatery
Głównej. 11 września zameldował się w dowództwie odcinka Warszawa-Zachód,
meldując gotowość do wzięcia udziału w bezpośredniej walce. Otrzymał funkcję
szefa sztabu tego zgrupowania. Od 18 września 1939 r. Okulicki prowadził aktywną
obronę na odcinku wolskim. Tego samego dnia jego grupa rozpoczęła natarcie w
kierunku zachodnim. Ta jedyna akcja ofensywna w czasie obrony stolicy przyniosła
jednak połowiczne rezultaty ze względu na szczupłe siły, które Okulicki miał do
dyspozycji. Potrafił jednak utrzymać się na zajętych pozycjach do kapitulacji
Warszawy. Jeszcze 25 września 1939 r. zgrupowanie Okulickiego odpierało natarcia
niemieckie, a w dniu następnym przeszło nawet do kontrataku.
Za obronę stolicy Okulicki otrzymał 29 września 1939 r. z rąk gen. Rómmla, jako
najstarszego rangą oficera na terenie kraju upoważnionego przez Naczelnego
Wodza, Order Virtuti Militari kl. IV (Złoty Krzyż). Kiedy 27 września 1939 r.
zapadła decyzja poddania Warszawy, Okulicki początkowo zamierzał przedostać się
na Węgry – zorganizował nawet grupę, która miała wyruszyć ze stolicy. Jednak
jeszcze tego samego dnia oddał się do dyspozycji gen. Michała
Tokarzewskiego-Karaszewicza, który rozpoczynał organizowanie konspiracyjnej
Służby Zwycięstwu Polski (SZP). Przysięgę złożył 28 września 1939 roku.
Okulicki należał do ścisłej przywódczej grupy kilkunastu oficerów i czołowych
działaczy politycznych organizujących SZP. W październiku 1939 r. został
odkomenderowany do Łodzi jako wojewódzki dowódca SZP (po płk. Franciszku E.
Pfeifferze) z zadaniem zorganizowania struktur konspiracyjnych na tym niezwykle
ważnym terenie, było to bowiem bezpośrednie zaplecze Warszawy, a ponadto na
obszarze podległym Okulickiemu, w Spale, stacjonował sztab Dowództwa Wehrmachtu
na Wschodzie. Okulicki ("Kula", "Jan", "Pan Jan", "Miller") wypełniał swoją
misję w bardzo trudnych warunkach szczególnie nasilonego terroru niemieckiego,
Łódź bowiem wraz z większą częścią województwa została bezpośrednio wcielona do
Rzeszy. Po powstaniu Związku Walki Zbrojnej (ZWZ) Okulicki od stycznia 1940 r.
pozostał na swym stanowisku jako komendant Okręgu Łódzkiego ZWZ. Jego prężna
działalność doprowadziła do powstania zrębów podziemia na podległym mu terenie.
Zainicjował wprowadzenie do administracji niemieckiej volksdeutschów, którzy
pozostali lojalni wobec państwa polskiego, i wykorzystanie ich jako cennych
informatorów. Struktury wojskowe podziemia oparł na przedwojennych organizacjach
paramilitarnych, harcerstwie, związkach oficerów i podoficerów rezerwy.
Rozpoczął gromadzenie zapasów broni i wydawanie podziemnej prasy. Udało mu się
doprowadzić do realizacji dwóch akcji dywersyjnych i wykolejenia transportów
wojskowych.
W marcu 1940 r. na polecenie zastępcy komendanta ZWZ i komendanta okupacji
niemieckiej płk. Stefana Roweckiego "Grota" (ZWZ był dowodzony z Paryża przez
gen. Kazimierza Sosnkowskiego "Godziembę") Okulicki udał się do Wydzielonego
Oddziału WP mjr. Henryka Dobrzańskiego "Hubala", którego na pół jawna
działalność sprowadzała krwawe represje na ludność cywilną. "Hubal" operował
wówczas częściowo na terenie podległego Okulickiemu Inspektoratu Piotrkowskiego
ZWZ, jedynej części Okręgu Łódzkiego niewcielonej do Rzeszy. Okulicki spotkał
się z "Hubalem" we wsi Gałki Krzczonowskie w lasach spalskich i wymógł na nim
częściową demobilizację oddziału – z 312 ludzi z "Hubalem" pozostało około 80.
Efekty pracy Okulickiego zostały po raz kolejny docenione przez przełożonych –
rozkazem z 1 lipca 1940 r. awansowano go do stopnia pułkownika. W maju i czerwcu
1940 r. doszło do ujawnienia konspiracyjnej działalności w Łodzi. Gestapo
dokonało aresztowań wśród członków Polskiej Organizacji Bojowej "Wolność",
ściśle związanej z ZWZ. W czasie śledztwa ujawniono adres kwatery komendanta
Okręgu Łódzkiego ZWZ oraz nazwisko, jakim się posługiwał (Johann Mźller).
