Przeciwko islamizacji Francji i Europy
Prawicowy Blok Tożsamości (Bloc Identitaire) – ruch polityczny powstały w
2003 r. we Francji – organizuje dzisiaj w Paryżu międzynarodową debatę
stanowiącą protest przeciw islamizacji Europy. Lewica sprzeciwia się
konferencji, twierdząc, że Blok nie walczy o ochronę laickości republiki, ale
chce szerzyć nienawiść do muzułmańskiej części społeczeństwa.
W debacie weźmie udział wielu znanych francuskich prawicowych intelektualistów i
pisarzy. Obecność zapowiedział deputowany z ramienia rządzącej Unii na rzecz
Ruchu Ludowego (UMP) Christian Vanneste. Najważniejszym zagranicznym gościem,
który zabierze głos w Paryżu, będzie Oskar Reysinger, inicjator referendum w
Szwajcarii, w którym zakazano wznoszenia muzułmańskich minaretów. Jest on posłem
do szwajcarskiego parlamentu z ramienia Unii Demokratycznej Centrum (UDC), a
ponadto głównym europejskim rzecznikiem walki przeciw islamizacji naszego
kontynentu.
Na organizację forum nie zgadzają się francuskie ruchy i stowarzyszenia lewicowe
twierdzące, że jego celem nie jest obrona laickości, jak głoszą organizatorzy,
ale "szerzenie nienawiści do pewnej części francuskiego społeczeństwa". Partie
lewicowe wystosowały apel do paryżan o zorganizowanie dzisiaj manifestacji
sprzeciwiającej się konferencji o islamizacji Europy. Socjalistyczny mer Paryża
Bertrand DelanoĎ w specjalnym piśmie skierowanym do prefekta policji Michela
Gaudina domagał się, "by zastosował wszystkie niezbędne środki, które
uniemożliwiłyby zorganizowanie zebrania, bo mogłoby ono wzbudzić nienawiść,
ksenofobię i zakłócić porządek publiczny". Zakazu debaty zażądał także lewacki
Ruch przeciw rasizmowi i na rzecz przyjaźni między narodami (Mrap), dla którego
to forum jest "rasistowskim kongresem".
Tymczasem wielu rodowitych Francuzów jest wręcz przekonanych, że muzułmanie
"okupują Francję". Podzielają oni zdanie Marine Le Pen, wiceprzewodniczącej
Frontu Narodowego, która mówi o zalewie muzułmańskiej migracji. – Piętnaście lat
temu widać było muzułmańskie szale i przybywało ich coraz więcej. Teraz jest
burka i też jest jej coraz więcej – powiedziała Marine Le Pen na spotkaniu z
sympatykami FN w Lyonie. W dodatku, jak podkreśla wiceprzewodnicząca FN,
muzułmanie modlą się publicznie, manifestując tym samym swoją obecność.
Tymczasem laicka Francja formalnie zakazuje publicznego sprawowania kultu
religijnego, z tym że przepisy te władze są gotowe egzekwować od chrześcijan,
ale nie chcą "drażnić" muzułmanów.
Marine Le Pen stwierdziła, że przybywa miejsc publicznych, które są
"monopolizowane" przez pewne grupy osób. – Jest to okupacja części terytorium,
dzielnic, w których stosuje się prawo religijne – alarmowała wiceprzewodnicząca
FN. I dodała, że rządząca UMP, Partia Socjalistyczna i Zieloni, bagatelizując
zagrożenie islamskie, są "grabarzami republiki". Dla lewicy wypowiedzi Marine Le
Pen są wyrazem "nienawiści i ignoranctwa", którymi powinien zająć się sąd. Także
politycy prezydenckiej UMP oskarżają wiceprzewodniczącą FN o "ksenofobię", a o
Marine Le Pen mówią, że jest "kopią swojego ojca" (Jean-Marie Le Pena).
Franciszek L. Ćwik
