Przez kogo drożeje cukier
Sejm debatował nad wnioskiem posłów Prawa i Sprawiedliwości o odwołanie
Marka Sawickiego ze stanowiska. Poparcie wniosku PiS zapowiedział też SLD.
Premier Donald Tusk oceniał, iż Sawicki jest świetnym ministrem, Sawicki
tłumaczył, że w rolnictwie "tragedii nie ma", opozycja zwracała natomiast uwagę
na pogarszającą się pod rządami PO – PSL sytuację na rynkach rolnych i drożejącą
żywność na sklepowych półkach.
Po zgłoszeniu wotum nieufności wobec ministra infrastruktury Cezarego
Grabarczyka oraz ministra obrony narodowej Bogdana Klicha opozycja postanowiła
przekonać, że w polskim rządzie nie powinien zasiadać także minister rolnictwa
Marek Sawicki. Pod adresem szefa resortu rolnictwa wnioskodawcy z Prawa i
Sprawiedliwości wysunęli pokaźną liczbę zarzutów. Minister rolnictwa w rządzie
Prawa i Sprawiedliwości Krzysztof Jurgiel powiedział, iż złożenie wniosku o
wotum nieufności wobec Sawickiego było koniecznością, aby minister dłużej "nie
krzywdził polskiej wsi", a do złożenia wniosku – wyjaśniał Jurgiel – posłów PiS
skłoniły opinie wielu mieszkańców wsi, których minister Sawicki miał zawieść. –
Złożyliśmy wniosek o wotum nieufności wobec ministra Sawickiego, bo nie poprawia
się na wsi. Działania ministra prowadzą do ubóstwa polskiej wsi – stwierdził
Jurgiel. Zaznaczył, że powodów, dla których minister Sawicki powinien przestać
być ministrem, jest wiele. W ocenie Jurgiela, polityka prowadzona przez rząd
wobec polskiej wsi doprowadziła do destabilizacji na rynkach rolnych – m.in. do
zapaści na rynku mleka, wieprzowiny czy zbóż.
Zarzucono Sawickiemu m.in., że za jego rządów zmniejszyło się pogłowie krów,
likwidowane są kolejne mleczarnie, a minister zgodził się na postulaty zawarte w
przeglądzie Wspólnej Polityki Rolnej likwidacji kwot mlecznych od 2015 r., jak
również wyraził zgodę na likwidację dopłat do prywatnego przechowywania serów
oraz dopłat do zakupu śmietanki, masła i masła skoncentrowanego.
Opozycja zwracała uwagę, że już niedługo możemy stać się importerem mięsa
wieprzowego. Wyliczono, iż pod rządami ministra Sawickiego doszło do gwałtownego
spadku pogłowia trzody chlewnej w naszym kraju, do poziomu z 1964 roku, a
działania dużych grup producentów mięsa, najczęściej powiązanych z kapitałem
zagranicznym, spowodowały napływ mięsa z innych krajów. Ministrowi rolnictwa
zarzucono również, że spóźnił się z wnioskiem do Unii Europejskiej o podjęcie
decyzji w sprawie wprowadzenia cła na dostawy zbóż spoza Unii, a ponadto szef
resortu rolnictwa miał nie zareagować na sprowadzanie do kraju tanich i słabej
jakości zbóż z innych państw.
Jurgiel wytknął też Sawickiemu prowadzenie nieskutecznej polityki europejskiej.
Do priorytetów rozpoczynającej się w czerwcu naszej półrocznej prezydencji w
Unii Europejskiej nie wpisano bowiem działań na rzecz zrównania dopłat dla
polskich rolników z unijnymi dopłatami dla rolników z Europy Zachodniej. A w
zaakceptowanym przez rząd w mijającym tygodniu programie naszej prezydencji nie
zapisano jednoznacznie, czy chcemy równych dopłat, czy nie. – To jest półtora
miliarda euro rocznie więcej dla polskich rolników. W 7-letniej perspektywie
budżetowej Unii to 42 miliardy złotych więcej dla polskiej wsi. Dlaczego pan nie
chce dać tych pieniędzy polskim rolnikom? – pytał Jurgiel. Klub Prawa i
Sprawiedliwości zarzucił ministrowi rolnictwa także wprowadzenie chaosu i
nepotyzm w instytucjach rolnych – m.in. nieprawidłowości przy zwalnianiu
pracowników. Minister Sawicki został również oskarżony o lekceważenie
dezyderatów, które do niego kieruje sejmowa komisja rolnictwa, zmniejszanie
środków na rolnictwo i rozwój obszarów wiejskich.