Rozpoczęły się zakrojone na szeroką skalę poszukiwania Okulickiego, m.in.
aresztowano w Łodzi kilkudziesięciu Mźllerów. W obliczu dekonspiracji i
bezpośredniego zagrożenia Okulicki 14 sierpnia został odwołany z funkcji
komendanta Okręgu. Po przedostaniu się we wrześniu do Warszawy powierzono mu
tymczasowo funkcję inspektora Komendy Głównej (KG) ZWZ. Musiał zmienić
pseudonimy: "Jan Mrówka", "Mrówka", "Kobra". Po niespełna miesiącu Stefan
Rowecki, wówczas już generał i komendant główny ZWZ, mianował go komendantem
okupacji sowieckiej na Obszarze nr 2 – Białystok, i Obszarze nr 3 – Lwów, z
zadaniem zlikwidowania rozbicia organizacyjnego na terenie Obszaru Lwowskiego i
uporządkowania spraw ZWZ na terenie całej okupacji. Ta misja pułkownika
Okulickiego była szczególnie trudna i niebezpieczna.
Lwów i Łubianka (1940-1941)
Jako element podjętego przez gen. Roweckiego i płk. Okulickiego planu
kompleksowego rozwiązania problemów konspiracji na ziemiach wschodnich
Rzeczypospolitej jesienią 1940 r. przerzucona została tam grupa oficerów, którzy
mieli przejąć kierownictwo ZWZ po dekonspiracjach na tych terenach. 23
października 1940 r. wyruszył też z Warszawy Okulicki. Towarzyszyła mu jako
łączniczka Bronisława Wysłouchowa "Biruta" oraz dwóch oficerów transportujących
radiostację. Mieli oni przekraczać granicę dwa dni po Okulickim. Przewodnikiem
był Bolesław Zymon "Waldy Wołyński". Nad granicą rozdzielili się: Okulicki i
"Biruta" skorzystali z kanału przerzutowego KG ZWZ przez Rawę Ruską, a "Waldy"
miał poprowadzić resztę ekipy przez Uściług. Okulicki przybył do Lwowa 2
listopada 1940 r., dwaj oficerowie wraz z radiostacją nigdy do Lwowa nie
dotarli.
Poczynione we Lwowie ustalenia potwierdziły podejrzenia żywione przez Roweckiego
i Okulickiego jeszcze w Warszawie o głębokiej infiltracji struktur konspiracji
lwowskiej przez NKWD. Zadania, jakie postawiono przed Okulickim, sprowadzały się
do stworzenia aparatu dowodzenia na całym terenie okupacji i rozbudowania go na
poziomie okręgów, rozszerzenia, a właściwie stworzenia, sieci wywiadu,
zorganizowania systemu łączności radiowej i kurierskiej z Warszawą. Ogólną
dyrektywą był nakaz zdwojonej ostrożności i wciągania do pracy z istniejących
organizacji tylko ludzi całkowicie pewnych i sprawdzonych.
Od listopada 1940 r. do stycznia 1941 r. Okulicki organizował Komendę Obszaru i
rozpoczął tworzenie dowództw okręgów. Niestety, misja "Mrówki" od początku nie
miała szans powodzenia, już bowiem na etapie podróży do Lwowa obserwowany był
przez sowieckiego prowokatora, którym okazał się Zymon. Nie zdając sobie sprawy
z prawdziwej roli, jaką ten pełnił, ze względu na brak łączności z Warszawą,
Okulicki zdecydował się w styczniu 1941 r. wysłać kurierów, w tym "Birutę", do
stolicy z raportem o rezultatach swej działalności. Nie miał jednak alternatywy
przy wyborze trasy przerzutu przez linię Ribbentrop – Mołotow i musiał
zaryzykować posłanie ich szlakiem zaproponowanym przez Zymona. "Waldy" zjawił
się we Lwowie, by osobiście nadzorować przerzut – w efekcie kurierzy zostali
aresztowani przez NKWD już na lwowskim dworcu kolejowym. Wkrótce potem, w nocy z
21 na 22 stycznia 1941 r., specjalna ekipa NKWD aresztowała też Okulickiego, w
jego mieszkaniu. Został zdekonspirowany w chwili przybycia do Lwowa. Aresztując
Okulickiego, NKWD znało jego prawdziwe nazwisko, aktualny stopień i funkcję w
organizacji.
Natychmiast po ujęciu Okulicki został przewieziony do więzienia Brygidki, tam
bowiem w dawnym klasztorze mieściła się centrala miejscowego NKWD. W czasie
przesłuchania prowadzonego przez gen. Iwana Sierowa otrzymał propozycję
współpracy, pozostania na swoim stanowisku i utrzymania ZWZ we Lwowie pod
kontrolą sowiecką. Zdecydowanie odmówił. Przewieziono go do Moskwy i osadzono w
więzieniu NKWD na Łubiance, a następnie w cieszącym się ponurą sławą więzieniu
Lefortowo, gdzie przeszedł niezwykle ciężkie trzydziestopięciodniowe śledztwo.
