Senat nie wyraził zgody na zarządzenie przez prezydenta referendum ws. konstytucji

Senat nie wyraził zgody na zarządzenie przez prezydenta Andrzeja Dudę konsultacyjnego referendum ogólnokrajowego w sprawie zmian w konstytucji. Kluczowy wpływ na wynik głosowania miało wstrzymanie się od głosu 50 senatorów Prawa i Sprawiedliwości, w tym także marszałka Stanisława Karczewskiego.

Debata w Senacie nad prezydenckim wnioskiem o referendum miała rozpocząć się we wtorek, ale ze względu na przedłużającą się dyskusję o Sądzie Najwyższym punkt ten przełożono na środę. Wiceszef kancelarii prezydenta Paweł Mucha apelował do senatorów o przychylenie się do woli prezydenta.

– Propozycja pana prezydenta ma charakter bezprecedensowy. Nikt dotychczas nie pytał Polaków o to, jakiej konstytucji chcą przed podjęciem prac nad zmianami – mówił Paweł Mucha, wiceszef Kancelarii Prezydenta.

Prezydenckie referendum zawierać miało 10 pytań. Polacy mieliby wskazać miedzy innymi, czy są za uchwaleniem nowej konstytucji, czy wolą system prezydencki, czy może jednak gabinetowy oraz czy są za okręgami jednomandatowymi bądź wielomandatowymi. Pytania dotyczyły też wpisania do konstytucji programu 500 plus oraz zapisu o chrześcijańskich korzeniach naszej państwowości i kultury. Opozycja nie jest przeciwna idei referendum, ale podważa sens zadawanych pytań.

– W takim kształcie jak przedstawia pan prezydent absolutnie nie, dlatego że większość pytań, o które pyta pan prezydent, jest uregulowanych już w konstytucji, są uregulowane źródła chrześcijańskie – podkreślił Piotr Zientarski, senator PO.

Ponadto prezydent chciał umieszczenia w konstytucji zapisu o naszej przynależności do Unii Europejskiej i NATO. To mogłoby w przyszłości generować problemy – powiedział historyk dr Piotr Gawryszczak.

– Pewne struktury tworzone przez ludzi trwają krócej bądź dłużej i siłą rzeczy, jeśli upadnie UE, to ten zapis w konstytucji będzie zapisem martwym. Być może będzie trzeba go wykreślić – wskazał dr Piotr Gawryszczak.

We wtorek senatorowie Prawa i Sprawiedliwości na posiedzeniu komisji wstrzymali się od głosu w trakcie głosowania nad wnioskiem prezydenta. To wynik braku oficjalnej decyzji klubu. Ta zapadła dopiero na posiedzeniu klubu, tuż po debacie.

– Z wypowiedzi polityków PiS, które od kilku tygodni są obecne w przestrzeni publicznej, chyba jasno wynika, że są poważne wątpliwości co do terminu i co do liczby pytań – zaznaczył jeszcze przed głosowaniem Jan Maria Jackowski, senator PiS.

Ostatecznie wśród polityków partii rządzącej nie było dyscypliny głosowania. Bogdan Klich z Platformy Obywatelskiej przekonuje, że zaistniała sytuacja świadczy o kryzysie w partii rządzącej.

– To jest rezultat poważnego napięcia politycznego w rodzinie PiS, prezydent próbuje wzmocnić swoją pozycję, próbuje stać się bardziej widoczny poprzez zgłoszenie takiego wniosku – podkreślił.

Takie zarzuty odrzuca senator Prawa i Sprawiedliwości Marek Pęk.

– Taka perspektywa jest zupełnie sztuczna, taka na potrzeby codziennej polemiki politycznej. Tutaj jest przede wszystkim dobro samej idei najważniejsze, jeżeli chcemy zmienić konstytucję, musimy to zrobić w taki sposób, żeby to była zmiana głęboka, przemyślana – powiedział Marek Pęk, senator PiS.

Proponowane referendum miało się odbyć się 10 i 11 listopada, czyli prawdopodobnie w tym samym terminie, co wybory samorządowe.  Oznaczałoby to również nałożenie się dwóch kampanii informacyjnych. Komisja wyborcza obawiała się także braków personalnych w składzie komisji referendalnych. Z takimi zarzutami nie zgodził się wiceszef kancelarii prezydenta Paweł Mucha. Jak przekonywał, komisja miałaby wystarczający zapas czasu na przygotowanie.

– Jak pokazują dotychczasowe doświadczenia, prawie 3 miesięczny termin w zupełności wystarcza na przeprowadzenie wszystkich czynności referendalnych, co potwierdzają dotychczasowe konsultacje – wskazał Paweł Mucha.

Za podjęciem przez Senat uchwały w sprawie zarządzenia referendum konsultacyjnego opowiedziało się 10 senatorów, przeciw było 30, od głosu wstrzymało się 52.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj