To będzie promocja dla sekty

Scjentolodzy to bardzo niebezpieczna sekta, która mimo kilku prób jej
członków nie została zarejestrowana w naszym kraju. W raporcie Biura
Bezpieczeństwa Narodowego została określona mianem mafii religijnej. W tym
kontekście zdziwienie i zaniepokojenie musi budzić fakt, że jeden z jej
członków, pianista jazzowy Chick Corea ma wystąpić 27 grudnia br. z koncertem w
archikatedrze warszawskiej.

– Scjentolodzy to bardzo niebezpieczna i destrukcyjna sekta. Jest oskarżana o
przestępczość gospodarczą i stosowanie terroru psychicznego oraz o łamanie praw
człowieka – wyjaśnia w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" Dariusz Pietrek,
koordynator Śląskiego Centrum Informacji o Sektach i Grupach
Psychomanipulacyjnych KANA w Katowicach. Zwraca on uwagę, że takie kraje jak np.
Francja i Niemcy chcą bronić swoich obywateli przed tą sektą, wprowadzając prawo
ograniczające działalność ich członków. – Takie działania tych państw świadczą o
tym, że ich rządy doszły do wniosku, że ta organizacja jest autentycznie groźna
– podkreśla Pietrek. W Polsce mimo kilku prób nie udało się zarejestrować
organizacji.
Członkiem sekty jest Chick Corea, znany na całym świecie amerykański muzyk
jazzowy, który przyjedzie do Warszawy na zaproszenie Stołecznej Estrady. Bilet
na jego koncert w archikatedrze warszawskiej (miejsce siedzące) kosztuje 50
złotych. Czy godząc się na koncert w katolickiej świątyni, można ignorować fakt,
że muzyk jest scjentologiem? Raport Biura Bezpieczeństwa Narodowego poświęcony
kwestii działalności sekt w naszym kraju, jeśli chodzi o scjentologów, mówi
wyraźnie, że "znane są tam liczne przypadki przekupstw, fałszerstw, wyłudzeń,
zastraszeń i oszczerstw giełdowych", a sama sekta określona jest mianem mafii
religijnej. Należą do niej jednak bardzo znani ludzie, jak np. aktorzy John
Travolta czy Tom Cruise, co niewątpliwie służy jej popularyzacji. Nie inaczej
jest w przypadku Chicka Corei, który poprzez koncertowanie w świecie przyczynia
się do popularyzacji sekty. Być może w związku z tym, że Polska na razie
zamknęła drzwi przed scjentologami, chodzi teraz o "zmianę atmosfery", przed
ewentualną kolejną próbą jej rejestracji. Ktoś przecież może sobie tak pomyśleć:
"Jak scjentolog może dawać koncert w kościele, to może ta organizacja nie jest
taka groźna, jak się o tym mówi".
Trudno nie odnieść wrażenia, że organizatorzy koncertu czy ci, którzy się na
niego zgodzili, dali się zwieść, iż chodzi jedynie o wydarzenie muzyczne.
Bazylika archikatedralna św. Jana w Warszawie, którą czcigodny Sługa Boży Jan
Paweł II nazwał "świętojańskim sanktuarium stolicy", to wymarzone miejsce dla
scjentologów, aby się uwiarygodnić. Przecież tam spoczywają doczesne szczątki
wielu wielkich Polaków, w tym św. abp. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego i Sługi
Bożego ks. kard. Stefana Wyszyńskiego. Trudno w tym kontekście nie odnieść
wrażenia, że występ scjentologa w tym miejscu to jakieś wielkie nieporozumienie.
Proboszcz archikatedry warszawskiej ks. kanonik Bogdan Bartołd w rozmowie z
"Naszym Dziennikiem" nie chciał komentować sprawy koncertu Chicka Corei,
odsyłając do komunikatu zamieszczanego na stronach archidiecezji warszawskiej. W
piśmie tym ks. prałat Rafał Markowski, rzecznik prasowy archidiecezji
warszawskiej, stwierdza, że program planowanego na koniec grudnia koncertu
"będzie dostosowany do treści okresu liturgicznego Bożego Narodzenia i muzyka
nie naruszy sacrum miejsca, jakim jest archikatedra".
Jednak to nie uspokaja tych, którzy mają świadomość, jakie zagrożenie niesie ze
sobą taka reklama niebezpiecznej sekty. Protesty przeciw koncertowi kierowane są
zarówno do kurii warszawskiej, jak i władz miasta. Czy odniosą skutek? Trudno
dziś przewidzieć. Sprzedaż biletów ciągle trwa… Najważniejsze, aby ostrzeżenie
przed scjentologami, których członkiem jest Chick Corea, dotarło na czas do jak
największej liczby wiernych, do rodziców, wychowawców i młodzieży.

 

Maria Popielewicz

*****************************

Bardzo niebezpieczna organizacja

Dariusz Pietrek, koordynator Śląskiego Centrum Informacji o Sektach i Grupach
Psychomanipulacyjnych KANA w Katowicach:


Scjentolodzy to bardzo niebezpieczna i destrukcyjna sekta. Już sam fundament
tzw. kościoła scjentologicznego – można powiedzieć – jest bajkowy, zmyślony.
Organizacja została założona w 1951 r. przez pisarza L. Rona Hubbarda, autora
powieści science-fiction, takich bardzo niskich lotów. Wpadł on na pomysł, żeby
przejąć władzę nad światem. Aby do tego doprowadzić, uznał, że trzeba
przyciągnąć jak najwięcej ludzi, ale nie takich zwykłych zjadaczy chleba, lecz
tych, którzy są w miarę wysoko postawieni, czyli biznesmenów, bankowców,
ekonomistów, a także ludzi z show biznesu. W ten sposób ludzie, chodząc na
koncerty, oglądając filmy, biorąc udział w różnego rodzaju imprezach, mają
dowiedzieć się czegoś na temat tej sekty i tzw. dianetyki, czyli metody
samodoskonalenia. Nowych członków werbuje się także poprzez różnego rodzaju
szkolenia, potem poddaje się ich niekończącej się terapii, mającej na celu
doprowadzenie człowieka do przekonań zgodnych z wymogami sekty. Sekta jest
oskarżana o przestępczość gospodarczą i stosowanie terroru psychicznego oraz o
łamanie praw człowieka. not. MMP

drukuj