Tusk się przeliczył
Platforma Obywatelska nie deklasuje Prawa i Sprawiedliwości, tak jak
pokazywały to niektóre przedwyborcze sondaże, i czuje na plecach oddech drugiej
największej partii w kraju, a Polskie Stronnictwo Ludowe jeszcze nie zginęło –
świadczą o tym dane Państwowej Komisji Wyborczej po przeliczeniu wyników wyborów
samorządowych w większości obwodów głosowania. Oficjalne wyniki wyborów poznamy
najwcześniej dziś wieczorem.
Do urn wyborczych nie poszła nawet połowa uprawnionych do głosowania. Według
Państwowej Komisji Wyborczej po przeliczeniu danych z 83,66 proc. obwodów
frekwencja w wyborach do sejmików wojewódzkich wyniosła 46,32 procent.
Frekwencję w wyborach wójtów, burmistrzów i prezydentów miast po sprawdzeniu
danych z większości komisji PKW podliczyła natomiast na 47,16 procent.
Wyniki wyborów po przeliczeniu danych ze zdecydowanej większości obwodów trochę
różnią się od tych sondażowych, podanych w niedzielę. W stosunku do sondaży
obniżył się wynik największych partii: Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i
Sprawiedliwości. Jeśli chciałoby się odnosić wynik wyborów samorządowych do
wyborów parlamentarnych i porównać tym samym różnice poparcia dla partii
politycznych, należałoby przede wszystkim spojrzeć na rezultaty wyborów do
sejmików wojewódzkich i rad powiatów, które mają największy wymiar polityczny.
Według danych z 83,66 proc. protokołów z obwodów w wyborach do sejmików
wojewódzkich Platforma uzyskała 31,43 proc. głosów, PiS zdobyło 23,07 proc., PSL
– 15,65 proc, a SLD – 15,3 procent. W wyborach do rad powiatów – po przeliczeniu
danych z 80,91 proc. protokołów – PO otrzymała 20,23 proc., PiS – 18,09 proc.,
PSL – 14,05 proc., a SLD – 9,27 procent.
Najbardziej zadowoleni mogą być politycy PSL. Sondaże ostatnio notorycznie
wskazują, iż ludowcy znajdują się poniżej 5-procentowego progu wyborczego i do
Sejmu się nie dostaną. W przypadku wyniku tej partii trzeba jednak wziąć
poprawkę na to, iż w wyborach samorządowych ludowcy zawsze wypadają wyraźnie
lepiej niż w wyborach parlamentarnych. Wystarczy też przypomnieć, że lider PSL
Waldemar Pawlak w wyborach prezydenckich dostał mniej niż 2 proc. głosów.
Natomiast wynik wyborczy Platformy wyraźnie pokazuje, że nie może ona czuć się
pewnie i 40-procentowe poparcie dla niej w każdych wyborach nie jest takie
oczywiste, jak to zwykle pokazują sondaże. Partia ta powinna czuć na plecach
oddech Prawa i Sprawiedliwości, które legitymuje się wśród wyborców poparciem na
stabilnym poziomie i powinno teraz opracować strategię, jak je skutecznie
zwiększyć. Wybory zapewne dużo dały do myślenia również politykom SLD. Mimo
prowadzonej od miesięcy bardzo dynamicznej kampanii, wyniki wyborów wskazują, iż
nie jest wcale takie oczywiste, że Sojusz stanowi trzecią siłę polityczną w
naszym kraju.