Pozostałością po nim były dolegliwości sercowe oraz osłabienie wzroku. Nikogo
nie wydał, odmówił też ujawnienia haseł, twierdząc, że je zapomniał. Zachowywał
się z godnością. W połowie czerwca 1941 r. podpisał protokół śledztwa, który
stał się podstawą aktu oskarżenia. Do rozprawy przed trybunałem NKWD nie doszło.
Po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej i zawarciu porozumienia Sikorski – Majski
Okulicki został zwolniony 14 sierpnia 1941 r., a według niektórych źródeł już 2
sierpnia, w ramach tzw. amnestii. Otrzymał nominację rządu polskiego na szefa
sztabu tworzącej się armii polskiej w ZSRS pod dowództwem gen. Władysława
Andersa. Ironia losu sprawiła, że jednym z sowieckich oficerów łącznikowych,
czyli nadzorców, przy sztabie armii polskiej został płk NKWD Kondratiuk, który
prowadził śledztwo w sprawie Okulickiego i osobiście torturował jego łączniczkę
"Birutę".
Znowu w mundurze (1941-1944)
Po zwolnieniu z więzienia Okulicki jeszcze w sierpniu został mianowany przez
gen. Władysława Andersa szefem sztabu mającej się formować armii polskiej w ZSRS,
właściwie: Polskich Sił Zbrojnych w ZSRS (PSZ). Po kilkutygodniowym pobycie w
Moskwie – potrzebnym na kurację po przejściach więziennych – udał się do
Buzułuku, gdzie umieszczono siedzibę dowództwa PSZ. Z trudem, po kilkakrotnych
interwencjach gen. Andersa, udało się Okulickiemu doprowadzić do zwolnienia
przez NKWD Wysłouchowej "Biruty".
Na stanowisku szefa sztabu był Okulicki jednym z głównych organizatorów PSZ w
ZSRS. 4 grudnia 1941 r. znalazł się w składzie oficjalnej delegacji polskiej,
która pod przywództwem gen. Władysława Sikorskiego toczyła na Kremlu
pertraktacje z kierownictwem sowieckim. W czasie pełnienia funkcji szefa sztabu
PSZ kilkakrotnie miał poważne scysje z przydzielonym mu oficerem łącznikowym
NKWD Aronem Wołkowyskim, z pochodzenia polskim Żydem, niełatwo znosił też częstą
obecność w otoczeniu gen. Andersa wspomnianego już płk. Kondratiuka.
Nadszarpnięte na Łubiance i w Lefortowie nerwy odmawiały mu posłuszeństwa.
W efekcie nacisków sowieckich Okulicki w porozumieniu z gen. Andersem
zrezygnował ze swej funkcji i 8 marca 1942 r. objął dowództwo 7. Dywizji
Piechoty formującej się w Kermine w Uzbekistanie. Dotychczasowy jej dowódca gen.
Zygmunt Szyszko-Bohusz został zamiast Okulickiego mianowany szefem sztabu PSZ.
Generał Szyszko-Bohusz przybył do ZSRS dopiero w sierpniu 1941 r. z Londynu, był
więc dla gen. Andersa bardziej wygodny politycznie na tym drugim co do znaczenia
stanowisku w PSZ, jako oficer łatwiej też akceptowany przez władze sowieckie niż
Okulicki. Dotychczasowy szef sztabu mógł wręcz służyć za symbol swą walką we
Lwowie, martyrologią w katowniach NKWD, wreszcie lojalną, ale nieustępliwą
postawą po sierpniu 1941 roku. Zmiana na stanowisku szefa sztabu PSZ, choć
została wymuszona przez Rosjan, niewątpliwie była na rękę gen. Andersowi,
zwłaszcza w nadchodzącym okresie drażliwych dla obu stron rokowań o prawo
wyjścia z ZSRS nie tylko wojska, ale i polskiej ludności cywilnej, która licznie
zgromadziła się wokół obozów PSZ.
Sabotowanie ustaleń grudniowych przez władze sowieckie i ciężka sytuacja PSZ
spowodowana drastycznym zmniejszeniem racji żywnościowych były głównymi tematami
dramatycznych negocjacji gen. Andersa i płk. Okulickiego ze Stalinem i Mołotowem
przeprowadzonych na Kremlu 18 marca 1942 roku. W obliczu nieustępliwości strony
sowieckiej i wymuszonych na skutek tego ustaleń o częściowej ewakuacji wojska
polskiego do Iranu przygnębiająco zabrzmiały ostatnie słowa Okulickiego
skierowane do Stalina: "Dzisiaj nasze marzenia, by tu stworzyć możliwie silną
armię i prostą drogą – walcząc – iść do wolnej ojczyzny, rozwiały się".
