Szef Sztabu Generalnego WP: zmiany, ale bez rewolucji

Rola szefa Sztabu Generalnego to planować i nadawać ton zmianom w wojsku; bycie „pierwszym żołnierzem” nie oznacza bieżącego dowodzenia całą armią – powiedział SGWP gen. broni Rajmund Andrzejczak. Dodał, że zmiany, które obejmą nie tylko Sztab, nie oznaczają rewolucji.

Zgodnie z projektem zmiany systemu kierowania i dowodzenia siłami zbrojnymi (SKiD) szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego ma znów dowodzić całością sił zbrojnych; szefa SGWP często określa się jako pierwszego żołnierza.

Jak powiedział w środę PAP Rajmund Andrzejczak, zmiany zapowiadane w reformie dowodzenia, staną się faktem, kiedy w życie wejdą ustawowe zmiany.

„Myślę, że pod koniec roku zostanie to unormowane prawnie i od stycznia będę, nazwijmy to umownie, <<pierwszym żołnierzem>>” – powiedział.

„Po wprowadzeniu tzw. małej reformy szef SG będzie <<pierwszym żołnierzem>>, przełożonym wszystkich żołnierzy, będą mu podlegać dowódca operacyjny, dowódca generalny, bezpośrednio jemu będą podporządkowane Inspektorat Wsparcia, żandarmeria, dowództwo garnizonu Warszawa. Sądzę, że to dobre rozwiązanie, które zapewni lepsze funkcjonowanie w czasie pokoju i przejścia do struktury wojennej” – ocenił szef SGWP.

Dodał, że choć szefem Sztabu jest od kilku tygodni, to wielu swoich kolegów zna od wielu lat.

„Nasze drogi służbowe się przecinały, znamy swoje poglądy, opinie, odbyliśmy razem masę ćwiczeń w kraju i poza granicami” – zaznaczył Rajmund Andrzejczak.

„Nie jestem dla nich jakimś specjalnym zaskoczeniem. Chodzi o to, żebyśmy mieli jasne rozumienie pomysłów, priorytetów, pewnej filozofii kierowania siłami zbrojnymi. Seria zaplanowanych spotkań temu, żeby do momentu usankcjonowania prawnego mieć wspólne zdanie” – powiedział.

Podkreślił, że rolą szefa SGWP jest „planować, rozważać, programować, jak siły zbrojne mają wyglądać za lat pięć, dziesięć”.

„To nie będzie zmiana z dnia na dzień. Jakkolwiek pod względem formalmno-prawnym będę <<pierwszym żołnierzem>>, to nie nastąpi nic takiego, co by zmieniało naszą geometrię pola walki. Natomiast myślę, że poprawi to sposób stawiania zadań, egzekwowania ich wykonania, i będziemy pracować nad kolejnymi rozwiązaniami” – powiedział Rajmund Andrzejczak.

Zaznaczył, że kieruje się zasadą „żadnych rewolucji, jasne kryteria awansu ważniejsze niż personalia”.

Rajmund Andrzejczak Podkreślił, że zależy mu, by „armia była organizacją otwartą, gotową przyjmować różne zasady, pomysły ludzi z ogromnym doświadczeniem, ale i młodych ludzi, którzy maja pomysły”. „To musi być armia liderów strategicznych. Musimy trochę zmienić sposób poszukiwania przyszłych dowódców i oddziaływania tam, gdzie są nasze zasoby – w szkołach oficerskich, podoficerskich, aby ci liderzy byli gotowi, reagować w sposób efektywny, nowoczesny, adekwatny do zagrożeń, z którymi będziemy się konfrontować.

„Środowisko bezpieczeństwa się zmienia, musimy na to reagować. Inaczej wyglądało o 10, 20 lat temu, inna była struktura, inne szkolenie, wyposażenie, motywowanie, kształcenie oficerów, podoficerów, żołnierzy; dziś musi być dostosowane do nowych wyzwań” – podkreślił Rajmund Andrzejczak.

„Będziemy również mówili o nowej formule komunikacji wewnętrznej w armii. Szukajmy okazji do rozmawiania, również do eleganckiego niezgadzania się. Odchodziłbym od modelu bezrefleksyjnego wykonywania rozkazu, bo to po prostu nieefektywne. Potrzebne jest natomiast znalezienie balansu. Chodzi o to, żeby był czas na rozmowę, wysłuchanie, co podwładni mają do powiedzenia, ale musimy również rozstrzygnąć, gdzie kończy się dyskusja, a zaczyna niesubordynacja” – zaznaczył generał.

Podkreślił, że zmiany nie mogą się ograniczać do Sztabu Generalnego: „Całe siły zbrojne muszą podążać za tym modelem, to nie może dotyczyć jednej instytucji, jednego poziomu, jednego korpusu czy jednego stopnia”.

Za niezbędne uznał też „odejście od komfortu, zwiększenie mobilności mentalnej.

„Chodzi o to, żebyśmy byli gotowi przemieszczać się tam, gdzie jesteśmy potrzebni, a niekoniecznie służyli w jednym miejscu. Wtedy pragmatyka kadrowa, system będzie bardziej efektywny” – dodał.

Zaznaczył, że bycie „pierwszym żołnierzem” nie oznacza, że szef SGWP będzie na co dzień dowodzić armią.

„<<Pierwszy żołnierz>>, mając świadomość, że wojsko to potężna maszyneria, musi nadawać ton, tempo, kierunek i patrzeć bardzo daleko. Każda decyzja, która jest podejmowana na tym szczeblu, będzie miała implikacje za pięć, dziesięć lat. Rozumienie strategicznego dziś, strategicznego jutro i strategicznego pojutrze musi być znakiem firmowym Sztabu Generalnego” – powiedział.

Rajmund Andrzejczak objął stanowisko szefa SGWP na początku lipca. Jest oficerem z doświadczeniem z jednostek liniowych. Był dowódcą 12. Szczecińskiej Dywizji Zmechanizowanej, a wcześniej 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej w Międzyrzeczu. Dowodził dwiema zmianami Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie, służył w Iraku.

W Sejmie znajduje się opracowany przez BBN i MON projekt zmian systemu kierowania i dowodzenia siłami zbrojnymi, nazywany „małym SKiD-em”. Projekt nie nakreśla ostatecznej wersji systemu dowódczego. Docelowo mają zostać przywrócone odrębne dowództwa rodzajów sił zbrojnych; zmiany mają być rozłożone w czasie, by nie zakłócać funkcjonowania armii.

PAP/RIRM

drukuj