Walczmy, a Bóg da nam zwycięstwo!
Z Raymondem de Souzą, działaczem Human Life International z USA, rozmawia
Małgorzata Pabis
W wykładzie wygłoszonym na Jasnej Górze mówił Pan o postępującym procesie
dechrystianizacji Zachodu. W piątek w Godzinę Miłosierdzia Trybunał w Strasburgu
wydał wyrok, który zezwolił na obecność krzyża w szkole. Czy to znak że Europa
zaczyna się opamiętywać?
– Krzyż jest symbolem chrześcijaństwa. Usunięcie tego symbolu pokazuje również
walkę z ideą. Zdjęcie krzyża ze ściany to jest symboliczny akt usuwania
chrześcijaństwa z Europy. Wrogowie Kościoła podejmują takie działania, ponieważ
większość ludzi jest bierna. A cóż mogę powiedzieć odnośnie do piątkowego
wyroku… Jeśli ludzie w Europie byliby naprawdę zaangażowanymi chrześcijanami,
wrogom Kościoła taka myśl nawet by w głowie nie zaświtała. Robią to, bo wiara w
Boga w Europie umiera. Szerzy się zobojętnienie na sprawy ducha. Wiara
traktowana jest w kategoriach historycznych. A wydawane ustawy są jak kruki,
które rozdziobują martwe ciała. One nie atakują żywych zwierząt. Najpierw ich
ofiara musi zdechnąć. Podobnie jest w przypadku wiary i wrogów Kościoła. Oni
atakują, bo czują, że wiara Europejczyków jest bardzo słaba. Oczywiście ten
głośny wyrok Trybunału ze Strasburga daje pewną nadzieję, ale najpierw trzeba
przebudzić ludzi do działania.
Jak do tego doszło, że katolickie kraje, w tym Polska, dały się tak
zmanipulować, że pozwoliły sobie niejako odebrać religię?
– Są trzy zasadnicze kroki do cywilizacji śmierci: szerzenie się mentalności
antykoncepcyjnej – co jest wojną ludzi ze sobą nawzajem, aborcyjnej – co jest
wojną rodziców z dziećmi, oraz eutanazji – co jest wojną dzieci z rodzicami.
Do tego dochodzą jeszcze laickie media, które szerzą cywilizację śmierci,
niszczą rodziny i młodzież. Jeśli dodamy do tego złe prawa, polityków, którzy
nie respektują prawa naturalnego i stawiają się w miejscu Boga, to widzimy, że
sytuacja jest bardzo trudna.
To, co dzieje się w Polsce i na świecie, nie napawa optymizmem. Co możemy,
czy raczej co powinniśmy robić, aby zatrzymać proces dechrystianizacji? By
zwyciężyła cywilizacja życia?
– Mamy trzy takie sposoby: modlitwa, pogłębianie wiedzy oraz działanie.
Wspominając o modlitwie, myślę o adoracji, korzystaniu z sakramentów, Różańcu
oraz poświęceniu się Najświętszemu Sercu Jezusa. Jest jednak rzeczą oczywistą,
że choć modlitwa jest tym fundamentem, czymś bezwzględnie podstawowym, to jednak
ona sama nie wystarczy. Podobnie jest z działaniem – samo nie przyniesie dobrych
owoców. Zdobywanie wiedzy bez modlitwy i działania także nie na wiele się
przyda. Jednak gdy połączymy wszystkie te elementy, to efekty będą wspaniałe!
Historia pokazuje, że przed wiekami odpowiedzią na reformację była
kontrreformacja. Niedawno natomiast przeżyliśmy rewolucję seksualną. Konieczna
jest zatem odpowiedź na nią, czyli kontrrewolucja. To nasz czas. Chrystus szuka
świadków mających odważną wiarę. Ludzi, którzy spotykają się z ogromem Jego
miłości i tą miłością płoną. Mówi się, że żołnierze walczą, ale Bóg wygrywa
wojnę. My więc powinniśmy walczyć, a Bóg da nam zwycięstwo.
Jak w tym procesie kontrrewolucji ocenia Pan rolę Polski? Czy przed rodakami
Jana Pawła II stoją jakieś szczególne zadania?
– Myślę, że tak. Chcę jednak jasno powiedzieć, że głównym wrogiem Polski nie
jest ani Unia Europejska, ani Rosja. Głównym wrogiem Polaków jest obojętność
wielu ludzi, brak miłości. Wielu zapatrzonych jest jedynie w wartości
materialne, a nie duchowe.
Przypomnę, że Sługa Boży Jan Paweł II w książce "Przekroczyć próg nadziei"
pisał, że Polsce potrzebna jest reewangelizacja ochrzczonych. Benedykt XVI
również podkreśla wagę reewangelizacji i dlatego też w ubiegłym roku powołał do
życia nową dykasterię – Papieską Radę ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji. Myślę,
że Polakom potrzeba właśnie reewangelizacji. Powinni nad tym pracować. Kościół w
Polsce musi to zrozumieć i w to się zaangażować. Wtedy Polska będzie mogła
spełnić znaczącą rolę w procesie chrystianizacji świata, rozprzestrzeniania się
cywilizacji życia.
Dziękuję za rozmowę.