6 sierpnia 1942 r. ukończona została ewakuacja 7. Dywizji Piechoty z ZSRS do
Iranu. Po przejściu PSZ na Bliski Wschód 7. Dywizja Piechoty pod dowództwem
Okulickiego stacjonowała w Khanaquin w Iraku z zadaniem ochrony pól naftowych.
Dopiero tutaj oddziały otrzymały pełne uzbrojenie i umundurowanie, a żołnierzy
doprowadzono do zadowalającej kondycji zdrowotnej i fizycznej (w ZSRS często
nawet połowa oddziałów leżała powalona epidemią lub wycieńczeniem).
Wiadomość z kwietnia 1943 r. o odkryciu przez Niemców w Katyniu pod Smoleńskiem
masowego grobu kilku tysięcy polskich oficerów zamordowanych wiosną 1940 r.
przez NKWD stała się dla Okulickiego wielkim wstrząsem, który zaważył na jego
późniejszych decyzjach i losach. Zgłosił się ochotniczo na lot do kraju w celu
ponownego zaangażowania się w walkę podziemną z pełną świadomością, że zapewne
będzie ją kontynuował pod okupacją sowiecką. Decyzja o odwołaniu Okulickiego z
dowództwa 7. Dywizji Piechoty zapadła ostatecznie w czasie inspekcji jednostek
APW dokonanej przez gen. Sikorskiego w maju-czerwcu 1943 roku. Silna i porywcza
osobowość Okulickiego nie pozwoliła mu biernie oczekiwać na przydział bojowy. W
ostatnim okresie swego pobytu w 2. Korpusie Polskim, sformowanym z jednostek APW
na Bliskim Wschodzie, Okulicki podjął działania mające na celu włączenie
oddziałów podległych gen. Andersowi w pomoc krajowi. Zapoczątkował rekrutację
ochotników na przerzucenie do kraju i zorganizował ich szkolenie. Od 1 do 28
października 1943 r. był dowódcą Ośrodka Wyszkolenia Specjalnego nr 10 na
Środkowym Wschodzie. W końcu października, w związku ze swym zgłoszeniem na lot
do Polski, został odwołany do Londynu, przydzielony do Oddziału VI (Łączności z
Krajem) Sztabu NW i wyznaczony do przeszkolenia spadochroniarskiego i
komandoskiego obowiązującego cichociemnych. Od początku listopada 1943 r. do
stycznia 1944 r. z upoważnienia Oddziału VI organizował w Ostuni koło Brindisi
we Włoszech nową placówkę przygotowującą cichociemnych do lotów do Polski. W
bazie, będącej kontynuacją dawnego Ośrodka Wyszkolenia Specjalnego nr 10,
szkolono ochotników zwerbowanych przez Okulickiego w APW na Bliskim Wschodzie. W
styczniu 1944 r. Okulicki został odwołany z dowództwa Bazy nr 10 i ponownie
skierowany do Londynu na uzupełniające przeszkolenie spadochroniarskie. Zbliżał
się moment przełomowy – przerzut do Polski.
Okulicki odgrywał kluczową rolę w planach Naczelnego Wodza dotyczących
zmodyfikowania struktur polskiej konspiracji w obliczu nieuchronnego
przesunięcia się frontu i wkroczenia na ziemie polskie Armii Czerwonej.
Konieczność zmiany modelu konspiracji stała się nagląca – ZSRS był dla Polski
tylko "sojusznikiem naszych sojuszników", nie istniały też praktyczne szanse na
ponowne nawiązanie stosunków dyplomatycznych, gdyż byłoby to niezgodne ze
strategią polityczną Stalina wobec Polski. A biorąc pod uwagę to, że alianci
zachodni zdecydowanie podporządkowali interesy Polski, a nawet częściowo swoje
własne, idei nienagannych stosunków z ZSRS – należy uznać, iż Okulickiego znów
kierowano na stracony posterunek. Jako specjalny emisariusz Naczelnego Wodza
miał przekazać w Warszawie punkt widzenia gen. Sosnkowskiego na akcję "Burza" i
dopilnować, by KG AK nie realizowała koncepcji powstańczych. Według planów gen.
Sosnkowskiego miał też odegrać główną rolę na terenach przyszłej okupacji
sowieckiej jako komendant konspiracji wojskowej i koordynator akcji podziemnej.
Przeznaczano mu rolę gen. Stefana Roweckiego "Grota" i gen. Tadeusza
Komorowskiego "Bora", lecz w jakże zmienionych warunkach międzynarodowych i
wewnętrznych Polski.
Pułkownik Leopold Okulicki ("Kobra", "Kobra 2") został zrzucony w nocy z 21 na
22 maja 1944 r. na lądowisku "Kos" koło Wierzbna, 24 km od Krakowa. Po skoku
nabrał mocy obowiązującej jego awans na stopień generała brygady (22 maja 1944
r.). Powrót do kraju traktował on jako ciąg dalszy lwowskiego rozdziału swej
służby konspiracyjnej, o czym świadczą na przykład przybrane pseudonimy.
