Obecny w najważniejszych wydarzeniach Ojczyzny
Z ks. Aleksandrem Jacyniakiem SJ, kustoszem muzeum przy Narodowym
Sanktuarium św. Andrzeja Boboli w Warszawie, rozmawia Maria Popielewicz
Czy dzisiaj życie wiarą wymaga od człowieka ofiary? Czy św. Andrzej także dla
nas może być patronem?
– Dzisiaj niejednokrotnie gnębi się czy poniża tych – przede wszystkim za sprawą
niektórych mediów – którzy jednoznacznie bronią ewangelicznych wartości bądź
wypowiadają opinie sprzeczne z tzw. poprawnością polityczną. Możemy to odnieść
także do poruszanych dziś kwestii, jak chociażby stanowisko Kościoła wobec
zapłodnienia in vitro.
Święty Andrzej Bobola poprzez swoje męczeństwo zyskał status wyjątkowego
orędownika przed Bogiem. On doskonale rozumie, czym jest męczeństwo w różnych
jego formach, i może wspierać tych, którzy w jakikolwiek sposób go doświadczają.
Czy prawdziwa wolność musi być okupiona męczeństwem, choćby białym?
– Pewien nieżyjący już polski myśliciel powiedział kiedyś, że ziemia, która
rodzi męczenników, nie jest jeszcze ziemią ludzką. Powinniśmy się więc
troszczyć, by nasza ziemia była na tyle przyjazna, by nie przelewano na niej
krwi. Nie możemy się jednak łudzić, że jutro oszczędzi nam tak trudnego
doświadczenia, jakim jest męczeństwo w różnych jego formach. Święty Andrzej
ukazuje sens cierpienia, jego moc zbawczą, jego włączenie w zbawczą misję
Chrystusa.
Papież Pius XII w encyklice o św. Andrzeju Boboli "Invicti athletae Christi"
pisał, by Polacy, "idąc za jego świetlanym przykładem, nadal bronili ojczystej
wiary przeciw wszystkim niebezpieczeństwom (…) żeby Polska zawsze wierna była
dalej przedmurzem chrześcijaństwa". Przed jakimi niebezpieczeństwami chciałby
dzisiaj obronić naszą Ojczyznę św. Andrzej?
– Z niebieskiej perspektywy św. Andrzej sprawy, które dotyczą naszego kraju,
widzi na pewno dużo wyraźniej. Bez wątpienia chciałby obronić naszą Ojczyznę
przed zepchnięciem Boga i Bożych wartości poza margines życia społecznego, jakby
były one czymś wstydliwym.
Święty Andrzej jest patronem jedności chrześcijan, pojednania, zwłaszcza między
wyznawcami Kościoła Zachodniego i Wschodniego. Do miejsc, gdzie spoczywało jego
ciało, ciągnęły od początku i ciągną nadal nie tylko rzesze katolików, ale także
prawosławnych. Tak było w Pińsku i Połocku, a potem w Moskwie; tak też jest
teraz, gdy jego integralne relikwie znajdują się w warszawskim sanktuarium.
Polska znajduje się dziś niejako pośród Europy, która się łączy, i Europy, która
się dzieli. Wielu ma świadomość, jak niedoskonały jest aktualny sposób łączenia
się Europy – oparty przede wszystkim na wartościach materialnych, z pominięciem
wartości chrześcijańskich, zdrowego, autentycznego patriotyzmu, który powinien
być obecny w życiu poszczególnych narodów. Święty Andrzej wskazuje, że prawdziwa
jedność bazuje na uniwersalnych wartościach, które może zaproponować jedynie
Bóg.
Tam z kolei, gdzie istnieją podziały, a proces jednoczenia się bazuje na zbyt
powierzchownych zasadach, możemy przyzywać św. Andrzeja, by był on wielkim
orędownikiem pojednania opartego na wartościach ewangelicznych, niezwiązanego z
niszczeniem tożsamości narodowej żadnego z tych narodów.
