Kryzys rozumu

Tomasz Lis w artykule wstępnym do ostatniego numeru "Wprost" rozwodzi się
nad sekciarskim, jego zdaniem, profilem Prawa i Sprawiedliwości. Apeluje o
"racjonalną, silną opozycję". Jednak niezależny głos, trwale reprezentujący
określoną wizję polskiej państwowości, spotyka się na łamach "Wprost" z
pogardliwą obstrukcją i zaciekłym, iście sekciarskim, atakiem. Tylko taki
wniosek nasuwa się po lekturze wynurzeń na temat Radia Maryja i dzieł przy nim
wyrosłych w ostatnim numerze tygodnika. Jak stworzyć tekst propagandowy?
Zmieszać kłamstwa z półprawdami, doprawić ideologicznym sosem; to, co nie
istnieje, trzeba wymyślić.

W tekście "Schyłek imperium" autorstwa Wojciecha Cieśli nie ma za grosz logiki i
sensu. Imperium upada, ale z drugiej strony ma się całkiem nieźle. Słuchacze
"wymierają", a jednocześnie fundamentem "imperium" są "ci (…) gotowi (…)
zrobić wszystko na skinienie ojca Tadeusza". Blamaż i rozpacz w Toruniu –
zaciera ręce Cieśla i zaraz rozpoczyna wyliczanie "ciężkich milionów" na kontach
spółek "imperium", drogich samochodów etc. Nie może się zdecydować, w którą
stronę pociągnąć narrację. Trudno się dziwić, skoro w końcowym fragmencie
zatytułowanym "Bilans" z rozbrajającą szczerością przyznaje, że o "imperium tak
naprawdę nie wie nic". Z punktu widzenia krytyków Radia Maryja tekst Cieśli
niczego nowego nie wnosi. Inwencja oponentów toruńskiego centrum ewangelizacji
skończyła się na wyciąganiu w kółko samych kwestii, często sprzed kilku lat, jak
rzekomo nielegalne zbiórki pieniędzy na Stocznię Gdańską. Czy naprawdę te
urojone "zbrodnie", gdyby do nich doszło, spotkałyby się z milczeniem wymiaru
sprawiedliwości? Szczególnie w sytuacji tak zajadłej niechęci kilku ekip
rządowych wobec Radia Maryja, na czele z obecną? Zmieniła się tylko optyka
medialnych paszkwili – wcześniej straszono wyolbrzymionymi wpływami toruńskiej
rozgłośni i jej założyciela, obecnie "Wprost" wieszczy ich upadek.
Cieśla tak zapętlił się w poszukiwaniu afery w dziełach zainicjowanych przez
ojca Tadeusza Rydzyka, że sam przytacza argumenty przeciw postawionej tezie o
spirali nadużyć we wrogim obozie: "…minister kultury Bogdan Zdrojewski prosi
sąd o skontrolowanie fundacji [Lux Veritatis] kontrola nie znajduje
nieprawidłowości. Wtedy wkracza Generalny Inspektor Kontroli Skarbowej. Nic nie
znajduje. Po nim wkracza Urząd Skarbowy Warszawa-Wola. Też odchodzi z kwitkiem".
Bo przecież dla Cieśli zaistnienie przestępstwa jest oczywiste, tylko dowodów
zbrodni brak. Widać ci śledczy tacy nieudolni…
Warto zaznaczyć, że Cieśla ma w swym dziennikarskim dorobku tytuł "Hieny Roku
2009", przyznany przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich za wywiad "Taki
przekręt robią ludzie, którzy chowają pieniądze", opublikowany w "Dzienniku
Polska Europa Świat". Dodajmy – za wywiad, którego nie było. Jacek Chwedoruk,
prezes zarządu banku Rothschild Polska, z którym rzekomo rozmawiał Cieśla,
stwierdził, że nigdy takiego wywiadu nie udzielił. Dziennikarz przeprosił,
stwierdził, że zaszła pomyłka i nie wie, z kim w rzeczywistości rozmawiał. SDP
akcentowało, że Cieśla tytuł "hieny" otrzymał "za niezwykłe zdolności
bajkopisarskie w dziennikarstwie". W 2010 r. SDP zmieniło decyzję o
indywidualnej "Hienie Roku 2009" dla Wojciecha Cieśli i przyznało ją członkom
redakcji "Dziennika Polska Europa Świat" odpowiedzialnym za przygotowanie
wywiadu, którego nie było.
"Dzieła powstałe przy Radiu – albo już padły [jakie?, kiedy?], albo mają
kłopoty, albo prawdopodobnie wpadną w tarapaty już niedługo".
Były bajki, teraz są wróżby. A oto jak Cieśla rozprawia się z kwestią
oglądalności Telewizji Trwam. "Oglądalność w całej Polsce – 10 tys." –
stwierdza, a linijkę później dodaje, że do tej pory "sprzedano jednak ok. 100
tys. dekoderów". Czyli 100 tys. ludzi kupiło dekodery, a tylko 10 tys. ogląda
Telewizję Trwam? Skąd? Dlaczego? Jakim cudem? Podobnych rewelacji w tym
kuriozalnym tekście jest wiele. Zarazem bajkopisarz Cieśla nadaje materiałowi
pozory tekstu ekonomicznego. Operuje cyframi i gospodarczą frazeologią, tak
jakby wiedział, o co chodzi.
Artykuł "Schyłek imperium" umieszczono w dziale polityka, co sugeruje
informacyjny charakter. Źródeł kłamstw w roli "informacji" Cieśla jednak nie
podaje. Czym jest więc ten artykuł? Projekcją marzeń czy też może własnych
problemów tygodnika, któremu wszak nowy naczelny Tomasz Lis dobrze nie rokuje.
Sam miejsca dłużej nigdzie nie zagrzał, a zarządzanie zespołem sprowadzał do
wulgarnych połajanek pod adresem podwładnych.
Czyżby artykuł we "Wprost" otwierał coroczną serię ataków związanych z kolejną
rocznicą powstania Radia Maryja?
 

Beata Falkowska

drukuj