Na straconym posterunku (1944-1945)
Po wylądowaniu Okulicki został przerzucony do Warszawy, gdzie zameldował się 3
czerwca 1944 roku. Wkrótce potem komendant główny gen. Komorowski "Bór" mianował
go pierwszym zastępcą szefa Sztabu KG AK gen. Tadeusza Pełczyńskiego "Grzegorza"
i szefem Operacji KG AK. Okulicki przybył do Warszawy jako emisariusz i człowiek
gen. Sosnkowskiego. Jednak obserwacja nastrojów społeczeństwa i przeprowadzane
zapewne nie raz analizy polityczne spowodowały, że zajął stanowisko inne, niż
sugerowały przywiezione przezeń instrukcje dla gen. Komorowskiego "Bora", a
zbieżne z wnioskami grupy decyzyjnej z KG AK. W tym okresie polityczny punkt
ciężkości przesunął się zdecydowanie z emigracji do kraju. Krajowe kręgi
polityczne i wojskowe już od pewnego czasu inicjowały i realizowały zasadnicze
decyzje polityczne, przedstawiając je rządowi do akceptacji i podjęcia starań o
pomoc aliancką. W przyszłości ten trend miał ulec wzmocnieniu.
Na nowym stanowisku Okulicki stał się czołowym inspiratorem – obok gen.
Pełczyńskiego oraz pułkowników Jana Rzepeckiego i Adama Sanojcy – decyzji o
objęciu Warszawy planem "Burza" i opanowaniu miasta przez AK przed nadejściem
Armii Czerwonej. Reprezentował pogląd, przyjęty przez wspomnianych oficerów, że
tylko w Warszawie możliwa jest akcja, która poprzez fakty dokonane albo zmusi
Rosjan do partnerskiego potraktowania przedstawicieli Polskiego Państwa
Podziemnego, albo też, w przypadku represji sowieckich, uniemożliwi Stalinowi
zatuszowanie aresztowań i nakłoni Zachód, by ustosunkował się do nich. Miał to
być test dla rzeczywistej polityki Stalina wobec Polski. Pod wpływem
argumentacji Okulickiego konieczność podjęcia walki w Warszawie zaczęło
dostrzegać dowództwo AK.
Zauważyć jednak należy, że jeżeli "Burza" miała być z założenia akcją
niepodległościową, czyli militarnie antyniemiecką, a politycznie antysowiecką,
to opanowanie stolicy musiało być jej logicznym zwieńczeniem – jeśli pięcioletni
dorobek AK nie miał pójść na marne. Wywołanie powstania przez AK nastąpiło w
warunkach prób realizacji analogicznych planów przez komunistów. Uznanie przez
ZSRS marionetkowego PKWN jako legalnego rządu polskiego w dniu 27 lipca 1944 r.
potwierdza argumentację Okulickiego o sowieckim niebezpieczeństwie.
27 lipca, bezpośrednio przed wybuchem powstania, Okulicki pod nowym pseudonimem
"Niedźwiadek" został wyznaczony na stanowisko dowódcy II rzutu KG AK na wypadek
aresztowania "Bora" przez NKWD po przewidywanym spotkaniu z wojskami sowieckimi
w wyzwolonej przez AK Warszawie. W przypadku wrogiej postawy ZSRS plan "Bora"
zakładał normalne rozwiązanie AK i zabezpieczenie pozostawionego szkieletu
organizacyjnego. Jako desygnowany na komendanta głównego AK Okulicki w czasie
powstania był zakonspirowany. Zatrzymanie przez Stalina ofensywy sowieckiej
postawiło przed "Borem" problem istnienia AK po kapitulacji Korpusu
Warszawskiego przed Niemcami. Nowa sytuacja wpłynęła na zmianę statusu
Okulickiego i włączenie go na powrót do prac w KG AK. Od 6 września 1944 r.
właśnie Okulicki był p.o. szefem Sztabu KG AK. 28 września uczestniczył w
naradzie siedmiu najwyższych oficerów AK z delegatem rządu Janem Stanisławem
Jankowskim, na której postanowiono podjąć rozmowy kapitulacyjne z Niemcami. Gdy
zapadła decyzja poddania Warszawy, "Bór" 1 października 1944 r. mianował
Okulickiego swym następcą na stanowisku komendanta głównego AK. Nominacja ta
miała charakter nieformalny – "Bór" był wówczas świeżo mianowanym naczelnym
wodzem, ale miał uzyskać swe uprawnienia dopiero po przybyciu do Londynu.
Decyzja ta została podjęta bez wiedzy prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
Władysława Raczkiewicza, co osłabiło w następnych miesiącach pozycję polityczną
Okulickiego.
