Rosyjskie bagnety

Premier rządu rosyjskiego Władimir Lenin już kilkanaście dni po utworzeniu
II Rzeczypospolitej wydał dyrektywę, aby w najlepszych dywizjach Armii Czerwonej
wydzielić najbardziej mobilne ugrupowanie bojowe, tzw. Armię Zachodnią. Rozkaz
Lenina z 29 listopada 1918 roku charakteryzował Europę jako "chorą,
zdemoralizowaną, pełną chaosu, sytą, zasobną i gnuśną". Dalej rozkaz nakazywał
przenieść idee rewolucji komunistycznej na Zachód, tak aby "(…) zatopić bagnet
Armii Czerwonej w Europie". Operacja ta nieprzypadkowo nosiła kryptonim "Wisła".
Cele polityczno-strategiczne tej agresji premier Rosji charakteryzował
cynicznie: "(…) sprawdzimy za pomocą bagnetów, czy w Polsce nie dojrzała już
proletariacka rewolucja socjalistyczna (…) rozbijając armię polską, rozbijamy
pokój europejski, a na nim opiera się cały światowy system stosunków
międzynarodowych". Taka jest geneza historycznych wydarzeń, do jakich doszło w
Ossowie koło Wołomina pod Warszawą najpierw w 1920 roku oraz 90 lat później, w
roku 2010.

14 sierpnia 1920 roku na przedpolach Warszawy pod Ossowem koło Wołomina w
krytycznym momencie bitwy młody ksiądz Ignacy Skorupka z krzyżem w ręku, w
sutannie, ze stułą poprowadził do kontrataku na bolszewików batalion polskiej
piechoty. Bój pod Ossowem przeszedł do historii jako pierwsze polskie zwycięstwo
nad Armią Czerwoną. Bohaterski kapelan Ignacy Skorupka nieprzypadkowo był w
sutannie (zamiast munduru), chciał w ten sposób podnieść morale młodych
żołnierzy, chociaż musiał zdawać sobie sprawę, że w ten sposób wystawił się na
rosyjskie kule. Tak też się stało. Po bitwie znaleziono poległego kapelana. W
ręku nadal ściskał krzyż, głowa była roztrzaskana od kuli. Ciało było przebite
bagnetami wielokrotnie. Widać żołnierze rosyjscy pastwili się nad nim.
W miejscu śmierci bohaterskiego księdza postawiono krzyż. Prosty drewniany krzyż
na łące upamiętnia wielkie wydarzenie i bohatera, który zginął za Ojczyznę. W
90. rocznicę polskiej wiktorii – akurat 15 sierpnia 2010 roku – przy wsparciu
ambasadora Rosji w Warszawie i prezydenta RP Bronisława Komorowskiego w
odległości niespełna 500 metrów od krzyża księdza Skorupki w Ossowie miał być
odsłonięty pomnik żołnierzy Armii Czerwonej w ramach operacji "pojednanie z
Rosją". Duży betonowy pomnik stanął dokładnie w tym miejscu, gdzie na łące
odkryto szczątki 22 bolszewików. Istnieje duże prawdopodobieństwo, iż to właśnie
któryś z nich zabił księdza Skorupkę, a już z pewnością wiadomo, że byli to
agresorzy, najeźdźcy, którzy zabijali polskich żołnierzy, mordowali ludność
cywilną, gwałcili polskie kobiety. Przy jednym z tych sołdatów pod Ossowem
odnaleziono kobiecy krzyżyk prawosławny (bez łańcuszka!), zerwany prawdopodobnie
przez bolszewika z szyi jakieś zgwałconej wcześniej ofiary. I właśnie w tym
szczególnym miejscu właśnie tych bandyckich najeźdźców miał upamiętniać pomnik w
Ossowie.
Była to ewidentna prowokacja, zwłaszcza że najważniejszym elementem pomnika były
22 rosyjskie bagnety, które wychodziły jakby spod ziemi, jak gdyby upiory
bolszewickie chciały przypomnieć o swym istnieniu i znowu zagrozić Polakom!
Stosunkowo niewielka grupa zdeterminowanych i patriotycznie nastawionych
mieszkańców Wołomina i Ossowa postanowiła nie dopuścić do odsłonięcia pomnika, w
którym przewidziany był udział byłego marszałka Sejmu i ambasadora Rosji, który
– jak się wydaje – był inspiratorem całej tej prowokacji. Z wyjątkiem Radia
Maryja, "Naszego Dziennika", "Naszej Polski" oraz Telewizji Trwam – pozostałe
media były sprawie obojętne lub były za bolszewickim pomnikiem. I oto
odnieśliśmy zwycięstwo, małe, ale jednak zwycięstwo. Do oficjalnej uroczystości
15 sierpnia nie doszło – ambasador jak niepyszny musiał opuścić Ossów. Co
więcej, tuż przed 1 listopada zostały ścięte wszystkie bagnety na pomniku oraz
umieszczono nowy napis. Ten poprzedni był ordynarnym kłamstwem i fałszerstwem
historycznym, gdyż informował jedynie, że to mogiła "żołnierzy Armii Czerwonej
poległych w boju pod Ossowem w dniach 14 i 15 sierpnia 1920 r.". Obecny,
zmieniony napis precyzuje, że byli to "żołnierze Armii Czerwonej, którzy idąc na
Warszawę, polegli w boju pod Ossowem 14 i 15 sierpnia 1920 r.". To jest
zasadnicza różnica!
Wydaje się, że w całej tej sprawie jest drugie, a nawet trzecie dno. Po
katastrofie z 10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem, gdzie zginął prezydent i
elita Rzeczypospolitej, stosunki polsko-rosyjskie weszły w nową fazę. Od wyników
śledztwa w sprawie tej katastrofy zależy bardzo wiele, m.in. również to, czy
będziemy definiowali Rosję jako sąsiada, złego sąsiada czy też tradycyjnie
nieubłaganego wroga Polski. Postawienie pomnika bolszewików pod Ossowem było nie
tylko prowokacją, ale również testem politycznym na odporność Polaków. Warto
zwrócić uwagę, z jakim oporem Rosji spotkał się pomysł przeniesienia pomnika
tzw. czterech śpiących, chociaż ewidentnie blokuje on ruch i powoduje korki w
samym centrum warszawskiej Pragi. Polityka "pojednania" z Rosją nie może być
budowana na kłamstwie i manipulacji, ale na prawdzie. Wmawianie Polakom, że
pomnik w Ossowie, nawet w swej zmienionej postaci, jest wyrazem pojednania, jest
nieprawdą. Niestety, tej nieprawdzie służą niektórzy polscy politycy,
dziennikarze, a także tzw. pożyteczni idioci. Nie ulega też wątpliwości, że
Rosja premiera Putina stosuje obecnie dużo bardziej wyrafinowane metody niż
tradycyjne rosyjskie bagnety i dokładnie Polskę testuje.

 

Józef Szaniawski
 

drukuj