Czy wspólne śledztwo nadal jest możliwe?

Z posłem Arkadiuszem Mularczykiem (PiS), wiceprzewodniczącym sejmowej
Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler

Ekspertyza doc. Beaty Bieńkowskiej z Wydziału Prawa i Administracji
Uniwersytetu Warszawskiego potwierdziła fakt, że po katastrofie smoleńskiej
możliwe było stworzenie wspólnego polsko-rosyjskiego zespołu śledczego. Dlaczego
tak późno zlecili Panowie tę ekspertyzę?

– Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka zleciła Biuru Analiz Sejmowych
sporządzenie tej opinii, żeby odpowiedzieć na podstawowe pytanie: czy na
podstawie umów międzynarodowych oraz polskich przepisów kodeksu postępowania
karnego możliwe było wspólne śledztwo polsko-rosyjskie. Ekspert, pani doc. dr
Beata Bieńkowska, specjalistka w zakresie prawa karnego, sporządziła opinię, z
której wynika, że w świetle deklaracji prezydenta Miedwiediewa, który w rozmowie
telefonicznej z premierem Tuskiem zaproponował, żeby prowadzić wspólne
polsko-rosyjskie śledztwo, oraz polskiego i rosyjskiego kodeksu postępowania
karnego takie procedury mogły zostać zastosowane. Artykuł 589B polskiego kodeksu
postępowania karnego wyraźnie stanowi, że możliwe jest wspólne śledztwo pomiędzy
dwoma państwami, jeśli obie strony wyrażą na to zgodę. Umowa międzynarodowa nie
ogranicza się jedynie do umów pisemnych. Zarówno praktyka, jak i orzecznictwo
trybunałów międzynarodowych znają ustną formę umów międzynarodowych. Prokurator
generalny musi jednak wystąpić z inicjatywą do strony drugiej, oczywiście
zakładamy, że nastąpi to po wcześniejszych uzgodnieniach premierów czy
prezydentów. I jeśli dojdzie do takich uzgodnień, to możliwe jest prowadzenie
śledztwa przez wspólny zespół śledczy. Tutaj była jednoznaczna wola ze strony
prezydenta Rosji. Natomiast ani premier, ani prezydent Polski nie wykazali w tym
zakresie żadnej inicjatywy.

Jak miałaby wyglądać ta współpraca polsko-rosyjska?
– Na podstawie umowy powstałby wspólny zespół śledczy. Mógłby to być zespół
działający na terytorium RP albo też na terytorium Rosji z udziałem
przedstawiciela Polski. Powstanie zespołu nie oznacza przekazania śledztwa przez
jedno z państw drugiemu, ale celem jego prac byłoby jednorazowe wykonywanie
czynności procesowych na potrzeby postępowań karnych w obu krajach. Nie
występuje wówczas dublowanie czynności. Gdyby tak się stało, nie byłoby takich
kłopotów, jakie dziś mamy, np. ze słynnymi już przesłuchaniami rosyjskich
kontrolerów z "Korsarza", które Rosjanie unieważnili w postępowaniu karnym.
Później przesłuchali ich ponownie, lecz wiemy, że te zeznania istotnie się
różnią. Do takiej sytuacji raczej by nie doszło, gdyby przesłuchanie
przeprowadzili prokuratorzy ze wspólnego zespołu śledczego, takie zeznania
byłyby u nas ważne. A tak mamy teraz problem. Fakt, że nie jest prowadzone
wspólne śledztwo polsko-rosyjskie, rodzi teraz bardzo wiele problemów, które
mogą utrudnić wyciągnięcie prawidłowych wniosków z wszystkich okoliczności,
jakie doprowadziły do katastrofy Tu-154M.

Wszyscy pamiętamy sławną konferencję prasową, na której Krzysztof Karsznicki,
dyrektor Departamentu Współpracy Międzynarodowej Prokuratury Generalnej, uznał,
że zawieranie umów międzynarodowych przez telefon nie jest możliwe, tak samo jak
jakoby nie można było powołać wspólnego zespołu śledczego.

