Musicie być jak orły
Z dr hab. Urszulą Dudziak, psychologiem, teologiem, adiunktem w Katedrze
Życia Społecznego Rodziny Instytutu Nauk o Rodzinie KUL, rozmawia Małgorzata
Bochenek
Święty Stanisław Kostka mówił: "Do wyższych rzeczy jestem stworzony". Jakie
treści wypływają z jego przesłania dla współczesnego młodego pokolenia?
– Każdy człowiek tak jak św. Stanisław Kostka powinien zauważać te "wyższe
rzeczy", do których jest stworzony. Co stało się z dzisiejszą młodzieżą,
zwłaszcza tą częścią, która tego nie widzi? Może to wpływ mediów, negatywnych
zachowań starszego pokolenia, może sprawa zabieganych rodziców i koncentracja na
dobrach materialnych, wpływ liberalizmu, a może niezrozumienie wolności, którą
często traktuje się jako swawolę, samowolę? Zapewne bardzo wiele czynników
wpływa na wychowanie młodego pokolenia. Jest bardzo wiele idei i prądów, które
negatywnie wpływają na kształtowanie postaw dzieci i młodzieży, powodując
niedostrzeganie wyższych wartości.
Współczesnym młodym ludziom trzeba pokazywać za przykładem św. Stanisława
Kostki, że muszą być jak orły szybujące w przestrzeni, a nie jak kury dziobiące
ziarnka piasku, wpatrzone w glebę, czy węże pełzające po ziemi. Warto wskazywać
młodym wyższe wartości: miłość, wiarę, wierność, piękno. Bóg zajmujący w naszym
życiu pierwsze miejsce porządkuje hierarchię wartości, porządkuje życie
człowieka. Trzeba mówić młodym, że realizując te wartości, realizują siebie. Być
człowiekiem to znaczy kochać. Bóg jest miłością, otwarcie się na Jego miłość
pozwala właściwie funkcjonować społeczeństwu, sprawia, że rozwijamy się,
wzrastamy do "szybowania w przestrzeni", do życia, którego celem jest szczęśliwa
wieczność, do której nie można dojść bez Dekalogu. Pedagogika chrześcijańska
wychowuje młodego człowieka tak, aby osiągnął zbawienie wieczne. Z tej racji,
także ty, współczesny młody człowieku, pamiętaj, że tak masz żyć, aby nie
zagubić się w przedpokoju, korytarzu przyziemnych, mało ważnych spraw. Tak masz
żyć, by nie zagubić się w ziarnkach piasku, ale wzrastać ku najwyższym
wartościom, tak jak czynił to patron polskiej młodzieży św. Stanisław Kostka.
Do czego prowadzi edukacja pozbawiona ładu etycznego?
– W wychowaniu młodego człowieka istotny jest ład etyczny, a co za tym idzie –
uznanie i respektowanie norm moralnych. Normy moralne nie są po to, aby
krępować, wiązać, ograniczać człowieka, wręcz przeciwnie – stają się dla nas
cennymi drogowskazami, jak żyć. Bardzo ważne jest świadectwo. Dziecko, młodzież,
uczeń, wychowanek zwracają uwagę nie tylko na to, co autorytety wychowawcze
przekazują, ale również na to, jak żyją. Zarówno ojciec, jak i matka,
nauczyciel, wychowawca, ksiądz, katecheta, także dziennikarz, wszyscy, którzy
przekazują istotne treści poprzez media, zobowiązani są do zachowania ładu
etycznego w swoim własnym życiu. Ważną rolę w wychowaniu pełnią także wzorce
świętych, którzy swoim życiem zaświadczali o wierności wyznawanym wartościom.
Szczególnym patronem młodzieży jest św. Stanisław Kostka. Ukazał on, że także
młody człowiek może być dojrzały duchowo. W kształtowaniu duchowej dojrzałości
konieczny jest przykład, ale również stawianie wymagań. Ich brak prowadzi do
zaburzenia hierarchii wartości i z właściwej drogi życia sprowadza na manowce.