3 października "Niedźwiadek" opuścił Warszawę z ludnością cywilną, wymknął się z
obozu w Pruszkowie, kierując się na teren Okręgu Radomsko-Kieleckiego AK i w
rejonie Częstochowy – jako "Termit", "Niedźwiadek" – rozpoczął prace nad
rekonstrukcją KG AK. "Bór" przed pójściem do niewoli poinformował 4 października
1944 r. drogą radiową Okręgi AK o mianowaniu Okulickiego swym następcą.
Skala problemów, które Okulicki musiał rozwiązać, była ogromna. Zmagając się z
nimi, ciągle składał dowody olbrzymiej energii i umiejętności
organizatorsko-dowódczych. Musiał na nowo zorganizować KG AK i pokonać trudności
w nawiązaniu łączności z Londynem. Praktycznie nie miał łączności z okręgami
wschodnimi odciętymi linią frontu. Udało mu się ograniczyć nastroje klęski i
zwątpienia szerzące się po klęsce Powstania Warszawskiego. Za pośrednictwem
Polskiego Czerwonego Krzyża i Rady Głównej Opiekuńczej, zasilając te organizacje
w ludzi i znaczne sumy pieniężne, rozwinął na bardzo szeroką skalę akcję
zabezpieczania rodzin żołnierzy poległych i wziętych do niewoli lub uwięzionych
oraz ludności wysiedlonej z Warszawy.
Komendę Główną AK odtwarzał w warunkach powszechnie odczuwanej tymczasowości,
wędrówek setek tysięcy ludzi wysiedlonych z Warszawy i z obszarów w bezpośrednim
zapleczu zastygłego frontu. Polityka prowadzona przez Okulickiego miała na celu
uchronienie jak największej liczby żołnierzy AK przed przyszłymi represjami NKWD
i zachowanie szkieletu organizacyjnego pod nową okupację. Oceniając
realistycznie sytuację polityczną Polski po przegranym powstaniu i perspektywy
rozwoju wydarzeń w najbliższej przyszłości, proponował Sztabowi NW wyciągnięcie
wniosków z dotychczasowych kontaktów z wojskami sowieckimi i wstrzymanie
wykonywania akcji "Burza", zaniechanie ujawniania AK przed Armią Czerwoną oraz
walkę z Niemcami tylko w obronie ludności cywilnej. W dramatycznym liście do
prezydenta Władysława Raczkiewicza apelował o wyciągnięcie wniosków z rządów
sowieckich na ziemiach zabużańskich oraz w Polsce "lubelskiej" i niepodejmowanie
żadnych wiążących decyzji wojskowych i politycznych bez porozumienia z władzami
Polskiego Państwa Podziemnego i AK, które z natury rzeczy lepiej orientują się w
sytuacji na miejscu. Jednocześnie był jednak kategorycznym przeciwnikiem
jakiejkolwiek współpracy z Niemcami. Doskonale rozumiał międzynarodową wartość
ogromnego politycznego kapitału Polski zdobytego w kraju w podziemnej walce z
Niemcami. Doceniał ogromne znaczenie polityczne Powstania Warszawskiego i nie
uchylał się nigdy od wzięcia odpowiedzialności za jego wybuch. Efektem
działalności Okulickiego było opanowanie kryzysu w AK i znaczne wzmocnienie jego
pozycji politycznej w kraju. Zgodna i lojalna współpraca z Delegaturą Rządu i
jego poparcie spowodowały nawet rozszerzenie jego kompetencji. Prezydent
Raczkiewicz, mianując Okulickiego komendantem głównym AK 21 grudnia 1944 r. na
wniosek delegata rządu Jankowskiego, przyznał mu dodatkowo prawo awansowania
oficerów do stopnia podpułkownika włącznie oraz nadawania Orderu Virtuti
Militari.
Dzień później, 22 grudnia 1944 r., Okulickiemu doręczono depeszę z Londynu z
wieścią o śmierci jego jedynego syna, Zbigniewa, żołnierza 2. Korpusu, w walce
pod Osino k. Ankony.
Po rozpoczęciu przez Armię Czerwoną ofensywy styczniowej Okulicki przebywał w
rejonie Częstochowy – oddziały Kedywu miały tam za zadanie ochraniać klasztor
Paulinów. Aby zabezpieczyć żołnierzy przed NKWD i pozbawić Rosjan pretekstu do
represji, w porozumieniu z delegatem rządu, na podstawie instrukcji rządowej z
Londynu przewidującej rozwiązanie AK na terenach zajmowanych przez ZSRS gen.
Okulicki wydał 19 stycznia 1945 r. rozkaz rozwiązujący AK i zwalniający
żołnierzy z przysięgi:
"Żołnierze Armii Krajowej!