– W takiej sytuacji wiele zależy od decydentów i od tego, czy kierują się polską
racją stanu i jak ją rozumieją. Jeśli prezydent Rosji mówił, że wspólne śledztwo
polsko-rosyjskie jest możliwe, to rolą prawników w Ministerstwie Sprawiedliwości
było znalezienie odpowiedniej formuły prawnej, a nie wynajdywanie przeszkód.
Brak działania obciąża tu premiera rządu i jego ministrów, bo nie wykazali w tym
względzie żadnej inicjatywy. Ponoszą oni za to pełną odpowiedzialność, w mojej
ocenie, nie tylko polityczną. Powołanie wspólnego zespołu prokuratorów
spowodowałoby, że śledztwa prowadzone przez polską i rosyjską prokuraturę byłyby
znacznie szybsze, znacznie sprawniejsze i nie byłoby tutaj tego przestoju,
polegającego na wysyłaniu wniosków o pomoc prawną, które realizowane są dopiero
po wielu miesiącach. Bylibyśmy nieporównywalnie dalej, gdyby stanowisko
przygotowane w Prokuraturze Generalnej było odważniejsze! Trudno mi jest
powiedzieć, dlaczego dyrektor departamentu w prokuraturze nie widział tych
możliwości, które wynikają wprost z przepisu kodeksu i praktyki międzynarodowej.
Niestety, jak mówił kiedyś prezes Jarosław Kaczyński, w bardzo wielu miejscach w
naszej dyplomacji i administracji publicznej widać taką praktykę, że się czegoś
nie da zrobić, że nie wypada, że nie można… W tej sprawie należało jednak
twardo i jasno stawiać nasze żądania, bo były ku temu podstawy i była wola
drugiej strony.

Pewnych zaniedbań nie sposób będzie odrobić, dowody uległy zniszczeniu, vide
wrak…

– W mojej ocenie, brak wspólnego polsko-rosyjskiego śledztwa to duże
zaniedbanie. Gdyby premier rządu był prawnikiem lub miał w swoim gronie
odpowiednich doradców, może lepiej by te rzeczy rozumiał, ale on otacza się
specjalistami od propagandy. Uważam, że Donald Tusk nie wykorzystał tych
możliwości, bo jeśli padła wyraźna deklaracja ze strony prezydenta Miedwiediewa,
to powinien on zawnioskować do prokuratora generalnego, żeby ten wystąpił do
prokuratora generalnego Rosji o wspólne śledztwo, formuła prawna jest tu sprawą
drugorzędną. Ponieważ tego nie zrobił, zamknęliśmy sobie drzwi, de facto nie
próbując nawet tych drzwi otworzyć.

Co daje dziś sejmowej komisji sprawiedliwości ekspertyza doc. Bieńkowskiej.
Czy umożliwia podjęcie jakichś kroków prawnych?

– To bardzo ważny dokument, bo przygotował ją ekspert w oparciu o przepisy prawa
i praktykę międzynarodową. Tę opinię przekazałem w środę na posiedzeniu Komisji
Sprawiedliwości i Praw Człowieka prokuratorowi Seremetowi i poprosiłem go, aby
rozważył, czy nawet na tym etapie, po dziewięciu miesiącach od katastrofy, nie
byłoby wskazane, żeby jednak to wspólne śledztwo się toczyło. Czy nie warto
byłoby jeszcze raz spróbować taką inicjatywę podjąć i wystąpić do prokuratora
generalnego Rosji o podjęcie wspólnego śledztwa właśnie w oparciu o deklarację
prezydenta Miedwiediewa. W mojej ocenie, jest jeszcze szansa na to, by to
śledztwo toczyło się wspólnie, bo do wykonania jest jeszcze wiele czynności
procesowych. Myślę, że na każdym etapie w tej sprawie mamy do czynienia z
sytuacją zupełnie nową dla obu krajów i praktyki międzynarodowej, dlatego tym
bardziej tę praktykę trzeba kreować. Chodzi o to, żeby polscy prokuratorzy mogli
w najbliższych miesiącach, a może nawet latach, uczestniczyć we wszystkich
czynnościach na terenie Rosji z prokuratorami rosyjskimi.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj