Dla MON Komorowski lepszy od Szczygły
Na budynku Ministerstwa Obrony Narodowej odsłonięto w końcu tablicę
upamiętniającą wszystkie osoby związane z wojskiem i resortem obrony, które
zginęły w katastrofie smoleńskiej. Zastanawiająca jest jednak opieszałość, z
jaką resort podszedł do kwestii upamiętnienia ofiar tragedii.
Odsłonięcia tablicy na budynku MON przy ul. Klonowej 1 w Warszawie dokonał w
środę minister obrony narodowej Bogdan Klich. W uroczystości wzięli udział
wszyscy dowódcy Sił Zbrojnych, z szefem Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen.
Mieczysławem Cieniuchem na czele, oraz przedstawiciele rodzin ofiar. Na tablicy
umieszczono trzydzieści nazwisk. Oprócz pary prezydenckiej Marii i Lecha
Kaczyńskich, jak również prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego, znalazły się tam
nazwiska poległych w tej katastrofie dowódców wszystkich rodzajów Sił Zbrojnych,
byłych ministrów obrony narodowej: Aleksandra Szczygły i Jerzego
Szmajdzińskiego, jak również parlamentarzystów – członków sejmowej Komisji
Obrony Narodowej. Zwracając się do rodzin, które przybyły na uroczystość,
minister Klich powiedział, że te osoby, których nazwiska widnieją na tablicy,
kiedyś były cząstką naszego życia, a dziś są cząstką naszej pamięci. W imieniu
rodzin ofiar głos zabrała Ewa Komorowska, która odczytała fragmenty listów,
jakie kilka dni temu, wspominając swoich bliskich, napisali do niej członkowie
rodzin. – Odeszli, ale ich wizja świata będzie kontynuowana, straciliśmy
szlachetnych i pracowitych Polaków, utraciliśmy ich szaleńcze poświęcenie dla
służby, dzięki nim lepiej zrozumieliśmy, co oznacza być Polakiem – mówiła.
Inicjatywa upamiętnienia tablicą wszystkich ofiar katastrofy związanych z
wojskiem miała wyjść – jak podkreślił w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" rzecznik
MON Janusz Sejmej – od Bogdana Klicha i wiceministra Czesława Piątasa już kilka
miesięcy temu. Zwlekanie z jej realizacją – tłumaczy Sejmej – wiązało się z
czekaniem na ten odpowiedni moment, na który wybrano dzień przed Świętem
Niepodległości. Czy jednak fakt, że – jak twierdzi MON – we wszystkich
dowództwach wojsk są już tablice lub popiersia ku czci poszczególnych dowódców,
tłumaczy opieszałość, z jaką Ministerstwo Obrony Narodowej podeszło do kwestii
upamiętnienia pozostałych osób, m.in. dowódcy Sił Powietrznych gen. Andrzeja
Błasika czy szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Franciszka Gągora?
Tym bardziej że w środę w sposób szczególny został wyróżniony Stanisław Jerzy
Komorowski (spokrewniony z prezydentem Bronisławem Komorowskim) – przed
uroczystościami odsłonięcia zbiorowej tablicy Sali Konferencyjnej Ministerstwa
Obrony Narodowej nadano jego imię oraz odsłonięto jego portret. – To wydarzenie
ma w przyszłości zaświadczyć przyszłym pokoleniom, że Stanisław Jerzy Komorowski
był tym człowiekiem, o którym pamięć trzeba szanować – powiedział Bogdan Klich.
Na pytanie "Naszego Dziennika", dlaczego jedynie wiceminister Stanisław Jerzy
Komorowski został w ten sposób uhonorowany, skoro w katastrofie zginął także
minister obrony narodowej Aleksander Szczygło, Sejmej odpowiedział, że powodem
był fakt, iż Komorowski w momencie katastrofy był urzędującym wiceministrem
obrony – podsekretarzem stanu ds. polityki obronnej, jednym z zastępców ministra
Bogdana Klicha.
Piotr Czartoryski-Sziler