Daję Wam ostatni rozkaz. Dalszą swą pracę i działalność prowadźcie w duchu
odzyskania pełnej niepodległości Państwa Polskiego i ochrony ludności polskiej
przed zagładą. Starajcie się być przewodnikami narodu i realizatorami
niepodległości Państwa Polskiego. W tym działaniu każdy z Was musi być dla
siebie dowódcą.
W przekonaniu, że rozkaz ten spełnicie, że zostaniecie na zawsze wierni tylko
Polsce oraz by Wam ułatwić dalszą pracę, z upoważnienia Pana Prezydenta RP
zwalniam Was z przysięgi i rozwiązuję szeregi Armii Krajowej. W imieniu służby
dziękuję Wam za dotychczasową ofiarną pracę. Wierzę głęboko, że zwycięży nasza
święta sprawa, że spotkamy się w prawdziwie wolnej i nieokupowanej Polsce. Niech
żyje wolna, niepodległa i szczęśliwa Polska!
Dowódca Sił Zbrojnych w Kraju".
Rozwiązanie AK, dla wielu niespodziewane, nie wpłynęło jednak na zmniejszenie
skali represji stosowanych przez NKWD.
Po 19 stycznia 1945 r. Okulicki zajmował się głównie problemami wynikłymi z
demobilizacji AK, występował w tym okresie jako komendant Sił Zbrojnych w Kraju.
24 lutego 1945 r. Rada Jedności Narodowej, chcąc ratować niepodległość Polski,
uznała postanowienia konferencji jałtańskiej. Decyzja ta postawiła czołowych
polityków Polskiego Państwa Podziemnego w pozycji głównych kandydatów
niekomunistycznych na członków zapowiedzianego w Jałcie Tymczasowego Rządu
Jedności Narodowej (TRJN). Celem Stalina stało się wówczas usunięcie ich ze
sceny, by w ten sposób zapewnić swoim protegowanym dominację w nowym rządzie
polskim. 9 marca 1945 r. Okulicki i Jankowski otrzymali, datowane na 6 marca,
listy od pułkownika NKWD Konstantina Pimienowa z propozycją podjęcia rozmów na
temat wyjścia z konspiracji i rozstrzygnięcia najpilniejszych problemów kraju.
Pimienow ręczył honorem sowieckiego oficera za bezpieczeństwo polskich
przedstawicieli. Według listu sowieckim rozmówcą miał być z upoważnienia
marszałka Żukowa i Naczelnego Dowództwa Armii Czerwonej generał Iwanow. Pod tym
pseudonimem krył się znany już Okulickiemu ze Lwowa gen. NKWD Sierow. Treść obu
listów była niemal identyczna – tylko pismo "Do generała Niedźwiadka" zawierało
groźbę, że niezależnie od odpowiedzi spotkanie i tak nastąpi. Doręczenie tych
pism adresatom w tym samym dniu dowodziło zsynchronizowania akcji oraz
dekonspiracji Okulickiego i Jankowskiego.
27 marca 1945 r. na wyraźne polecenie wicepremiera Jankowskiego generał Okulicki
udał się wraz z nim i z przewodniczącym RJN Kazimierzem Pużakiem do Pruszkowa na
spotkanie z gen. "Iwanowem". Los ostrzegał Okulickiego do końca: kiedy uciekła
mu kolejka EKD i zepsuł się samochód, który miał go podwieźć, dotarł do celu
przypadkowo kupionym rowerem. Wszyscy trzej przywódcy zostali aresztowani przez
NKWD w obecności gen. Sierowa ("Iwanowa") w miejscu niedoszłych pertraktacji i
natychmiast przetransportowani samolotem do Moskwy. Podczas lotu Okulicki
uniemożliwił przeprowadzenie rewizji osobistej, grożąc podjęciem głodówki.
Następnego dnia los przywódców podzielili pozostali uczestnicy rozmów, którzy –
niezrażeni zniknięciem kierowniczej trójki – stawili się w willi zajmowanej
przez NKWD w Pruszkowie. Przewidując aresztowanie, Okulicki wyznaczył na swojego
zastępcą płk. Rzepeckiego. Po przewiezieniu do Moskwy ostatni komendant główny
AK, wraz z piętnastoma aresztowanymi podstępnie przywódcami Polskiego Państwa
Podziemnego, został umieszczony w znanym mu z 1941 r. więzieniu na Łubiance.
Przed czerwonym trybunałem
Od marca do czerwca 1945 r. generał Okulicki przechodził drugie w swoim życiu
ciężkie śledztwo w NKWD. Celem przesłuchań i całego systemu wyrafinowanego
oddziaływania na psychikę więźnia było przygotowanie jego i pozostałych
oskarżonych do wielkiego procesu pokazowego.
Tajemnicze zniknięcie szesnastu przywódców Polskiego Państwa Podziemnego
zapoczątkowało przejściowy kryzys w sielskich dotąd stosunkach Zachodu z ZSRS.