Po przeliczeniu wyników z większości lub już wszystkich protokołów niektórzy z
kandydatów mogą sposobić się do objęcia foteli prezydenckich w miastach. Po
zsumowaniu głosów z 83,78 proc. protokołów w Warszawie prowadzi Hanna
Gronkiewicz-Waltz (PO) – 53,34 procent. Drugie miejsce w stolicy przypadło
popieranemu przez PiS Czesławowi Bieleckiemu (23,33 proc.). Kandydat SLD na
prezydenta Warszawy Wojciech Olejniczak uzyskał 13,45 proc. głosów. PKW podała
również wyniki z części miast na podstawie 100 proc. protokołów. Zwycięzcami, i
to w pierwszej turze, okazywali się często wcale nie kandydaci partyjni. W
Krakowie, wbrew niedzielnym sondażom, nie wygrał wcale kandydat Platformy
Stanisław Kracik (33,69 proc.), lecz dotychczasowy prezydent tego miasta Jerzy
Majchrowski (40,78 proc.). Obaj staną w wyborcze szranki za dwa tygodnie,
podczas drugiej tury. Kandydat PiS na prezydenta Krakowa Andrzej Duda dostał
22,38 proc. głosów. W pierwszej turze, przekraczając 50-procentowe poparcie,
wybory wygrali: w Katowicach – dotychczasowy prezydent tego miasta Piotr Uszok z
Komitetu Wyborców "Forum Samorządowe i Piotr Uszok" – 51,61 proc., w Białymstoku
– Tadeusz Truskolaski (PO) – 68,53 proc., w Rzeszowie – Tadeusz Ferenc z
Komitetu Tadeusza Ferenca "Rozwój Rzeszowa" – 53,25 proc., w Kielcach – Wojciech
Lubawski z Komitetu Wyborczego "Porozumienie Samorządowe W. Lubawski" – 58,66
proc., w Gorzowie Wielkopolskim – Tadeusz Jędrzejczak z "Komitetu Wyborców
Jędrzejczak – Gorzów XXI w." – 57,74 proc., w Toruniu – Michał Zaleski z
Komitetu Wyborczego Michała Zaleskiego "Czas Gospodarzy" – 65,59 proc., w
Zielonej Górze – Janusz Kubicki (SLD) – 64,87 procent. W Poznaniu dojdzie do
drugiej tury wyborów, w której zmierzy się obecny prezydent Ryszard Grobelny
(49,52 proc.) z kandydatem Platformy Grzegorzem Ganowiczem – 21,53 procent. W
Szczecinie w drugiej turze walczyć będą Piotr Krzystek z Komitetu Wyborczego
"Szczecin dla pokoleń" (26,55 proc.) i Arkadiusz Litwiński (PO, 21,25 proc.). W
Lublinie w szranki staną kandydaci z największych partii: z PiS Lech Sprawka
(31,87 proc.) i z PO Krzysztof Żuk (31,15 proc.). Do drugiej tury dojdzie
również w Radomiu, gdzie kandydat PiS prezydent Radomia Andrzej Kosztowniak
spotka się z kandydatem PO Piotrem Szprendałowiczem, którego w pierwszej turze
pokonał. Po podliczeniu głosów z ponad 97 proc. protokołów w Gdańsku prowadzi
Paweł Adamowicz (PO) – 53,74 procent. W Łodzi po sprawdzeniu ponad 95 proc.
protokołów Hanna Zdanowska (PO) otrzymała 34,05 proc., a drugi Dariusz Joński
(SLD) – 24,01 procent. We Wrocławiu po przeliczeniu głosów z ponad 99 proc.
protokołów bezapelacyjnie prowadzi dotychczasowy prezydent tego miasta,
niewspierany przez żadną z największych partii, Rafał Dutkiewicz (71,67 proc.).
Znakomity wynik osiągnął prezydent Gdyni Wojciech Szczurek z Komitetu Wyborczego
Wyborców Samorządność Komitet Wojciecha Szczurka. Ubiegając się o reelekcję,
dostał 87,39 proc. głosów. Poparcie prezydenckiego ministra i zarazem bliskiego
współpracownika Donalda Tuska Sławomira Nowaka nie pozwoliło w Sopocie zwyciężyć
w pierwszej turze Jackowi Karnowskiemu (42,5 proc.). Kandydat, któremu
prokuratura postawiła zarzuty dotyczące korupcji, zmierzy się za dwa tygodnie z
Wojciechem Fułkiem z komitetu "Kocham Sopot" (42,39 proc.). W tym przypadku na
pewno sprawdza się powiedzenie, iż każdy głos się liczy. Według komunikatu PKW,
sporządzonego na podstawie sprawozdań ze wszystkich obwodowych komisji
wyborczych, Karnowskiego i Fułka dzieliło zaledwie 20 głosów. Kompletną porażką
okazał się natomiast wyborczy start innego polityka z pierwszych stron gazet –
Mirosława Sekuły (PO). Były szef NIK, w ostatnich miesiącach jako przewodniczący
hazardowej komisji śledczej, miał wystarczająco dużo okazji i czasu antenowego,
aby pokazać, jakim jest człowiekiem. Wyborcom musiał się jednak bardzo nie
spodobać, skoro – mimo że stała za nim najpopularniejsza partia – w wyborach na
prezydenta Zabrza uzyskał jedynie ok. 13 proc. głosów.
Artur Kowalski
