Partie dostaną mniej
Po głosowaniu, które odbyło się w czwartek przed północą, Sejm przychylił
się do propozycji Senatu – zdecydował, że subwencje dla partii politycznych
zostaną zmniejszone o połowę. Za redukcją dotacji opowiedzieli się wszyscy
biorący udział w głosowaniu posłowie klubów: PO i PJN. Przeciw byli posłowie:
PiS, PSL i SLD. Prezydent Bronisław Komorowski jeszcze przed głosowaniem
zadeklarował, że podpisze ustawę uwzględniającą senackie poprawki.
Partie polityczne będą miały do dyspozycji o połowę mniej pieniędzy niż w tym
roku. Uchwalona przez Sejm ustawa o partiach politycznych uwzględniająca
poprawki Senatu do ustawy zakłada, że budżetowe subwencje dla partii zostaną
zmniejszone o 50 procent. Cięcia w partyjnych subwencjach wejdą w życie już z
początkiem przyszłego roku. Obecnie suma wypłacana wszystkim uprawnionym do
finansowania partiom wynosi ok. 114 milionów złotych. To, czy partie dostaną
mniej pieniędzy, ważyło się do ostatniej chwili. Za obcięciem dotacji opowiadały
się kluby Platformy i PJN, przeciw – Prawa i Sprawiedliwości, SLD i PSL. Wszyscy
biorący udział w głosowaniu posłowie tych klubów zagłosowali zgodnie z klubowym
stanowiskiem. Do odrzucenia poprawki Senatu o redukcji subwencji o połowę
zabrakło jedynie czterech głosów. Oznacza to, że o obcięciu subwencji
zdecydowały akurat cztery głosy posłów niezrzeszonych i z małych ugrupowań: SDPL
i DKP-SD – którzy byli za poprawką. Swoje dołożyli jednak posłowie opozycji i
PSL. Z partii, które opowiadały się za pozostawieniem subwencji na niezmienionym
poziomie, oskarżając przy tym Platformę o chęć ograniczenia działania opozycji w
wyniku znacznego odcięcia od finansowania, kilku posłów nie zagłosowało. Z Prawa
i Sprawiedliwości głosu nie oddało czterech, z SLD – dwóch, a z PSL – jeden.
Pełna mobilizacja panowała w Platformie. W tym największym, liczącym 203 osoby
klubie w głosowaniu nie wzięło udziału jedynie dwóch posłów, w tym premier
Donald Tusk, który przebywał na unijnym szczycie w Brukseli. Po głosowaniu
zadowoleni byli politycy Platformy. Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław
Kaczyński podzielił się jednak refleksją, że jest to "niedobre zjawisko" i krok
do tego, "aby metodami pozademokratycznymi ograniczyć możliwości opozycji".
Finansowanie partii z budżetu państwa jest powszechne w Europie Zachodniej,
m.in. w Niemczech, Danii, Wielkiej Brytanii czy we Francji.
Artur Kowalski
