Gdzie jest minister Sikorski?
W czasie gdy Sejm głosował nad poprawkami do tzw. ustawy kompetencyjnej,
regulującej współpracę rządu i Sejmu w kontekście traktatu z Lizbony, na
Wiejskiej nie było ani ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, ani
żadnego z jego zastępców. Posłowie nie mieli komu zadać wielu istotnych pytań.
Ministra usprawiedliwiał udział w sesji ONZ w Nowym Jorku, ale w Sejmie nawet
marszałek o tym nie wiedział… A co się działo z jego zastępcami? MSZ milczy na
ten temat.
Posłowie bez kłopotu przegłosowali dwie pierwsze poprawki. Gdy przy trzeciej
poseł Marzena Wróbel (PiS) chciała zadać Sikorskiemu pytania, okazało się, że
nie ma go na sali. Powstało zamieszanie, zaczęto dzwonić do MSZ z pytaniem,
dlaczego ministra nie ma i kiedy przyjedzie. W końcu marszałek Grzegorz Schetyna
oświadczył posłom, że minister już jedzie i w oczekiwaniu na niego będą
prowadzone dalsze głosowania. Wkrótce okazało się jednak, że minister nie
dojedzie. Wtedy poseł Kazimierz M. Ujazdowski (Polska Plus) ze względu na
wątpliwości konstytucyjne dotyczące ustawy wniósł o przełożenie głosowania na
kolejne posiedzenie Sejmu. Przeciwny temu był z początku marszałek Schetyna, w
końcu zarządził jednak zebranie Konwentu Seniorów, które pozytywnie zaopiniowało
wniosek Ujazdowskiego. Przełożenie głosowania oburzyło posła Tadeusza Iwińskiego
(Lewica), który uznał to za niebezpieczny precedens. Mówił, że mamy do czynienia
z liberum veto jednego posła, które spowodowało zablokowanie prac
legislacyjnych.
Poseł Iwiński był wczoraj bardzo aktywny. Wcześniej bowiem, przed zwołaniem
Konwentu Seniorów, usiłował odebrać głos posłance Wróbel. Twierdził, że głosu
nie może zabierać poseł, który nie uczestniczył w pracach Komisji do spraw Unii
Europejskiej. Była to zdumiewająca argumentacja i trudno dziwić się też
zdumieniu Marzeny Wróbel, bo każdy poseł ma prawo wypowiedzieć się w sprawie
omawianej na sali plenarnej. Możliwe, że Iwiński starał się tuszować
skandaliczną nieobecność przedstawiciela MSZ na posiedzeniu Sejmu.
Posłowie nie kryli zdziwienia i oburzenia, że przy tak ważnym głosowaniu nie
pojawił się w Sejmie nikt z MSZ. – Oznacza to, że ministerstwo kompletnie
ignoruje Sejm i posłów oraz całkowicie lekceważy tę tak ważną ustawę i cały
proces legislacyjny z nią związany – podkreśla Artur Górski (PiS). Poseł wyraża
nadzieję, że przełożenie głosowania nad poprawkami senackimi do ustawy
kompetencyjnej na kolejne posiedzenie Sejmu umożliwi posłom bardziej uważne
przyjrzenie się tym poprawkom oraz da im czas na refleksję. – Na pewno posłowie
będą głosować mniej mechanicznie i podejmować bardziej świadomie decyzje nad
tymi poprawkami – dodaje Górski. "Nasz Dziennik" zwrócił się do Ministerstwa
Spraw Zagranicznych z prośbą o wyjaśnienie absencji przedstawiciela ministerstwa
na wczorajszym posiedzeniu Sejmu. Konrad Zieliński z biura prasowego MSZ
powiadomił, że Sikorski jest w Nowym Jorku. Na pytanie, dlaczego w jego
zastępstwie żaden z siedmiu wiceministrów MSZ nie wziął udziału w obradach
Sejmu, nie uzyskaliśmy już odpowiedzi.
Poprawki niezgodne z Konstytucją
– Rozwiązanie przyjęte przez Sejm zakłada, że do podjęcia pewnych decyzji, które
oznaczają przeniesienie kolejnych porcji suwerenności polskiej na Unię
Europejską w trybie traktatu z Lizbony, wymagana jest jednomyślność głosu.
Parlament musi więc każdorazowo w formie ustawy wyrażać na to zgodę – tłumaczy
Karol Karski (PiS) z sejmowej Komisji do spraw Unii Europejskiej. – Senat
zaproponował teraz zmianę tego stanu rzeczy, żeby do przenoszenia tych kolejnych
porcji suwerenności na Unię Europejską nie była potrzebna forma ustawy. Ma
wystarczyć tylko zasięgnięcie w tej sprawie przez rząd opinii Sejmu i Senatu, a
jeśli rząd nie zgodzi się z parlamentem, to pan premier przyjdzie i wyjaśni ich
stanowisko – dodaje Karski. Wątpliwości w tej sprawie – jak informuje poseł –
wyraziło szereg konstytucjonalistów. Według nich, przepisy, które określają, w
jaki sposób następować ma przenoszenie suwerennych kompetencji naszego państwa
na organy ponadnarodowe, w tym na Unię Europejską, jest niezgodne z polską
Konstytucją. I ta kwestia miała być wczoraj głosowana w Sejmie. – Komisja do
spraw Unii Europejskiej zarekomendowała odrzucenie tej poprawki senackiej,
prowadzącej do osłabienia polskiej pozycji w Unii Europejskiej, natomiast rząd
cały czas obstawał przy tym, żeby to rozwiązanie senackie zostało przyjęte –
zauważa Karol Karski.
Piotr Czartoryski-Sziler
