Czy głos Polski będzie słyszalny w NATO?

Spotkania w formule Niemcy – Polska – Rosja, takie jak to, do którego
doszło wczoraj w Brukseli, mogą podnieść rangę naszego kraju na arenie
międzynarodowej i umocnić pozycję w NATO. Uwzględnianie stanowiska Warszawy w
rozmowach NATO – Rosja pozwala osłabić pojawiające się ostatnio obawy, że część
państw zachodnioeuropejskich byłaby gotowa porozumiewać się z Rosją bez
uwzględniania stanowisk państw środkowoeuropejskich. Czy rząd Donalda Tuska
będzie umiał wykorzystać taką szansę?

Wczoraj w stolicy Belgii Brukseli odbyło się seminarium
polsko-niemiecko-rosyjskie zorganizowane przez delegacje tych krajów przy NATO,
pod hasłem: "Wzmocnienie współpracy i bezpieczeństwa dla wszystkich". Polskę
reprezentował wiceszef MSZ Jacek Najder, Niemcy – jego odpowiednik Werner Hoyer,
a Moskwę – wiceszef rosyjskiej dyplomacji Sergiej Riabkow, a także
wiceprzewodniczący rosyjskiej Dumy Aleksander Babakow. Jeszcze przed
rozpoczęciem dyskusji była ona zapowiadana jako próba "jaśniejszego zrozumienia
potencjału, jaki tkwi w partnerstwie NATO – Rosja poprzez budowanie zaufania
oraz zastanowienie się, jakie prawdziwe i domniemane przeszkody stoją temu na
drodze".
Kwestia współpracy NATO – Rosja w ostatnich tygodniach nabrała szczególnej
dynamiki. Fakt uwzględnienia stanowiska Warszawy w tej sprawie wydaje się
napełniać optymizmem. – Taka forma dialogu w trójkącie Niemcy – Polska – Rosja
podnosi rangę naszego kraju na arenie międzynarodowej i umacnia jego pozycję w
NATO. Pozwala osłabić obawy pojawiające się czasem w Polsce, że niektóre państwa
zachodnioeuropejskie gotowe byłyby porozumiewać się z Rosją bez uwzględniania
stanowisk państw środkowoeuropejskich – powiedział w rozmowie z "Naszym
Dziennikiem" Robert Śmigielski z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. –
Takie obawy pojawiły się m.in. kilka dni temu, gdy na trójstronnym szczycie w
Deauville spotkali się przywódcy Francji, Niemiec i Rosji. Pozwala także
wyraźnie wyartykułować polskie stanowisko w sprawach bezpieczeństwa
europejskiego, co jest szczególnie ważne w przededniu lizbońskiego szczytu NATO
i przyjęcia nowej koncepcji strategicznej Sojuszu – wyjaśnia.
Celem serii spotkań przedstawicieli Sojuszu z Moskwą jest w pierwszym rzędzie
potwierdzenie w nowej koncepcji strategicznej NATO znaczenia artykułu 5 traktatu
waszyngtońskiego o zbiorowej obronie, a także przekonanie Rosji, że artykuł ten
nie jest wymierzony przeciwko niej. Dla władz Paktu istotne jest też wzmocnienie
zaufania wobec Rosji, które zostało mocno nadwerężone w wyniku wojny
rosyjsko-gruzińskiej w sierpniu 2008 roku. – Odbudowa tego zaufania może
pozwolić zintensyfikować dialog w sprawie kontroli zbrojeń konwencjonalnych w
Europie, która od wprowadzenia przez Rosję moratorium na obowiązywanie układu
CFE w grudniu 2007 r. jest poważnie osłabiona – ocenia Śmigielski. Wczoraj
sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen po raz kolejny wyraził nadzieję,
że na listopadowym szczycie w Lizbonie Sojusz podejmie decyzję o stworzeniu
natowskiego systemu obrony przeciwrakietowej i zaprosi Rosję do współpracy w tej
dziedzinie.
Coraz wyraźniej słychać też propozycje włączenia Rosji w skład Trójkąta
Weimarskiego. Warto w tym miejscu przypomnieć, że w ostatnim spotkaniu ministrów
spraw zagranicznych Trójkąta brał udział minister Siergiej Ławrow. – Dyskusja
nad powstaniem takiego czworokąta Francja – Niemcy – Polska – Rosja świadczy o
rosnącym znaczeniu Polski w Europie. Bez wątpienia Rosja przekonała się, że
polityka niezauważania, pomijania Polski jest nieefektywna i poważnie ogranicza
możliwość realizacji jej celów w Europie, przede wszystkim w kontaktach z Unią
Europejską. Powstanie takiego czworokąta oznaczałoby, że głos Polski liczyłby
się w dyskusji nad głównymi problemami Europy – uważa ekspert PISM.
Jak sugeruje część przedstawicieli niemieckiej dyplomacji, finalnym celem takich
rozmów jest włączenie Rosji do NATO. Po raz pierwszy takie głosy pojawiły się
tuż po rozpadzie ZSRS, a później po zamachach terrorystycznych 11 września 2001
roku. Obecnie mamy do czynienia z trzecią falą dyskusji nad tym zagadnieniem i
wiąże się ona z zauważalną poprawą relacji Zachodu z Rosją po objęciu
prezydentury przez Baracka Obamę. Interesujące, że bardzo mocno ideę wstąpienia
Rosji do NATO poparł w specjalnym raporcie rosyjski Instytut Współczesnego
Rozwoju, który uważany jest za intelektualne zaplecze prezydenta Dmitrija
Miedwiediewa. Za poważnym rozpatrzeniem akcesji Rosji do Sojuszu są także
wpływowi eksperci i byli politycy oraz wojskowi niemieccy. Jest to zatem temat,
który niewątpliwie będzie obecny w europejskiej dyskusji nad bezpieczeństwem,
także jako alternatywa wobec propozycji prezydenta Miedwiediewa dotyczącej
podpisania układu o bezpieczeństwie europejskim. Jednak by Rosja mogła zostać
członkiem NATO, musi spełnić szereg wymagań, w tym z zakresu demokratycznych
rządów prawa. Wątpliwe, by perspektywa członkostwa Rosji w NATO nabrała realnych
kształtów przed końcem następnej dekady. – Przede wszystkim to Rosja musiałaby
podjąć strategiczną decyzję o chęci integracji z zachodnimi strukturami, ze
wszelkimi wynikającymi z takiej decyzji konsekwencjami. W tej chwili jeszcze na
taką decyzję nie jest raczej gotowa – podsumowuje Śmigielski. Także sam szef
Sojuszu stwierdził, że wobec deklaracji prezydenta Rosji, że jego kraj nie jest
zainteresowany przystąpieniem do Sojuszu, nie ma sensu dyskutować na ten temat.
– Trzeba kontynuować rozmowy o tym, co uważamy za realistyczne, czyli o budowie
prawdziwego strategicznego partnerstwa – stwierdził Rasmussen.
 

Łukasz Sianożęcki

drukuj