Jakie obserwujemy następstwa tzw. bezstresowego wychowania dzieci i
młodzieży?
– Wychowanie młodego człowieka nie może dokonywać się bez prawdziwej miłości,
która jest wymagająca. Bardzo niebezpieczna jest pojawiająca się w pedagogice
tendencja do bezstresowego wychowywania młodego pokolenia, a więc do wychowania
pozbawionego wymagań, rezygnującego z tego, co trudne. Pewien poziom stresu jest
konieczny do tego, aby żyć, stres mobilizuje do aktywności, działania.
Oczywiście nie chodzi o przesadne napięcia, bo te paraliżują zachowania
człowieka. Następstwem bezstresowego wychowania, które nie stawia żadnych
wymagań, są postawy roszczeniowe, egoizm, egocentryzm, wyłączna koncentracja na
swoich własnych sprawach. A przecież nikt nie jest samotną wyspą, żyjemy w
społeczeństwie, w określonych relacjach międzyludzkich. W sytuacji, kiedy
będziemy egoistami zapatrzonymi w siebie, jak będzie funkcjonowało całe
społeczeństwo, jak będzie istniał naród? Istnieje potrzeba troski o dobro
wspólne, o drugiego człowieka. Do takiej właśnie odpowiedzialności musimy
wychowywać… Jeżeli dziecku nie będziemy stawiać żadnych wymagań, to w jego
życiu wcześniej czy później pojawi się dezorientacja w stosunku do tego, co tak
naprawdę jest ważne, nastąpi nieład moralny.
Niedawno obserwowaliśmy, jak szybko "rozgrzeszona" została młodzież, która
pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu urządziła sobie karygodny happening. Czym
może skutkować pobłażanie młodzieży w dłuższej perspektywie?
– Istnieją różne obrazy przedstawiające serce człowieka. Jednym z nich jest ten,
na którym centralne miejsce w sercu zajmuje tron z panoszącym się "ja". W życiu
takiego człowieka nie ma miejsca dla Boga, który zostaje wyrzucony poza margines
wszystkich podejmowanych i realizowanych spraw. Człowiek zaczyna żyć według
ustalonych przez siebie zasad i norm. Takie podejście prowadzi do zagubienia,
dezorientacji. Negatywnym obrazem ludzkiego serca jest również ten, który stawia
siebie na pierwszym miejscu, a Boga u podnóżka tronu. Moc Boga jest traktowana
wtedy jako narzędzie do realizacji własnych interesów. Oba obrazy nie są
odpowiednim wzorem wychowawczym. Bóg musi zajmować najważniejsze miejsce w sercu
człowieka! Święty Augustyn mówił, że jeżeli Bóg jest na pierwszym miejscu,
wszystko jest na właściwym miejscu. Hierarchia wartości jest wówczas
uporządkowana, panuje ład. O tym nam potrzeba dzisiaj mówić. W wielu sytuacjach
widzimy młodzież zagubioną, niewłaściwie ujmującą swoje relacje w odniesieniu do
innych, ale także do Boga. Kiedy porównamy zachowania dzisiejszej młodzieży,
chociażby to demonstrowane w Warszawie na Krakowskim Przedmieściu przed krzyżem,
z zachowaniami młodzieży sprzed kilku, kilkunastu czy kilkudziesięciu lat,
widzimy kolosalną różnicę. Przed laty młodzież potrafiła stawać w obronie
krzyża. Niegdyś zdołała ryzykować niezdanie egzaminów, utratę kariery zawodowej,
ważniejsza dla młodych ludzi była wierność Chrystusowi, krzyżowi. Dzisiejsza
młodzież, oczywiście nie można uogólniać, ale ta część młodzieży, która
pozbawiona jest najświętszych wartości, zdaje się ukazywać dramatyczną
przyszłość Polski.
Dziękuję za rozmowę.
