Ossi czują się źle w Niemczech

Niemcy to kraj z najpotężniejszą gospodarką w Europie, ale też z jednym z
najbardziej podzielonych społeczeństw na Starym Kontynencie. Ten podział na Ossi
i Wessi daje o sobie znać również w trakcie hucznych obchodów 20. rocznicy
zjednoczenia Niemiec.

W tym roku Dzień Zjednoczenia (3 października) był obchodzony w Bremie, która
pełni obecnie przewodnictwo w Bundesracie. Na uroczystościach zjawili się:
prezydent Christian Wulff, kanclerz Angela Merkel, przewodniczący Bundestagu
Norbert Lammert, wicekanclerz i szef dyplomacji Guido Westerwelle. Ale obchody
nieco osłabiły wyniki ostatnich sondaży, które pokazują, że choć zdecydowana
większość niemieckich obywateli jest zdania, iż zjednoczenie było zjawiskiem
słusznym (prawie 84 proc.), to ciągle ponad 15 proc. uważa, że był to błąd, a
bardzo wielu twierdzi, iż efekt zjednoczenia ciągle nie jest zadowalający.
Według innych badań, w dalszym ciągu dwie trzecie byłych obywateli NRD (74
proc.) czuje się w zjednoczonych Niemczech obywatelami drugiej kategorii. Z
kolei raport stowarzyszenia Solidarność Obywatelska informuje, że aż co
dziesiąty obywatel byłej NRD chciałby powrotu muru berlińskiego. Ludzie
niezadowoleni z efektów zjednoczenia Niemiec pokazali się także podczas
oficjalnych uroczystości w Bremie, gdzie kilka tysięcy ludzi manifestowało pod
hasłami: "3 października nie jest dniem żadnego święta", "To nie jest Dzień
Narodu Niemieckiego".
W okolicznościowych przemówieniach większość polityków przytaczała powtarzaną od
lat tezę, że zjednoczenie swojego kraju Niemcy zawdzięczają tylko trzem
politykom: Helmutowi Kohlowi, George’owi Bushowi, a zwłaszcza Michaiłowi
Gorbaczowowi. W dowód wdzięczności w Berlinie na Axel-Springer-Passage
odsłonięte zostały trzy popiersia z brązu z podobiznami "ojców zjednoczenia".
Pomijano natomiast choćby rolę polskiej "Solidarności" w dziele demontażu
komunizmu, bez czego nie doszłoby do upadku NRD. Politycy mówili o tym tylko
wtedy, gdy podstawiano im pod nos mikrofony polskich stacji radiowych i
telewizyjnych. Wyjątkiem okazał się prezydent Christian Wolff, który podczas
swojego wczorajszego przemówienia w Bremie, mówiąc o zjednoczeniu, apelował o
większe uznanie dla obywateli dawnej NRD, wspomniał także o roli "Solidarności"
i Papieża Jana Pawła II w procesie scalania Niemiec. – Zjednoczenie nie byłoby
możliwe bez polskich robotników wspieranych przez polskiego Papieża, który mówił
w Ojczyźnie: nie lękajcie się – powiedział.
Zjednoczenie Niemiec stało się faktem 3 października 1990 roku, kiedy to na mocy
porozumienia zawartego 12 września podczas moskiewskiej konferencji 2+4 NRD
została włączona do RFN. Układ ten podpisały obok NRD i RFN cztery mocarstwa:
Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Francja i Związek Sowiecki.
 

Waldemar Maszewski, Hamburg

drukuj