Bruksela nie chce zadzierać z Moskwą
Komisja Europejska nie zbada trybu prawidłowości prowadzenia śledztwa w
sprawie katastrofy smoleńskiej przez polskie władze. Powód? Brak wystarczających
podstaw prawnych.
Jak poinformowała "Nasz Dziennik" Mina Andreeva, rzecznik prasowy z biura
komisarz ds. sprawiedliwości Viviane Reding, na adres adwokata Stefana Hambury
(autora listu do Viviane Reding) wysłano właśnie negatywną odpowiedź na jego
prośbę. Hambura postulował, by Komisja Europejska skorzystała z prawa do
wszczęcia postępowania w sprawie uchybienia dotyczącego katastrofy smoleńskiej,
jakie przysługuje jej na mocy art. 258 TFUE, a także wezwała Rzeczpospolitą
Polską do zaniechania tego uchybienia, a w razie potrzeby wniosła sprawę do
Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu. – Nie możemy zająć
się taką sprawą, ponieważ nie pozwala nam na to unijne prawo – powiedziała w
rozmowie z "Naszym Dziennikiem" Mina Andreeva. – Nie mamy żadnej bazy prawnej, z
jakiej moglibyśmy w tym wypadku skorzystać – dodała. Tym samym KE odmówiła
prośbie berlińskiego adwokata Stefana Hambury, który jako pełnomocnik m.in. syna
Anny Walentynowicz oraz brata Stefana Melaka napisał wniosek do unijnej komisarz
Viviane Reding, w którym przypomina, że Komisja Europejska jest zobowiązana
czuwać nad prawidłowym stosowaniem prawa UE, a jego zdaniem polski rząd dopuścił
się w śledztwie smoleńskim wielu uchybień.
Hambura uważa, że komisarz Reding, odmawiając zajęcia się sprawą smoleńską,
popełnia błąd. – Nadal uważam, że zaniechania, a także wręcz utrudnianie i
przeciąganie w czasie wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej przez Polskę i
jej organy naruszają zapisy traktatowe, a konkretnie art. 6 ust. 3 traktatu o
Unii Europejskiej (TUE), który mówi, że prawa podstawowe, zagwarantowane w
europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz
wynikające z tradycji konstytucyjnych wspólnych państwom członkowskim, stanowią
część prawa Unii jako zasady ogólne prawa – mówi Hambura. Jak zapewnia berliński
adwokat, bardzo szybko odpowie pani komisarz, ale tym razem w swojej odpowiedzi
dokładniej przywoła orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. –
Tym razem dołączę jeszcze dodatkowe dokumenty, pokazujące ewidentne naruszenie
traktatów – dodaje Hambura.
Europoseł Konrad Szymański (autor interpelacji w tej sprawie do PE) w rozmowie z
"Naszym Dziennikiem" skrytykował decyzję Viviane Reding. Jego zdaniem, Komisja
Europejska, wydając opinię, że w tym wypadku brakuje jej podstaw prawnych,
naraża się na śmieszność. Hambura zwrócił bowiem uwagę na fakt, że rosyjska
prokuratura nie jest rękojmią rzetelnego postępowania w tej sprawie. – Wydaje
się, że w wielu innych sprawach ta sama Unia Europejska podziela ten pogląd, że
rosyjska prokuratura nie jest wolna od wpływów politycznych i nie spełnia
kryteriów, jakie obowiązują w Unii Europejskiej – powiedział Szymański. – Widać
wyraźnie, że jeżeli Komisja ma silnego przeciwnika, to wtedy umywa ręce, a
jeżeli jest to słaby przeciwnik, to wtedy wtyka się w te sprawy, nawet wówczas,
gdy problem nie jest objęty kompetencją unijną. Faktem jest, że niestety Komisja
Europejska w takich sprawach działa wybiórczo i tam, gdzie w grę wchodzą poważni
gracze, nie szarżuje – dodaje Szymański.
Waldemar Maszewski, Hamburg
