„Izwiestija” użyły Tuska
Rosyjski dziennik "Izwiestija" zaatakował wczoraj Ewę Błasik, wdowę po
gen. Andrzeju Błasiku, dowódcy Sił Powietrznych RP, za list do gen. Tatiany
Anodiny, szefowej MAK. Gazeta powieliła przy okazji absurdalne i nieprawdziwe
zarzuty pod adresem gen. Błasika.
Ewa Błasik wraz ze swoim pełnomocnikiem mec. Bartoszem Kownackim wysłała w tym
tygodniu list do gen. Tatiany Anodiny, szefowej MAK, z prośbą o usunięcie ze
stron MAK ekspertyzy sądowo-medycznej zwłok gen. Andrzeja Błasika. Mimo iż
opublikowanie tych poufnych danych stanowi złamanie postanowienia aneksu 13
konwencji chicagowskiej, strona rosyjska nie zareagowała do tej pory na to
pismo. Pani Błasik i mecenas Kownacki zwracali się wcześniej z oficjalną prośbą
do premiera Polski Donalda Tuska o interwencję w tej sprawie. Bez skutku. Nie
pozostawało im nic innego, jak tylko podjąć osobistą interwencję. – Skandaliczne
jest to, że MAK opublikował na swoich stronach dokumenty z sekcji zwłok męża.
Jest to niezgodne z kanonami naszej cywilizacji – komentuje Ewa Błasik. W liście
do Anodiny czytamy m.in.: "Nie było i nie ma podstaw faktycznych ani prawnych,
aby ujawnić tak szczegółowe informacje dotyczące sekcji zwłok. Są one jedynie
pożywką dla mediów w Polsce i na świecie oraz przyczyną bólu i cierpienia dla
najbliższych śp. generała. (…) Upublicznienie takowego dokumentu w całości,
niezależnie od złamania zapisów umowy międzynarodowej, narusza szereg przepisów
prawa polskiego".
Przekłamania "Izwiestii"
List "Izwiestija" zinterpretowały po swojemu. W artykule zatytułowanym "Wdowa
przestraszyła się szczegółów", kpią, że pani Błasik jest zła, bo cały świat
dowiedział się o tym, że jej mąż był pijany podczas lotu do Katynia 10 kwietnia
2010 roku. "Polacy wciąż domagają się prawdy o katastrofie smoleńskiej. Jednak
nie cała prawda ich zadowala. Wdowie po zmarłym dowódcy Sił Powietrznych Polski
Andrzeju Błasiku nie spodobało się, że wszyscy dowiedzieli się, iż we krwi jej
małżonka wykryto alkohol" – napisał moskiewski dziennik. Gazeta zaznacza
również, że premier Polski "nie wsłuchał się w argumenty pani Błasik", i musiała
ona przejść "do ofensywy za pośrednictwem prasy", po czym przytacza nieprawdziwe
informacje na temat jej męża, dowódcy Sił Powietrznych, który zginął w
katastrofie smoleńskiej. Mimo że prokuratorzy polscy – o czym przypomniano
podczas wczorajszej konferencji Naczelnej Prokuratury Wojskowej – nie dysponują
żadnym materiałem dowodowym potwierdzającym obecność gen. Błasika w kokpicie w
końcowej fazie lotu, "Izwiestija" nie omieszkały napisać: "Już pierwsze
rezultaty badania pokazały, że generał Błasik do samego końca znajdował się w
kabinie pilotów". Mało tego, autor tego artykułu nie wahał się podawać wyssanych
z palca informacji, ewidentnych kłamstw o rzekomym przejęciu sterów przez gen.
Błasika 10 kwietnia 2010 r., które już w tamtym roku zdementowała polska
prokuratura. "Przypuszcza się nawet, że Błasik mógł siedzieć w fotelu II pilota.
W każdym razie – jak twierdzą polscy dziennikarze – miał taki zwyczaj. Bez
względu na to, jak było naprawdę, piloci 36. pułku specjalnego polskich sił
powietrznych czuli psychologiczną presję z powodu obecności swojego
zwierzchnika" – wskazują "Izwiestija". Najwyraźniej gazeta nie zapoznała się
nawet z wynikiem pracy rosyjskich ekspertów, którzy ustalili, że w fotelu
drugiego pilota siedział przypięty pasami drugi pilot ppłk Robert Grzywna. – To,
do czego posuwają się Rosjanie, można nazwać aktem barbarzyństwa. Odsuwają od
siebie odpowiedzialność, zrzucając sprytnie winę za katastrofę na mojego męża.
Uważam, że jest to czysta propaganda, charakterystyczna dla bizantyjskich
wzorców sprawowania rządów. Nasuwa mi się na myśl kłamstwo katyńskie – mówi Ewa
Błasik. – Nie wykluczam, że jeżeli polskie władze nie będą reagowały na
rosyjskie oszczerstwa pod adresem mojego męża oraz na to, co rosyjskie media
robią ze mną i z moją rodziną, będę zmuszona zwrócić się o pomoc za granicą –
dodaje.
Konsekwencje braku reakcji Tuska
Dla mecenasa Bartosza Kownackiego publikacja "Izwiestii" to stek kłamstw,
oszczerstw i przejaw wręcz nienawiści ze strony rosyjskiej. – Gazeta "Izwiestija"
podała wyssane z palca, bezprawne oskarżenia, które nie są nawet potwierdzone w
raporcie MAK. Zarzut, że gen. Błasik siedział na fotelu drugiego pilota, nie
współgra w żaden sposób z tym, co było w raporcie MAK. Tam jest tylko mowa o
ewentualnej obecności generała w kokpicie – zauważył mecenas Kownacki. Adwokat
wskazał na fakt, że podobne artykuły są konsekwencją braku działań premiera
Tuska, który do sprawy usunięcia opisu stanu zwłok gen. Błasika ze stron MAK w
żaden sposób się nie odniósł. – W gazecie stwierdzono, że premier rządu
polskiego nie zareagował na naszą prośbę, dlaczego więc miałaby reagować pani
Tatiana Anodiona? Zostaliśmy postawieni w takiej sytuacji, gdzie polski rząd nie
daje opieki naszym obywatelom, konsekwencje tego są takie, że "wisi" cały czas
na stronach MAK bezprawnie zamieszczona opinia sekcyjna gen. Błasika, a
dziennikarze mogą atakować rodzinę zmarłej osoby – dodaje Kownacki.
Piotr Czartoryski-Sziler