Opozycja wytknęła także drożyznę w sklepach. Jurgiel stwierdził, iż rząd
prowadzi politykę pod hasłem: "Wszystko po 5 złotych – chleb, cukier, benzyna".
Ceny cukru akurat już dawno 5 złotych przekroczyły. O to jednak, kto jest winien
tak gwałtownego wzrostu cen cukru, toczyła się zaciekła dyskusja. Jurgiel
zarzucił Sawickiemu, że to minister rolnictwa doprowadził do ograniczenia
produkcji cukru w Polsce. Premier Donald Tusk winił Krzysztofa Jurgiela, który
jako minister rolnictwa rozmawiał na temat reformy rynku cukru w Brukseli.
Jurgiel z kolei oświadczył, iż jest dumny z tego, że na tę reformę się nie
zgadzał. Prezes PSL, wicepremier Waldemar Pawlak oświadczył z kolei, iż wysokie
ceny cukru to efekt spekulacji na rynkach światowych. Spekulacji najwyraźniej
musieli jednak uniknąć nasi sąsiedzi z Czech czy Niemiec, gdzie można się w
cukier zaopatrzyć nawet za połowę jego ceny w Polsce.
Ministra rolnictwa bronił premier Tusk. Szef rządu przekonywał, że Sawicki jest
świetnym ministrem rolnictwa, który zarówno na forum rządu, jak i w Brukseli
broni interesu polskich rolników. – 10 miliardów złotych więcej wart jest
eksport polskich artykułów rolnych i spożywczych niż import. Także dzięki
polityce zagranicznej rządu minister Sawicki mógł uzyskać 2,6 miliarda tej
nadwyżki w Rosji i 2,5 miliarda w Niemczech – wyliczał premier. Zawsze w takich
przypadkach można jednak zapytać: skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak
źle?
Merytorycznego odniesienia się do zarzutów premier jednak unikał. Zdecydowaną
większość swojego przemówienia poświęcił atakom na Prawo i Sprawiedliwość. Tusk
oskarżył PiS, iż "połamało sobie zęby na wielkich miastach" i dlatego teraz
wymyśliło strategię: "uderzamy na polską wieś", gdyż od kilku tygodni
intensywnie krytykuje politykę rządu wobec wsi.
Do zarzutów opozycji merytorycznie próbował ustosunkowywać się minister Sawicki.
Ocenę sytuacji miał jednak zupełnie inną niż opozycja. – Szczególnie boli mnie
zarzut braku prowadzenia aktywnej polityki europejskiej. Walczę o aktywną,
prorozwojową politykę rolną, o odejście od historycznych uwarunkowań i oparcie
płatności bezpośrednich na obiektywnych kryteriach. Opowiadam się za tym, by
budżet na Wspólną Politykę Rolną był nie mniejszy niż obecnie – mówił Sawicki.
Zaznaczył, iż jako minister uczestniczył we wszystkich posiedzeniach Rady
Ministrów UE, zgłaszając wnioski dotyczące m.in. podjęcia interwencji na rynku
mleka, wieprzowiny i zbóż. Sawicki wyjaśniał m.in., że jesteśmy liderem w
wykorzystaniu unijnych środków w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na
lata 2007-2013, w latach 2010-2012 uzyskaliśmy dodatkowe środki na dopłaty
bezpośrednie na kwotę 90 milionów euro, a kondycja materialna polskich rolników
się poprawia. – Nie oznacza to wcale, że sytuacja w rolnictwie jest dobra, ale
tragedii też nie ma – dodał Sawicki.
Artur Kowalski