Aresztowanie to było naruszeniem postanowień jałtańskich i miało zapewne wpłynąć
na postawę tzw. Komisji Trzech, toczącej spory o kandydatów do przyszłego rządu
polskiego. Dopiero 3 maja 1945 r. na konferencji założycielskiej ONZ w San
Francisco Mołotow oficjalnie potwierdził informację o aresztowaniu, a 4 maja w
rozmowie z brytyjskim ministrem Anthonym Edenem powiedział o Okulickim: "Ten
człowiek był główną osobą w całej grupie i był dobrze znany władzom sowieckim
jako jawny wróg Związku Sowieckiego".
Pokazowy proces szesnastu zdradziecko aresztowanych polskich przywódców toczył
się w Moskwie w dniach 18-21 czerwca 1945 r., równocześnie z trwającymi
pertraktacjami w sprawie TRJN, niewątpliwie jako barbarzyński środek nacisku na
Stanisława Mikołajczyka i jego zwolenników. Aresztowani przywódcy Polskiego
Państwa Podziemnego zostali oskarżeni o organizowanie zbrojnej działalności na
zapleczu Armii Czerwonej i niewykonanie zarządzenia władz sowieckich o
ujawnianiu organizacji, zdaniu broni, radiostacji i radioodbiorników. Większość
podsądnych została złamana śledztwem. Tylko nieliczni, wśród nich Okulicki,
odmówili skorzystania z usług adwokatów sowieckich i bronili się sami. Okulicki
zachował do końca godną i budzącą podziw postawę. Na końcowy zarzut prokuratora,
że nie odczuwa wdzięczności dla Armii Czerwonej za wyzwolenie Polski, Okulicki
odparł: "Chylę czoła przed Armią Czerwoną za wyswobodzenie Polski, ale jeszcze
większy hołd składam tym żołnierzom armii polskiej, którzy zginęli z rąk
żołnierzy Armii Czerwonej".
Dowódca AK otrzymał najwyższy wyrok spośród oskarżonych – dziesięć lat
więzienia. Był to w ZSRS jeden z "zamienników" kary śmierci. W świetle prawa
międzynarodowego był to oczywiście wyrok całkowicie bezprawny. "Opuszczał salę z
podniesioną głową" – zanotował Anglik obecny na procesie. Miał do tego prawo jak
mało kto z oskarżonych.
Epilog
Okoliczności śmierci gen. Leopolda Okulickiego nie są wyjaśnione do dzisiaj. W
1956 r. Szwedzki Czerwony Krzyż został poinformowany przez władze sowieckie, że
Okulicki zmarł na skutek paraliżu i ataku serca 24 grudnia 1946 r., a jego
zwłoki spopielono. Sama data śmierci zdaje się nie budzić wątpliwości. Jest
możliwe, że Okulicki miał atak serca i został sparaliżowany, z pewnością jego
stan zdrowia mógł się pogorszyć na skutek drugiego barbarzyńskiego śledztwa. Z
drugiej jednak strony jeden ze skazanych w tym procesie, Adam Bień, widział
Okulickiego w pełni sił w więzieniu na Łubiance w Wigilię 1946 roku. Z jego
relacji wynika, że generał został wyprowadzony w tym dniu z celi 62
prawdopodobnie na egzekucję. Pewności chyba nie będzie można uzyskać już nigdy.
Nagły śmiertelny atak choroby jako przyczyna śmierci Okulickiego jest
prawdopodobny w takim samym stopniu, jak egzekucja dokonana w podziemiach
Łubianki przez oprawców z NKWD. Niezależnie od okoliczności śmierci Generał stał
się ofiarą zbrodni sowieckich.
Leopold Okulicki był bez wątpienia jednym z najwybitniejszych oficerów Wojska
Polskiego w latach 1918-1945. Pozostawał pod urokiem dzieła Marszałka Józefa
Piłsudskiego i podstawą oceny każdego kierunku politycznego był dla niego
stosunek do niepodległości Polski i praktyczna, a nie werbalna gotowość służenia
tej sprawie. Był człowiekiem czynu i żołnierzem z krwi i kości. Gotowość do
podejmowania szczególnie trudnych zadań sprawiła, że miał opinię niepoprawnego
optymisty. Wśród dowódców i twórców SZP-ZWZ-AK należał do wąskiej grupy tych,
których decyzje wpływały na charakter i zasięg konspiracji niepodległościowej w
czasie II wojny światowej.
Trzykrotnie odznaczony był Krzyżem Orderu Virtuti Militari (Srebrnym i Złotym),
czterokrotnie Krzyżem Walecznych, Krzyżem Niepodległości, Złotym Krzyżem
Zasługi.
Przyszło mu pełnić służbę na posterunku z góry straconym. Wytrwał na nim do
końca z honorem.
Opracował Jacek Pawłowicz (IPN Warszawa)
na podstawie: Janusz Kurtyka, Jacek Pawłowicz, Generał Leopold Okulicki
1898-1946, Warszawa 2010, 472 s.