Polska znajduje się dziś niejako pod podwójnym zalewem. Jeden przychodzi z
Zachodu, drugi – z Dalekiego Wschodu. Ten pierwszy to zalew różnych form
materializmu, konsumizmu, seksualizmu, erotyzmu, relatywizmu, hedonizmu. Zdaje
się on mówić: "Człowieku, jesteś tylko ciałem, żyjesz tylko raz i swemu ciału
musisz służyć jak najwięcej". Ten drugi objawia się w postaci różnych wierzeń,
praktyk uzdrowicielskich, numerologii, astrologii i propozycji powiązanych z New
Age. Są to rzeczywistości, które starają się oddziaływać na wymiar duchowy
człowieka, którym wielu ulega, nie zdając sobie sprawy, że pełnia znajduje się
tylko w Ewangelii.
Jak święty Andrzej jako patron obecny jest w dziejach naszego Narodu?
– Świadomość patronatu św. Andrzeja była obecna w Narodzie Polskim dużo
wcześniej, niż zostało to oficjalnie zatwierdzone. Przez dziesięciolecia zaborów
bardzo rozpowszechnione było objawienie pewnego dominikanina. Święty Andrzej
powiedział mu, że po wielkiej wojnie (chodziło o I wojnę światową) Polska
odzyska niepodległość, a on stanie się jej patronem. Gdy w 1918 r. przepowiednia
się spełniła, wówczas zaczęto nazywać św. Andrzeja patronem Kresów i całej
Rzeczypospolitej. W 1920 r. biskupi polscy zwrócili się do Ojca Świętego z
prośbą o jak najszybszą kanonizację i ogłoszenie go patronem naszej odrodzonej i
jednocześnie zagrożonej zalewem bolszewizmu Ojczyzny. Gdy armia bolszewicka
podchodziła na przedpola Warszawy w niedzielę, 8 sierpnia 1920 r., odbyło się
wielkie nabożeństwo przebłagalno-błagalne na placu Zamkowym, na które
sprowadzono cząstkowe relikwie św. Andrzeja. Po kanonizacji w 1938 r.
sprowadzono jego integralne relikwie z Rzymu do Warszawy. Był to trudny znak,
dany niejako w wigilię wkraczania naszej Ojczyzny na jej drogę krzyżową. To, że
św. Andrzej na tej naszej narodowej drodze krzyżowej jest obecny, pokazały
kolejne wydarzenia. W przedostatnim dniu obrony naszej stolicy została
ostrzelana także kaplica, w której znajdowała się trumna z ciałem świętego.
Postanowiono wówczas przenieść ją na warszawską Starówkę, uważając, że tam
będzie bezpieczniej. W ten sposób św. Andrzej przeszedł w znaku swych relikwii
przez ulice i place dogorywającej Warszawy i pokazał, że jest z cierpiącym
ludem. Gdy 14 sierpnia 1944 r. bombardowano katedrę i znajdującą się obok
świątynię Matki Bożej Łaskawej, przeniesiono ciało świętego do kościoła św.
Jacka i umieszczono w krypcie wraz z cudownym krzyżem z katedry. Przeszedł on
wtedy tymi samymi ulicami, którymi przechodzili czy przebiegali walczący
powstańcy. A potem wraz z Jezusem ukrzyżowanym przebywał w krypcie, pod gruzami
kościoła św. Jacka. W lutym 1945 r., gdy ludność zaczynała wracać do stolicy,
św. Andrzej ponownie w znaku swoich relikwii przeszedł przez Warszawę, by
powrócić do swojego domu na Mokotowie. Obecny był także w znaku swoich relikwii
cząstkowych na pokładzie samolotu Tu-154, który rozbił się 10 kwietnia 2010 r. w
Smoleńsku. Miała je przy sobie pani Teresa Walewska-Przyjałkowska, wiceprezes
Fundacji "Golgota Wschodu" i jednocześnie prezes Stowarzyszenia Krzewienia Kultu
św. Andrzeja Boboli. Te relikwie udało nam się odzyskać. Możemy je zobaczyć w
Muzeum św. Andrzeja przy jego narodowym sanktuarium. To pokazuje, że święty
Andrzej Bobola pozostaje obecny w niezwykły sposób w trudnych dziejach naszej
Ojczyzny i w tym, czym ona żyje.
Dziękuję za rozmowę.
