Święto odzyskane po pół wieku
W tym roku po pięćdziesięcioletniej przerwie wraca należna ranga
uroczystości Objawienia Pańskiego, zwanej popularnie świętem Trzech Króli.
Obchodzić ją będziemy jako dzień wolny od pracy. Tym samym Polska, choć dopiero
po ponad 20 latach od odzyskania wolności, pokonała kolejną z represji, jaką
niegdyś system socjalistyczny wymierzył w nasz katolicki Naród.
Odebranie uroczystości Objawienia Pańskiego statusu dnia wolnego od pracy było
jedną z odsłon walki systemu totalitarnego z religią. Nastąpiło to po umocnieniu
się władzy komunistycznej, gdy decyzją I sekretarza PZPR Władysława Gomułki
przeforsowano ustawę z 10 listopada 1960 r., która w wymiarze państwowym
zlikwidowała to święto. W 1961 r. 6 stycznia był już dniem roboczym. Wydarzenie
zbiegło się w czasie z wyrzuceniem katechezy ze szkół, walką z obecnością krzyży
w miejscach publicznych, aresztowaniami i oskarżeniami biskupów o działania
wymierzone w system socjalistyczny. W taki sposób próbowano upokorzyć katolików.
Uroczystość Objawienia Pańskiego była dotychczas jedynym nakazanym świętem
kościelnym, któremu nie towarzyszył dzień wolny od pracy. Stwarzało to szereg
trudności ludziom wierzącym, aby pogodzić obowiązek uczestnictwa we Mszy św. w
tym dniu z pracą. Tym bardziej zadziwiający był opór, jaki po latach napotkała
inicjatywa obywatelska, która zakończyła się zebraniem ponad miliona podpisów
Polaków domagających się przywrócenia należnej rangi tej uroczystości. Tym razem
swoje weto zgłaszał inny "totalitaryzm", którego rzecznicy – ekonomiści,
tłumaczyli, jak wielkie straty poniesie rodzima gospodarka, gdy kolejny dzień
będzie wolny od pracy. Przemilczano zupełnie fakt, że Objawienie Pańskie
przyjmuje od lat świąteczny charakter w dziewięciu krajach Unii Europejskiej,
m.in. w: Niemczech, Grecji, Hiszpanii, we Włoszech, Austrii, a co interesujące,
także w krajach protestanckich: w Szwecji i Finlandii. Dobrze się stało, że
parlamentarzyści ostatecznie nie ulegli presji. Dzięki temu w tym roku po raz
pierwszy po długiej przerwie będziemy mogli, już w spokoju, bez dylematów
sumienia, zatrzymać się razem z Mędrcami przy nowo narodzonym Królu i oddać Mu
hołd.
Długoletnie pomniejszanie rangi Epifanii pozostawiło po sobie jednak dość spore
spustoszenie duchowe. Nie mamy problemu z uzasadnieniem rangi i sposobów
świętowania Bożego Narodzenia, Wielkanocy. Wpisane są one bardzo mocno w
tradycję, poprzedzone przygotowaniem duchowym. Uroczystość Trzech Króli musi na
nowo "narodzić" się w nas. Konieczna jest pogłębiona refleksja, która pomoże
przywrócić należny jej blask. Taki cel postawili sobie pasterze Kościoła w
Polsce, adresując do wiernych list, który był czytany w kościołach w minioną
niedzielę. Przypomniano w nim, że Objawienie Pańskie od początku było przeżywane
jako jedno z najważniejszych wydarzeń zbawczych (był czas, że przygotowywano się
do niego bardzo skrupulatnie przez post, który zaczynał się 11 listopada we
wspomnienie św. Marcina i trwał, z przerwami na dni wolne od ascezy, tj. soboty
i niedziele, 40 dni. Z czasem, po "wybiciu" się w liturgii na pierwszy plan
Bożego Narodzenia, przekształcił się on w Adwent). Było uroczyście obchodzone
już od IV wieku. W Mędrcach przybywających z darami do stajenki betlejemskiej
Kościół od początku widział siebie jako rodzinę ludzką, której przedstawiciele
przychodzą z rożnych krańców świata, aby oddać pokłon Dziecięciu. W ten sposób
publicznie zostało potwierdzone Jego bóstwo, zaś złożone dary określiły istotę
Jego posłannictwa. Uroczystość w pełny sposób odsłania prawdę o Jezusie, Synu
Boga, Odkupicielu człowieka, który został posłany do wszystkich ludzi. Jest to
zatem dzień, w którym zostaje wyakcentowany uniwersalizm Wcielenia, osiągający
swoje apogeum w dziele Odkupienia, Misterium Krzyża i w Zmartwychwstaniu,
obdarowaniu łaską zbawienia wszystkich ludzi.
Tradycja nakazuje nam dziś znaczyć drzwi domów literami K+M+B+2011. Tego znaku
nie można traktować w kategoriach magicznych. Jest on wyznaniem wiary
mieszkańców sygnowanego mieszkania, wyraża ich wolę opowiedzenia się za Jezusem
Chrystusem i odwołaniem do Jego zbawczej mocy.
Co zrobimy 6 stycznia? Jak zaplanujemy "nowe" święto? Czy zmęczeni sylwestrem
postaramy się o wolny piątek i potraktujemy dzień jako część długiego weekendu,
czy raczej spróbujemy zatrzymać się, aby razem z Mędrcami pokłonić się
Dziecięciu, spojrzeć z innej strony na betlejemski cud? Teraz decyzja zależy już
tylko od nas.
ks. Paweł Siedlanowski
