Zmiany w OFE z poślizgiem
Podczas konsultacji w Komisji Trójstronnej nad rządowym projektem zmian w
systemie emerytalnym partnerzy społeczni zgodzili się z rządem w jednym –
finanse publiczne należy chronić przed nadmiernym przyrostem długu i deficytem
spowodowanym m.in. transferem składek emerytalnych do filara prywatnego. W jaki
sposób ograniczyć te transfery? – tego strony nie uzgodniły.
Oceniając dotychczasowe wyniki konsultacji minister Michał Boni, szef doradców
premiera i autor proponowanej ustawy, przyznaje, że nie ma szans, by weszła ona
w życie 1 kwietnia, jak zakładał rząd. Nastąpi to najwcześniej 1 maja, o ile
parlament przyjmie szybką ścieżkę legislacyjną.
Uzgodniono, pod presją strony związkowej, że zmiany w systemie emerytalnym nie
ograniczą się do przedstawionej przez rząd ustawy o zmniejszeniu składki do OFE
i przesunięciu jej do ZUS, lecz dotyczyć będą także poprawienia efektywności
otwartych funduszy emerytalnych, tak aby nie tylko prywatne fundusze, lecz i ich
klienci odnosili korzyści z odkładania na emeryturę. – Związek oczekuje
obniżenia opłat w części kapitałowej i dyskusji o całym systemie – mówi Henryk
Nakonieczny z NSZZ "Solidarność". Związek oczekuje też większych możliwości
wyboru sposobu oszczędzania na emeryturę w ramach systemu, gwarancji
dziedziczenia składek zdeponowanych na subkontach w ZUS i konstytucyjnej
gwarancji waloryzacji składek. Wkrótce GUS ma przedstawić ekspertyzę, która
odpowie na pytanie, czy dziedziczenie środków emerytalnych w części kapitałowej
będzie powiększało dług publiczny.
Związkowcy domagają się też, aby OFE zostały poddane kontroli społecznej.
Pojawienie się postulatu wynika z presji opinii publicznej zbulwersowanej
wysokim poziomem wynagrodzeń w OFE oraz astronomicznymi wydatkami funduszy na
akwizycję. Boni zapowiedział, że powstanie lista spraw do przedyskutowania,
takich jak wiek emerytalny, przywileje grupowe, składki płacone przez
jednoosobowe firmy.
Ze strony pracodawców padła propozycja, aby po przejściowym obniżeniu składki do
OFE do 2,3 proc. została ona w ciągu 8-10 lat podniesiona do poziomu docelowego
ok. 5 proc., a nie 3,5, jak zakłada projekt rządowy. Boni zapowiedział, że rząd
przeprowadzi analizę, jaki ubytek dochodów budżetowych spowodowałoby przyjęcie
tej propozycji. Wicepremier Waldemar Pawlak, przewodniczący Komisji
Trójstronnej, uznał, że realizacja postulatu nie jest niemożliwa, ale za lepsze
rozwiązanie uznał koncepcję prezesa NBP Marka Belki, aby na kilka lat w ogóle
zawiesić przekazywanie składek do OFE. Boni poinformował, że w połowie
przyszłego tygodnia odbędzie się spotkanie międzyresortowe z udziałem
przedstawicieli banku centralnego.
Dalszych analiz wymaga też wniosek, aby ulgi podatkowe związane z oszczędzaniem
w drugim filarze zostały wprowadzone już od 2012 r., a więc w okresie
największych napięć w finansach publicznych. Pracodawcy chcą też podniesienia
limitu inwestowania w akcje przez OFE. Dotychczas limit ten wynosił 40 proc. i
nie był przez fundusze do końca wykorzystywany. Minister pracy Jolanta Fedak,
która deklarowała gotowość likwidacji przymusowego odprowadzania składek do OFE,
zapewniła na Komisji Trójstronnej, że nie dąży do demontażu systemu.
Strony mają do 24 lutego czas na przedstawienie stanowisk w sprawie zmian w
systemie emerytalnym. Na 2 marca zaplanowana jest konferencja uzgodnieniowa.
Boni chce, aby projekt został przyjęty przez Radę Ministrów 8 marca.
Małgorzata Goss
