Budżet da się we znaki już od stycznia

Sejm uchwalił wczoraj ustawę budżetową na przyszły rok. Za opowiedziało
się 235 posłów, przeciw – 187, a od głosu wstrzymało się 3. Nie głosowało 34
posłów. Budżet poparły kluby rządzącej koalicji, PO i PSL, oraz dwóch posłów
SLD. Przeciwko zagłosowały PiS i PJN oraz pozostali posłowie Sojuszu. W budżecie
na przyszły rok przewidziano m.in. 40 mld zł deficytu budżetowego i
3,5-procentowy wzrost gospodarczy. Zamrożone zostaną płace w budżetówce, a od
stycznia wzrośnie podatek VAT.

Już od 1 stycznia poczujemy skutki uchwalonego wczoraj przez Sejm budżetu
państwa. O 1 punkt procentowy wzrośnie stawka podatku VAT zawartego w cenach
towarów i usług. Trzeba się będzie liczyć ze wzrostem cen m.in. paliw, energii,
gazu oraz kosztów transportu. Operacja podwyżki VAT ma, według planów rządu,
przynieść budżetowi państwa 5,5 mld złotych. Powodów do zadowolenia na pewno nie
będą mieli pracownicy sfery budżetowej. Ich pensje zostały w budżecie państwa na
2011 rok zamrożone. Jedynie nauczyciele mają we wrześniu obiecaną 7-procentową
podwyżkę. Zaplanowana na marzec waloryzacja rent i emerytur ma wynieść 2,7
procent. Rząd zakłada, iż w przyszłym roku ceny wzrosną o ponad 2 proc. –
spodziewana inflacja to 2,3 procent. Obniżony zostanie zasiłek pogrzebowy.
Ogółem wydatki budżetu wyniosą w przyszłym roku 313,5 mld zł, a dochody 273,3
mld złotych. Deficyt budżetowy wyniesie 40,2 mld złotych. Minister finansów
Jacek Rostowski oceniał wczoraj, iż przyszłoroczny budżet państwa jest budżetem
ostrożnym, i zwracał uwagę, że w porównaniu z tegoroczną ustawą budżetową
obniżono o 12 mld zł planowany deficyt budżetowy. – Następne budżety będą szły w
tym samym kierunku – zapowiedział Rostowski. Według ministra, realizacja założeń
budżetowych na przyszły rok gwarantuje, że dług publiczny nie przekroczy 55
proc. PKB. Premier Donald Tusk po wczorajszym głosowaniu ocenił, że budżet jest
"bez fajerwerków", ale został przygotowany dobrze. – W takich czasach nie ma
budżetu, który by był budżetem radosnym i dającym wszystkim satysfakcję. Ale
widać wyraźnie, że nikt w Polsce nie ma alternatywnego, lepszego pomysłu na
finanse – powiedział szef rządu. Alternatywę zapowiedział jednak prezes PiS
Jarosław Kaczyński. – W słowach mamy w Polsce od dwóch lat oszczędności
budżetowe. A w czynach mamy potężny pakiet stymulacyjny. Wszystko dzieje się
kosztem zadłużania państwa i co za tym idzie – społeczeństwa – mówił wczoraj
Kaczyński, odnosząc się do uchwalonego budżetu. Prezes Prawa i Sprawiedliwości
ocenił, iż przyjdzie dzień rozliczenia tego stanu rzeczy i może być to dzień dla
polskiej gospodarki niezwykle trudny. Kaczyński zapowiedział, że z nowym rokiem
jego partia rozpocznie ekonomiczną ofensywę. – Będą projekty, będzie duża
konferencja ekonomiczna. Ofensywa, którą rozpoczniemy w przyszłym roku, będzie
pokazywała, że jest inna perspektywa ekonomiczna, społeczna odnosząca się do
funkcjonowania państwa. To będą i propozycje szerzej sformułowane, i projekty
ustaw – zapowiedział prezes PiS. Harmonogram dalszych prac nad ustawą budżetową
przewiduje, iż 23 grudnia przekazana zostanie Senatowi. Poprawki Senatu
zaopiniuje sejmowa Komisja Finansów Publicznych. Sejm miałby zagłosować nad
poprawkami pomiędzy 19 a 21 stycznia. 25 stycznia ustawa budżetowa trafiłaby na
biurko prezydenta.

Artur Kowalski

drukuj